Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

"Lassie wróć" na pewno już nie jest lekturą (a przynajmniej nie obowiązkową) ;) Ale "Pies, który jeździł koleją" owszem i po tym też jest trauma - szczególnie, że to lektura dla 3 klasy podstawówki, o ile dobrze pamiętam.

Posted

Koreksonowa napisał(a):
Ja się przyznam że ja wszystkich colliowatych też nie ogarniam:-(
A są jakieś poza rough i smooth? ;-) Czy i szelciaki wliczasz?

Koreksonowa napisał(a):
A pies który jeździł koleją był moją podstawówkową traumą...
O, moją też. Połknęłam ją w biegu z wypiekami na twarzy... a po zakończeniu najnormalniej w świecie nie mogłam się pozbierać, nocami nie zasypiałam, tylko rozmyślałam, że świat jest niesprawiedliwy, okrutny i wredny :roll:

Sleepingbyday, po "Lassie wróć" chyba jednak nie należy do specjalnie traumogennych historii, bądź co bądź mamy happy end ;-). Ale na Lampo (tak miał na imię, dobrze pamiętam?) taki wiek, w jakim tę książkę zadają, to zdecydowanie za wcześnie. Przecież to wpływa na rozwój psychiki...

Posted

Ej, to chyba zależy od człowieka ;) Dla mnie to żadna trauma nie była ;) Owszem, smutno mi było po przeczytaniu tej książki. Ja tam uważałam, że wiele lektur za późno dają. Ale ja lubię książki z dramatycznymi wydarzeniami i niekoniecznie lukrowanym holywoodzkim zakończeniem. W dzieciństwie moją absolutnie ukochaną książką, czytaną wiele razy, była "Szara wilczyca". A nie jest to książka kończąca się do końca pozytywnie, choć też nie całkien niegatywnie.

Posted

Aussie napisał(a):
W dzieciństwie moją absolutnie ukochaną książką, czytaną wiele razy, była "Szara wilczyca". A nie jest to książka kończąca się do końca pozytywnie, choć też nie całkien niegatywnie.


Ja przez ta książkę walnęłam sobie imię na bierzmowaniu :evil_lol:
Ale i inne "psie" książki Curwooda są świetne :)

Posted

Aussie napisał(a):
Czyżby Izabela? Też mi się to imię strasznie wtedy podobało. :)
Zgadzam się - Curwood (i London) rządzą! :)


A owszem ;)
Ja się na tych książkach wychowałam i dłuuugo miałam fazę na kilka-kilkanaście haszczaków w domu w przyszłości. Dopiero jak przyszło naprawdę do kupowania rasowca, zweryfikowałam sobie, że to nie są psy dla mnie i przynajmniej na razie dla obu stron będzie lepiej, jeśli popodziwiam je z daleka :lol:

Posted

Aaaa! Toście mi przypomniały! "Błyskawica" Curwooda to była najbardziej wyczytana przeze mnie książka. Tylko za Chiny ludowe nie byłam sobie w stanie wyobrazić mieszanki wilka z dogiem...

Posted

Aussie napisał(a):
Ej, to chyba zależy od człowieka ;) Dla mnie to żadna trauma nie była ;) Owszem, smutno mi było po przeczytaniu tej książki. Ja tam uważałam, że wiele lektur za późno dają. Ale ja lubię książki z dramatycznymi wydarzeniami i niekoniecznie lukrowanym holywoodzkim zakończeniem. W dzieciństwie moją absolutnie ukochaną książką, czytaną wiele razy, była "Szara wilczyca". A nie jest to książka kończąca się do końca pozytywnie, choć też nie całkien niegatywnie.
A co tam jest negatywnego? Że z ludźmi Kazan nie zostaje? On był szczęśliwy, a książka była o nim, ergo -> happy end ;)

Martens napisał(a):
Ja przez ta książkę walnęłam sobie imię na bierzmowaniu :evil_lol:
Ale i inne "psie" książki Curwooda są świetne :smile:
Ja z niej wybrałam imię dla kundla :lol:

A czteropak "Włóczęgi północy", "Tyr - władca skalnej doliny", "Szara Wilczyca" i "Bari, syn Szarej Wilczycy" to była moja pierwsza zapamiętana przygoda z książką. Do dziś jestem wdzięczna mamie za wybór :loveu:

Posted

behemotka napisał(a):
A co tam jest negatywnego? Że z ludźmi Kazan nie zostaje? On był szczęśliwy, a książka była o nim, ergo -> happy end ;)


Oślepienie wilczycy i właśnie to zakończenie. Dla mnie jednak była w tym jakaś melancholia. Kazan był trochę rozdarty pomiedzy swoimi dwiema miłościami ;)

Posted

sytuacja sprzed chwili .
wracam z mama i suką z rynku , suka na smyczy w kagańcu nagle z klatki wybiega amstaf bez obroży ,smyczy , moja robi akcję rzuca się , wyrywa, tamta też suka stanęła 15m przed nami i zjeżona warczy ale nie szła w naszą stronę. Chłopak ją zawołał (chłopak koło 30stki) wziął na smycz i idzie w stronę sklepu gdzie my też idziemy , przywiązał psa swojego na smyczy do klamki ja stanęłam 10m dalej żeby nie prowokować psów , on wychodzi idzie w moją stronę i powiedział :
- ja też kiedyś miałem takiego wilczura , też nie lubił innych psów, ale zdechł ze starości
pogłaskał moją sukę i odszedł .
10min później mijam go ponownie z tą amstafką między blokami ,jego nadal lata luzem moja nadal w kagańcu , na smyczy i robi awanture a chłopak krzyczy
- ale z niej niepokorny typ
:evil_lol:

moja suka wilczurem nie jest ! ale słyszę to chyba po raz setny . niedługo sama zacznę w to wierzyć :lol:

Posted

Jak ja uwielbiam jak starsze panie (o dziwo nigdy nie są to panowie) podążają metr za człowiekiem komentując pełnym głosem.

Dziś idę z moją psicą i słyszę:
- Krysia, ten przed nami to jak on się...
- No jak to, przecież to ten, no, jork!
- No takk, wyleciało mnie z głowy! Kiedyś to te jorki przynajmniej z ogonami poobcinanymi sprzedawali a teraz to już zapominają...

[SIZE="1"]Także drodzy hodowcy yorków - nie zapominajcie o ogonach :roll:

Ze śmiesznych rzeczy to jeszcze przynajmniej raz dziennie słyszę głównie od starszych pań i dzieci, że od razu widać, że to suczka bo ma kucyka ;)

Posted

sleepingbyday napisał(a):
phi, moje drogie, schowajcie się, spaniele, wilczury, czy czym tam wasze psy są wg ludzi to jest pikuś i nic w porównaniu z tym, że moja zośka jest... wymarłej rasy :diabloti:.

kilka razy odpowiedziałam, że ona jest silesian terier, ale to jedyny przedstawiciel takiej rasy ;-).
juz tak nie mówię, odkąd raz dwóch panów nie załapało żartu - bo odpowiedzieli z zadumą i zrozumieniem -aaa, wymarła rasa...


He he, gdy ktoś mnie pyta o rasę moich totalnie do siebie niepodobnych 100% kundli mówię, że to SHORT SILESIAN DOG, odmiana krótko i długowłosa :)

Posted

Ja zawsze odpowiadam, że kundel polski. Kiedyś jakaś kobietka zaczęła przytakiwać, że zna taką rasę, zanim do niej dotarło co powiedziałam :lol:

Posted

moze nie sa to dziwne pytania o mojego grzywacza nagiego, ale dziwne jest to, ze słowo w słowo ludzie zadaja zawsze ten sam zestaw pytań (juz od 13 lat;)): 1. co to za rasa? 2. czy trzeba go strzyc, czy juz taki jest? 3. czy zima nie marznie (pytanie zadawane latem)? a gdy jest w ubranku 4. czy mu nie za ciepło?:) słowo w słowo! cały czas mnie to zadziwia. nie moge powstrzymac uśmiechu na twarzy, gdy padaja kolejny raz te pytania:)

przy moim poprzednim grzywaczu czesto słyszałam krzyki za plecami "jaki paskudny pies", "patrzcie, pies bez skóry" i takie tam podobne:) o dziwo przy frani juz takich komentarzy nie słyszę, wsyzscy nią zauroczeni. może dlatego, ze jest takim mikruskiem;)

Posted

Co prawda nie o moim psie (aczkolwiek w pewnych sensie też), ale muszę wstawić ;)
Kwiatek z podróży autobusem, podróż długa, więc się nasłuchałam. Dziewoja w moim mniej więcej wieku, chyba studentka, przemądrzała i krytyczna na każdy możliwy temat plus wredna jak zaraza, co chcąc nie chcąc dało się zauważyć przez 2 h mimowolnego słuchania jej nadawania, ku mojemu przerażeniu zeszła na chwilę na temat psów. Kolega zapytał ją, czy jak będzie brała psa to rasowego, z rodowodem.
- Nigdy w życiu! Ty wiesz jakie to są psy?? Moja koleżanka ma rasowego, takie psy są normalnie autystyczne, ona idzie i go woła, a pies stoi, wiesz jaki to obciach?? Kundle zwykłe są najmądrzejsze!

Nie żeby z kundlami było coś nie tak, ale mnie to powaliło... Tak więc moje drogie, te co mają psy z papierami mogą już zbierać na dobrego behawiorystę, żeby Wasze psy z autyzmu zaczął wyprowadzać :evil_lol: Laska po prostu mnie zamurowała, pomijając absurd tego stwierdzenia, jestem w szoku jak można ocenić wszystkie rasowe psy wszystkich ras na podstawie jednego, pewnie nieudolnie wychowywanego egzemplarza. No ale z każdej wypowiedzi tej osobniczki bił przerost formy nad treścią, więc czego się było spodziewać :p

Posted

Martens napisał(a):
Laska po prostu mnie zamurowała, pomijając absurd tego stwierdzenia, jestem w szoku jak można ocenić wszystkie rasowe psy wszystkich ras na podstawie jednego, pewnie nieudolnie wychowywanego egzemplarza.


Ja w ogóle uwielbiam ludzi którzy generalizują i ferują opiniami znając jeden egzemplarz, jedną sytuację itp nie znając zaś żadnych okoliczności temu towarzyszących.:angryy:

Posted

Znajomy mnie odwiedził i zainteresował się kudłatą... miło i sympatycznie było, ale po pytaniu "Czy ta owca gryzie?" wymiękłam :D. Miałam mu ochotę powiedzieć, że ostatnio woli kopnąć z kopytka ;).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...