Sybel Posted June 21, 2011 Posted June 21, 2011 Moja koleżanka z pracy się na mnie obraziła, jak jej powiedziałam, ze jej ukochana yorczka to dawny szczurołap :D O ludzie, no palpitacja była. Quote
evel Posted June 21, 2011 Posted June 21, 2011 W pewnym sklepie zoologicznym w mieście wojewódzkim, jak pracownik śmiał stwierdzić, że york to też pies i ma sierść podobną strukturalnie do ludzkich włosów, ale nie są to włosy a sierść, to klient zrobił karczemną awanturę z wzywaniem kierownika włącznie... Od tamtej pory pracownicy już wiedzą, że psy dzielą się na psy i yorki :evil_lol: Quote
omry Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Wychodzi na to, że ludzie wstydzą się tego, że ich psy są.. psami :shake: Quote
mina21 Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Ja dziś usłyszałam śmieszno-dziwny komentarz dotyczący może nie tyle samego psa a mojej z nim relacji. Mam zwyczaj gadania do Dity jak do człowieka, czasami zapominam się i mówię do niej nawet na spacerze. Tak też było i dziś, wracamy ze sklepu z zakupami, ja jej tłumaczę, że "kochanie, teraz będziesz musiała w domku się grzecznie położyć i mi nie przeszkadzać przez chwilę, bo muszę się uczyć" i takie tam. Usłyszała to jakaś pani w wieku mocno podeszłym, spacerująca pod rękę z, jak zakładam, mężem i bez zbędnych ceregieli wypaliła "Patrz Zdzisiek, poje**ło tych ludzi, z kundlem jak z dzieckiem rozmawiać, nienormalne to to". Nie skomentowałam, uśmiechnęłam się tylko do psa. Plus dla pani za słownictwo, lubię takie wygadane kobitki ;) Quote
Yorkomanka Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 ja pier... co jej do tego kto z kim rozmawia? ja bym jednak nie wytrzymała i coś odpowiedziała:p;) Quote
gerta Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Jako właścicielka dwóch przygarniętych bokserów - czyli rodowodowej suczki i psa w typie tej rasy ciągle słyszę teksty typu: - jakie ładne buldogi :) Ale najlepszy był sąsiad, który na widok rasowej Korusi, która pojawiła się u nas, jako druga spytał: - no mieliście już przecież pięknego boksera, to po co wam ten mieszaniec nie wiadomo czego? (Korusia ma ogon i naturalne uszy, więc "wiadomo", że bokserem być nie może, bo boksery nie mają ogonów :evil_lol:). Quote
dagg Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 mina21 napisał(a):Ja dziś usłyszałam śmieszno-dziwny komentarz dotyczący może nie tyle samego psa a mojej z nim relacji. Mam zwyczaj gadania do Dity jak do człowieka, czasami zapominam się i mówię do niej nawet na spacerze. Tak też było i dziś, wracamy ze sklepu z zakupami, ja jej tłumaczę, że "kochanie, teraz będziesz musiała w domku się grzecznie położyć i mi nie przeszkadzać przez chwilę, bo muszę się uczyć" i takie tam. Usłyszała to jakaś pani w wieku mocno podeszłym, spacerująca pod rękę z, jak zakładam, mężem i bez zbędnych ceregieli wypaliła "Patrz Zdzisiek, poje**ło tych ludzi, z kundlem jak z dzieckiem rozmawiać, nienormalne to to". Nie skomentowałam, uśmiechnęłam się tylko do psa. Plus dla pani za słownictwo, lubię takie wygadane kobitki ;) Chyba lepiej mówić do psa, niż chodzić ulicą i mówić do siebie? :) Quote
magdola Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Na mnie też ludzie patrzą jak na czuba jak do swoich mówię na dworze;) Quote
Martens Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Ja kiedyś na wieczornym spacerku wygłosiłam do swojej suki dość długi monolog o życiu i emocjach, kiedy nagle odkryłam, że mija nas facet z wybałuszonymi oczami :evil_lol: ale chyba tak go zatkało, że nie wiedział co powiedzieć, albo wolał się nie odzywać, bo ani chybi wariatka jakaś :evil_lol: Quote
Koreksonowa Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Ja wygłaszałam do Korczysława moją płomienną prezentację maturalną... Nie usłyszałam że nadjeżdża gość na rowerze (a specjalnie poszłam na zadupie!). Biedak, usłyszał wariatke co psu o motywie gór w Młodej Polsce opowiada:D Quote
evel Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Miałam dzisiaj okazję połazić z suczą po centrum miasta po drodze do weta i zadziwiły mnie nie tyle komentarze, co reakcje ludzi... Gadałam do psa mało jak na mnie, bo tylko "poczekaj" przed przejściami dla pieszych, "okej" jako komenda zwalniająca", "dobry pies" i jeszcze "chodź na rączki" :evil_lol: - to dlatego, że sucz się boi dużego natężenia ruchu i wolę ją w niektórych miejscach przenieść, bo już mi raz w takich okolicznościach wyszła z szelek a ja miałam stan przedzawałowy... No, zmierzam do tego, że ludzie widząc psa, który się nie szarpie jak idiota na smyczy, wykonuje polecenia, zlewa rowerzystów, rolkarzy i innych takich tak wybałuszali gały jakby parę kosmitów widzieli :niewiem: Z kolei ciekawe spostrzeżenie padło w innej sytuacji - siedzę z suką na murku na parkingu i czekam na siostrę, idzie baba z DONkiem spuszczonym... Nie wiem czemu, od razu sobie pomyślałam, że będą jakieś jaja :roll: No oczywiście DON do nas podleciał, a że moja sierota wykazuje do owczarów bardzo rozbudowaną agresję lękową to na niego naryczała jak z piekła i dziabnęła w nochal, później towarzystwo rozdzieliłam, trzymając krowię (skądinąd sympatyczne) jedną ręką a drugą nabuzowanego Zuza... Pani gdy w końcu łaskawie przylazła, oprócz "On nic nie zrobi!", "Roki wracaj! Piesek się boi!" popatrzyła na nas i powiedziała: Ojej, ja nawet nie zauważyłam tego pieska, bo pani za nogą siedział... :mdleje: No tak, bo Zuz waży dwa kilo, jest kameleonem i ciężko go zauważyć... Quote
Martens Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 W zawoalowany sposób dokuczyła Ci, że masz grube nogi :lol: Quote
evel Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 No wiem, ale żeby aż tak? :niewiem: Swoją drogą, krowię było naprawdę sympatyczne, wiem, że to nie jego wina, że ma ślepą panią... Życzę im tylko, żeby nie trafili kiedyś na równie "niewidzialnego" jak Zu, zaczepnego samca średniej albo większej rasy... Quote
Sybel Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 W pracy należę do zespołu trenerów, czyli powoli uczę się, jak uczyć. Jakiś czas temu miałam prowadzić moje pierwsze szkolenie. Liczyłam na to, ze mój TZ będzie ofiarą mych treningów, ale skubany akurat tego dnia musiał nagle przesmarowac łańcuchy w rowerach, napompowac koła itd, więc na cel padli moi "chłopcy" Usiadłam na kanapie w dużym pokoju, szanowna widownia po bokach no i gadam i gadam miziając ich, aż mnie zaczęło rozpraszać chrapanie Felka... Dziad zasnął kołami do góry w mych objęciach, ukołysany moja płomienna przemową. I śmiał chrapać. Ostatnio poza tym myślałam, że zabiję mego lubego Filipa. Jak zawsze puściałam go wchodząc na łakę (po oględzinach okolicy pod kątem obcych psów), zeby porzucać dziadydze piłeczkę. A ten co? No jakby się szaleju nażarł. Wyrwał się, w ogóle zero reakcji na moje wołanie i... poleciał hen hen, gdzie obszczekał kaukazowatego psa. Filip waży 12-13 kg i sięga do kolana. Duże miał szanse. Mnie wrylo, mój TZ poleciał w akcje za Filipem, a ten wraca zadowolony z siebie z miną "a wy gdzie poleźliscie?" Aktualnie ma szlaban na bieganie, bo się boję, że znów odwali taki numer. A już ze 2 lata był z tym spokój. Quote
Talucha Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 Wczoraj jechałam z psem autobusem i jakiś starszy pan zapytał mnie czy mój pies to owczarek husky :lol: Quote
omry Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 Wczoraj pod Biedronką spotkałam moich sąsiadów. Chłopak wszedł do sklepu, a ja czekałam z trzema yorkami i rottkiem. Ich mama, kobieta bardzo miła, jak i jej mąż, powiedziała do swoich dzieci, żeby zapytały, czy mogą pogłaskać. Zgodziłam się, a one oczywiście zaczęły głaskać yorki. I tak głaszczą i głaszczą, z niezwykłą delikatnością i pytały o rasę, ile jedzą, ile mają lat itd. Ogólnie zainteresowane. Powiedziałam, że jak chcą, to tego dużego też mogą pogłaskać, jeśli mama pozwoli (nauczona już doświadczeniem sprzed kilku miesięcy). Pozwoliła i z początku niepewnie, ale później na całego zaczęły drapać Iwana. W tym memencie wychodzi z Biedronki głowa rodziny i z wielkim uśmiechem na twarzy pyta dzieci czy fajne i czy chciałyby pieska. Maluchy powiedziały, że tak, ale tekiego, jak ten duży :) No to sąsiad do mnie: To labrador, tak?' Mina mu trochę zrzedła, gdy powiedzialam, że rottweiler :D Ale nie zabronił dzieciom głaskać Iwanka. Quote
evel Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 Ja się tak właśnie zastanawiam jakim cudem ludzie mylą rottki i czarne labradory, bo już nie raz o tym słyszałam :lol: Quote
zmierzchnica Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 evel napisał(a):Ja się tak właśnie zastanawiam jakim cudem ludzie mylą rottki i czarne labradory, bo już nie raz o tym słyszałam :lol: Pf, to czarne i to czarne, to kłapnięte uszy ma i to, no i nos, ogon, łapy... A że jakieś plamy brązowe, co tam! ;) Szczególnie jeśli rottek ma niecięty ogon, to ludziom się w głowie nie mieści, że "to jest ta groźna rasa". No bo rottki muszą mieć kikuty, a jak nie mają, to pewnie labradory! ;) Quote
Yorkomanka Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 no ja rozumiem że można pomylić rotka z ogonem z labem ale rotka z kikutkiem? :lol: Quote
omry Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 No Iwaś ma kikutka właśnie. Osobiście o pomyleniu laba z rottem jeszcze nie słyszałam, dlatego się zdziwiłam bardzo :) Quote
filodendron Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 evel napisał(a):Ja się tak właśnie zastanawiam jakim cudem ludzie mylą rottki i czarne labradory, bo już nie raz o tym słyszałam :lol: Jak pierwszy raz zobaczyłam czarnego laba to byłam pewna, że to rottek :D (Ale też wtedy, gdyby mi ktoś pokazał welsh corgi i wiele innych, to w życiu bym nie uwierzyła, że to rasowe psy :D) Quote
Talucha Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 Ja kiedyś myślałam, że berneńczyki to takie czarne bernardyny :D Ale byłam tedy jeszcze mała :P A teraz są moją najulubieńszą rasą :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.