bobroska. Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Filodendron, narwany pan tak do fileta z radością biegł czy do jakiegoś koondelka? Quote
filodendron Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 bobroska. napisał(a):Filodendron, narwany pan tak do fileta z radością biegł czy do jakiegoś koondelka? Do dupla puchatego karakuła - jak to kiedyś jakaś pani ujęła: "miałam taki kołnierz" :D A co to jest filet w wyżej podanym kontekście? :) Quote
Karolina Rogowska Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Sofi była jeszcze z czasów gdy sznaucerom obcinano ogony(koszmar i kaleczenie piesków) i na spacerze mała, może z 4 letnia dziewczynka aż stanęła i usta rączkami zakryła. Gdy podszedł jej tato zapytać co się stało, dziecko wskazało drżącą rączką na Sofi i mówi: "ten piesek zgubił ogon". Ojciec dziecka i ja wybuchnęliśmy śmiechem po czym tatuś próbował tłumaczyć, ze niektóre pieski tak mają, ale po mnie dziecka wnioskuję, że nie była przekonana. Quote
Martens Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 I właśnie, wychodzi stara prawda, że dzieci widzą rzeczy takimi jakie są. Dla dzisiejszych wykształconych hodowców-"miłosników" obcinanie psom organów ciała to kosmetyka, dziecko już lata temu zauważyło, czym to jest naprawdę. Quote
Karolina Rogowska Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Martens napisał(a):I właśnie, wychodzi stara prawda, że dzieci widzą rzeczy takimi jakie są. Dla dzisiejszych wykształconych hodowców-"miłosników" obcinanie psom organów ciała to kosmetyka, dziecko już lata temu zauważyło, czym to jest naprawdę. Prawda, prawda, dobrze, że Kmiko jest psem ze wszystkimi elementami na miejscu, bo przecież ogon psa wyraża więcej niż tysiąc słów ;) Quote
bobroska. Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 filodendron napisał(a):Do dupla puchatego karakuła - jak to kiedyś jakaś pani ujęła: "miałam taki kołnierz" :D A co to jest filet w wyżej podanym kontekście? :) Mogłabym przysiąc, że masz filę brasileiro. :oops: Nie wiem czemu, byłam na 100% pewna. Quote
Karolina Rogowska Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 To jeszcze taka sytuacja z imieniem. Mój psiak wabi się Kimiko w skrócie Kimi i tak też został przez telefon przedstawiony babci. Po paru dniach babcia dzwoni i pyta jak tam Banan w pierwszej chwili nie skojarzyłam. Babcia pomyliła Kimi z Kiwi a to już krótka droga do bananów i arbuzów(bo i tak próbowała małą nazwać) Może jednak trzeba było ją Momo nazwać... Quote
Guest papillonek Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 hecia13 napisał(a):Może po prostu lubił pieski? :D Ja kiedyś goniłam cavaliera przez kilka bloków,bo chciałam mieć takiego samego,a on był pierwszy w Łomży i ciekawe co wtedy myślała o mnie jego właścicielka :) Quote
Litterka Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 Jeśli byłaś dzieckiem, to jeszcze można zrozumieć. Ale facet koło trzydziestki? To jest dla mnie ciekawe. Quote
Guest papillonek Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 No już nie takim dzieckiem,ale jak się pół roku marzy o takim psie i widzi go na ulicy to się biegnie i nie patrzy to ktoś pomyśli :) Quote
Okamia Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 Litterka napisał(a):Jeśli byłaś dzieckiem, to jeszcze można zrozumieć. Ale facet koło trzydziestki? To jest dla mnie ciekawe. Ja do dzisiaj mam podobne odpały a raczej do dzieci się już nie zaliczam, że widząc psa jednej z ras do której mam sentyment zaczynam do mojego TZ-ta mówić mniej więcej coś w stylu : Patrz jaki słodziaszek... Takie niuniu normalnie cud... etc. głosem jak do małego dziecka :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Raczej robię to dla zgrywy, a może dla tego że tak mam :evil_lol: ale ogólnie spojrzenia ludzi są boskie w takich momentach :loveu::diabloti: Quote
engelina_88 Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 Dziś to ja byłam tą niuniającą. W parku spotkałyśmy przemiłą amstafkę, która po obwąchaniu Bajki przywitała się ze mną i nawet nie wiem kiedy i skąd mi się to wzięło, ale zaczęłam do niej mówić coś na zasadzie "dzien dobry kochana, słodka jesteś, taka śliczna dziewczynka" :eviltong: I wcale nie jestem małym dzieckiem. Quote
Aleksandrossa Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 a mnie dzis spotkala bardzo mila sytuacja :) wracalismy od weta i musielismy do kwiaciarni wstapic. Razem z siostra i Nerkiem mialysmy poczekac na zewnatrz ale ona stanela przy drzwiach z psem, a wlascicielka kwiaciarni: ,,Ojej, jaki slodki, piekny" :p tak go zachwalala i powiedziala ze zawsze mozemy do kwiaciarni razem z nim wejsc :) Quote
Sybel Posted May 27, 2011 Posted May 27, 2011 Ja mam tak z każdym psem, że jak sobie idzie, to ja do mojego TZ "Patrz, jaki łaadny!". No i są sytuacje, że np. taki mały, samodzielny piesek sobie łazi pod sklepem, cały z siebie zadowolony, zobaczył nasze rowery i je obszczekał, a ja właśnie do mego lubego mówiłam patrząc na psa, jaki on ładny i w ogóle dzielny. A pies co? No zmiękł, od razu dosłownie uśmiech na na pysku, łeb wyżej "TA-DAAAAM, jaki jestem piękny" i przyszedł się jednak do tych strasznych rowerów pomiziać. Swoją drogą jak się idzie i patrzy na psa i mówi, jaki on ładny, czy fajny, czy coś tam, to widać, ze one wiedzą doskonale, że o nich mowa. Od razu zainteresowanie na pysku, uśmiech od ucha do ucha i się prezentujemy :) Quote
stroosia83 Posted May 27, 2011 Posted May 27, 2011 Jeśli chodzi o komentarze, to często słyszałam gdzieś za plecami "patrz jaki chudy amstaff", a mam pita:evil_lol: strasznie mnie to wkurzało.. A kilka tygodni temu w Chorwacji jeden pan pytał się, czy mój pies to boxer:crazyeye: Quote
engelina_88 Posted May 27, 2011 Posted May 27, 2011 Najbardziej rozwalają mnie spojrzenia ludzi, jak widzą osobę gadającą do psa. Kiedyś jedna pani, przechodząc obok mnie, kiedy akurat byłam w trakcie tłumaczenia Bajce, pójdziemy do Małgosi pobawić się z Miśkiem i zjeść coś ciepłego, przeżegnała się :evil_lol: i przyspieszyła kroku, chyba ze strachu. Quote
omry Posted May 27, 2011 Posted May 27, 2011 Ano, ja ciągle gadam z psami. Czy to Iwan, czy Torika, czy to dom, czy to spacer.. Ciągle do nich gadam i jakoś mało mnie interesuje, że się głupio patrzą. A się patrzą :lol: Quote
Pinesk@ Posted May 27, 2011 Posted May 27, 2011 Ostatnio szłam na pociąg z moją suczynką, prowadziłam ją na szelkach. Z naprzeciwka szedł jakiś pan. I jakoś tak chciałam żeby sobie spokojnie obok nas przeszedł a że Mange na różnych panów różnie reaguje to odgrodziłam ją ciałem od owego pana. A pan na to, że spokojnie, on się nie boi takich psów, które nie mają obroży.. :???: Podejrzewam, że chyba chodziło mu o kaganiec :lol!: Quote
madzik770 Posted May 27, 2011 Posted May 27, 2011 moja labradorka chodzi ze mną do pracy.Ostatnio weszły dwie klientki i powiedziały "jaki spokojny golden",po czym po chwili rozmowy moja Atena położyła się "do góry kołami" a jedna klientka do drugiej mówi "taki spokojny,bo wykastrowany,widzisz,że mu na brzuchu nic nie zwisa"... Quote
dagg Posted May 28, 2011 Posted May 28, 2011 Balbina12 napisał(a): yorkomanka-jeśli masz ochotę czymś rzucić w każdego napotkanego szczekacza to...to pozostawię to bez komentarza. Tylko nie rozumiem jak można jednego psa kochać a w drugiego mieć ochotę czymś przywalić...Dla mnie też mój pies jest najważniejszy ale takich reakcji nie rozumiem.... Ja to akurat rozumiem.. Zdarzyło mi się jakiś czas temu, że gdy wracałam z psem ze spaceru przypętał się do nas dalmantynczykowaty pies. Sceneria: wieś. Ja z psem na smyczy. Tamten - dwa razy większy od mojego - luzem. Od razu widać na szczęście, że złych zamiarów nie ma. Niby na początek zabawa, ale potem zaczęło się skakanie na Miśka i próba jego zdominowania. Uznałam, że starczy. Biorę psa i idziemy. A dalmantyńczyk za nami. Rzuciłam mu karmy, żeby się tym zajął. Zero zainteresowania. Tupałam, straszyłam, machałam kijem, udawałam, że w niego rzucę - pies odbiegał/ zatrzymywał sie i dalej za nami. Dodam, że mieszkam w tym miejscu od roku i nie wiem, który pies do kogo należy. I tak dotarłam do domu - na skraju załamania nerwowego - cały czas próbując odgonić tamtego psa przez jakiś kilometr drogi.. Misiek w stresie, bo nie bardzo rozumiał, że to nie do niego, choć go uspokajałam. "Dalmantyńczyk" z nami. Z chłopakiem odprowadziliśmy tamtego do domu (on wiedział skąd on jest). Pierwsze słowa jednego z "gospodarzy": "A nie chcieliście go sobie zatrzymać?" My, że nie, dziękujemy i, żeby go przytrzymali, czy zamknęli gdzieś, żeby znowu za nami nie poszedł. Więc chłopak woła psa: "No, chodź tu, głupku." Pies zero reakcji. Chłopak: "On się w ogóle nie słucha!" :shake: Zachodzę w głowę, który nieszkolony pies domyśliłby się, że zdanie "No, chodź tu, głupku" odnosi się do niego i jakie ma znaczenie ... Głupota luzka nie zna granic. Zrezygnowałam z chodzenia tamtędy na dłuższy czas, choć ostatanio dowiedziałam się, że już nie mają tego psa :nonono2: Można kochać wszystkie psy, ale jeden niewychowany pies może doprowadzić na skraj ... Quote
evel Posted May 28, 2011 Posted May 28, 2011 Sybel napisał(a):JSwoją drogą jak się idzie i patrzy na psa i mówi, jaki on ładny, czy fajny, czy coś tam, to widać, ze one wiedzą doskonale, że o nich mowa. Od razu zainteresowanie na pysku, uśmiech od ucha do ucha i się prezentujemy :) Moja się brzydzi, nie rusza jej cmokanie, niunianie, zachwyty... Często słyszę uwagi, że ten pies to chyba głupi, albo głuchy :evil_lol: A królewna spojrzy, łypnie dwa razy i guzik ją obchodzi ktoś, kto nie jest zupełnie interesujący, nie ma żarcia, piłki czy frisbee - a pff, nuda! :diabloti: Quote
Ola164 Posted May 28, 2011 Posted May 28, 2011 Ostatnio jechałam w mpk z moją Korką - kundel, 10 kg, futro krótkie, brązowe. I usiadł obok mnie jakis starszy Pan i zaczyna gadkę, że też ma psa, tylko że mieszańca jamnika i jego też jest taki nieduży, tylko że jego to sie nadaje do wszystkiego, a jak tak patrzy na tego mojego, to ona sie do niczego nie nadaje, bo to jest taki piesek, tej rasy jak maskotka :evil_lol: Quote
engelina_88 Posted May 28, 2011 Posted May 28, 2011 evel napisał(a):Moja się brzydzi, nie rusza jej cmokanie, niunianie, zachwyty... Często słyszę uwagi, że ten pies to chyba głupi, albo głuchy :evil_lol: A królewna spojrzy, łypnie dwa razy i guzik ją obchodzi ktoś, kto nie jest zupełnie interesujący, nie ma żarcia, piłki czy frisbee - a pff, nuda! :diabloti: Bo na pewno jest bardzo świadomo swojej urody i wdzięku. Mój poprzedni pies (tzn. jamnik) miał podejście iście jamnicze: Człowiek mówi- jaki śliczny piesek! Taki grzeczny, słodki, uroczy, najpiękniejszy niu niu niu, ciu ciu ciu, dupci-buzi, dupci-buzi (...) Pies myśli- Wiem przecież, daj mi spokój, człowieku... Quote
Dog_lover Posted May 28, 2011 Posted May 28, 2011 Witam, ja też miałem kiedyś podobną sytuację gdy wyszedłem na spacer z moim owczarkiem niemieckim.Pewien pan powiedział mi "ma pan bardzo ładnego kucyka" ,nie wiem o co mu chodziło ale chyba był pod wpływem alkoholu :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.