Martens Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 kavala napisał(a):Ja w ogóle uwielbiam ludzi którzy generalizują i ferują opiniami znając jeden egzemplarz, jedną sytuację itp nie znając zaś żadnych okoliczności temu towarzyszących.:angryy: Ach oczywiście, jeden chorowity owczarek sąsiada bezdyskusyjnie świadczy o tym, że rasowe psy są delikatne; jeden niewybiegany husky że cała rasa jest tępa; jeden amstaff na 1000 który kogoś ugryzł - że to z urodzenia psy mordercy, i długo by tak wymieniać... Ja się zastanawiam jak niektórzy (większość?) zdali maturę - przecież w większości dodatkowych przedmiotów ścisłych są zadania z planowania doświadczeń i umiejętność wyciągania wniosków :razz: Quote
zmierzchnica Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Mój kumpel opowiadał, jak to ostatnio szedł ze znajomym - mijają w pewnym momencie terierowatego kundla. Znajomy patrzy i po zastanowieniu stwierdza: -Będą mu musieli ogon obciąć. Bo wszystkim terrierom się ogon obcina. :diabloti: Gdybym to ja z nim szła, to na przykład pokazałabym choćby amstafy, ale to jeden z tych znawców, którzy nie wierzą że asty, pity i bullki to terriery... Quote
Amber Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Martens napisał(a):Ach oczywiście, jeden chorowity owczarek sąsiada bezdyskusyjnie świadczy o tym, że rasowe psy są delikatne; jeden niewybiegany husky że cała rasa jest tępa; jeden amstaff na 1000 który kogoś ugryzł - że to z urodzenia psy mordercy, i długo by tak wymieniać... Ja się zastanawiam jak niektórzy (większość?) zdali maturę - przecież w większości dodatkowych przedmiotów ścisłych są zadania z planowania doświadczeń i umiejętność wyciągania wniosków :razz: To jeszcze nic, moja bratowa po tym jak dziecko jej koleżanki zostało pogryzione przez amstaffa (a tak naprawdę nie wiadomo przez co, równie dobrze mógłby to być kundel w typie, ale AST dramatyczniej brzmi :diabloti:), nie chce przychodzić do nas do domu, a jak już to każe zamykać mojego dobermana w pokoju. Co z tego, że to inna rasa. Co z tego, że to nasz pies, a nie jakiś obcy, z którym nie wiadomo kto co robił skoro pogryzł dzieciaka na ulicy. Ważne, że pies i to "rasy agresywnej", ręce mi opadają przez nią :shake: A apropo dziwnych komentarzy. Idę z Jarim (moim dobkiem) i mamą po osiedlu i jeden z "wesołych" panów nas zaczepia z tekstem "ooo a co ten pies taki duży, wy zawsze małe miałyście" (mam jeszcze 2 jamniczki) Mama mówi, że jamniczki też (jeszcze ;) ) mamy, a doberman to pies córki, na to facet "haha ale żeby był większy od niej?" :eviltong: No w sumie miał trochę racji, ważę teraz 46 kg ;) Quote
kavala Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Amber napisał(a):To jeszcze nic, moja bratowa po tym jak dziecko jej koleżanki zostało pogryzione przez amstaffa (a tak naprawdę nie wiadomo przez co, równie dobrze mógłby to być kundel w typie, ale AST dramatyczniej brzmi :diabloti:), nie chce przychodzić do nas do domu, a jak już to każe zamykać mojego dobermana w pokoju. Co z tego, że to inna rasa. Co z tego, że to nasz pies, a nie jakiś obcy, z którym nie wiadomo kto co robił skoro pogryzł dzieciaka na ulicy. Ważne, że pies i to "rasy agresywnej", ręce mi opadają przez nią :shake: Nie lubię generalizowani i w całej rozciągłości popieram to po mówi Martens, ale też jestem w stanie zrozumieć matkę która przeżyła taką traumę, można po takich przeżyciach przestać racjonalnie myśleć. Quote
Amber Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Tak, ale to dziecko koleżanki zostało pogryzione, a nie jej dziecko. To raz. A dwa, że jamników nie każe zamykać, tylko dobermana... bo jest dobermanem. Najśmieszniejsze jest to, że jeżeli jakikolwiek z moich psów miałby kogoś ugryźć bez powodu, to była by to jedna z jamniczek, a nie dobek. Quote
Merrick Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Ja też kocham jak ludzie ( zazwyczaj kobiety lub całe rodzinki ) idą mi za plecami i ''szepczą'' na temat moich psów :diabloti: Z Tamlinem zawszę przerabiamy ten sam scenariusz : ( Idą ludzie ) -spójrz husky -nie za mały na husky ? -bo to pewnie suczka jest -no, masz rację jednak husky ( Mijają mnie i zaglądają Tamlinowi w oczy ) -eee...kundel, nie ma oczu w różnych kolorach ( Tami ma oba niebieskie ) :diabloti: Wiem, że to głupie ale wciąż jeszcze mi nie przeszło i zawszę mam ochotę lecieć po rodowód Tamlina do domu i uświadomić ludzi, co do tej przeklętej kwestii oczu u husky :diabloti: Quote
zmierzchnica Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Amber napisał(a):Tak, ale to dziecko koleżanki zostało pogryzione, a nie jej dziecko. To raz. A dwa, że jamników nie każe zamykać, tylko dobermana... bo jest dobermanem. Najśmieszniejsze jest to, że jeżeli jakikolwiek z moich psów miałby kogoś ugryźć bez powodu, to była by to jedna z jamniczek, a nie dobek. U mnie też boją się "tego dużego" (średni sznupowaty), a te małe to takie miłe kundelki... Nie pozwalam zweryfikować tych twierdzeń :diabloti: Wczoraj wracałam miastem po męczącym spacerze to nasłuchałam szeptów za plecami - achy i ochy, jakie to moje psy nie są cudne i dobrze wychowane :diabloti: Nie uświadamiałam ludzi, że idą pięknie koło siebie na smyczy tylko dlatego, że są tak zmęczone, że ledwo powłóczą łapami :evil_lol: Najlepszy był pan, który siedzi na ławce, rozmawia przez telefon i nagle do słuchawki: "a wiesz, idą właśnie koło mnie dwa pieski, ale jak ładnie idą, tak równiutko i grzecznie!" :lol: Miło takie rzeczy słyszeć, ale jestem świadoma, że w ich przypadku to kwestia zmęczenia, a nie mojego wychowania :cool3: Quote
bonsai_88 Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Ja teżuwielbiam komentarze o tym, jaka kudłata jest łagodna w momencie, kiedy sadzam ją z brzegu ścieżki przepuścić innych leśnych spacerowiczów ;)... a łagodna jest na 100%, bo przecież taki śliczny i grzeczny piesek nie może być wredną, zdradziecką, próbującą gryźć znienacka mendą :P. Quote
Arwilla Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 bonsai_88 napisał(a):Ja teżuwielbiam komentarze o tym, jaka kudłata jest łagodna w momencie, kiedy sadzam ją z brzegu ścieżki przepuścić innych leśnych spacerowiczów ;)... a łagodna jest na 100%, bo przecież taki śliczny i grzeczny piesek nie może być wredną, zdradziecką, próbującą gryźć znienacka mendą :P. Bo te największe Zołzy najlepiej się kamuflują... :evil_lol: Quote
bonsai_88 Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Birma by się chętnie przestała kamuflować, ale pańcia wymagała kompromisu - jak chce być wredna, to niech sobie będzie... pod warunkiem, że będzie też usłuchana i będę w stanie nad nią zapanować :P. Co prawda później wychodzą takie drobne kwiatki jak ugryzienie gościa, od którego kupujemy dom - kudłata została na chwilę pod opieką mojego ojca, bo ja wsiadłam na sekundę do samochodu, żeby go przeparkować... skubana nawet się nie podniosła [profilaktycznie kazałam jej zawarować - rozkazu nie złamała, franca jedna], a ojciec chodzi wściekły. Nasz pierwszy psiak jego słuchał się idealnie i biedak nie może przeżyć faktu, iż kudłata jego rozkazy ma dośc głęboko pod ogonkiem. Na szczęście [jeszcze] właściciel domu pretensji nie miał o rozwalone spodnie i siniak na nodze. Quote
zmierzchnica Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 bonsai_88 napisał(a):Birma by się chętnie przestała kamuflować, ale pańcia wymagała kompromisu - jak chce być wredna, to niech sobie będzie... pod warunkiem, że będzie też usłuchana i będę w stanie nad nią zapanować :P. Co prawda później wychodzą takie drobne kwiatki jak ugryzienie gościa, od którego kupujemy dom - kudłata została na chwilę pod opieką mojego ojca, bo ja wsiadłam na sekundę do samochodu, żeby go przeparkować... skubana nawet się nie podniosła [profilaktycznie kazałam jej zawarować - rozkazu nie złamała, franca jedna], a ojciec chodzi wściekły. Nasz pierwszy psiak jego słuchał się idealnie i biedak nie może przeżyć faktu, iż kudłata jego rozkazy ma dośc głęboko pod ogonkiem. Na szczęście [jeszcze] właściciel domu pretensji nie miał o rozwalone spodnie i siniak na nodze. Mój ojciec miał kiedyś rottka, którego dość skutecznie "wychował" (zbyt twardą ręką, pies mu nie ufał, ale był posłuszny), więc przy mojej bandzie czterech małych i słuchających głównie mnie i ewentualnie mojej mamy psów nie jest najszczęśliwszy.. ;) Ja się boję takich sytuacji, że ktoś nie pomyśli i psa nie powstrzyma w odpowiednim momencie. Albo gościa. Ostatnio miałam sytuację, że znajoma przyszła mi do domu i zaczęła się bawić w Millana - łaziła za moimi psami "zagarniając przestrzeń". Podobno Luka mało ze skóry nie wyszła, jest straszną histeryczką, jakby jej nerwy puściły to mogłaby się nie pohamować... Głupota ludzka nie zna granic :) Szkoda, że mnie wtedy nie było, już ja bym pokazała, co to znaczy "zagarnąć przestrzeń" :roll: Quote
Martens Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 zmierzchnica napisał(a): Ostatnio miałam sytuację, że znajoma przyszła mi do domu i zaczęła się bawić w Millana - łaziła za moimi psami "zagarniając przestrzeń". Ja już kynologicznych laików i entuzjastów Millana w jednym do domu nie zapraszam, a jak już to pod moją kontrolą... Nie wiem w ogóle jak można cudzego psa np. szturchać pantoflem, bo ciągnie na smyczy (a pies ciągnął do mnie, bo poszłam na moment do sklepu, dając go pod opiekę temu osobnikowi, nie bardzo psu znanemu). Pies jako TTB - wrażliwość skórna słonia - szturchanie zignorował, czym nieco stropił tego domorosłego wychowawcę, za to dostałam wykład o tym, jak to moje psy mnie zdominowały, bo patrzą jak jem, wchodzą na łóżko i skaczą na mnie jak się cieszą (co lubię i jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza, i nie wygaszałam tego całkowicie). Dla mnie nawet zabawne jest, kiedy poucza mnie osoba, która nigdy w życiu nie miała i nie wychowywała żadnego psa (o problematycznym czy po przejściach nie mówiąc), nie przeczytała o nich ani jednej książki, nie ma najbledszego pojęcia kim jest Karen Pryor, Turid Rugaas czy nawet Zofia Mrzewińska, za to obejrzała Millana, jakieś 5 odcinków na krzyż i jest specjalistą, i ma receptę na każdą sytuację... Mniej zabawne jest, kiedy próbuje praktykować co bardziej kontrowersyjne metody na moich psach :roll: Ta sama osoba, obecna podczas spaceru z dzieckiem znajomych i Bucem, kiedy Buc przebiegał obok dziecka totalnie nie zwracając na nie uwagi, dotąd podrywała dziecko na metr do góry majtając psu przed nosem jego bucikami, aż pies o stosunku do dzieci olewczo-przyjaznym wpadł na pomysł, że te lecące w powietrze buciki można chcieć capnąć zębami i się poprzeciągać tym małym człowieczkiem :razz: Pomysł psa ujrzałam w zarodku i odwołałam na smycz, ale znowu popatrzyłam ze smutkiem, jak ów "psi psycholog" nawet nie zauważył, że osobiście właśnie nakręca psa na bardzo niebezpieczne zachowanie... I gdyby pies złapał dziecko za bucika, w 100% zabawowych zamiarach, pewnie byłoby kuku i diagnoza: rasa morderców, chciał bez powodu pożreć dzieciaka :roll: Quote
evel Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Martens napisał(a): Dla mnie nawet zabawne jest, kiedy poucza mnie osoba, która nigdy w życiu nie miała i nie wychowywała żadnego psa (o problematycznym czy po przejściach nie mówiąc), nie przeczytała o nich ani jednej książki, nie ma najbledszego pojęcia kim jest Karen Pryor, Turid Rugaas czy nawet Zofia Mrzewińska, za to obejrzała Millana, jakieś 5 odcinków na krzyż i jest specjalistą, i ma receptę na każdą sytuację... Mniej zabawne jest, kiedy próbuje praktykować co bardziej kontrowersyjne metody na moich psach :roll: Najgorsze jest to, że program Millana już poszedł w eter i zaczęła się lawina - przeciętny psiarz, oglądacz NG, a nie bardzo mający pojęcie o wychowaniu, uważa, że Millan to świetny gość a jego metody są super hiper mega cudowne. Wystarzy popatrzeć na pożal się boże porady na "wychowaniu", bardzo zalatujące panem z wybielonym uśmieszkiem... Quote
bobroska. Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Na początek wyjaśnienie - od zeszłej niedzieli mam nowofundlanda. Ogólnie prawie wszyscy zwracają na niego uwagę i się nim zachwycają, ale jest różnie. Hasłem dnia wczorajszego było "o boże!! niedźwiedź!!!". Dziś na topie jest "to bernardyn, taak?" Jeśli chodzi o chamstwo, to mama jak dziś była z obydwoma psami usłyszała od pana znafcy idącego ze "szczurkiem" na smyczy : "gdzie to tak, kto to tak wymyślił, zachcianki, zachcianki, z takim psem w bloku mieszkać, pff, co to tak, kto go chciał?!?!" (kompletnie obcy facet) nie napiszę, co mama odpowiedziała, bo musiałabym wygwiazdkować. W każdym razie, nowofundland jak najbardziej nadaje się do mieszkania w bloku, a poza tym w bardzo niedługim czasie wprowadzamy się do domu (już są prowadzone prace wykończeniowe - malowanie, panele itd.). Tak w ogóle, to nie wiem, skąd ten "eksperd" w ogóle wiedział, że mieszkamy w bloku, bo mieszkamy w okolicy, w której jest dużo domów prywatnych. Może dlatego, że żaden pies z tych domów nie wychodzi poza teren własnego ogródka... :shake: Przed chwilą to ja spotkałam takiego znafcem rasy: [Z] - Pani, co to za rasa? [J] - Nowofundland. [Z] - O, a, e, ile to ma? [J] - Pojutrze kończy 11 tygodni. [Z] - A dzie, pani, co ty, oszukali paniom! To bydlę 11?! Ja żem takiego widział, znajomy mioł! Pół roku co nojmniej! [J] - Nie, proszę pana, ma dwa i pół miesiąca. [Z] - A dziee! A to to pływa, nie? [J] - Tak, trzymamy go w wannie. Pan chyba zrozumiał ironię i się obraził, bo zrobił minę i sobie poszedł. :evil_lol: Dobrze czasem porozmawiać z ekspertem... Ale ogólnie spotykam się w większości z bardzo przyjemnymi reakcjami, wczoraj przechodziłam z Melą i Zohanem koło grupki młodocianych "żulików", lekko przestraszona, bo już ciemno, a te te dwa się wloką i szybciej nie pójdą, a ci gruchać do Zosia zaczęli! Byłam tak zaskoczona, że zrobiłam tylko :-o, opadła mi kopara, Zoś został wymiziany, wykiziany i prawie ukradziony. :lol: Nie można oceniać po pozorach. :roll: Quote
Martens Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 evel napisał(a):Wystarzy popatrzeć na pożal się boże porady na "wychowaniu", bardzo zalatujące panem z wybielonym uśmieszkiem... Nawet mi nie przypominaj... A najgorsze, że cieszą się powodzeniem, bo to przecież takie na topie traktować psa jak w wilczym stadzie, być guru i emanować energią z buta. Praca z psem, wypracowywanie alternatywnych zachowań, powtarzanie ćwiczeń, wygaszanie niepożądanych zachowań - to wszystko długie, trudne i nudne, kto by się w to bawił jak jest Millanowska alternatywa :razz: Quote
Kasi i Lena Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 A u Milana czasem nie jest mówione w każdym odcinku że jego metody nie nadają się do samodzielnego stosowania? Coś mi się tak kojarzy ale nie jestem pewna bo obejrzałam ze 3 odcinki bo na widok tego pana flaki mi się przewracają:). Quote
drachena Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Tak, mówi ;) Moja siostra też uległa super-hiper Milan'owi i gdy staję kiedy suka mnie ciągnie na smyczy gani mnie, że 'źle robisz! trzeba robić i robić "KSZSZSZSZT!"' Cieszę się, że mam w domu eksperta ;) Quote
hecia13 Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Ufff.... ten medialny pajac działa na mnie jak płachta na byka!!! Na szczęście w moim otoczeniu nie ma zwolenników, bo jedni nie mają pojęcia kto to jest, inni uważają za idiotę, a moja bliska przyjaciółka jest behawiorystką i na dźwięk nazwiska Millan dostaje gustownej wysypki :megagrin: i jako odtrutkę podsyła mi filmiki Dunbara :D Quote
Paulina516 Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 A co ? jego metody są złe? że robi to tylko dla kasy i tv? Quote
bonsai_88 Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Paulina jakby to tak ładnie powiedzieć... Nie, nie dam rady się o nim ładnie wypowiedzieć. Znajomi wiedzą, że lepiej o nim nie rozmawiać, bo nagle z podobno miłej, spokojnej, cierpliwej i sympatycznej osoby wyłania się wściekła harpia. Znam byki, które spokojniej reagują na czerwoną płachtę niż ja w danym momencie ;). Quote
Guest papillonek Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 ja pierwszy raz słyszę o Millanie i nie oglądam tego programu :/ słyszałam,że jego metody są dośc dziwne,czasami brutalne,ale nie wiem dokładnie o co w tym chodzi , bo nikt tu nic konkretnego nie powiedział oprócz tego ,że lepiej nic nie gadać... Może to i dobrze,ale skąd ktoś ma wiedziec o co wogóle chodzi oprócz tego ,ze jest jakiś ,,niedobry Millan". Quote
Aysel Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 A dla mnie on po prostu za bardzo popada w skrajność. Bo przeczytałam jego książkę i nie zauważyłam tam mowy o jakiejś przemocy wobec zwierząt. Wręcz bardzo mądrze pisał. Pokazywał jak bardzo ludzie uczłowieczają psy. Wiecie, niegłupio pisał. Jego programów nie oglądam, nie mam animal planet a na necie nie mam czasu tego szukać. Jego koncepcja jest niezła. Ale ja skrajnie pozytywnego szkolenia też nie w każdym przypadku bym używała. Może dlatego, że w przypadku mojego psa takie szkolenie niemal skończyło się tragicznie ;) Tylko, że to już do innego tematu. Quote
Martens Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 papillonek napisał(a):ja pierwszy raz słyszę o Millanie i nie oglądam tego programu :/ słyszałam,że jego metody są dośc dziwne,czasami brutalne,ale nie wiem dokładnie o co w tym chodzi , bo nikt tu nic konkretnego nie powiedział oprócz tego ,że lepiej nic nie gadać... Może to i dobrze,ale skąd ktoś ma wiedziec o co wogóle chodzi oprócz tego ,ze jest jakiś ,,niedobry Millan". Ale są na dogo chyba ze 3 wątki o nim, na "wychowaniu", na "mediach", tutaj chyba też... Quote
zmierzchnica Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Millanowy motyw: rzucanie puszką z monetami koło psa. Przychodzi na pokazie szkolenia psów do mnie i znajomej (szkoleniowiec) pani, która ma problem. Bo jej pies jest agresywny, na syna bardzo się rzuca. Wcześniej aż tak źle nie było, tylko szczekał cały czas. No i możecie się domyśleć, na co pani wpadła... Tak, tak. Syn rzucał koło psa puszką z monetami. Tak w ramach utrwalenia złych skojarzeń, bo a nuż pies pokocha człowieka, którego się obawia (i który daje mu do tego powody) ;) Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie, czy w jego metodach jest coś dobrego czy nie. Jak to się mówi, łyżka dziegciu w beczce miodu zepsuje cały smak. Jeżeli jego metody są brutalne i niewłaściwe, nawet jeżeli zdarza się to raz na jeden odcinek, to jest o ten raz za dużo. Mówimy o wychowaniu istot zdanych na naszą łaskę, no i co tu ukrywać - potencjalnie groźnych. Mijam co parę dni CAO wyprowadzanego na flexi od yorka, którego właściciele są fanami Millana. Na widok psa robią do suki 'KSZSZT! KSZSZT!", trącają ją, dźgają palcem, szarpią itd. Możecie się domyślać, jaki jest tego efekt :) Jeżeli pies się wyrwie i kogoś pogryzie przez millanowe metody, to naprawdę nie ma znaczenia, że "niektóre rzeczy u niego są dobre". Nawet w teorii dominacji niektóre rzeczy były do przyjęcia, ale ogólnie robiła dużo szkód. Moim zdaniem tak samo jest z Millanem. Pewnie cośtam w jego zasadach i motywach jest dobrego. Ale wolę żeby propagowani byli szkoleniowcy i behawioryści, u których dobre jest wszystko, a nie tylko "coś"... Quote
MistrzSeksu Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 kiedyś na spacerze podeszła do mnie Pani dlaczego mój Fifek nie ma kagańca, i była bardzo oburzona (fifi to mieszaniec po yorku, jego wielkości, grzeczny nawet nie szczeka na ludzi) bo kaganiec i koty powinny mieć! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.