Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Śpioszki świetne - już widzę w wyobraźni: biały pompon nad dupką, długie pluszowe różowe uszy na głowę i z powodzeniem można udawać króliczka.

Co do astów - wiecie, że 'AST' to skrót od AmStaff bullTerier?

Posted

Wczoraj 5 min czekałam na znajomych pod sklepem i ile wrażeń...
Najpierw opadło mnie trzech małych chłopców, którzy zapytali czy można psa pogłaskać (miłe zaskoczenie) po czym rzucili się wszyscy trzej do głaskania tylko i wyłącznie głowy Buca :evil_lol: i zapytali czy to amstaff. Nie, staffik. Aa, pitbull? Nie, staffik. Yh.
Gdy stracili zainteresowanie, obok chodnika na którym stałam zatrzymał się samochód i chciała z niego wysiąść młoda kobieta, jednak kiedy zobaczyła mnie z Bucem przy nodze, dobre 2 metry od auta, praktycznie wpadła z powrotem do środka i zasłoniła się drzwiami :-o po czym grzebiąc na tylnym siedzeniu wyciągnęła stamtąd na oko roczne dziecko (jadące tam jak torba z zakupami, bez fotelika :roll:), wysiadła płaszcząc się po karoserii i skomentowała do gruchającego dziecka "nie, nie można, bo taki duży to Cię pogryzie..." :roll:
Miałam dwa pytania, z której strony Buc jest duży, bo on akurat jest niższy od przeciętnego beagla i na staffika dość drobny, oraz co to za dziwna teoria, według której im większy pies, tym bardziej prawdopodobne, że ugryzie. Zrezygnowałam jednak z komentarza, z tego typu osobami szkoda czasu na dyskusje :roll:

Btw powoli do szału mnie doprowadzają pytania o rasę Buca. Pytania same ok, u mnie w mieście nie ma staffików to i pies budzi zainteresowanie, ale 95% ludzi, którzy o to pytają zwyczajnie nie rozumie co się do nich mówi :razz:
- Co to za rasa?
- Staffik.
- Amstaff?
- Nie, staffik.
- No, amstaff.
-:chainsaw:
:evil_lol:
Albo:
- Jaka to rasa?
- Staffik.
- Co?
- Staffordshire bullterrier.
- Co?!
- :chainsaw: Hipopotam...
:evil_lol:
Ewentualnie podobna do pierwszej wymiana zdań z pitbullem zamiast amstaffa; wmawianie mi, że ktoś wie lepiej, bo miał takiego samego i to ast/pit, a nie żaden stefik; że to jakiś mieszaniec/skundlony chyba (i wielkie wybałuszenie gdy mówię wówczas o rodowodzie)...
Koleżanka wczoraj mi uświadomiła, że dopiero (po 2 latach) załapała, że mój pies to nie amstaff - myślała, że ja po prostu tak zdrabniam nazwę amstaffa do staffika, i teraz się zastanawiam, czy ludzie nie biorą mnie za jakąś infantylną kretynkę, kiedy z uporem maniaka poprawiam ich z amstaffa na staffika, zupełnie jakby mając yorka tłumaczyła, że to nie york, tylko jorasek albo coś w tym stylu... :oops:

Posted

i teraz się zastanawiam, czy ludzie nie biorą mnie za jakąś infantylną kretynkę, kiedy z uporem maniaka poprawiam ich z amstaffa na staffika, zupełnie jakby mając yorka tłumaczyła, że to nie york, tylko jorasek albo coś w tym stylu...


Hahahaha, świetne! :evil_lol:

Posted

Martens napisał(a):
kiedy z uporem maniaka poprawiam ich z amstaffa na staffika, zupełnie jakby mając yorka tłumaczyła, że to nie york, tylko jorasek albo coś w tym stylu... :oops:


Z yorkiem to tak by było:
- Jaka to rasa?
- Yorkshire terrier
- Jaki terrier, przecież widać, że to york :diabloti: :D

Posted

Tropowi się trochę wyliniało, bo wypadł mu cały szczenięcy podszerstek. wygląda w sumie śmiesznie, bo głowa jeszcze puchata, a tułów już nie bardzo. Wygląda dosyć zabawnie.
Ostatnio byłam z nim na spacerze, kiedy dotarłam do 'pola' (miejsca gdzie u mnie w mieście najczęściej ludzie wyprowadzają psy) rozejrzałam się i widząc, że nie ma żadnego psa puściłam go wolno. Bardzo się pilnuje, wiec nie mam z tym problemu. Z naprzeciwka szła jakaś pani chcąca sobie widocznie skrócić drogę. Obserwowała chwilę mojego psa i podeszła do mnie z uśmiechem.
- Jaki ładny piesek, ile ma?
- Prawie 4 miesiące.
- No, labradory to super rasa.
- Ale to nie jest labrador tylko Golden retriever.
- Nie możliwe. Żartujesz?
- Nie.
- Ja ci mówię, że to Labrador. Wiem, bo znam jednego i wygląda podobnie.
- Nie, to na pewno Golden.
- E tam gadasz. Bubel ci wcisnęli i teraz się upiera przy swoim.
Zabrała się i poszła. Nie mogłam się powstrzymać od śmiechu, kiedy nazwała Tropa 'bublem'.

Posted

Byłam przed chwilą z Melą na spacerze, mijałyśmy 3 chłopców w wieku 6-7 lat. Zachwycali się, jaka śliczna, ojejku jejku, cudna piękna, a jeden chłopczyk "o, to jest taki jak berneński, tylko że czarno biały" :lol: Mela jest dalmatyńczykiem.

Posted

Nie zapomnę jednego - jak Tequila miała jakieś 3 miesiące podeszła do mnie jakaś pani.
- piękny piesek, co to za rasa, ile ma?
- ja: to sunia rasy labrador, ma 3 m-ce
- ale jaka ona brązowa
zanim zdołałam się odezwać to usłyszałam:
- no tak przecież ona taka malutka jeszcze. Pewnie jak dorośnie to się wybarwi.
Porozmawiałyśmy chwilę. Pani myślała, że mój czekoladowy lab docelowo zmieni się w biszkoptowego.

Inny dialog - z wakacji.
- Co to za rasa?
- ja : labrador
- Żartuje pani?
- ja: nie dlaczego?
- Proszę panią u mnie już od 3 pokoleń w rodzinie są labradory i wiem jak powinien wyglądać labrador. A jakie pani dostała papiery przy zakupie psa (to miało być chyba pytanie podchwytliwe)
- ja: książeczkę, metrykę i umowę.
- Ku czemu ten świat zmierza, przekręt za przekrętem. Może i z labradora ten pies ma coś w sobie ale jest jakąś mieszanką. Labradory w takich kolorach nie występują.

A hitem jest to:
- Ładny pies. Rasy rottweiler?
- ja: nie, to labrador.
- Proszę panią kulturalne pytanie wymaga kulturalnej odpowiedzi. Wymyśliła sobie labradora.

Posted

Z tym umaszczeniem i labradorami też mi się coś przypomniało. Spotkałam na łączce parę z biszkoptową labradorką. Suka bez smyczy podbiega do Jariego, chcą się bawić (plus dla państwa, że nie zabrali jej z krzykiem ;) ), więc puszczam mojego no i nawiązuje się rozmowa:
- A co to za rasa?
- Doberman
- Oooo... ale jakiś dziwny...
- ???
- No brązowy, nasz sąsiad miał czarnego
- No tak, ale są też brązowe, jak widać
- A to nie wiedzieliśmy, a on duży jakiś, sąsiada to był mały...
- (nie chcąc wyjść na snoba, no ale... ;) ) Wiedzą państwo, pewnie sąsiada był nierasowy, one są z reguły drobniejsze, Jari ma rodowód i mierzy tyle ile powinien doberman...
- Acha, no tak, bo przecież czekoladowe labradory też są większe innych...
- :evil_lol: W tym momencie uznałam, że nie będzie fachowej dyskusji... Powiedziałam tylko, że średnio się orientuje w labradorach...

Z drugiej strony ich suka była tak niska i tak gruba, że idealnie nadawała się jako stolik na gazety ;) , więc może faktycznie, kiedyś spotkali jakąś czekoladę i była większa ;)

Posted

Klauzunka napisał(a):

A hitem jest to:
- Ładny pies. Rasy rottweiler?
- ja: nie, to labrador.
- Proszę panią kulturalne pytanie wymaga kulturalnej odpowiedzi. Wymyśliła sobie labradora.


O kurczę, faktycznie hicior :D

Posted

blackraven napisał(a):

W lutym lub marcu wyszedłem z Alfą 2 na łąkę, szczeniak (3 miesiące) na smyczy 2 metrowej. Podbiega do niej jakiś przerośnięty ratlerek, a właścicielka na moją prośbę aby odwołała psa stwierdza "niech się pobawią, przecież mój piesek nic nie zrobi".....
To nic, że moja wystraszona w pozycji maksymalnie uległej jest już cała ubłocona po wiosennych roztopach... ,że próbując się "ratować" wspina się po mnie i mnie również brudzi....Pańcia była bardzo niezadowolona jak wziąłem Alfę 2 na ręce.:angryy::


ja miałam ostatnio podobną przygodę na plazy na wakacjach. idziemy z naszymi psiakami (4,5 i 10 kg) zapietymi na smycz i nagle podbiega do nas wielgachny berneńczyk. moje psiaki sie przestraszył (szczególnie jedna boi sie duzych psów). jedna wziełam na ręce, druga miotała sie na smyczy i probowała uciec przed natretem, po kilku chwilach idzie spokojnym krokiem pan własciciel i mowi, ze to przeciez dziecko, ma 9 miesięcy (to dziecko było z 10 razy wiesze od moich psów) i zebym pozwoliła sie pobawic. ja mu mowie, zeby go zabrał, ze moje sie boją, a on na to znow, ze to dziecko przeciez i chce sie bawić i zeby sie psy nie bały. na to ja, ze jak mam niby im powiedziec, zeby sie nie bały, a on - no zeby je puścic do niego i niech sie pobawią:| no wariat normalnie i to z takim wielkim psem. przerazajace:|

Posted

U nas podobna sytuacja była, ja szłam z yorkiem Miką i z rodziną, usłyszałam że jakiś pan coś krzyczy za nami, jak się obejrzałam to w naszą stronę galopował szczeniak, taki wielkości zbliżonej do doga niemieckiego, ale po ruchu ciała jednak widać było, że pies niespełna roczny. Domyślałam się, że biegnie w celu zabawy, aczkolwiek jak wyobraziłam sobie ten moment kiedy dobiegnie do Miki, a może nawet przebiegnie po Mice, to wzięłam ją na ręce na wszelki wypadek. Za szczeniakiem pędził pan, wrzeszczał jego imię i krzyczał, że mu uciekł i że bardzo przeprasza i żeby się nie bać. Szczeniak faktycznie był zainteresowany Miką i zaczął na mnie skakać, odwracałam się do niego plecami bo bałam się, że mnie przewróci i zrobi mi krzywdę(nie dlatego, że był agresywany, ale był wielki i ciężki). Moja siostra zawołała go i zaczęła głaskać, tak że stracił zainteresowanie Miką. Jak zobaczył dobiegającego pana, który próbował go złapać za obrożę to sprytnie uskakiwał na boki, potem pobiegł dalej, pan jeszcze kilkakrotnie nas przeprosił i pognał za psem.
W momencie gdy pies podszedł do jakiś dziewczyn, pan poprosił aby przytrzymały go za obroże i w ten sposób udało się szczeniaka złapać.

Posted

mnie naprawdę drażnią tacy ludzie co puszczą psa luzem, a kompletnie nad nim nie panują, pies taranuje wszystko, a oni tylko mówią żeby się nie bać. Kiedyś miałam taką sytuację, że podleciał do mnie amstaff, ja skróciłam smycz i chciałam szybko pójść w innym kierunku, bo mój pies samców nie lubi, a pan tylko krzyczał, żeby się nie bać, że on nic nie zrobi, a sekundę po tym jak to powiedział tamten pies rzucił się z zębami na mojego :roll: a ile razy już wracałam cała ubłocona ze spaceru, bo jakiś labrador postanowił się przywitać

Posted

ja tez tego nienawidzę. człowiek chce sobie spokojnie pospacerować i się zrelaksować, a tacy "beztroscy" nie pozwalaja na to.
a kilka razy spotkałam sie juz z taka sytuacją, że właściciele spuszczonego psa, który rzucał sie na moje psy bedace na smyczy, które próbujac sie bronic warczały i szczekały (małe psiaki) oskarzali mnie, ze one nie maja kagańców i sa agresywne:| człowiekowi opadają wtedy tylko ręce. no co odpowiedzieć takim idiotom?

chociaz z jednym takim wygrałam kilkuletnia walke (jego psy zawsze rzucłay sie na moje - moje na smyczy, tamte spuszczone a pan "któl osiedla" spaceruje z głowa w chmurach i fajeczka w rece) - nie pomagały prośby, krzyki, kłótnie. sam pan właściciel tych psów kazał mi zadzwonic na policje, jesli mi to przeszkadza. tak tez zrobiłam, dostał mandat i od tej pory psy ma uwiazane na smyczy:):):)

Posted

dagaa111 napisał(a):
mnie naprawdę drażnią tacy ludzie co puszczą psa luzem, a kompletnie nad nim nie panują, pies taranuje wszystko, a oni tylko mówią żeby się nie bać. Kiedyś miałam taką sytuację, że podleciał do mnie amstaff, ja skróciłam smycz i chciałam szybko pójść w innym kierunku, bo mój pies samców nie lubi, a pan tylko krzyczał, żeby się nie bać, że on nic nie zrobi, a sekundę po tym jak to powiedział tamten pies rzucił się z zębami na mojego :roll: a ile razy już wracałam cała ubłocona ze spaceru, bo jakiś labrador postanowił się przywitać


U mnie podobny hicor to koleś od asta, twierdzący, że jego podbiegający pies nic mojemu nic nie zrobi, jak mój się nie zacznie :razz:
Tylko zapomniał zauważyć, że ja też mam ttb, tylko mniejszy kaliber, i niekoniecznie mu się podoba, kiedy obcy wielki samiec traktuje go jak zabawkę i bez powitania wpycha łeb pod brzuch, żeby go obwąchać. I pewnie gdyby skończyłoby się jatką i oczywiście ucierpiał mój mniejszy pies, według tego tłumoka byłaby to moja wina, bo mój pierwszy warknął... Jeszcze uciechę by miał - do czasu oczywiście.

Posted

Z ostatniej chwili.
Właśnie wróciłam z miasta. Oczywiście byłam z Tropem.
Przechodziliśmy koło jakiegoś baru, gdzie właścicielka często karmi różne bezpańskie psy. Nie wiem czy zauważyła mojego, czy to czysty przypadek, ale wyszła i zaczęła się zachwycać.
- O, jaki ładny piesek, to moja ulubiona rasa. Labradory są takie kochane.
- To Golden Retriever.
- Aha, al śliczny jest. Nie chcesz sprzedać?
Odpadłam, odpowiedziałam krótkie 'nie' zaśmiałam się nerwowo i odeszłam.

Posted

Martens napisał(a):
obok chodnika na którym stałam zatrzymał się samochód i chciała z niego wysiąść młoda kobieta, jednak kiedy zobaczyła mnie z Bucem przy nodze, dobre 2 metry od auta, praktycznie wpadła z powrotem do środka i zasłoniła się drzwiami :-o


Wczoraj z Iwanem na 1,5 m. chodniku mijaliśmy kobietę z dzieckiem za rękę. Iwan oczywiście od strony zewnętrznej, równiutko przy nodze i na samym skraju chodnika. No, niektórzy się boją, więc czemu mam się nie odsunąć? Ale widzę, że potężna ta kobiecina wyraz twarzy mało ma przyjazny już z daleka. No ale co. Gdy była dosłownie jakieś kilka centymetrów od nas, popchnęła swoje dziecko tak, że wylądowało kolanami na trawie dosłownie kawalątek od ulicy pełnej samochodów, a na mnie spojrzała się, jakbym jej to dziecko właśnie zabiła. Wcześniej to ona chyba myślała, że ja na tę trawę wejdę :) Powstrzymałam śmiech, ale uśmiechu już niestety nie, na co poszła wiązanka w moją stronę. Nawet się nie odwróciłam, bo w jakim celu?

Posted

Z dnia dzisiejszego.
Idę z moją 9 tygodniową suczką berneńczyka na smyczy brzy bloku. Dopiero od kilku dni wychodzimy na spacery, więc wszystko jest nowe i interesujące :) Z przeciwnej strony idzie york bez smyczy. Zatrzymuje się i zaczyna szczekać na moją. No to ta zaraz chce podbiec i się bawić. Ja ją trzymam, ona się szarpie. Spacerowym krokiem zza rogu wychodzi "Pańcia" i do mnie z krzykiem, żebym zabrała UWAGA : "TO BYDLE". Ja do niej, że to jej piesek jest bez smyczy, a ja swojego trzymam za obrożę.
"Ale mój Kacperek się tak nie rzuca na psy jak pani pies". Ja do niej, że to jeszcze szczeniak, a wyrywa się, bo chce się bawić. Ona na to "To TO BYDLE będzie jeszcze większe ???!!! Powinni takie od razu usypiać bo nas wszystkich kiedyś pozagryza"

Dodam jeszcze, że sunia ma dopiero jakieś 8 kg...
Najgorsze jest to, że jak coś takiego usłyszałam, to tak mnie zatkało, że nawet się nie odgryzłam...

Posted

Frances_B napisał(a):
Z dnia dzisiejszego.
Idę z moją 9 tygodniową suczką berneńczyka na smyczy brzy bloku. Dopiero od kilku dni wychodzimy na spacery, więc wszystko jest nowe i interesujące :) Z przeciwnej strony idzie york bez smyczy. Zatrzymuje się i zaczyna szczekać na moją. No to ta zaraz chce podbiec i się bawić. Ja ją trzymam, ona się szarpie. Spacerowym krokiem zza rogu wychodzi "Pańcia" i do mnie z krzykiem, żebym zabrała UWAGA : "TO BYDLE". Ja do niej, że to jej piesek jest bez smyczy, a ja swojego trzymam za obrożę.
"Ale mój Kacperek się tak nie rzuca na psy jak pani pies". Ja do niej, że to jeszcze szczeniak, a wyrywa się, bo chce się bawić. Ona na to "To TO BYDLE będzie jeszcze większe ???!!! Powinni takie od razu usypiać bo nas wszystkich kiedyś pozagryza"


Dodam jeszcze, że sunia ma dopiero jakieś 8 kg...
Najgorsze jest to, że jak coś takiego usłyszałam, to tak mnie zatkało, że nawet się nie odgryzłam...

Niestety, ludzie potrafią być chamscy i bezczelni. Także musisz przywyknąć do takich komentarzy, albo już teraz wymyślać jak im równie niegrzecznie (lub grzecznie) odpowiedzieć :diabloti:
U nas jest na odwrót, mój york na smyczy, i podbiega do nas dużo wielkich psów bez smyczy. To znaczy było, wyprowadziłam się już z blokowiska i wróciłam na stare śmieci, tu same domki i wydaje mi się, że więcej kultury wśród psiarzy (nie licząc osiedlowych burków co 24/7 są luzem).

Guest papillonek
Posted

[quote name='kiniaaa']Niestety, ludzie potrafią być chamscy i bezczelni. Także musisz przywyknąć do takich komentarzy, albo już teraz wymyślać jak im równie niegrzecznie (lub grzecznie) odpowiedzieć :diabloti:
U nas jest na odwrót, mój york na smyczy, i podbiega do nas dużo wielkich psów bez smyczy. To znaczy było, wyprowadziłam się już z blokowiska i wróciłam na stare śmieci, tu same domki i wydaje mi się, że więcej kultury wśród psiarzy (nie licząc osiedlowych burków co 24/7 są luzem).

Tylko to nie jest latwe jak ktoś za Twoimi plecami komentuje twojego psa ,a sam psa nie ma ,więc jakby musisz tego wysłuchiwać :/
Bo co odpowiedziec na śmiechy, pitbulki i wyrośniente wiewiórki kirdy ktoś nie ma psa na którym możesz się odgryźć?

Posted

Bo co odpowiedziec na śmiechy, pitbulki i wyrośniente wiewiórki kirdy ktoś nie ma psa na którym możesz się odgryźć?


Poco sie odgrywać na psie, jak można na właścicielu? Przecież to on komentuje ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...