Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja również nigdy. Jak trzeba coś kupić, to nie biorę Iwana. Zazwyczaj jednak chodzimy na spacery we dwójkę z chłopakiem i zawsze jedno z nas z nim zostaje.
Kiedyś w wątku o pokręconych mamuśkach (nie pamiętam nazwy) napisałam historię o dziecku, które chciało mi się rzucić na psa. Co by było, gdyby mnie tam nie było, tylko robiłabym sobie zakupy w najlepsze o niczym nie wiedząc? Dziecka nie zraziło nawet to, że to rottweiler. Iwan krzywdy by raczej nie zrobił, ale nawet wstając zszokowany mógłby dziecko przewrócić. I mimo tego, że nie było przy tym matki, to nie byłoby też mnie.
Dlatego przed zostawieniem psa samego zastanówcie się trzy razy.

Posted

Ja nie wiem, czy zostawianie psa przywiązanego pod sklepem jest całkiem prywatną sprawą. Czy zostawienie psa, zwłaszcza bez kagańca, nie spełnia przypadkiem warunków art. 77 kodeksu wykroczeń? (Niezachowanie zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia)

Posted

ja psa pod sklepem nigdy nie zostawiam, albo idę z psem na spacer, albo na zakupy, nie łączę tych dwóch rzeczy, co najwyżej wezmę psa jak pójdę gdzieś do kiosku. W ciągu nawet chwili gdy pies jest sam dużo może się zdarzyć. Już pomijam fakt że nie każdy jest przyjacielem psów, niektórzy się ich boją i naprawdę nie jest to dla nich komfortowa sytuacja gdy muszą wejść do sklepu, gdzie koło wejścia stoi pies, szczególnie bez kagańca

Posted

Apropo kagańca ;). Jestem dziś z psem nad Wisłą, Jari luzem w kagańcu. Mijamy grupę wesołych robotników koszących trawę.
- Zobacz, doberman.
- No, kaganiec ma... pewnie za dużo je.
Takiej interpretacji noszenia kagańca przez Jariego jeszcze nie słyszałam :evil_lol:

Posted

Kiedyś zostawiłam psa pod sklepem, po wyjściu na słupie dyndały sobie szelki bez psa, wierzcie że to wspaniałe przeżycie które potrafi nieświadomemu człowiekowi głupoty z głowy wybić. Cóż, każdy robi jak uważa, ale zostawianie psa bez nadzoru (jaką kontrolę nad psem ma właściciel będąc w sklepie? nie zasmyczony pies też musi być pod 'słowną' kontrolą) poza tym że jest lekkomyślne jest również niezgodne z prawem.

Ostatnio dziewczynka na widok moich kundli siedzących przy nodze stwierdziła że są super wytresowane. Szkoda że moment wcześniej nie widziała jak mnie szarpnęły do kota :evil_lol:. Siedziały za karę żeby im z pustych łebków wywietrzał koci zapach ;).

Posted

Miałam podobnie.
Minuta czasu w sklepie a tu smycz sama dynda. Ja zonk.
Szukam, dre się, a sucz 50m dalej pod klatką zadowolona stoi.
To był pierwszy i ostatni raz. Już nie zostawiam. Nie dziękuję ;)

Posted

Ja miałam na osiedlu taki numer, pod sklepem leży pusta obroża i smycz, raczej na małego pieska, a nad tym stoi taki wielki owczarek i się oblizuje. Inna sprawa, że pasażer obroży po prostu dał dyla, a owczarek był wtedy już baaardzo stary i ślepawy, poza tym miał gwałtowny ślinotok.
Moje psy nigdy nie zostają same, jak już, to ja stoję z nimi, a mój men jest w sklepie - lub na odwrót. U mnie chodzi o to, ze Filip jest agresywny i to by było idiotyzmem, gdybym zostawiła go samego.

Posted

Mój Nero czasami zostaje przed sklepem. jest to mały, wiejski sklepik. Nawet jak wejdę do sklepu to ciągle na niego patrzę. Poza tym- sklep jest tj. w domu- z ulicy psa przechodnie nie widzą.

Ostatnio będąc na spacerze usłyszałam- ,,Ale mu język wisi! Jak odcięty" xD

Posted

Na dzisiejszej wystawie psów rasowych...

Pan: Przepraszam panią, co to za piesek?
Ja - przekonana, że chodzi o sukę znajomych, CSV, już zamierzam odpowiadać, że wilczak, ale widzę, że pan pokazuje na... Zu ;) więc mówię, że no ten... kundel... lubelski ;)
Pan: Bo tak szlachetnie wygląda.... :evil_lol:

Posted

A to na wystawę można wejść z psem? Ekhm, jako widzem?
Jeśli chodzi o komentarze dotyczące mojego Frodzika, to są one niezmienne: Jaki ładny labrador, ewentualnie, że to długowłosy labrador. Już się przyzwyczaiłam .:cool3:

Posted

kavala napisał(a):
A to na wystawę można wejść z psem? Ekhm, jako widzem?
Jeśli chodzi o komentarze dotyczące mojego Frodzika, to są one niezmienne: Jaki ładny labrador, ewentualnie, że to długowłosy labrador. Już się przyzwyczaiłam .:cool3:


O ile ma aktualne szczepienia i nie jest agresywny do otoczenia, to owszem ;)

Posted

Nie wiem jak w teorii, ale w praktyce - jeśli pies nie robi rozróby i ma aktualne szczepienia - można. Generalnie zabrałam Zu jako widza po raz pierwszy, bo postanowiłam porządnie się zabrać za jej luki w socjalu i jestem z niej strasznie dumna po dzisiejszym dniu ;)

Posted

W takim razie to chyba zależy od miejsca, ostatnio w Krk nie wpuszczali psów z poza wystawy i pokazów. Pamiętam tez że kiedyś C&B mi mówiła że jej nie pozwolili na Białystocką bodajże wejść z jej Cziką.

Posted

Pan do swojej żony na widok mojej szetlandki :
-To jest miniatura mieszana z czymś.
To, że miniatura to słyszałam wiele razy ale mieszana z czymś (ciekawe z czym, może ze słoikiem dżemu?)-to mnie zaintrygowało:roll:

Posted

Poszłam ostatnio do spożywczaka, wziełam ze sobą Kleo (maści czekoladowej) Sprzedawczyni siedziała na schodku i gdy zauważyła sukę, rzekła "Oj jaki ładny piesek! Jaki ma fajny kolor! Chyba z panią razem się opalacie albo chodzicie do solarium" :D

Posted

evel napisał(a):
Na dzisiejszej wystawie psów rasowych...

Pan: Przepraszam panią, co to za piesek?
Ja - przekonana, że chodzi o sukę znajomych, CSV, już zamierzam odpowiadać, że wilczak, ale widzę, że pan pokazuje na... Zu ;) więc mówię, że no ten... kundel... lubelski ;)
Pan: Bo tak szlachetnie wygląda.... :evil_lol:


Tyle czytałam Twoich postów na tym forum, że miałam wypatrywać, jak ta Twoja psina wygląda w rzeczywistości (i jak się zachowuje), bo w wątku wystawowym pisałaś chyba, że się zjawicie, a na wystawie ... kompletnie zapomniałam :)

Posted

Ja też dziś zabrałam Bajkę pierwszy raz na wystawę, jako widza. Przechadzamy się w najlepsze i co chwila słyszę za plecami:

-O! A to jest owczarek pirenejski- i dumny ojciec rodziny opowiada swoim dzieciom o rasie pokazując moją kundlicę :) Nawet miło mi się zrobiło i nie wyprowadzałam go z błędu. Za chwilę znowu jakaś pani z mężem patrzy na Bajkę i mówi:
-Ojej! jak mi się podobają te owczarki pirenejskie!- więc uśmiechnęłam się i odpowiedziałam, że to zbieg okoliczności, że mój pies tak wygląda i to zwykły kundelek. Nie mogła uwierzyć.
Minęło dosłownie sekund 5 a tu słyszę za plecami/
-Przepraszam. Widzę, że pani ma pirenejczyka, może pani coś opowiedzieć o tej rasie? Jakie ma wymagania i czy nadaje się do dzieci?- tym razem jakiś tatuś z dwójką dzieci. Znów musiałam wytłumaczyć, że to akurat kundelek i tylko jest podobny. Ale powiedziałam co wiedziałam o rasie i spoko.
Idziemy dalej i co słyszę?
-O! Owczarek pirenejski. Piękne psy a tak rzadko spotykane. Z jakiej hodowli?- starszy pan. Wyrecytowałam już z pamięci kwestię o kundelku i pan bardzo oburzony poszedł bez słowa :P


Szczerze mówiąc, byłam w szoku, że tak wiele osób wie jak wgląda owczarek pirenejski, bo sama dłuuuuugo nie wiedziałam o istnieniu takiej rasy. A dziś z TZ mieliśmy ubaw po pachy z powodu naszej pirenejki :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...