Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Guest papillonek
Posted

Moim zdaniem mówiąc komuś z pogardą,że mój pies to tylko zwierzę świadczy o naszym stosunku do niego i ja bym go w żadnym przypadku(nawet tym) go nie użyła.Pies to zwierzę,ale nie na tyle nieprzewidywalne ,czy groźne,żeby łapac go krótko za smycz przy każdym napotkanym psie(nie mówię o dużych psach ,bo to był akurat ratlerek).chyba lepiej nauczyć psa,jak ma się zachowywać co do innych psów i godnie mówić,że to mój pies i traktować go jak członka rodziny,a nie śmiecia :)

Posted

Sybel napisał(a):
Powiem tak: ktos sobie nie życzy szczekania, a wie, że w danym miejscu mieszka szczekający pies, ale drażni to wyjątkowo wrażliwe uszy lub inną część ciała - nie idzie tamtędy. Ja tak robię, korona mi z głowy nie spadła jak dotychczas.


Czyli co, teleportacja? Fruwanie? Ja nie mam innej drogi na działkę (chyba że z 5 km dookoła miasta), muszę iść główną trasą wzdłuż domków jednorodzinnych przez półtora kilometra. W prawie każdym podwórku jest pies, czasem więcej, bywa i ze cztery. Ja po tym półtora kilometra po prostu jestem na wpół głucha, szczególnie jak idę ze swoimi psami. I co? Dla każdego właściciela to tylko chwilka szczekania kiedy ja mijam ich ogrodzenia. Dla mnie półtora kilometra w nieustającym jazgocie, z tumanami kurzu sypiącymi mi się na portki przez ogrodzenia, ba, już byłam opluta :evil_lol: Czy to nie jest chamstwo? Czy to takie trudne w ciągu dnia odwołać psa od płota, wsadzić do kojca, trzymać w innej części posesji? Najwyraźniej, bo wszyscy mają to gdzieś; pozostaje nutka satysfakcji, bo zdarza mi się wracać z owej działki i o północy, i o 2, i o 4, i pozostaje pocieszenie, że cała ulica beztroskich właścicieli piesków ma pobudkę. Bo stróżowanie stróżowaniem, ale to że pies ujada bez ograniczeń na każdą osobę przechodzącą pod płotem i w żaden sposób go nie zaczepiającą, nie zatrzymującą się, nie próbującą wejść nie jest żadnym stróżowaniem tylko zwykłym rozwydrzeniem psa...

Posted

Martens napisał(a):
Najwyraźniej, bo wszyscy mają to gdzieś; pozostaje nutka satysfakcji, bo zdarza mi się wracać z owej działki i o północy, i o 2, i o 4, i pozostaje pocieszenie, że cała ulica beztroskich właścicieli piesków ma pobudkę. Bo stróżowanie stróżowaniem, ale to że pies ujada bez ograniczeń na każdą osobę przechodzącą pod płotem i w żaden sposób go nie zaczepiającą, nie zatrzymującą się, nie próbującą wejść nie jest żadnych stróżowaniem tylko zwykłym rozwydrzeniem psa...


Hhaha, to u mnie są lepsze "stróże", bo drą pyski całymi dniami (bo kot, bo pies, bo człowiek, bo motylek, bo trawka, ...) a o 21.30 już większość śpi snem kamiennym :cool3:

Posted

Idąc między domkami zastanawiam się często jaki przekaz mają szczekacze dla naszych psów.
Przy jednych mój pies nie reaguje tak jakby nie czuł zagrożenia.
Przy innych odpyskowuje tak jakby ktoś obrażał jego matkę.:mad:
Przy kolejnych jest przerażony tak jakby Hanibal Lecter znajdował się za płotem.:nerwy:

Posted

Pies który informuje ,ze ktos idzie jest rozwydrzony?Poza tym nie wiem co tu sobie można życzyć czy nie życzyć.Pies nie robi niczego takiego żeby uważać to za chamstwo.Sa w społeczeństwie zachowania zasługujące na większy lincz niż chwilowe szczekanie psa raz na jakiiś czas.
motyleqq-tak to mozemy sobie wyliczać bez końca.Równie dobrze mojego psa stresują babcie idące z parasolami i co?Odstrzelić wszystkie babcie?A jak wracają z kościółka to są ich całe tłumy.Zakazać noszenia parasoli?Paranoja.
papillonek-ale ja nie musze traktować mojego psa jak śmiecia żeby powiedzieć ' nigdy nikogo nie ugryzł ale to tylko zwierze i nie wiem jak się zachowa',prawda?Nie lubię natomiast określeń typu 'nie przesadzaj ,że on się boi ,przecież to tylko zwierze'.:angryy:

Guest papillonek
Posted

Ja też nie lubię,ale to określenie wydaje mi się takie...poniżające ;)

Posted

Balbina12 napisał(a):
Pies nie robi niczego takiego żeby uważać to za chamstwo


Pies nie, aczkolwiek właściciel owszem.

Balbina12 napisał(a):
Sa w społeczeństwie zachowania zasługujące na większy lincz niż chwilowe szczekanie psa raz na jakiiś czas.


Ooo tak, masz rację. Po co linczować za brak odpowiedzialności właścicieli i nieumiejętność funkcjonowania jako-tako w społeczeństwie, jeśli są kradzieże? A po co linczować za kradzieże, skoro są morderstwa? Morderstwa? Pff, a co to morderstwa, skoro są gwałty?

Posted

Balbina12 napisał(a):
Pies który informuje ,ze ktos idzie jest rozwydrzony?


Pies który wydziera się wniebogłosy odprowadzając przez całą długość ogrodzenia niemal każdą przechodzącą osobę, która w żaden sposób go do tego nie sprowokowała (nie próbowała wejść na posesję, nie zatrzymywała się, ba nawet nie patrzyła) moim zdaniem jest rozwydrzony. Pół biedy, kiedy to odludzie, gdzie ktos przechodzi dwa razy na dzień, ale w mieście, na osiedlach, gdzie często ktoś chodzi, są blisko sąsiedzi, jest to uciążliwe i niepotrzebne, po prostu. Ok, pies ma sygnalizować niebezpieczeństwo - czyli podejrzane zachowanie intruza. Ale osoba idąca po chodniku w swoja stronę nie jest intruzem na posesji! I przykre, że do tak wielu właścicieli psów to nie dociera.

Posted

Z racji że mój szczeniak przeżył parawiroze i schudł, wygląda jak chart większość ludzi mówi żebym zaczęła go karmi albo dawała mu więcej jedzenia zdarzają się pytania dlaczego jest taki chudy ...

Posted

Balbina12 napisał(a):

motyleqq-tak to mozemy sobie wyliczać bez końca.Równie dobrze mojego psa stresują babcie idące z parasolami i co?Odstrzelić wszystkie babcie?A jak wracają z kościółka to są ich całe tłumy.Zakazać noszenia parasoli?Paranoja.


chyba ciutkę przesadziłaś ;) mój pies boi się też facetów, ale nie mam do nich pretensji, że istnieją na tym świecie. tak jak pisałam wcześniej, i tak jak napisała Martens, pies ma sygnalizować NIEBEZPIECZEŃSTWO, a nie każde przejście gdzieś w pobliżu bramy. spróbuj przejść 15min z wydyganym psem, gdy pod każdą bramą szczeka piesek, który przecież tylko sygnalizuje, Bóg jeden raczy wiedzieć co. sama mówisz, że żyjemy w społeczeństwie, więc ja uszanuję to, że pies się nie słucha, gdy go właściciel próbuje odwołać spod bramy, ale niech właściciele uszanują innych. nigdy nie widziałam żadnej reakcji ze strony mieszkańców domów. jeden jedyny raz właściciel się ruszył, gdy jego pies pobiegł za nami

Posted

Ostatnia rozmowa z jakąś, na oko, 40-letnią kobietą.
- To Labrador, tak?
- Nie to pies w typie Golden Retrievera.
- To MUSI być Labrador! Ty się po prostu nie znasz.
To ostatnie zdanie powiedziała z takim wyrzutem, że zaczęłam się śmiać.

Posted

Martens napisał(a):
Pies który wydziera się wniebogłosy odprowadzając przez całą długość ogrodzenia niemal każdą przechodzącą osobę, która w żaden sposób go do tego nie sprowokowała (nie próbowała wejść na posesję, nie zatrzymywała się, ba nawet nie patrzyła) moim zdaniem jest rozwydrzony. Pół biedy, kiedy to odludzie, gdzie ktos przechodzi dwa razy na dzień, ale w mieście, na osiedlach, gdzie często ktoś chodzi, są blisko sąsiedzi, jest to uciążliwe i niepotrzebne, po prostu. Ok, pies ma sygnalizować niebezpieczeństwo - czyli podejrzane zachowanie intruza. Ale osoba idąca po chodniku w swoja stronę nie jest intruzem na posesji! I przykre, że do tak wielu właścicieli psów to nie dociera.


Pod powyższym podpisuję się wszystkimi członkami... :)

Posted

[quote name='evel']Żeby tak powolutku wrócić do tematu :siara: mała dziewczynka pokazując paluszkiem na to oto stworzenie: https://lh6.googleusercontent.com/__PzL0RsYOIA/TbvllEGCbqI/AAAAAAAAEUY/bQ9XEZR5bps/P4290073.JPG ;) "Mamo, co ten piesek ma na twarzy?" :lol:

To jest siatkówka :evil_lol: jak już kiedyś tu pisałam ;)

Martens zgadzam się z Tobą w 100%. Sama będąc z sukowcami na działce lub u znajomych nie pozwalam sukom drzeć się pod ogrodzeniem. Siedzieć i wypatrywać ok, jeden szczek na jakiegoś podejrzanego typa (są różne okolice), ok. Ale ujadanie przez nawet minute = siedzenie przy mnie na smyczy. Z Kell nie mam problemu ona jest raczej cicha (z tych co by jedynie na złodzieja szczekały), ale Prośka jak jej się pozwoli to bywa baaaardzo rozwydrzona, ale od tego chyba jestem ja aby dozować hałaśliwość psa. Choć młoda w sumie jest z tych co wolą swoich ludzi pilnować zamiast płotu :diabloti: Raz jej się zdarzyło zza płotu szczekać... na mnie :evil_lol: bo ją zostawiłam gdy do sklepu szłam :evil_lol:

Posted

Tak się złozyło, że musiałyśmy dziś wstąpić do marketu budowlanego, a byłam z Piki. Nie chciałam jej zostawiać w aucie, więc wylądowała na torebce mojej cioci, na wózku ;)

Jakieś dziecko zagadnęła ciocię: "śliczny piesek, tu go Pani kupiła? aaaa..... on się rusza!!!!!!" :)

fakt, Piki znakomicie udawała maskotkę.....

Posted

evel napisał(a):
Hhaha, to u mnie są lepsze "stróże", bo drą pyski całymi dniami (bo kot, bo pies, bo człowiek, bo motylek, bo trawka, ...) a o 21.30 już większość śpi snem kamiennym :cool3:

:D Bardzo słusznie - pyski drze się w dzień, jak ludzie są w pracy, a w nocy to już niech sobie sami stróżują ;)

Moim zdaniem problem jest u nas nie do rozwiązania, bo te psy są wszędzie i wszędzie tak samo ujadają. Godzinami zostawione samym sobie. Musiałby powstać jakiś komitet, jakiś fanklub nieszczekania na całej takiej ulicy - żeby wszyscy się skrzyknęli i zaczęli wymagać czegoś od swoich psów - bo jak się jeden wyłamie to jest to zazwyczaj syzyfowa robota. Ale ludzie tacy nie są, nie mają motywacji do zmiany zwyczajów, przecież u nas nikt nie chwyci za telefon i nie zadzwoni na policję, że mu sąsiad spokój zakłóca, bo mu potem ten sąsiad widły wbije w oponę.

Posted

Karolina Rogowska napisał(a):
Na mojego grubawego sznaucerka mini dziecko powiedziało "jaki fajny mały amstafek" innym razem jakieś dziecko tłumaczyło mamie, że mój pies to Pikop z innej planety... ;)


z początku zrozumiałam, że to dziecko było mini :lol:

Posted

Jechałam dziś z psem autobusem i jakaś babka pokazywała kilkuletniemu chłopcu Jaskiera "popatrz jaki fajny piesek. Ladny, co? A zobacz jak leży". Chlopiec coś jej powiedział na ucho, a ona "ale piesków się nie wypożycza, no coś ty" :lol:

Posted

Dzisiaj miałam zabawną sytuację. Wychodzę z mieszkania, schodzę po schodach do wyjścia z klatki schodowej. Akurat wchodzi jakaś para - chłopak z dziewczyną, lat ok. 25. Dziewczyna minęła nas spokojnie, facet spojrzał na Mikrę i się zaczęło:
- Ojej, piesek, jaki ładny pieseczek, piesek, ale fajnie, ojej, jaki ładny, mogę pogłaskać, no mogę, nooo...?"
- Nie, niestety, piesek się boi i gryzie".
Mam wrażenie, że na moją odpowiedź facet prawie się popłakał ze smutku... Nie wiem, co myśleć, facet szedł ze swoją dziewczyną, na niedorozwój umysłowy nie wyglądał, nie miał pustego spojrzenia osoby chorej, a zachowywał się jak pięciolatek. Nie towarzyszył mu też żaden starszy opiekun osoby niepełnosprawnej...

P.S. Żeby nie posypały się komentarze, że jestem nietolerancyjna: z osobami niepełnosprawnymi umysłowo, bądź upośledzonymi miałam do czynienia, nie boję się ich, szanuję je takimi, jakie są, ale facet naprawdę niby wyglądał na w pełni normalnego, ale zachowywał się dziwnie...

Posted

hecia13 napisał(a):
Może po prostu lubił pieski? :D

Albo miał "identycznego" w dzieciństwie :D
Nas kiedyś gonił taki gościu po trawniku - był z może 8-9 miesięcznym dzieckiem i koniecznie chciał żeby synek psa pogłaskał, bo on miał takiego samego, jak był mały. Mój wprawdzie nigdy nikogo nie próbował ugryźć, ale też nigdy nie miał do czynienia z takim maluchem i niezbornością jego ruchów, więc jakoś tak nie bardzo mi się to widziało. A pan brnie w trawę, zero kontaktu ze mną, oczy maślane i tylko "Tomuś, Tomuś, piesek, patrz jaki piesek, choć pogłaszczemy" :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...