SandraiToffik Posted September 12, 2011 Posted September 12, 2011 Odpoczywamy nad jeziorem, my i psy. W pewnym momencie słyszymy: "Czy psy są na smyczy?". - Tak - odpowiada moja mama - jest tu też labrador (czyli niby Toffi ;)). - Słyszałem - odpowiada mężczyzna. Mój pies ma bardzo donośny głos zbliżony do głosu np. wilczura. Często wiele osób myśli, że idzie potężne psisko, a tu okazuje się, że jest to mieszaniec jamnika. Quote
MorenaMoore Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Ja dziś popołudniu byłam ze znajomą na spacerze z psami. Ona ma suczkę i akurat trzymała ją na rękach w taki sposób, że widać było brzuszek suni. Jakaś babka podeszła i po chwili rozmowy mówi : O, piesek. Znajoma odpowiada : Nie, to suczka. A babka tak się przygląda i zdegustowana mówi: I taka jest owłosiona TAM??? HeH , to był naprawdę dziwny, wręcz dziecinny komentarz ... Ja o depilacji bikini u suczek jeszcze nie słyszałam :) Ogólnie odkąd mam szczenię , wciąż ktoś zagaduje, wciąż ktoś podchodzi, komentuje, chce głaskać - bez tego spacer chyba jest niemożliwy. Czasem jest to miłe, a czasem mam już dosyć piszczących dzieci głaszczących pieska tak, że aż mu naciągają oczy na głowę. Jest to męczące i zamiast bawić się z psem i skupiać na fajnym spacerku, ja muszę stać i wysłuchiwać naprawdę nieraz nudnych wywodów, odpowiadać na zadawane w kółko te same pytania (jakie imię, w jakim jest wieku, jaka to płeć, a jaka rasa, itp). :placz: No i wiecznie skaczące na mnie psy , i zero reakcji (lub śmiech...:roll::roll:) właściciela na takie zachowanie, to jest najgorsze.:angryy: Jak ktoś bierze własnego psa na ręce kiedy podbiega obcy pies, to chyba jest wystarczająca aluzja , że nie życzy sobie zapoznawania psów... Quote
Sybel Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 To nie pozwalaj na głaskanie, dla psa to też stres. Quote
MorenaMoore Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Na razie właśnie nie jestem chętna na wszelkie kontakty z tego względu, że mały nie jest szczepiony, poza tym ma jeszcze pchły, a inne psy prowokuje do ataku swoim zachowaniem i ryzykuje życiem. Czasem zdarzają się kulturalne osoby, które pytają czy mogą pogłaskać, ale czasem po prostu mają to gdzieś czy właściciel zezwala. A jak ugryzie to potem do mnie będą pretensje. ;] Quote
ulvhedinn Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 MorenaMoore napisał(a):Na razie właśnie nie jestem chętna na wszelkie kontakty z tego względu, że mały nie jest szczepiony, poza tym ma jeszcze pchły, a inne psy prowokuje do ataku swoim zachowaniem i ryzykuje życiem. Czasem zdarzają się kulturalne osoby, które pytają czy mogą pogłaskać, ale czasem po prostu mają to gdzieś czy właściciel zezwala. A jak ugryzie to potem do mnie będą pretensje. ;] A DLACZEGO ma pchły????? Quote
Sybel Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Zdaje się, ze w pierwszym rzędzie był odrobaczany, a nie było by chyba najlepiej go w tym samym momencie odpchlić... Szczególnie, że jest lekko osłabiony pewnie po złej diecie iwątpliwej przeszłosci. Quote
Emily28 Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 a moją sunię(którą powinno być widać na avatarze) dwa razy pomylono z ,,małym haskym xD jedna pani zaczęła się mnie wypytywac czy to jest jakaś miniaturka czy coś :D Po osiedlu chodzi taka pani z yorkiem. W zimę zakłada suni: skafanderek z kapturkiem, buciki, czapeczkę z pomponikiem i szaliczek pod kapturkiem. Stała kiedyś obok mnie w sklepie zoologicznym, a ja(bez wyciągania ręki, bez niczego) z uśmiechem powiedziałam jak śliczna sunia, na co ona: tylko proszę nie dotykać, to jest wystawowy pies! Tak jakbym ja, gdybym chciała ją pogłaskać(a nie miałam takiego zamiaru) miałabym co czymś ją zarazić? czy może zniszczyć uczesanie? Tak samo żaden pies oprócz innego yorka nie może do niej podejść o.o Quote
Trop2011 Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Opowiem Wam dzisiaj o mojej cioci, która przez dwa dni pobytu z moim spam zdążyła dać mi tyle 'cennych' uwag, że żaden behawiorysta nie może się z nią równać. Powiem na początku, że jest ona posiadaczką yorka, który ma rok. Pies moim zdaniem był źle socjalizowany, bo boi się każdego psa. Nie ważne czy leży, śpi czy chce się bawić. Jest tak przerażony, że nie chce jeść, pić, a nawet spać, choć jest strasznie zmęczony. Do psa z którym mieszka przyzwyczajał się dwa tygodnie. Tamten pies mieszka na dworze. York jedyną komendę jaką umie to siad (ale tylko jeśli dasz smakołyk, bo inaczej szczeka!). Dzięki niej Trop nauczył się wskakiwać na siedzących ludzi przednimi łapami, tylko dlatego, że nie chciało jej się schylić kiedy ja go przed nią posadziłam. Powiedziała, że mój pies jest nie wychowany, bo powąchał szklankę i nic z nią nie zrobił i że w ogóle się nie słucha, a to on przychodził kiedy go wołałam i przestawał robić niedozwolone rzeczy kiedy kazałam. W pokazie swojego 'posłuszeństwa' jej york uciekł przeciskając się przez bramę i poszedł ulicę dalej. Nie wspomnę już o tym, że w momencie kiedy go wołają to on ma ich kompletnie gdzieś i idzie dalej w spoją stronę. Trzy główne prawdy mojej ciotki: 1. Jak pies jest niegrzeczny to trzeba go uderzyć! 2. Na psa trzeba krzyczeć, bo inaczej nie będzie słuchał. 3. Małe psy są lepsze od dużych, bo można je wziąć na ręce. Poza tym kiedy powiedziałam jej, że nie życzę sobie, żeby podnosiła głos na mojego psa, bo każdy podniesiony głos działa na niego jak policzek, kuli się i ucieka. Powiedziałam jej też, że można mu przez to zepsuć psychikę odrapała, że ja jej nie będę mówiła jak wychowywać psy, bo ona się zna. Przez cały pobyt u babci musiałam trzymać psa na smyczy, żeby nie podchodził do yorczka, bo ten się boi. I nie pojadę już nigdy do babci gdy ona tam będzie, bo po dwóch dniach udręki, Trop przykładem Yorka przestawał mnie słuchać. W domu mieliśmy sporo roboty. Ja nie mam kompletnie nic do jej psa. Myślę, że jest całkiem fajny pomimo swojej strachliwości. Trochę treningów, spacery nie ograniczające się do załatwienia swoich potrzeb i było by wszystko ok. Nie chcę udowodnić tym postem tego, że Trop jest idealny, bo pewnie nie dorasta do pięt umiejętnościami i grzecznościom większości psom na forum. Nie chcę też powiedzieć, że jestem wielką trenerką, bo nie jestem (nauczenie psa chodzenia na smyczy, do mnie, siad, leżeć, zostań, waruj, daj łapę i obrót nie jest większym wyczynem). Staramy się jak możemy. Quote
Litterka Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Trop2011 napisał(a): 3. Małe psy są lepsze od dużych, bo można je wziąć na ręce. I tu się zgodzę :evil_lol::evil_lol::evil_lol: P.S. Ale to oczywiście kwestia gustu - ja po prostu lubię mikropsy. A ciocia po prostu okropna. Nienawidzę, jak mi się ktoś wtrąca do metod wychowawczych!:angryy: Quote
Yorkomanka Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 też nie znoszę jak mi się ktoś wtrąca do wychowania mojego psa:angryy: ale moją rodzinkę już sobie wychowałam na szczęście:lol: ta ciotka jest okropna:roll: a co doicia psa szczególnie tak małego to brak słów...:shake: ale od czasu do czasu sama muszę na mojego psa podnieść głos bo nic innego nie pomaga;) Quote
Trop2011 Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Litterka napisał(a):I tu się zgodzę :evil_lol::evil_lol::evil_lol: P.S. Ale to oczywiście kwestia gustu - ja po prostu lubię mikropsy. A ciocia po prostu okropna. Nienawidzę, jak mi się ktoś wtrąca do metod wychowawczych!:angryy: Wiesz ja nie mówię, że nie można lubić małych psów. Ja preferuję większe, ale kilka małych ras też mi się podoba, ale ona uważa, że jak duży pies to na dworze i jej nie obchodzi, że Goldenowi może to psychikę rozwalić. Poza tym jej pies spał w łóżku, a mój na dole w przedpokoju, bo tam są płytki, a ja nie byłam do końca pewna czy zdążę wypuścić go na czas. Rano brałam go do siebie do pokoju. Wypuszczałyśmy psy miej więcej o tej samej porze. Kiedy ja wróciłam z Tropem i wzięłam go na ręce, żeby wziąć na górę to zmierzyła mnie wzrokiem i zapytała 'A twój pies to na dole nie może spać?', na co ja przez ramie dodałam 'A twój w łazience?'. Odwróciłam się i poszłam, bo co miałam zrobić. Ona uważa, że jak wieki pies to zabójca. Poza tym Trop jeszcze taki duży nie jest. Do kolana mi sięga. Quote
Trop2011 Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Yorkomanka napisał(a):też nie znoszę jak mi się ktoś wtrąca do wychowania mojego psa:angryy: ale moją rodzinkę już sobie wychowałam na szczęście:lol: ta ciotka jest okropna:roll: a co doicia psa szczególnie tak małego to brak słów...:shake: ale od czasu do czasu sama muszę na mojego psa podnieść głos bo nic innego nie pomaga;) Wiem, sama mam z tym problem. Po prostu się czasami wkurzę, ale już się nauczyłam uspokajać. Myślę sobie wtedy 'Millan mówił, że mamy być spokojni.' i mi przechodzi. Quote
omry Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Trop2011 napisał(a):'Millan mówił, że mamy być spokojni.' Dobre motto :D Quote
MorenaMoore Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 ulvhedinn napisał(a):A DLACZEGO ma pchły????? Dlatego, że środek na pasożyty zewnętrzne widocznie nie podziałał. Psa mam niecały tydzień, na drugi dzień po znalezieniu go byłam u weta. Pisałam nawet o tym, że w miejscu spryskania i wtarcia leku przez weta, futerko zrobiło się wiśniowe ... Natomiast dwa dni po zaaplikowaniu środka zabiłam dwie pchły, dziś jedna mnie ugryzła, mimo, że nie udało mi się żadnej znaleźć w sierści. Pies nadal się drapie - wnioskuję, zatem, że nadal ma pchły.:roll: Quote
Jetrel Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Dziś mój Samoyed został Chow-Chowem oraz ' Wilkiem', odmianą udomowioną która się fachowo nazywa 'biały wilk wschodniosyberyjski" Quote
ulvhedinn Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 MorenaMoore napisał(a):Dlatego, że środek na pasożyty zewnętrzne widocznie nie podziałał. Psa mam niecały tydzień, na drugi dzień po znalezieniu go byłam u weta. Pisałam nawet o tym, że w miejscu spryskania i wtarcia leku przez weta, futerko zrobiło się wiśniowe ... Natomiast dwa dni po zaaplikowaniu środka zabiłam dwie pchły, dziś jedna mnie ugryzła, mimo, że nie udało mi się żadnej znaleźć w sierści. Pies nadal się drapie - wnioskuję, zatem, że nadal ma pchły.:roll: Na psie pewnie pchły zabiłaś, tylko że zostały te w środowisku psa ;) Wypierz psu posłanie, odkurz i umyj chatę, a jakby się dalej dawały we znaki polecam sabunol do zwalczania pcheł w otoczeniu. Działa. Aha, co wet podał psu? Quote
ulvhedinn Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Litterka napisał(a):I tu się zgodzę :evil_lol::evil_lol::evil_lol: P.S. Ale to oczywiście kwestia gustu - ja po prostu lubię mikropsy. A ciocia po prostu okropna. Nienawidzę, jak mi się ktoś wtrąca do metod wychowawczych!:angryy: Po doswiadczeniach z chorym, oraz niestety nieżywym bernardynem muszę się zgodzić z powyższym..... Quote
evel Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 HelloKally napisał(a):Dokładnie, chodzi o targ pod zamkiem, zapewne było tam więcej pseudohodowców rano, bo ja się ta zjawiłam dość późno (około 12) i niektórzy zwijali swoje interesy. Najbardziej mnie zdenerwował fakt, że hodowca rodowodowych psów je tam sprzedawał, powinien wylecieć na zbity pysk ze związku, ale nie sprzedawał tam psów rasy zarejestrowanej jako hodowla(mastify) tylko kundle(yoreczki) w typie. Myślisz, że związek by się przejął? Ja ostatnio pisałam maile do oddziału Częstochowa o hodowcach, którzy mnożą cavaliery i boksery z papierami a DONki bez. Panienka z oddziału stwierdziła, że to na pewno nie oni (!!!) a z zarządu głównego dostałam maila, że przyjrzą się sprawie. I tak się już przyglądają od miesiąca :roll: Quote
Guest papillonek Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 evel napisał(a):Myślisz, że związek by się przejął? Ja ostatnio pisałam maile do oddziału Częstochowa o hodowcach, którzy mnożą cavaliery i boksery z papierami a DONki bez. Panienka z oddziału stwierdziła, że to na pewno nie oni (!!!) a z zarządu głównego dostałam maila, że przyjrzą się sprawie. I tak się już przyglądają od miesiąca :roll: Dorabiają sobie?już im zysk z hodowli nie wystarcza?A moze zobaczyli ,że na pseudo można się bardziej dorobić ,bo się bardziej opłaca? Quote
omry Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 papillonek napisał(a):Dorabiają sobie?już im zysk z hodowli nie wystarcza?A moze zobaczyli ,że na pseudo można się bardziej dorobić ,bo się bardziej opłaca? Jaki zysk z hodowli? :) To się tak tylko wydaje, że hodowcy tyle biorą za psa i mają niezły zysk, ale to nie jest tak kolorowo. Pseudo owszem - zarabia. Prawdziwi hodowcy niewiele. Chyba nawet dlatego Ci zarejestrowani hodoffcy tak sobie dorabiają. Quote
Guest papillonek Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 No nie wiem ,bo ja psów nie hoduje,ani nie choduje ;) a za co płaci hodowca więcej niż chodowca,oprócz rodowodu/metryki? Quote
omry Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 papillonek napisał(a):No nie wiem ,bo ja psów nie hoduje,ani nie choduje ;) a za co płaci hodowca więcej niż chodowca,oprócz rodowodu/metryki? Za dobre warunki, za dobre jedzenie, za witaminy, za weta? Pewnie jeszcze trochę się znajdzie, ale nie siedzę w tym i nie wiem, jak to się dzieje od środka. Niemniej jednak nie ma co porównywać :) Quote
Amber Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Za reproduktora. Oczywiście są tacy co kryją własnym psem, ale za bardziej ambitne krycia za granicą trzeba wybulić swoje + oczywiście dojazd, hotel, paliwo itp. Tak samo droga jest inseminacja mrożonym nasieniem. No i oczywiście koszt wystaw. Też można zrobić hodowlankę pokazując sukę 3x jednak bardziej ambitni jeżdżą po całej Europie i nie tylko. Nie przesadzajmy, że zysku nie ma w ogóle, jednak nie są to bajońskie sumy. Quote
evel Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 papillonek napisał(a):Dorabiają sobie?już im zysk z hodowli nie wystarcza?A moze zobaczyli ,że na pseudo można się bardziej dorobić ,bo się bardziej opłaca? "Po prostu nie uznają r=r" jak się dowiedziałam, ale dla mnie to abstrakcja - jedne psy hodują "normalnie" a inne "na lewo", bo...? Ale jak tak sobie pomyślę, to przecież caviki są teraz modne, to i za 3 tysiące sztuka pójdzie z papierem, no bez za mniej, więc wnioski nasuwają się same :roll: papillonek napisał(a):No nie wiem ,bo ja psów nie hoduje,ani nie choduje ;) a za co płaci hodowca więcej niż chodowca,oprócz rodowodu/metryki? Jak policzysz sobie koszty wystaw (od czasu do czasu, ale są hodowle, które się często pokazują na wystawach, bo lubią ten "sport"), dobrego prowadzenia psów (w Hodowlach* psy raczej nie jedzą chappi), opieki weterynaryjnej nad psami, w tym nad suką przed, w trakcie i po ciąży, opiekę nad maluszkami, czas, odpowiednie warunki (same podkłady pożerają masę pieniędzy), szereg badań na choroby sprzężone z daną rasą, plus koszty związkowe typu składki, rodowody, inne pierdołki... Pseudo, który trzyma psy w komórce na słomie i karmi śrutą dla świń z chlebem i smalcem raczej kosztów nie ponosi. Owszem, są też "niby-dobre pseudo" gdzie suki (często z papierem) trzyma się w domu, normalnie karmi, dba itd. ale wtedy nie rozumiem, dlaczego Ci ludzie nie wyrobią psom uprawnień? Bo ich tłumaczenia, ze nie chcą psów stresować jakoś mnie nie przekonują ani trochę. *pisząc Hodowle mam na myśli właśnie takich Hodowców, którzy dbają, kochają, badają swoje psy i naprawdę rozmnażają (z głową!) tylko te osobniki, które wnoszą coś wartościowego dla rasy. Quote
omry Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Amber, nie napisałam, że zysku nie ma w ogóle, ale jest go niewiele porównaniu z tym, jak prawdziwi hodowcy się poświęcają w porównaniu z pseudo. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.