Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Yorkomanka- a resztę sorry za offa- Twoja wypowiedż... cóż... terierki są szczekliwe i jestem ciekawa jak to zrobiłaś że Twój nie szczeka... Wcale? Pies jest od tego, żeby szczekać (nie cały czas, ale to jego sposób komunikacji!). To tak, jakby Tobie zabroniono mówić!
I jeszcze to: że masz ochotę rzucić czymś w szczekającego psa za płotem:shake:. Uważasz się za miłośniczkę psów? Psy za płotem szczekają i szczekać będą- bo to ich teren i go pilnują. Nie mówię tu o kilkugodzinnym pruciu japki bez powodu, ale w ten sposób ostrzegają chociażby przed włamaniem.
Najgrożniejsze są psy, które bez ostrzeżenia rzucają się do ataku. Nie chcę tu już ciągnąć tematu szczekania ani zaczynać nowego, ale dziwi mnie Twoja postawa... (dodając do tego że masz akurat yorka to strasznie się musiałaś męczyć zanim "oduczyłaś go szczekać":diabloti: Chyba nie wycięłaś mu strun głosowych? Bo są i tacy idioci...:shake:

Posted

Chyba nie wycięłaś mu strun głosowych? Bo są i tacy idioci...:shake:

oczywiście że wycięłam dla świętego spokoju:diabloti: teraz to już w ogóle dźwięków nie wydaje z paszczy:p
mi by nie przeszkadzało że sobie zaszczeka ale takie jazgotanie bezmyślne już tak:p
Uważasz się za miłośniczkę psów?

nie i trzymam swojego tylko żeby trochę przytył i na gulasz:loveu:

Posted

[quote name='behemotka']Zapłotowe jazgoty to książkowy przykład chamstwa, więc komentarzowi sąsiada wcale a wcale się nie dziwię. Przy ciągłym problemie nie dziwiłabym się również telefonowi na SM w sprawie zakłócania porządku :roll:

Ja rozumiem, że niektóre psy (w tym większość terierów) mają skłonności do dziamgotania. I rozumiem, że zwierz podekscytowany/niewychowany/znudzony/stróżujący czasem rozedrze japę. Rozumiem jeden szczek albo kilka - a potem pies powinien albo sam się uciszyć, bo został nauczony, że się nie jazgocze, albo zostać uciszony przez przewodnika.

Wypracowałam wredną taktykę na takie jazgoty :evil_lol:. Kiedy już nauczyłam kundla ignorowania szczekaczy (a najpierw im odburkiwał po swojemu, przez takie niewychowane Burki miałabym problem z agresją smyczową :mad:), zaczęłam przy codziennych krzykaczach przystawać i ćwiczyć z moim posłuszeństwo. Siad, waruj, chodzenie na równaj w kółeczko... wszystko przed nosem sfrustrowanego jazgota. Nie była to czysta złośliwość ;), raczej trening cierpliwości i skupienia w rozproszeniu - i nigdy, ale to nigdy nie odstawiałam takiego cyrku, jeżeli ktoś odwołał albo próbował odwołać swojego psa.
Ale nie powiem, jak po paru minutach ktoś się wychylał z okna i miał pretensje do mnie, że JA DENERWUJĘ JEGO PIMPUSIA, bo IDĘ, w dodatku IDĘ Z PSEM, to robiło mi się jakoś ciepło na sercu :diabloti:

Ciekawostka przyrodnicza: Odkąd mieszkam w UK, nie mam tego problemu. Otóż tutaj jak pies zaczyna jazgotać, to praktycznie każdemu człowiekowi jest wyraźnie głupio i natychmiast stwora ucisza, a jak się nie da, bierze za fraki i wciąga do domu. Inne psy tu mają? :razz:



Gwoli ścisłości: pies NIE porozumiewa się przez jazgotanie na NIEZNANE osoby tudzież liście spadające z drzew :roll:. Zapach, CS-y, mowa ciała w ogóle, znaczenie terenu, wycie, warczenie, czasem parę szczeków - to są elementy psiego słownika. Dziamgotanie dla dziamgotania się w to nie wlicza.

Jazgotanie o którym piszesz- rozumiem że myślisz o szczekaniu? Pies nie porozumiewa się przez szczekanie? Hmmm.... Psy kilka domów dalej już wiedzą że zbliża się coś, co spowodowało reakcję ich pobratymca- coś jak z wyciem u wilków ;)
Chamstwo...:roll: Dobre:shake:. A jak nazwiesz swoje zachowanie z tymi ćwiczeniami przy płocie:diabloti:? To właśnie jest działanie celowe, mające na celu osiągnąć określony skutek- nerwów właściciela psa pilnującego posesji!
I spytam w końcu bo nie rozumiem Twoich reakcji:razz:- wkurzenie kogoś kto wkurza Ciebie powoduje że... robi Ci się ciepło na sercu?:roflt: Wszystko z Tobą OK?

Posted


Chamstwo...:roll: Dobre:shake:. A jak nazwiesz swoje zachowanie z tymi ćwiczeniami przy płocie:diabloti:? To właśnie jest działanie celowe, mające na celu osiągnąć określony skutek- nerwów właściciela psa pilnującego posesji!

i to właśnie nie jest jej wina że tamte pies szczeka;) jak właścicielowi nie podoba się jazgtanie własnego psa niech go uciszy a nie ma pretensje do osoby która stoi sobie miejsce publiczne więc jej wolno:diabloti:

Posted

Nie komentarz, ale wzrok faceta mówiący wszystko zobaczyłam niedawno jak tłumaczyłam psom że nie wolno ruszać małych zwierzątek. Dobrze że się nie odezwał bo frustrację swoją psy by mu wygarnęły :evil_lol:. Dość dużo do nich mówię, więc zapewne mam opinię nienormalnej :p

Na mojej codziennej trasie spacerowej jest jeden szczekacz który czasem nawet głowę za płot wystawia i o dziwo moje szczekacze (;)) nie odszczekują ani go jeszcze nie wyciągnęły :razz:. Gdybym miała iść dalszą drogą to szczekaczy by było 3 albo 4, więc wolę ćwiczyć cierpliwość przy jednym, a i tak śmigamy szybko żeby tamtej i moich nie denerwować bardziej.

Posted

[quote name='Sybel']Powiem tak: ktos sobie nie życzy szczekania, a wie, że w danym miejscu mieszka szczekający pies, ale drażni to wyjątkowo wrażliwe uszy lub inną część ciała - nie idzie tamtędy. Ja tak robię, korona mi z głowy nie spadła jak dotychczas. Moje psy szczekają od czasu do czasu, kiedy np. obcy pies usiłuje wleźć przez balkon - one tak to odbierają. I szczekają, więc są zganiane z balkonu. Szczekały też, jak dziad lał nam na płot na działce (liczyłam, ze mu coś odgryzą, zeby nie robił tego więcej, ale był za daleko, no pech...). Poza tym ani ja, ani Balbina nie mówimy o, ze tak to brzydko ujmę, na5rdalaniu non stop, aż pies straci głos, a o okazjonalnym szczekaniu, kiedy psy uznają, ze obiekt po drugiej stronie jest zagrożeniem. Nie dostaje się od tego trądu, ani innej zarazy, jak komuś nie pasuje, oducza swojego psa, ale ludzie! Nie wtrącajcie się w cudze wychowanie psa, w cudze psy w ogóle. Dopóki nikomu nie dzieje się krzywda, a jedynie ktoś nosem kręci, to jest jej/jego problem. Nie radzi sobie z tym, to idzie do psychologa lub zmienia trasę spacerów. Ludziom przeszkadzają też głosne dzieci, np. mój sąsiad chciał na pięciolatka wzywać policję, bo ten wołał babcię przez okno. I nie pruł się, a zawołał ze 3 razy "babciu", ale sąsiadowi to przeszkadzało. Tak mniej więcej odbieram marudzenie o psach, które czasem szczekają na przechodniów. Generalnie zawracanie bańki i szukanie afery. Bo przeciez pies powinien być ze sztancy wybity, a do tego idealnie ułożony. Mnie to nie kręci, kocham chaos, moje psy są rozpuszczone jak dziadowskie bicze i jest mi z tym po prostu dobrze.
Na dogomanii ludzie lubią robić groteskowe wyolbrzymianie wydumanych kwestii. Jest taki słoweński tekst "dogodek v mestu Gogi", czyli zdarzenie w mieście Goga, gdzie ludzie zaczynają szpetać, że jest pożar, bo ktoś gdzieś dym zobaczył. Wybucha panika, ktoś ginie, aż w końcu okazuje się, że ktoś za miastem rozpalił ognisko, a niebezpieczeństwa nie ma. Tak mniej więcej wygląda absurdalna sytuacja dotycząca szczekania yorka.

A teraz wróćmy do właściwego tematu i zostawmy szczekanie w spokoju.


Obserwuję ten wątek od jakiegoś czasu i nie mogę się nadziwić jaka tu gorąca dyskusja rozgorzała. Wyluzujcie trochę. Sybel - trafnie ujęte, podpisuję się pod tym. Absurd. Poponuję zejście na ziemię. Balbina pisze, że jej psu się to zdarza, wyjaśnia to po raz enty. Kto jest bez winy, niech rzuci kamieniem. Mam dwa psy, jeden szczeka, drugi nie - mają po prostu różne temperamenty. Mogłabym tu rozpisywać się jak to pięknie, ciężką pracą ułożyłam Bono, ale to nie byłaby prawda-on jest po prostu mało szczekliwy. Natomiast Zuzia - ooo, ta to potrafi. Nie pozwalam jej na to, zwracam uwagę, jak nie skutkuje - zabieram z balkonu do domu. Kilka razy dziennie. Ale nie mam 100% skuteczności, bo po prostu Zuzia ma taki temperament. Z drugiej strony jest z nią trochę tak jak z dzieckiem przed telewizorem - jak siedzi na balkonie (uwielbia obserwować),to jest trochę spokoju. Więc ją tam wypuszczam, jak szczeka, karcę, zabieram i tak w kółko. Nie naraziłabym sąsiadów na ciągły, uporczywy jazgot, ale nie uważam, że źle wychowuję psa, bo on zaszczeka.

Posted

Heh, ja tu zauważyłam jeszcze jedną prawidłowość: każdy pisze "dość offtopu", "wystarczy", "przystopujcie już", po czym.. rozpoczyna wątek na nowo;). Chętnie dodałabym jeszcze swoje 3gr, ale zaraz mnie okrzykniecie hipokrytką, więc z wielkim trudem, ale się powstrzymam:D.
A co do rozmów z psami.. w mojej wsi to już w ogóle abstrakcja, nieraz spotykam się ze zdziwionymi wzrokami przechodniów, gdy usilnie,acz bezskutecznie starają się dostrzec osobę, do której skierowany jest mój nieustający monolog;). Ponadto wszyscy sąsiedzi są oczywiście przekonani, że ja znęcam się nad moimi futrzakami, bo potrafię się z nimi tarzać po ziemi, skakać po nich, a ugryźć w uszko uwielbiam :diabloti:. Tylko czekam na interwencję TOZu :razz: (albo może prędzej na panów z białym kaftanikiem)

Posted

Sybel napisał(a):
Jeszcze jedno dodam do szczekania: jest różnica pomiędzy szczekaniem a obskakiwaniem, bo to jest naruszenie granicy fizyczności. Troszkę inna sprawa. Stwierdzenie Balbiny, że pies w ciągu dnia sobie podziamga - co w tym złego? Znam setki psów, które tak robią. I co? Uśpić? Dogomania cholera...
Wrzeszczenie na kogoś, wyzywanie go albo oczernianie też nie narusza granicy prywatności - a patrz, jednak jest zabronione... Mało tego, nie kto inny, ale właśnie Balbina oburzała się gromko na faceta, który wyjechał z nieparlamentarnym tekstem do podpłotowego dziamgota :p

Hałas JEST uznany za naruszenie dobra. A nawet gdyby nie był, to co? Mój pies na spacerze może podbiegać do każdego przechodnia i na niego warczeć albo drzeć ryj? Dopóki nie naruszy granicy fizyczności, wszystko ok? :roll:

Balbina12 napisał(a):
behemotka-skończ już.Burzysz się ,ze pies raz na jakiś czas podziamga chwilkę,zręsztą-głównie zdarza się to na działce w bloku-musi się dziać coś wyjątkowo niepokojącego aby pies zaczął szczekać.Poza tym mieszkam w niezbyt bezpiecznej okolicy i chcę żeby pies też mnie informował o jakimś zagrożeniu...
Ustal sobie może jedną wersję, zanim zaczniesz szukać wymówek na lenistwo w wychowaniu pieseczka ;-). Do POINFORMOWANIA przewodnika o zagrożeniu wystarczy jeden szczek lub kilka - i to rozumiem, taka uroda psa ze skłonnościami do stróżowania. Natomiast oszczekiwanie przechodnia, który śmie przemieszczać się zbyt blisko płotu, to już całkiem inna bajka. I powtarzam: pies ma prawo się drzeć (a w mojej opinii nawet zaatakować), gdy intruz wchodzi na jego teren bez zaproszenia. A jeżeli zakłóca spacer osobie, która po prostu przechodzi obok, to psim obowiązkiem przewodnika jest uciszyć szczekacza albo wziąć go za fraki do domu.

Posted

[quote name='*Monia*']Niestety, art. może skutkować zatruciami :shake:.
Olewanie w przypadku domieszki łowczarkowej zawziętej stróżującej krwi jest ciężkie...
Ale nad jakimś łagodnym wielkoludem chcącym się przywitać z drażniącymi bym się zastanowiła :evil_lol:.Toteż właśnie rozumiem, że z niektórymi psami niełatwo to osiągnąć, że praca jest żmudna, trudna, a na dodatek durni ludzie przeszkadzają :mad:.

Z drugiej strony, nie można też tłumaczyć, że "ten typ tak ma, nic nie poradzę, więc jakoś z tym żyjcie" (nie twierdzę, że Ty tak robisz, przecież pracujesz :)), bo wtedy równie dobrze pitowi wolno by było zagryzać wszystkie napotkane psy, a mojemu wyżłowatemu uganiać się po lesie za sarnami - bo ten typ tak ma. Przykra prawda jest taka, że z niektórymi psami oduczenie pilnowania głosem bywa bardzo, ale to bardzo trudne. Ja bym chyba poszła w kierunku sygnalizowania intruza i nagradzania dzielnej obrończyni ;) za określony sposób informowania o groźnym intruzie.

Za to jeszcze jeden sposób na rozdrażniaczy mi przyszedł do głowy (choć patent z groźnym brytanem jest chyba najfajniejszy :evil_lol:). Na większość ludzi, którzy zachowują się głupio, złośliwie i niezgodnie z prawem - a prowokowanie psa jest niezgodne z prawem - znakomicie działa kamera, choćby w telefonie. Nagranie może podziałać jako straszak sam w sobie, w razie potrzeby będzie też dowodem dla policji.

[quote name='motyleqq']a jaki cel ma szczekanie na przechodzących pod bramą ludzi? ok, racja, fajnie, że pies alarmuje, ale jeśli Twój pies szczeka w różnych sytuacjach, nie tylko alarmowych, to chyba jednak powinnaś go oduczyć...
to NAPRAWDĘ drażniące. kiedy jadę do rodziców na wieś, nie mogę nawet przejść kawałka drogi do lasu, bo z obu stron ulicy w prawie każdym ogrodzie szczekają psy, a Etna wtedy nie chce iść... co z tego, że nie szczekają 24h na dobę? szczekają bezsensownie, bo nawet wtedy, gdy koło nich nie przejdę. ok, niech psy szczekają gdy trzeba, np gdy ktoś się wchrzania obcy na ich podwórko, ale litości, nie wtedy, kiedy ktoś przechodzi kilka metrów obok...Dokładnie :thumbs:

Posted

arielka186 napisał(a):
Jazgotanie o którym piszesz- rozumiem że myślisz o szczekaniu? Pies nie porozumiewa się przez szczekanie? Hmmm.... Psy kilka domów dalej już wiedzą że zbliża się coś, co spowodowało reakcję ich pobratymca- coś jak z wyciem u wilków ;)
Oczywiście, że pies porozumiewa się między innymi (wcale nie głównie) poprzez szczekanie - jeden lub kilka takich dźwięków to określony komunikat, np. ostrzeżenie, przywołanie do porządku, zachęta do zabawy, niezadowolenie czy sto osiem innych wiadomości. Natomiast jazgotanie, czyli darcie japy dla darcia japy, nie jest żadnym komunikatem.

Chyba że mnie oświecisz, co takiego - i komu - próbuje przekazać pies drący się za przechodniem, który go olewa?

arielka186 napisał(a):
Chamstwo...:roll: Dobre:shake:. A jak nazwiesz swoje zachowanie z tymi ćwiczeniami przy płocie:diabloti:? To właśnie jest działanie celowe, mające na celu osiągnąć określony skutek- nerwów właściciela psa pilnującego posesji!
Czytanie ze zrozumieniem poproszę. Napisałam wyraźnie, że te ćwiczenia stanowią trening cierpliwości i skupienia na mnie w warunkach rozproszenia. TO jest mój cel, nerwy ludzia na posesji ani mnie ziębią, ani grzeją.

Acz pewnie gdzieś głębiej jest też próba uświadomienia człowiekowi, że pies piłujący się pod płotem przez pięć minut to NIE JEST coś fajnego.

arielka186 napisał(a):
I spytam w końcu bo nie rozumiem Twoich reakcji:razz:- wkurzenie kogoś kto wkurza Ciebie powoduje że... robi Ci się ciepło na sercu?:roflt: Wszystko z Tobą OK?
Że co, że ja wkurzam? :lol: Ależ dlaczego ktoś miałby się wkurzać, że ja na publicznym chodniku ćwiczę coś z psem? Skoro tak już się interesujesz moimi uczuciami (bardzo to miłe), chętnie wyjaśnię. Ciepło na sercu mi się robi, gdy ktoś ma do mnie pretensje, że nie wychował psa i nie potrafi nad nim zapanować :loveu:

Przy czym powtórzę i zaznaczę po raz kolejny, że psów za płotem absolutnie NIGDY nie drażnię (jedyny kontakt, jaki z nimi nawiązuję, to głaskanie - jeżeli są zainteresowane) i nawet nie przystaję, jeżeli ktoś zwierza ucisza lub próbuje uciszyć. Ale jak on ma w nosie moje samopoczucie i potrzebę świętego spokoju, dlaczego ja mam się przejmować jego problemami?

Posted

A ja połączę OT z tematem głównym...:evil_lol:

Kiedy zaczyna się jesień i nie bardzo uśmiecha mi się taplanie się w polnym błocie |(taplanie Gamonia, nie moje :evil_lol:), spacery uskuteczniamy w bardziej zaludnionych miejscach...
Jest taki facet, który ma 5, czy 6 kundelków wielkości yorka, które świata poza podwórkiem nie widziały... zawsze jak przechodzę tamtędy, chcą mu rozwalić drzwi balkonowe, po czym facet - zapewne w celu uniknięcia wstawiania nowej szyby - wypuszcza je na podwórko iiiii..... się zaczyna jazda...:roll:
Dziwię się, choć oczywiście nie życzę tego ani jemu, ani psom, że mu sąsiedzi tych psów jeszcze nie otruli...
Kiedyś wyszedł z domu i z wrzaskiem do mnie, że mam nie chodzić po JEGO ulicy, bo psy się denerwują i szczekają...:diabloti:

Nie cierpię szczekających bezmyślnie, z nudów, braku wychowania psów...

A jeśli chodzi o porozumiewanie się szczekaniem, to może znawcy odpowiedzą mi, co chce zakomunikować pies mojego sąsiada, który wypuszczony o 6.00 na podwórko, siada pod płotem i bitą godzinę szczeka?
Najśmieszniejsze jest to, że szczekanie ich psa im nie przeszkadza, ale szczekanie psa kolejnego sąsiada już tak... nie łapię, skąd ta wybiórczość...:roll:

Posted

Behemotka, Twoje porównanie ze zbluzganiem odniosła bym raczej do szczekania w sposób agresywny, z pianą na pysku i próbami ugryzienia przez płot, a nie obszczekiwanie "uwaga idzie ktoś!", bo to tak samo, jak dzieciaki bawiące się na działce mogą zareagować "aaaaa! ktoś iiidzieeee! do baazyyy!" Uśpić gówniarzy, nie? Przecież naruszają Twoje dobro osobiste. Przechodzisz w takie skrajności, że ręce opadają. Powiedzmy, ze można wyróżnić kilka stopni szczekania, przy czym powiedzmy najwyżej na skali stoi agresywne darcie się w amoku, z totalnym obłędem w oczach, pianą na pysku właśnie itd. Mam wrażenie, że Ty szczekanie generalnie sprowadzasz do tego poziomu. A jest też takie szczek - szczek od czasu do czasu, jest poszczekiwanie, bo ktoś idzie, jest szczekanie "pobaw się ze mną" - to też Cię wyprowadza z równowagi? Jak pies chce, żeby mu rzucić piłkę i drze pysk, to też go oduczyć? Może lepiej od razu zadrutuję pysk i zostawię słomkę do karmienia.

I NIE OCENIAJ, czy ktoś jest leniwy w szkoleniu psa, bo nie działa tak wybitnie, cudownie i perfekcyjnie, jak Ty. To jest po prostu niesmaczne, takie wtarabanianie się z butami w cudze wychowanie psa, bo to prywatna sprawa każdego z nas. Poza tym sytuacja została opisana chyba tydzień temu, uważam, że wszystko na jej temat zostało przewałkowane chyba pięćdziesiąt pięć razy i naprawdę można znaleźć sobie dużo bardziej szkodliwe zachowania do komentowania oraz innych ludzi, którym się udowodni, jak Ty robisz, że są malutkimi larwami wijącymi się u Twych stóp i generalnie nie powinni mieć psów, bo ich psy szczekają. łolaboga, co za absurd.

Posted

Arwilla napisał(a):

Najśmieszniejsze jest to, że szczekanie ich psa im nie przeszkadza, ale szczekanie psa kolejnego sąsiada już tak... nie łapię, skąd ta wybiórczość...:roll:


Ja za to spotykam się z odmienną reakcją, np. na treningach sportowych - inne psy nie przeszkadzają ludziom, ale ich własne japiące bez sensu już tak :evil_lol: Ba, sama należę do tej grupy :lol:

Posted

evel napisał(a):
Ja za to spotykam się z odmienną reakcją, np. na treningach sportowych - inne psy nie przeszkadzają ludziom, ale ich własne japiące bez sensu już tak :evil_lol: Ba, sama należę do tej grupy :lol:


Zdecydowanie zdrowsze podejście...:lol:

Posted

o cos dla nas, moja suka jak ktos wszedl na dzilake robila atak, nie ostrzegala bez szczekania poprostu podbiegala i rzucala sie wiec zaczelam ja uczyc ostrzegania , pilnowania dzialki , a uczylam ja takim sposobem ze gdy ktos przechodzil mowilam "kto to ? bron dzialki " ona leciala do bramy i robila halas , ludzie omijaja dzialke tzn przechodza w odleglosci a nie jak kiedys przy samej furtce (po kilku razach nie musiala nic mowic pies sam biegl i szczeknal kilka razy , nie nalezy do psow nadmiernie szczekajacych) a miejsca jest tam sporo , a na dzialke napewno nikt normalny nie wejdzie . uzyskalam to co chcialam , na dzialce sa cenne rzeczy wiec pies jest miedzy innymi po to zeby jej bronic a to ze jakiemus przechodniowi to przeszkadza to mnie nie obchodzi i nie uwazam zebym byla chamska . mi rowniez nie przeszkadza gdy pies szczeka za plotem na dobrze ogrodzonej dzialce i widac ze chce mnie pogryzc , widocznie takie jest jego zadanie , tego go nauczyli i taka pelni role, stroza .
oczywiscie mowie o porzadnie zabezpiecoznej dzialce bo niestety sa takie sytuacje ze agresywny pies sie podkopie itd i kogos pogryzie i to nie jest jego wina nadal bo on uwazal to za swoja role ale wtedy sa juz konsekwencje .

Posted

Gops, fakt, że zdarzyło się kiedyś, ze mój pies, Dziekan (20 lat temu...) został pogryziony przez wilka, który przelazł przez płot. Zostało mu potem coś takiego, ze jak widział wilka, to owszem, witał się, a kiedy już się rozchodzili, Dziekan robił nagły zwrot, łapał wilka zebami za jajka i w nogi... Powiedzmy, ze imię pasowało do jego charakteru :]

W Łagiewnikach koło Łodzi był kakuaz, który przechodził przez płot bez jednego słowa, a łagodny nie był. Wolę, jak pies szczeka. Przynajmniej wiadomo, gdzie jest.

Posted

Ja osobiście boję się psów, które z wściekłością i ujadaniem rzucają się na płot na widok przechodnia. Boję się, bo czasem ten płot jest taki pożal się Boże i piesek, jakby się postarał, to by się przezeń przedrapał na drugą stronę. Takich psów jest masa - chyba większość typowych psów podwórkowych. A jak zabudowa dość gęsta (dom przy domu) to one się nawzajem nakręcają. Część z nich wcale nie jest groźna - są takie które latają za płotem wrzeszcząc jak wściekłe mimo, że obok jest brama... otwarta :) Ale liczy się, żeby gonić króliczka a nie złapać króliczka. Kłopot w tym, że nigdy nie wiadomo, która to część, bo z kolei inne wyglądają tak, że przechodząc obok człowiek się modli w duszy, żeby łańcuch wytrzymał.
To jest niestety dość trudne. Sama mieszkam w bloku a psa mam raczej cichego (choć to oczywiście rzecz względna ;)) Nie hałasuje, gdy ktoś przechodzi pod drzwiami, nie dołącza się do suki sąsiadów, która potrafi się wydrzeć o byle co, ale gdy zadzwoni domofon to owszem - zaszczeka. Kilka razy w roku wyjeżdżamy do domu z ogrodem. I początkowo to było rewelacyjne - tak latem otworzyć drzwi, pies sobie wchodzi, wychodzi kiedy chce, bardzo mu się to podobało. Ale dość szybko nauczył się od sąsiadów szczekania gdy ktoś przejeżdżał obok bramki. To jest długa uliczka a przy niej dom koło domu, brama przy bramie, prawie za każdą pies. I gdy ktoś jedzie na rowerze to idzie taka "fala" szczekania - od pierwszych aż po ostatnie zabudowania. Poobserwowałam go trochę - to jest zachowanie wybitnie samonagradzające - ten rowerzysta tak szybko ucieka - ledwo się pojawił, wystarczyło szczeknąć i już po problemie - nawiał w siną dal., co za satysfakcja No i u nas sprawa jest prosta - pies nie biega już po podwórku tylko jest wyprowadzany, a jeśli biega i zdarzy mu się szczeknąć to następuje natychmiastowa eksmisja z ogrodu do domu. Ale ja tam jestem jako gość, na krótko. Nie bardzo sobie wyobrażam, żeby ci wszyscy sąsiedzi mieli szkolić swoje podwórzowe psy aby nie szczekały, skoro one tam są właśnie po to, żeby szczekać. To jest samonapędzająca się "maszyna" i albo trzeba wejść między wrony i krakać jak i one, albo zrezygnować z posiadania psa stricte podwórzowego.
Ale przyznaję, że przyjemne to nie jest - tak wejść w uliczkę, gdzie z jednej i drugiej strony za każdą bramką najeżona zębami japa i piana leci z pyska.

Posted

behemotka-prosze,przestań mie oceniać na odległość i to czy mi się chce czy nie chce pracować z psem,ok?Każdy ma inne priorytety, być moze nie mam na tyle kompetencji aby wychować moje 3 kilo ale tak jak jest teraz-mi wystarcza.Franek nie musi kręcić piruetów aby był kochanym psiskiem.Nie dla mnie.
yorkomanka-jeśli masz ochotę czymś rzucić w każdego napotkanego szczekacza to...to pozostawię to bez komentarza. Tylko nie rozumiem jak można jednego psa kochać a w drugiego mieć ochotę czymś przywalić...Dla mnie też mój pies jest najważniejszy ale takich reakcji nie rozumiem....
Sybel-nic dodać nic ująć.Zgadzam się z każdym twoim zdaniem;)

Posted

Dzisiaj spotkałam na dworze panią z małą suczką ze schronu, stałą spacerowiczkę tego parku. Często ją widywałam. Niezła z niej gaduła, wszystko wie co się dzieje w parku;)
Woła mojego psa:
-Leło, Leło, chodź tu! Masz ciasteczko! Leło! Czemu się mnie on nie słucha?
-Grzecznie zwróciłam uwagę, że to suczka o imieniu Kleo. A pani:- A ja zawsze się mylę, nie wygląda jak suka, a Kleo to imię męskie...
Psy zaczęły się bawić, biegając w kółko. Babka mówi do mnie:
-Twoja jest szybka! Moja zresztą też... ale gepardy są jeszcze szybsze... One potrafią do 140km/h i....
I zaczęła mi opowiadać cały film dokumentalny z animal planet o gepardach :P

Posted

Sybel napisał(a):
Powiem tak: ktos sobie nie życzy szczekania, a wie, że w danym miejscu mieszka szczekający pies, ale drażni to wyjątkowo wrażliwe uszy lub inną część ciała - nie idzie tamtędy. Ja tak robię, korona mi z głowy nie spadła jak dotychczas. Moje psy szczekają od czasu do czasu, kiedy np. obcy pies usiłuje wleźć przez balkon - one tak to odbierają. I szczekają, więc są zganiane z balkonu. Szczekały też, jak dziad lał nam na płot na działce (liczyłam, ze mu coś odgryzą, zeby nie robił tego więcej, ale był za daleko, no pech...).


tylko, że nie zawsze ma się inną trasę. ja np nie mam, wszyscy wiemy, jak wyglądają wsie, rozszczekane psy na co drugim podwórku. więcej, kiedy pierwszy raz byłam z psem u rodziców, Etna nawet siku nie mogła zrobić wieczorem, bo pies sąsiadów na nią szczekał. to nie jest fer i tyle. Ty zganiasz swoje psy z balkonu kiedy szczekają, to jest w porządku, ale wielu ludzi ma w nosie po co, dlaczego i kiedy szczeka ich pies, a jest to zwyczajnie męczące. oczywiście, to mój problem, że nie mam jak przejść, ale to nie zmienia tego, że właściciele tych psów postępują niezbyt fajnie. nie mam nic przeciwko ostrzegawczym szczekom, ale obszczekiwanie to coś innego, nieważne, czy trwa minutę, trzy, czy kilka godzin

Posted

o to chodzi ,ze to jest bardzo ważne.Bo co innego to ostrzegawcze szczekanie przez minutę a co innego darcie japy na balkonie 3 h,nie sądzisz?
Będę się powtarzała do znudzenia ,ze mój pies szczeka raz na jakiś czas,nie robi tego często,robi to tylko chwile.
Poza tym uważam ,że już przesadzacie z tym co kto sobie nie życzy.Ja sobie też wielu rzeczy nie życzę i co z tego? żyjemy w społeczeństwie a nie na bezludnej wyspie więc wypadałoby być troszkę bardziej wyrozumiałym...Tym bardziej ,że i mój pies i Sybel nie szczekają ciągle tylko ostrzegawczo.Ile razy mam to jeszcze powtóżyć?Bo wydaje mi się ,ze po tylu moich postach średnio inteligentna jednostka powinna już dawno zrozumieć na czym polega rzekome darcie japy mojego psa...

Posted

Balbino, już pytałam Cię stronę wcześniej, jaki cel ma szczekanie pod płotem na przechodniów? przed czym to ostrzega? gdyby Twój pies szczekał, gdy ktoś wchodzi na działkę, to byłoby to zrozumiałe.
i właśnie skoro żyjemy w społeczeństwie, to niech ludzie szanują też to, że nie każdy ma ochotę słuchać szczeku. rozumiem, że się zdarza i nie mówię, że mój pies nie szczeka, bo szczeka i potrafi całkiem długo i baaardzo bezsensu, ale gdyby ktoś przyszedł z pretensjami, to bym po prostu przeprosiła. samej mi przeszkadza szczekanie nad uchem mojego psa.
i nie powiedziałam, że Twój pies drze japę całymi dniami :) ale dla kogoś, kto akurat tylko przechodzi, nie ma znaczenia, czy pies właśnie zaczął i zaraz skończy, czy szczeka już od godziny. po prostu nie rozumiem, jaki sens ma szczekanie pod bramą, kiedy nic szczególnego się nie dzieje, to nie jest wielkie wydarzenie, ot, ktoś przechodzi, i nie mówię tu o Twoim psie, tylko ogólnie

Posted

Tak obserwuję rozmowę od dłuższego czasu i mam wrażenie, że każdy w obronie swojej racji popada ze skrajności w skrajność ;)
Myślę, że nie można jasno opowiedzieć się za jedną stroną. Bo z jednej strony tak jak już było mówione pies powinien ostrzegać. Jak dla mnie ostrzeganie jest równe z dwoma, trzema szczeknięciami. (Mimo iż mieszkam w bloku mój pies nocą, bądź też wczesnym rankiem szczeknie dwa razy, jeśli ktoś jest na klatce głośno/blisko drzwi. Mieszkam na ostatnim piętrze, sama, więc jeśli ktoś jest na piętrze to jest dziwne. To uważam właśnie za ostrzeganie), a nie jazgotaniem przez 5 minut, lub dłużej.
Trzeba potrafić znaleźć granicę między ostrzeganiem, a darciem japy. Uważam, że dalsza dyskusja nie ma większego sensu, ponieważ co miało być powiedziane już zostało, teraz zacznie się wałkowanie tego samego na okrętkę, tym sposobem do niczego nie dojdziemy.
Trzeba spojrzeć na to wszystko z obu stron ;)

A tak, żeby było w temacie dowiedziałam się, że są yorki miniaturki xDD Czego to ja się jeszcze nie dowiem, czego to ja jeszcze nie wiem.

Posted

Maziak&Negra napisał(a):

A tak, żeby było w temacie dowiedziałam się, że są yorki miniaturki xDD Czego to ja się jeszcze nie dowiem, czego to ja jeszcze nie wiem.


yorki mini to chyba najpopularniejsza przekręcona rasa :D widziałam w ogłoszeniach, jak nawet hodowcy psów rasowych wpisywali yorki miniaturki. Chcą przyciągnąć więcej ludzi, czy co? Bo wątpię że hodowca którego psy dostały uprawnienia hodowlane nie wiedzą że miniaturek nie ma

Posted

mój pies ma 24 cm w kłębie i gdyby nie to że jest masakrycznie chudy ważył by ok 3 kg
czyli jest taki jaki yorek powinien być;) a przez większość osób spotkanych na ulicy jest nazywany miniaturką:lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...