Litterka Posted August 14, 2011 Posted August 14, 2011 Nie popadajmy w paranoję. Pies mieszkający w budzie o niczym nie świadczy. Może mieć nawet lepiej niż niejeden pies w mieszkaniu. Jeśli buda jest ocieplona, pies na noc chętnie w niej zostaje, nie wyje pod domem, jeśli ma sierść przystosowaną do zostawania na zewnątrz, to jest to ok. Jest zresztą wiele psów półdomowych, półbudowych ;) - mogą mieszkać w domu, ale wolą budę, bądź w ciągu dnia są z ludźmi, a noce spędzają w ogrodach, stróżując, czy po prostu mieszkając w budach lub kojcach, jest, moim skromnym zdaniem, ok. Rzeczywiście, jeśli pies siedzi w budzie lub kojcu sam, bo ludzie mają go w d..., a ma być tylko tańszym alarmem, to coś tu jest nie tak, z takim traktowaniem zwierząt trzeba walczyć. Quote
omry Posted August 14, 2011 Posted August 14, 2011 [quote name='Diana S']Rozumiem Cie omry.... Pies jest czyj? dlaczego pytam? Piszesz, ze nie wiesz ile pies ma lat... nie macie go od malego? Do wujka mojego chłopaka (weternarza) Iwana przyprowadziła młoda kobieta w ciąży, która naczytała się o psach mordercach i chciała uśpić psa swojego chłopaka. Nie wiadomo, w jakim wtedy był wieku. Podobno coś koło roku, dwóch, a może nawet trzech? Nie wiadomo. Tak Iwan trafił do rodziców chłopaka. Nikt się nim za bardzo nie zajmował, on miał dwie rottweilerki Nukę i Nikitę, później tylko Nikitę i one były całym jego światem. Nie szukał kontaktu z człowiekiem. Dopiero, gdy Nikita odeszła postanowiliśmy się z chłopakiem nim zająć. Teraz to nasz pies. My go karmimy, my go wyprowadzamy, on uznaje tylko nas. W książeczce zdrowia ja jestem właścicielem. Gdy się wyprowadzę od rodziców, a Iwan będzie jeszcze żył, to zabieram go do siebie. Quote
awaria Posted August 14, 2011 Posted August 14, 2011 [quote name='omry']Do wujka mojego chłopaka (weternarza) Iwana przyprowadziła młoda kobieta w ciąży, która naczytała się o psach mordercach i chciała uśpić psa swojego chłopaka. Nie wiadomo, w jakim wtedy był wieku. Podobno coś koło roku, dwóch, a może nawet trzech? Nie wiadomo. Tak Iwan trafił do rodziców chłopaka. Nikt się nim za bardzo nie zajmował, on miał dwie rottweilerki Nukę i Nikitę, później tylko Nikitę i one były całym jego światem. Nie szukał kontaktu z człowiekiem. Dopiero, gdy Nikita odeszła postanowiliśmy się z chłopakiem nim zająć. Teraz to nasz pies. My go karmimy, my go wyprowadzamy, on uznaje tylko nas. W książeczce zdrowia ja jestem właścicielem. Gdy się wyprowadzę od rodziców, a Iwan będzie jeszcze żył, to zabieram go do siebie.[/QUOTE] To co chcesz zrobić jest szlachetne, ale niekoniecznie dobre dla psa. Iwan już (jak na rottka) jest starym psem. Jest przyzwyczajony, do swojej budy, podwórka, swojej życiowej rutynki. Zakładając, że nie dzieje mu się teraz żadna krzywda, nagła zmiana miejsca zamieszkania w wieku ok. 11 lat może przynieść więcej szkody niż pożytku. Quote
omry Posted August 14, 2011 Posted August 14, 2011 [quote name='awaria']To co chcesz zrobić jest szlachetne, ale niekoniecznie dobre dla psa. Iwan już (jak na rottka) jest starym psem. Jest przyzwyczajony, do swojej budy, podwórka, swojej życiowej rutynki. Zakładając, że nie dzieje mu się teraz żadna krzywda, nagła zmiana miejsca zamieszkania w wieku ok. 11 lat może przynieść więcej szkody niż pożytku.[/QUOTE] Z tym, że gdy my się wyprowadzimy - Iwan zostanie sam. Będę pracowała i się uczyła, a nie mając psa na miejscu, tylko na obrzeżu miasta nie będę miała dla niego tyle czasu. Chłopak zamierza wyjeżdżać za granicę. Iwan będzie spędzał całe dnie sam w kojcu, bo jak my go nie wypuścimy, to nikt go nie wypuści. Będą mu tylko dawać jeść i tyle z tego. Gdy nie ma rodziców chłopaka, to bierzemy go do domu. Potrafi się zachować i jest mu dobrze. Nie jest mu za gorąco, bo w budzie ma naprawdę ciepło, więc temperatura mu nie robi wielkiej różnicy, tak zauważyliśmy. Iwan na początku w domu mieszkał, bo Nikita z Nuką go nie tolerowały, ale brat zaczął kichać i puchnąć, do tego mama chłopaka denerwowała się, że kapie mu z pyska i że wszędzie jest sierść. Zamieszkał na dworze.. To pies, który nie znosi samotności. Chce być wszędzie z nami. Myślę, że dla niego zamieszkanie ze mną będzie dobre, choć brałam to, co piszesz, pod uwagę. Założyłam też tu wątek jakiś czas temu na ten temat. 'Pies z budy do domu?' czy jakoś tak. Quote
awaria Posted August 14, 2011 Posted August 14, 2011 [quote name='omry']Z tym, że gdy my się wyprowadzimy - Iwan zostanie sam. Będę pracowała i się uczyła, a nie mając psa na miejscu, tylko na obrzeżu miasta nie będę miała dla niego tyle czasu. Chłopak zamierza wyjeżdżać za granicę. Iwan będzie spędzał całe dnie sam w kojcu, bo jak my go nie wypuścimy, to nikt go nie wypuści. Będą mu tylko dawać jeść i tyle z tego. Gdy nie ma rodziców chłopaka, to bierzemy go do domu. Potrafi się zachować i jest mu dobrze. Nie jest mu za gorąco, bo w budzie ma naprawdę ciepło, więc temperatura mu nie robi wielkiej różnicy, tak zauważyliśmy. Iwan na początku w domu mieszkał, bo Nikita z Nuką go nie tolerowały, ale brat zaczął kichać i puchnąć, do tego mama chłopaka denerwowała się, że kapie mu z pyska i że wszędzie jest sierść. Zamieszkał na dworze.. To pies, który nie znosi samotności. Chce być wszędzie z nami. Myślę, że dla niego zamieszkanie ze mną będzie dobre, choć brałam to, co piszesz, pod uwagę. Założyłam też tu wątek jakiś czas temu na ten temat. 'Pies z budy do domu?' czy jakoś tak.[/QUOTE] Jeśli tak wygląda sytuacja to faktycznie chyba lepiej będzie wziąć Iwanka ze sobą :) Żeby tak zupelnie nie offtopować ;) Jakiś czas temu szłam z moimi futrami na spacer, za nami szła kobieta z dzieckiem, na oko 3-4 letnią dziewczynką. Mała idąc za nami zaczęła sobie podśpiewywać: - Biały piesek, mądry piesek, ładny piesek i brązowy piesek, fajny piesek, miły piesek, jak pluszowy la la la la :loveu: Idą dwa pieski na spacerek, lalalala, bialy i brązowy nanananana. Nigdy nie słyszałam tak słodkiej piosenki na temat moich psów :lol: Quote
Sheltii Posted August 14, 2011 Posted August 14, 2011 - Biały piesek, mądry piesek, ładny piesek i brązowy piesek, fajny piesek, miły piesek, jak pluszowy la la la la :loveu: Idą dwa pieski na spacerek, lalalala, bialy i brązowy nanananana. To jest dobre!! :D Quote
NightQueen Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 [quote name='HelloKally']Nie sądzę, by w mieście, gdzie normalnie są bloki były psy w budach. A tak swoją drogą to astma ma coś do psiej sierści?[/QUOTE] zależy od miasta, ale ja nie znam takiego miasta które składa się z z samych bloków, na obrzeżach są przecież domy ;) i nie chce mi się też wierzyć że Diana nie podróżuje poza granice swojego miasta że psów przy budzie nie widziała oj ma astma do psiej sierści sporo niestety, sama przechodziłam to na własnej skórze :p Quote
fattyciak Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 Przypomniało mi się coś jeszcze za czasów mojego chow-chow Charliego :) Czaruś, jak to Czaruś, wyglądał jak puszysty misiaczek, ale z charakteru był taki tylko dla naszej rodziny. Sam z siebie nikogo nie atakował, ale obcych rąk na swoim futrze sobie nie życzył, więc hamowało się chętnych do przytulania, żeby łap do niego nie wyciągać. Jedna pani w takiej sytuacji zaczęła się ze mną spierać - "Psów tej rasy nie ma na liście ras agresywnych więc na pewno nie ugryzie" postulowała uznając, że zna mojego psa chyba lepiej ode mnie... :P Innym razem szłam z Czaruchem na spacer, pewna pani zapytała co to za rasa. -Czau czau- odpowiedziałam. -Kaukaz? -czau czau -nie wygląda na kaukaza. Z tymi kaukazami to ja mam... Gdy mój obecny psiak był mały ludzie wyrażali oburzenie, że kupiliśmy owczarka kaukaskiego do bloku :D Gizmo jest spanielem tybetańskim, ale jako 6-miesięczny szczyl był brany właśnie za małego kaukaza z racji podobnego umaszczenia :D Cóż, wyrósł, szczenięcy puszek stracił na rzecz błyszczącego, długiego opadającego włosa,i awansował na "skundlonego pekińczyka" bądź "ślicznego pekińczyka". Ba nawet miał oferty na krycie pekińczyczki. Quote
NightQueen Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 Ja jak miałam cockera, a Lacky był szczylem - czarnym szczylem, chodziliśmy na spacer wzdłuż domów, w jednym domu mieszkał nowofundland, też czarny. Lacky często przechodził miedzy szczeblami ogrodzenia by pobawić się z tamtym psem. Pewnego razu podczas tej właśnie zabawy, napotkały nas dwie panie... i jedna do drugiej - Popatrz jak mama się bawi ze swoim szczeniaczkiem :evil_lol: Quote
blackraven Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 Lata temu byłem ulubieńcem "babć z pieskami" bo moja Kora była osobistym ochroniarzem ich niewyrośniętych piesków..... ale to inna historia... W lutym lub marcu wyszedłem z Alfą 2 na łąkę, szczeniak (3 miesiące) na smyczy 2 metrowej. Podbiega do niej jakiś przerośnięty ratlerek, a właścicielka na moją prośbę aby odwołała psa stwierdza "niech się pobawią, przecież mój piesek nic nie zrobi"..... To nic, że moja wystraszona w pozycji maksymalnie uległej jest już cała ubłocona po wiosennych roztopach... ,że próbując się "ratować" wspina się po mnie i mnie również brudzi....Pańcia była bardzo niezadowolona jak wziąłem Alfę 2 na ręce.:angryy: Nic to -jak mawiał Wołodyjowski- dwa, trzy miesiące później ta sama pańcia maszeruje ze swoim pupilem Alfa 2 już "usłuchana" biega luzem ( na łące dość dużej ) pańcia ją zobaczyła i w krzyk "proszę zabrać psa!"(jej też był luzem) i zaczyna przywoływać swojego, który delikatnie mówiąc ma ją gdzieś.:crazyeye:... Z największym spokojem na jaki wówczas się zdobyłem wyjaśniłem, jej, że niedawno to ona sama chciała, żeby pieski się bawiły....:diabloti:Oczywiście Alfa 2 nawet nie spojrzała na jej pieska zajęta swoim patykiem.. Nie jest to odosobniony przypadek Alfa 1 też była turlana przez inne pieski w błotku, a jak podrosła to "pańcie" żądały bym zapinał swojemu smycz....:angryy: Quote
vege* Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 [quote name='NightQueen']zależy od miasta, ale ja nie znam takiego miasta które składa się z z samych bloków, na obrzeżach są przecież domy ;) [/QUOTE] Dokładnie, tu gdzie ja mieszkam jest skupisko 6 bloków, ale z jednej strony mojego bloku są wielkie pola i łąki, a jak pójdę po drugiej stronie bloku jakieś 100-200m mam osiedle z domkami :-) Quote
anorektyczna.nerka Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 oj ma astma do psiej sierści sporo niestety, sama przechodziłam to na własnej skórze :-P Serio? U mnie astma czasami się odzywa w nocy i z powodu nadmiernego wysiłku, ale nigdy się nie zdarzyło, żeby przy psie, u babci mieszka w domu jeden kudłacz, u nas Ben mieszkał coś około rok w domu i nic. W sumie ja też mieszkam w mieście, ale dla mnie jest ono za małe, by na co dzień nazywać je taką nazwą, więc mówię na nie wiocha ;p Quote
Martens Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 To zależy jaka astma i jaki pies; jak astma jest powikłaniem po alergii wziewnej, a już nie daj boże "na psa", to niestety mieszkanie z psem, jeszcze mocno liniejącym, nie pomaga... Quote
NightQueen Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 [quote name='HelloKally']Serio? U mnie astma czasami się odzywa w nocy i z powodu nadmiernego wysiłku, ale nigdy się nie zdarzyło, żeby przy psie, u babci mieszka w domu jeden kudłacz, u nas Ben mieszkał coś około rok w domu i nic. W sumie ja też mieszkam w mieście, ale dla mnie jest ono za małe, by na co dzień nazywać je taką nazwą, więc mówię na nie wiocha ;p[/QUOTE] zależy od stopnia zaawansowania choroby (ja miałam ataki bez przyczyny jak np. wysiłek), generalnie astma może się uruchomić przy nadmiarze alergenów, a sierść psa jako alergen, który może wywoływać duszenie. A nie zauważyłaś prawidłowości, wizyta u babci = nocne duszenie? bo to tak też może wyglądać, nie koniecznie przy bezpośrednim kontakcie z psem, bo astma to nie jest alergia choć ma czasami podobne działanie ;) Quote
bonsai_88 Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 Hello to, czy sierść przeszkadza przy astmie czy nie pewnie zależy od konkretnej osoby - jednej będzie przeszkadzał, drugiej nie ;). Quote
LadyS Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 [quote name='Martens']To zależy jaka astma i jaki pies; jak astma jest powikłaniem po alergii wziewnej, a już nie daj boże "na psa", to niestety mieszkanie z psem, jeszcze mocno liniejącym, nie pomaga...[/QUOTE] Ja właśnie mam taką astmę, będącą powikłaniem alergii na "sierść" kota, psa, a także na kurz i pot koński - ze wszystkim obcuję bądź obcowałam, przy lekach i odczulaniu da się żyć. Domu bez zwierząt sobie nie wyobrażam, choć np. alergia na kota jest znacznie mniejsza, gdy z nim trochę pomieszkam, za to odezwała się alergia na zapach moczu mojego myszosława - pomaga jedynie zachowanie maksymalnej higieny i ostrożności ;) [quote name='NightQueen']zależy od stopnia zaawansowania choroby (ja miałam ataki bez przyczyny jak np. wysiłek), generalnie astma może się uruchomić przy nadmiarze alergenów, a sierść psa jako alergen, który może wywoływać duszenie. A nie zauważyłaś prawidłowości, wizyta u babci = nocne duszenie? bo to tak też może wyglądać, nie koniecznie przy bezpośrednim kontakcie z psem, bo astma to nie jest alergia choć ma czasami podobne działanie ;)[/QUOTE] Generalnie rzecz biorąc, sierść sama w sobie rzadko kiedy jest alergenem, dlatego właśnie kupowanie psów z włosem nie pomaga przy objawach alergii czy astmy, choć może zminimalizować jej objawy - o ile pies mało linieje. Właśnie z racji na to linienie, które u psów z włosem zwykle jest mniejsze, uważa się, że psy z włosem nie alergizują - nic bardziej mylnego, ostatnio uczulił mnie pudel, a rzadko któremu kundelkowi się to udaje ;) Astma niekoniecznie musi dawać objawy od razu, tak jak pisze NightQueen - mogą wystąpić objawy spóźnione, które zwykle utrudniają rozpoznanie źródła ataków. Howgh :lol: Quote
NightQueen Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 [quote name='ladySwallow'] Generalnie rzecz biorąc, sierść sama w sobie rzadko kiedy jest alergenem, dlatego właśnie kupowanie psów z włosem nie pomaga przy objawach alergii czy astmy, choć może zminimalizować jej objawy - o ile pies mało linieje. Właśnie z racji na to linienie, które u psów z włosem zwykle jest mniejsze, uważa się, że psy z włosem nie alergizują - nic bardziej mylnego, ostatnio uczulił mnie pudel, a rzadko któremu kundelkowi się to udaje ;) Astma niekoniecznie musi dawać objawy od razu, tak jak pisze NightQueen - mogą wystąpić objawy spóźnione, które zwykle utrudniają rozpoznanie źródła ataków. Howgh :lol:[/QUOTE] Może nie sama sierść, ale to co pies na niej przenosi już owszem - kurz, płyki i inne dziadostwa ;) do tego ślna itd., ale potocznie mówiąc sierść Quote
LadyS Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 [quote name='NightQueen']Może nie sama sierść, ale to co pies na niej przenosi już owszem - kurz, płyki i inne dziadostwa ;) do tego ślna itd., ale potocznie mówiąc sierść[/QUOTE] Nie podzielam takiego generalizowania, bo właśnie na tym żeruje wielu pseudohodowców - że pieski z włosem są cacy dla alergików, bo uczula sierść ;) Uczulają białka, ślina, wydzieliny wszelkie, a także roztocza zawarte na nośniku, którym jest sierść. Sama w sobie sierść niewiele ma do gadania ;) Quote
bonsai_88 Posted August 19, 2011 Posted August 19, 2011 Wczoraj w nocy kudłata koniecznie i absolutnie musiała się załatwić. Ponieważ było już dobrze po 2 i ludzi się wtedy raczej nie spotyka, więc ją bez smyczy wzięłam... Pech chciał, że akurat trafiłam na sąsiada, który czasami o bardzo dziwnych porach chodzi do pracy. Na kudłatą gwizdnęłam i przytrzymałam [ot tak, na wszelki wypadek], ale sąsiad chyba długo będzie się ze mnie śmiał - miałam na sobie 2 różne buty, spodnie dresowe od brata [które trzymałam w garści, bo są na mnie dużo za duże - ja mam 160 cm, a brat ponad 185 cm] i narzuconą bluzę na lewą stronę :D. Ogólnie sąsiedzi raczej uważają jak Birma ma koło nich przejść, aż za dobrze pamiętają jak młoda zachowywała się 3 lata temu, ale ten jeden raz sąsiad przetoczył się obok dusząc ze śmiechu. Quote
Martens Posted August 19, 2011 Posted August 19, 2011 Żebyś Ty widziała, jak ja ostatnio o 2 w nocy szłam z Baryłą na popas... Koszulka nocna krótka, bez majtek, na tym jesienny płaszcz khaki do pół uda zapięty po szyję, na długi rękaw, żeby nie było widać tej nieszczęsnej piżamy w razie czego, gołe całe nogi, plus plażowe pstre japonki :evil_lol: A zimą w nocy kurtka, spodnie od piżamy i rozwiązane chlapiące glany to norma :lol: Quote
zuza:D Posted August 19, 2011 Posted August 19, 2011 [quote name='bonsai_88']Wczoraj w nocy kudłata koniecznie i absolutnie musiała się załatwić. Ponieważ było już dobrze po 2 i ludzi się wtedy raczej nie spotyka, więc ją bez smyczy wzięłam... Pech chciał, że akurat trafiłam na sąsiada, który czasami o bardzo dziwnych porach chodzi do pracy. Na kudłatą gwizdnęłam i przytrzymałam [ot tak, na wszelki wypadek], ale sąsiad chyba długo będzie się ze mnie śmiał - miałam na sobie 2 różne buty, spodnie dresowe od brata [które trzymałam w garści, bo są na mnie dużo za duże - ja mam 160 cm, a brat ponad 185 cm] i narzuconą bluzę na lewą stronę :D. Ogólnie sąsiedzi raczej uważają jak Birma ma koło nich przejść, aż za dobrze pamiętają jak młoda zachowywała się 3 lata temu, ale ten jeden raz sąsiad przetoczył się obok dusząc ze śmiechu. Ha ha:D A to pańci się coś w nocy poplątało czy złapała to co pod ręką i wyszła??:diabloti: Mnie ostatnio na spacerku pan zaczepia i pyta: "A to jest taki jamnik, prawda??" :evil_lol: [SIZE="1"]Fergus to aussik;) Quote
bonsai_88 Posted August 19, 2011 Posted August 19, 2011 Martens przynajmniej miałaś takie same japonki ;). Ja miałam na jednej nodze glana, a na drugiej klapka [i tak dobrze, że na koturna nie trafiło ;)]. Zuza to nie była godzina, o której ja jestem wstanie konkaktować co wciągam na tyłek ;). Złapałam to co było pod ręką - w spodniach od brata ćwiczę, chociaż zazwyczaj jestem w stanie zawiązać je na sznurek, żeby nie opadały... ale w nocy to było zbyt duże wyzwanie. Quote
wiki4 Posted August 19, 2011 Posted August 19, 2011 My ostatnio wracając z łąk spotkałyśmy trzy panie, w czym jedna stwierdziła, że Lisa ma twarz jak Maria Antonina, druga dodała, że to pewnie pomeranian, a trzecia przytakła. Wspomnę, że same miały buldożka i labocośpodobnego :D Quote
Litterka Posted August 19, 2011 Posted August 19, 2011 Martens napisał(a):Żebyś Ty widziała, jak ja ostatnio o 2 w nocy szłam z Baryłą na popas... Koszulka nocna krótka, bez majtek, na tym jesienny płaszcz khaki do pół uda zapięty po szyję, na długi rękaw, żeby nie było widać tej nieszczęsnej piżamy w razie czego, gołe całe nogi, plus plażowe pstre japonki :evil_lol: A zimą w nocy kurtka, spodnie od piżamy i rozwiązane chlapiące glany to norma :lol: Hahaha, żebyś mnie rankami zobaczyła na pierwszym toaletowym spacerze... Byle jakie powycierane i powyciągane dżinsy, koszulka, włosy potargane do granic niemożliwości, buty też pierwsze lepsze - dobrze, że je parami stawiam. W zimie - spodnie na spodnie od piżamy, buty na bose nogi, kurtka, psi kombinezon i wyjazd :D. Quote
bonsai_88 Posted August 19, 2011 Posted August 19, 2011 Litterka włosy to ja miałam ułożone idealnie - akurat wczoraj byłam u fryzjera, a na dowidzenia Dawid [fryzjer] ułożył mi porządnie włosy... Chociaż raz miałam przepiękne loki zamiast wiecznego sianka ;). Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.