Amber Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 [quote name='omry']Amber, nie napisałam, że zysku nie ma w ogóle, ale jest go niewiele porównaniu z tym, jak prawdziwi hodowcy się poświęcają w porównaniu z pseudo. Nie pisałam akurat do ciebie, tylko czasem się słyszy głosy, że prawdziwy hodowca to do interesu dokłada. Owszem, tak też się zdarza, jednak te najlepsze hodowle, szczególnie o międzynarodowym prestiżu zarabiają. Quote
drzalka Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 evel czy o tych ludzi chodzi ? http://psy.euroanimal.eu/hodowle.php?v=Hodowle&sr=69&nr=8654 http://www.psy.kamiron.com/szkolenie/onas.html Quote
Guest papillonek Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 evel napisał(a):"Po prostu nie uznają r=r" jak się dowiedziałam, ale dla mnie to abstrakcja - jedne psy hodują "normalnie" a inne "na lewo", bo...? Ale jak tak sobie pomyślę, to przecież caviki są teraz modne, to i za 3 tysiące sztuka pójdzie z papierem, no bez za mniej, więc wnioski nasuwają się same :roll: Jak policzysz sobie koszty wystaw (od czasu do czasu, ale są hodowle, które się często pokazują na wystawach, bo lubią ten "sport"), dobrego prowadzenia psów (w Hodowlach* psy raczej nie jedzą chappi), opieki weterynaryjnej nad psami, w tym nad suką przed, w trakcie i po ciąży, opiekę nad maluszkami, czas, odpowiednie warunki (same podkłady pożerają masę pieniędzy), szereg badań na choroby sprzężone z daną rasą, plus koszty związkowe typu składki, rodowody, inne pierdołki... Pseudo, który trzyma psy w komórce na słomie i karmi śrutą dla świń z chlebem i smalcem raczej kosztów nie ponosi. Owszem, są też "niby-dobre pseudo" gdzie suki (często z papierem) trzyma się w domu, normalnie karmi, dba itd. ale wtedy nie rozumiem, dlaczego Ci ludzie nie wyrobią psom uprawnień? Bo ich tłumaczenia, ze nie chcą psów stresować jakoś mnie nie przekonują ani trochę. *pisząc Hodowle mam na myśli właśnie takich Hodowców, którzy dbają, kochają, badają swoje psy i naprawdę rozmnażają (z głową!) tylko te osobniki, które wnoszą coś wartościowego dla rasy. może dlatego,że to właśnie dodatkowe koszty jeśli chcą suczkę raz pokryć to potem muszą płacić do końca jej życia...poza tym niektórzy nie mają czasu na zabawę w wystawy(co też jest dodatkowym i to sporym kosztem) itp.itd.itp.itd. Quote
anorektyczna.nerka Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Bez przesady, ktoś kto sprzedaje te mastify za 3-4 tysie, to zarabia na nich i to sporo, bo rodzie mieli chyba tylko championat polski. Quote
LadyS Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 A, że tak głupio spytam - co z tego, że hodowca zarabia? Tzn. boli to kogoś? Quote
hecia13 Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 ladySwallow napisał(a):A, że tak głupio spytam - co z tego, że hodowca zarabia? Tzn. boli to kogoś? Absolutnie nie. Ale też na porządku dziennym jest płacz hodowców, że zarabiają grosze, albo, że wręcz do tego dokładają. Quote
omry Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 ladySwallow napisał(a):A, że tak głupio spytam - co z tego, że hodowca zarabia? Tzn. boli to kogoś? Jak dla mnie to im się to nawet należy :) Dziwne, żeby wkładali tyle pracy i pieniędzy w szczenięta, po czym wychodzili na zero czy na minus, choć i tak się czasem zdarza. Quote
LadyS Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 hecia13 napisał(a):Absolutnie nie. Ale też na porządku dziennym jest płacz hodowców, że zarabiają grosze, albo, że wręcz do tego dokładają. No i ja wierzę, że część hodowców właśnie tak robi - na przykład hodowców młodych, zaczynających z rasą, prowadzących małe hodowle - np. jedna czy dwie suki, które szczenią się rzadko. A i wśród hodowców zdarzają się tacy, którzy są obłudni, no co poradzić. Natomisat nie widzę nic złego w tym, że hodowcy zarabiają. Quote
anorektyczna.nerka Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Ależ proszę bardzo, pies w końcu jest towarem, a zawsze sprzedający miał zysk. Ale nie wyjeżdżajcie z tekstami że zawsze hodowla jest nieopłacalna i abso lutnie się nie a wyżyć. Quote
LadyS Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 HelloKally napisał(a):Ależ proszę bardzo, pies w końcu jest towarem, a zawsze sprzedający miał zysk. Ale nie wyjeżdżajcie z tekstami że zawsze hodowla jest nieopłacalna i abso lutnie się nie a wyżyć. A jesteś w stanie powiedzieć z całą pewnością, że z każdej hodowli da się wyżyć i każda jest całkowicie opłacalna? Wówczas przyznam Ci rację. Quote
omry Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Poza tym nikt tu nie pisał, że "zawsze hodowla jest nieopłacalna i absolutnie się nie da wyżyć" :) Quote
Martens Posted September 16, 2011 Posted September 16, 2011 ladySwallow napisał(a):A jesteś w stanie powiedzieć z całą pewnością, że z każdej hodowli da się wyżyć i każda jest całkowicie opłacalna? Wówczas przyznam Ci rację. Tia, moja kuzynka jak była mała, hodowała chomiki i sprzedawała po 2 zł do zoologika. Pewnie na studia sobie niezłą sumkę odłożyła :lol: Quote
LadyS Posted September 16, 2011 Posted September 16, 2011 Martens napisał(a):Tia, moja kuzynka jak była mała, hodowała chomiki i sprzedawała po 2 zł do zoologika. Pewnie na studia sobie niezłą sumkę odłożyła :lol: Hihihi, pewnie se chate za to postawiła i teraz żyje na szczytach :lol: A tak serio - a niech sobie hodowcy zarabiają, dopóki dobrze wykonują swoją robotę. Poza tym, nawet jak hodowca ma dom jednorodzinny i stado np. 10 suk, to i tak musi wydawać kasę choćby na ich utrzymanie w dobrym stanie, jazdy na wystawy, krycia, przeglądy, badania. Nie jest tak różowo ;) Quote
Jetrel Posted September 23, 2011 Posted September 23, 2011 Dziś się dowiedziałam że Samoyeda trzeba wietrzyć na balkonie :megagrin::laugh2_2::stupid: Quote
Avaloth Posted September 23, 2011 Posted September 23, 2011 Jetrel napisał(a):Dziś się dowiedziałam że Samoyeda trzeba wietrzyć na balkonie :megagrin::laugh2_2::stupid: A nie wiedziałaś wcześniej? :-o :diabloti: Quote
Jetrel Posted September 24, 2011 Posted September 24, 2011 Właśnie mnie dziś uświadomiono. Szybko poszłam za radą miłego pana, i niestety kwiatki na balkonie nie przeżyły wietrzenia Samoyeda :diabloti::diabloti::diabloti: Quote
WATACHA Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 Parę dni temu przechodzę koło placu zabaw z psami, nagle słyszę jak mała dziewczynka krzyczy "oooooooooo...patrzcie tygrys" :) (chodziło o psa w typie corso, pręguska") Quote
panbazyl Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 a żesz - ominelam tak ciekawą rozmowę o hodowcach, hodowli i bajonskich sumach :) ech. :eviltong: Quote
anorektyczna.nerka Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 Powiem tak: są hodowcy, który nie muszą pracować a i tak mają na życie z hodowli, ale są i tacy, którzy kryją dobrymi psami, maja mniej suk, badają psy hodowlane i żywią czymś więcej niż chappi. Dzisiaj aż ludzie się zatrzymywali jak widzieli wystający łeb Bennego z okna w samochodzie. Quote
LadyS Posted September 26, 2011 Posted September 26, 2011 HelloKally napisał(a):Powiem tak: są hodowcy, który nie muszą pracować a i tak mają na życie z hodowli, ale są i tacy, którzy kryją dobrymi psami, maja mniej suk, badają psy hodowlane i żywią czymś więcej niż chappi. Dzisiaj aż ludzie się zatrzymywali jak widzieli wystający łeb Bennego z okna w samochodzie. Czyli co, jak hodowca ma dużo suk = nie bada psów, kryje złymi psami i żywi Chappi? Muszę to powtórzyć mojej hodowczyni, na pewno będzie zachwycona, że tak super dba o psy - a suk hodowlanych na co najmniej kilka :roll: Quote
panbazyl Posted September 26, 2011 Posted September 26, 2011 nie można generalizować - dużo psów/suk = się źle żywione itp. Często mając 1 sukę hodowlaną mozę być ona na chapi. Dla mnie normą jest poznanie hodowcy od którego chcę kupić szczyla. Dlatego poza wystawą MUSZĘ znać warunki panujące w hodowli, to czym psy są żywione a najlepiej pobyć choć dzień z tymi psami. a ten co żywi swoje psy chapi wydaje na ich utrzymanie więcej niż ja na swoje - ostatnio na 3 psy na miesiąc wydałam 108 zl na mięso :) na wszystkie razem. Quote
Irvette Posted September 27, 2011 Posted September 27, 2011 Marysia B. napisał(a):No cóż, najlepsze teksty o mojej suni husky to mają menele. 3/4 z nich twierdzi, że to malamut. Pozostali, że to kundelek lub... collie :lol: zapiszę narazie......... ja też bym haskiego z malmutem pomyliła Quote
Paulina516 Posted September 27, 2011 Posted September 27, 2011 Mając malamuta ok. 7 lat, nie da się pomylić go z husky, to niemożliwe ;D Quote
anorektyczna.nerka Posted September 27, 2011 Posted September 27, 2011 Czyli co, jak hodowca ma dużo suk = nie bada psów, kryje złymi psami i żywi Chappi? Muszę to powtórzyć mojej hodowczyni, na pewno będzie zachwycona, że tak super dba o psy - a suk hodowlanych na co najmniej kilka :roll: Źle to wyraziłam, ale jak w hodowli jest dużo psów, czyli >20 i kilka miotów co sezon, to nie uwierzę, że taka hodowla jest niedochodowa. Co prawda taka ilość zwerząt jest optymalna dla maszera, myśliwego, ale jak ktoś ma stado husky, gdzie w porywach jest i 100 psów, z czego żaden nie biega, połowa niesie złe geny a i tak jest rozmnażana, no to sory bardzo. Quote
Jetrel Posted September 28, 2011 Posted September 28, 2011 Paulina516 napisał(a):Mając malamuta ok. 7 lat, nie da się pomylić go z husky, to niemożliwe ;D Wy się czepiacie Husky/Malamutów, mi z Husky mylą Samoyeda :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.