Martens Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 zmierzchnica napisał(a):Millanowy motyw: rzucanie puszką z monetami koło psa. Boże, czy ten facet COKOLWIEK wymyślił sam...? O stosowaniu takowej puszki czytałam już kilkanaście lat temu (!) w książce innego amerykańskiego szkoleniowca i to bardzo fajna metoda - tylko po pierwsze powinna być tak używana, by pies nie kojarzył jej z konkretną osobą, po drugie nie służy do oduczania szczekania na kogoś z różnych przyczyn, a głównie do zniechęcania do pomniejszych zachowań samonagradzających się jak np. włażenie na stół i kradzież jedzenia. Quote
zmierzchnica Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Myślę, że gdyby zaczął sam wymyślać coś oryginalnego, to mogłoby się jeszcze gorzej skończyć ;) Ja wykrozystuję tą metodę tylko z łańcuszkiem czy kluczami, gdy psy mordę drą na dworze. Ale mam psa, który szczeka na ludzi jak się ich obawia i wiem, że gdyby taka osoba rzuciła w nią czymkolwiek.. Cóż, pewnie bym miała problemy z wyciągnięciem suńki z takiej traumy. Ludzie nie myślą, nie analizują, wybierają najłatwiejsze rozwiązania - kopanie, rzucanie itd. A potem jest tragedia. Quote
filodendron Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Martens napisał(a):Boże, czy ten facet COKOLWIEK wymyślił sam...? O stosowaniu takowej puszki czytałam już kilkanaście lat temu (!) w książce innego amerykańskiego szkoleniowca i to bardzo fajna metoda - tylko po pierwsze powinna być tak używana, by pies nie kojarzył jej z konkretną osobą, po drugie nie służy do oduczania szczekania na kogoś z różnych przyczyn, a głównie do zniechęcania do pomniejszych zachowań samonagradzających się jak np. włażenie na stół i kradzież jedzenia. Raczej nie wymyślił. O puszkach z przywiązanym sznurkiem do "pułapki" w postaci położonego na krawędzi stołu jedzenia to chyba u Fishera czytałam. Quote
Ejre Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Mam pod samym nosem przykład tego jak stosowanie metod "zaklinacza psów" może popsuć psa. Pawie codziennie wracając z łąk spotykam starszego pana z owczarkiem szkockim. Jego pies zawsze cieszył się do moich, popiskiwał i merdał ogonem, za co od pewnego czasu był karcony kopniakiem w bok (no dobra "szturchnięciem" ale dla mnie to i tak nie wygląda dobrze), ostatnie dwa razy jak ich spotkałam, pies rzeczywiście już nie popiskiwał i nie machał do moich, tylko zaczął szczekać nerwowo i kłapać zębami. Quote
Paulina516 Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 To ten pan w tym przypadku zrobił to nieprawidłowo i w nieodpowiedniej sytuacji. Quote
bonsai_88 Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Paulina ja tam jestem zdania, że jeśli jakiś treser chwali się swoimi metodami na dużą skalę, to powinien mieć w miarę jasną, prostą i czytelną metodę.... Niestety, Millan tego nie ma. Uwierz mi, że można bardzo dużo nauczyć się od dobrego szkoleniowca, nawet jeśli się danej osoby nigdy w życiu na oczy nie widziało. Wiem to ze swojego własnego doświadczenia - moją sukę [kiedyś to był bardzo trudny pies] pomogła mi wyprowadzić na prostą pani Mrzewińska, której nigdy w życiu na oczy nie widziałam... Do tego niektóre informacje, znalezione w necie/wyczytane w książkach i z kudłatego potwora zrobił się złoty pies :). Swoje narowy będzie miała zawsze, ale są to sprawy mało uciążliwe, które mi nie przeszkadzają w życiu codziennym. A żeby wrócić do tematu.... Wczoraj byłam z Birmą pobiegać - początek/koniec trasy zawsze idziemy [kudłata na smyczy], ponieważ wiele ludzi w tamtej okolicy z psami przechodzi. W pewnym momencie mijamy bardzo sympatycznego pana z bokserem. Pan doskonale wie, że kudłata jego psa nie lubi, więc odsunął się na 2 stronę uliczki. Nagle Birmie coś odbiło i rozdarła paszczękę na boksia, skąd wywiązała się "rozmowa": [Ja] Wariatka! [Birma - wzrokiem] Że niby kto? [J] Ty, no przecież nie ja. Ja jestem normalna! [B - wzrokiem] Ty i normalna? [J] Oczywiście, że jestem normalna! Całkowicie i absolutnie normalna... no, może tylko od czasu do czasu gadam z psami... I w tym momencie zauważyłam wzrok mijanego pana z boksiem.... Naprawdę, są momenty, kiedy aż słów brakuje, żeby opisać cudzą minę ;). Quote
zmierzchnica Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 O tak, rozmowy z psami potrafią wzbudzić w przechodniach niemałe zdziwienie ;) Hera mi jeszcze zwykle odpowiada, bo to pies szczekająco-jęcząco-miauczący, więc dialog: Ja: Co malutka? Hera: Łuf! Ja: No co? Bawimy się? Hera: Mmmh... (wskakuje na mnie) Ja: Ale ej, nie gryź! Hera: Łuf! Łuf! I tak dalej, to dla nas norma ;) A dla ludzi - szok. Że ja gadam z psem... I że pies ze mną! ;) Wczoraj po bieganiu Frotek wszedł do brudnej wody i wyszedł z ubłoconymi łapami. Jest siwo-biały z ciemną pręgą na grzbiecie, na ogonie ma czarną końcówkę, więc łapki ładnie się komponowały. Mijał nas pan z dzieckiem i słyszę za plecami: -Patrz na tego psa! Jakie ma fajne skarpetki! :D Cóż, fajnie by tak wyglądał, ale i tak jego "skarpety" zostały zmyte w domu... Quote
kavala Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Im częściej wychodzę z Frodem, tym bardziej mi się oczy otwierają ze zdziwienia. Każda rozmowa na temat Froda zazwyczaj dochodzi do punktu kiedy słyszę:"nie widziałam jeszcze labradora o takim umaszczeni" albo "ale labradory maja chyba krótszą sierść?", albo "Czy to jest długowłosa odmiana?". Chyba zacznę liczyć ile razy muszę tłumaczyć, że Frodo to nie labrador tylko golden.:modla: Quote
Naklejka Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Moja siostra kiedyś nie umiała rozróżnić labka od goldena :lol: Wczoraj na spacerze mijałam pewna grupkę nastolatków. Nagle usłyszałam pisk i" jaki on by piękny, widziałaś? pisssk :lol: "No widziałaś jaki był ładny, aaaa" i pisk :lol: Quote
kavala Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Naklejka napisał(a):Moja siostra kiedyś nie umiała rozróżnić labka od goldena :lol: Wczoraj na spacerze mijałam pewna grupkę nastolatków. Nagle usłyszałam pisk i" jaki on by piękny, widziałaś? pisssk :lol: "No widziałaś jaki był ładny, aaaa" i pisk :lol: W zasadzie to się nie dziwię, bo ja sama wielu terierów nie rozróżniam. Więc wytrwale niosę kaganek oswiaty i tłumaczę, że golden to golden a nie labrador. A na widok twojego też bym pewno piszczała ;) Quote
Naklejka Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Zazwyczaj piszczą dzieci, ale ze strachu, takiego zachwytu na widok dorosłego psa jeszcze nie widziałam, bo że na szczyle kobiety piszczą, każdy wie :diabloti: Quote
Paulina516 Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Ja się uczę ras psów i jak je rozpoznać ;D Jaką rasę prezentuję Naklejko piesek na avku? Quote
kavala Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Naklejka napisał(a):Mastif tybetański ;) To ponoć najdroższe psy na świecie. Quote
Naklejka Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Ktoś już mi to na spacerze mowił....:eviltong: Quote
Paulina516 Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Co je? Na pewno dużo je, podziwiam właścicieli dużych psów, zawsze się zastanawiam czym je karmią? acha wiem yorkami 3 dziennie xDD Quote
kavala Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 A ja się zawsze zastanawiam, jak się takiego dużego psa uczy, żeby chodził na smyczy i nie ciągnął. Quote
omry Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 kavala napisał(a):A ja się zawsze zastanawiam, jak się takiego dużego psa uczy, żeby chodził na smyczy i nie ciągnął. Jak to jak? :) Quote
Naklejka Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Dużego psa uczy się tak samo jak małego, z karmieniem to samo, tylko porcje większe ;P Quote
kavala Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 omry napisał(a):Jak to jak? :) No bo ja trafiłam na taki etap, w którym mój pies jeszcze nie całkiem się tego nauczył a wagowo jest już dość spory i zdarza się, że ostro pociągnie. Poza tym, jeśli się uczy metodą zabierania odległości, albo drzewa, a szczeniak już jest wyrośnięty, to chyba nie jest łatwo. Quote
Naklejka Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Ja swojego 40kg szczyla ciągnięcia oduczyłam na dławiku + szelki, ale na szarpania na psy nie udało mi się oduczyć, więc się siłuję z 50kg, gdy ja ważę 45kg :evil_lol: Quote
kavala Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Naklejka napisał(a):Ja swojego 40kg szczyla ciągnięcia oduczyłam na dławiku Czyli jednak nie tak samo jak małego ;) Naklejka napisał(a): ale na szarpania na psy nie udało mi się oduczyć, więc się siłuję z 50kg, gdy ja ważę 45kg :evil_lol: Mój sobie znalazł sprytny sposób, robi skok z zaskoczenia, nagle i gwałtownie. Potrafi ściąć z nóg. Gdyby robił skok w bok powoli, spokojnie bym go utrzymała. Quote
Naklejka Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Bo to na pozytywne metody średnio reaguje, takie uparte i niezależne to to jest :P Quote
anorektyczna.nerka Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Rozmowa moich przyjaciółek K: Batoży wcina pdigree. O: Onion jest na barfie. K: Ale to mój ma zdrowe ząby i ładną kupkę! Quote
AnAn Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 Aysel napisał(a):A dla mnie on po prostu za bardzo popada w skrajność. Bo przeczytałam jego książkę i nie zauważyłam tam mowy o jakiejś przemocy wobec zwierząt. Wręcz bardzo mądrze pisał. Pokazywał jak bardzo ludzie uczłowieczają psy. Wiecie, niegłupio pisał. Jego programów nie oglądam, nie mam animal planet a na necie nie mam czasu tego szukać. Jego koncepcja jest niezła. Ale ja skrajnie pozytywnego szkolenia też nie w każdym przypadku bym używała. Może dlatego, że w przypadku mojego psa takie szkolenie niemal skończyło się tragicznie ;) Tylko, że to już do innego tematu. No tak, sporo osób chwali sobie jego książkę, ale Millan chyba ma jakiś problem ze sobą, bo w programach odbiega od tych wyznaczonych przez siebie regół i stosuje przemoc. To co robi można pooglądać na youtube... Tak poza tym, nie oglądam tego programu, ale podobno piszą żeby samemu nie używać demonstrowanych metod. A przecież jak jakiś żółtodziób ma psa i nie ma pojęcia o szkoleniu, po czym zobaczy jakie "cuda" ździałał Millan, to przcież aż korci żeby spróbować... I stąd potem te tragedie 0.o Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.