Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Balbina12 nie wydaje ci się że trochę przesadzasz? Takie wyrażenie się do psa to nie powód żeby lecieć do psychologa. Naprawdę niewielu ludzi się znajdzie którzy nigdy nie zdarzyło się żadnego przekleństwa rzucić. Gdyby każdy kto nie kulturalnie się wyraził szedł się leczyć, to kolejki byłyby kolosalne. I uważasz że jak pies jazgocze to jest w porządku w stosunku do ludzi którzy mieszkają w pobliżu? To jak ktoś dopuści żeby jego pies zakłócał spokój innym to już nie jest niekulturalne? Czasem nie dziwię się że tyle osób psów nie lubi przy takim podejściu niektórych właścicieli. Właściciel ma obowiązek zadbać o to żeby jego pies nikomu nie uprzykrzał życia

Posted

Mój ujada pod płotem jak ktoś idzie, szczególnie obszczekiwani są żule spod sklepu. Nas to wkurzało, pies wylądował za bramą w tylnej cześciu ogrodu, cisza i spokój :) Reszta psów sąsiadów ujada bez przerwy, jeden z domu wybiega szczekając, 6 czy 24, ujada i ujada.... Jak dupek miał takie odpały, był zabierany do domu...
Jak się rozjuszy nie ma bata by go odwołać, zwrócić na siebie uwagę, bo praca jest ważniejsza...
Ludzie tego nie komentują, idą praktycznie po płocie sąsiada znad przeciwka... :lol:
Tak dla wyjaśnienia, Jetsan bardzo rzadko biega po całym placu ;)

Raz przechodziłam przez osiedle z Jetsem, na ogródku berneńczyk, obszczekiwał nas strasznie. Właścicielka berneńczyka mnie ochrzaniła, bo ja z psem po ulicy przechodzę... I jej piesek szczeka i ją to denerwuje...

Posted

A mnie z kolei zaczynają puszczać nerwy na nowych sąsiadów domkowych ze "spanielem", który piłuje ryja cały boży dzień a nierzadko także w nocy. I tak, czasem mi się zdarza warczeć pod nosem, ale z tego względu, że mojej suce też puszczają nerwy na pyszczącego zarośniętego "spaniela", będziemy sobie ćwiczyć w rozproszeniach na uliczce przed bramą od spaniela - ciekawam, czy ktoś mi coś powie, bo zdaje się, że w przestrzeni publicznej sobie mogę robić co mi się podoba... I raz jeden mi się zdarzyło bluzgnąć na psa drącego japę za bramą - dokładniej był to "owczarek", który kłapie za każdym razem jak ktoś idzie, jedzie, przejeżdża, generalnie ma czelność się pojawić na horyzoncie. A że wracałam do domu z płaczącym, głodnym dzieckiem i piszczącym, zmęczonym psem (nie moim, tymczasem) byłam w nienajlepszym nastroju. Pan szanowny właściciel (stał sobie za drzewem, nie widziałam go w pierwszej chwili) na mój pełen miłości wrzask :diabloti: podszedł do psa i powiedział "no już, zamknij się wreszcie", co dowodzi tylko tego, że ludzie mają zazwyczaj konkretnie w d. to, że ich pies jojczy całymi dniami.

P.S. Piszę powyższe z całą świadomością jako posiadaczka małego, szczekliwego burka, który z zapałem próbuje oszczekiwać wszystko dookoła. Od tego jestem JA, żeby te zapędy dusić w zarodku. I nie istotne, czy to pies przy płocie, czy na balkonie. Nie uznaję bezsensowego darcia ryja i wymagam od innych tego samego.

Posted

Jak szłam z moim Barrym to podbiegła dziewczynka jej mama stała obok dziewczynka zaczeła go ciągnąć za ogon i wgl .. pies się obraniająć warknął
jej mama powiedziała co ja za groźnego psa wychowuje do uśpienia . -.-

Posted

dlatego ja unikam dzieci. niby nigdy mnie nic złego nie spotkało, same dzieciaki pytające, czy mogą pogłaskać, raz dziewczynka z mamą w autobusie, to mama spytała, czy córeczka może pogłaskać. to jest fajne, ale ciągle mam stracha, że podbiegnie do nas dzieciak i będzie draka, jak np Etna skoczy z radości

Posted

Mój pies ma jakieś niedobory i jada trawę... zapytała mnie jakaś dziewczynka, co piesek robi... bez namysłu odpowiedziałam, że "Pasie się".... jej mina bezcenna.
Kocham szokować ludzi :D

Co do słabej cierpliwości, jak idę na basen, to psy z wściekłym jazgotem rzucają się na mnie i na płot... nagle dzwoni do mnie koleżanka/ktokolwiek inny. To takie dziwne, że się denerwuję darciem mordy kiedy nie mogę zebrać myśli, nie mówiąc już o rozmowie z innym człowiekiem?

Posted

[quote name='Pinky.'] O oburzeniu świadczy sam fakt, że sytuację tą zamieściłaś na forum. [/QUOTE]
Temat nazywa się "najdziwniejsze komentarze dot. naszych psów" a nie "jak ludzie chamsko zachowali się w stosunku do mojego psa". Myślę, że to co powiedział można podciągnąć pod komentarz, więc to tu napisałam.

Ja tu nie piszę o tym, że facet zachował się jakoś strasznie chamsko i jest to w ogóle niedopuszczalne. Napisałam tylko, że mnie zatkało.



To ja nie zachowałam się tak jak powinnam, dobra, mogę się zgodzić. Ale proszę, nie róbcie już takiego wielkiego problemu z tego, że mój pies chwilę szczekał...

Posted

Zapłotowe jazgoty to książkowy przykład chamstwa, więc komentarzowi sąsiada wcale a wcale się nie dziwię. Przy ciągłym problemie nie dziwiłabym się również telefonowi na SM w sprawie zakłócania porządku :roll:

Ja rozumiem, że niektóre psy (w tym większość terierów) mają skłonności do dziamgotania. I rozumiem, że zwierz podekscytowany/niewychowany/znudzony/stróżujący czasem rozedrze japę. Rozumiem jeden szczek albo kilka - a potem pies powinien albo sam się uciszyć, bo został nauczony, że się nie jazgocze, albo zostać uciszony przez przewodnika.

Wypracowałam wredną taktykę na takie jazgoty :evil_lol:. Kiedy już nauczyłam kundla ignorowania szczekaczy (a najpierw im odburkiwał po swojemu, przez takie niewychowane Burki miałabym problem z agresją smyczową :mad:), zaczęłam przy codziennych krzykaczach przystawać i ćwiczyć z moim posłuszeństwo. Siad, waruj, chodzenie na równaj w kółeczko... wszystko przed nosem sfrustrowanego jazgota. Nie była to czysta złośliwość ;), raczej trening cierpliwości i skupienia w rozproszeniu - i nigdy, ale to nigdy nie odstawiałam takiego cyrku, jeżeli ktoś odwołał albo próbował odwołać swojego psa.
Ale nie powiem, jak po paru minutach ktoś się wychylał z okna i miał pretensje do mnie, że JA DENERWUJĘ JEGO PIMPUSIA, bo IDĘ, w dodatku IDĘ Z PSEM, to robiło mi się jakoś ciepło na sercu :diabloti:

Ciekawostka przyrodnicza: Odkąd mieszkam w UK, nie mam tego problemu. Otóż tutaj jak pies zaczyna jazgotać, to praktycznie każdemu człowiekowi jest wyraźnie głupio i natychmiast stwora ucisza, a jak się nie da, bierze za fraki i wciąga do domu. Inne psy tu mają? :razz:

[quote name='Balbina12']Mój pies na działce to jak ktoś idzie to biegnie za nim wzdłuż płotu i szczeka.;)
Nie robi tego przez cały dzień,nie pozwalam mu też jazgotać przed 8 rano i po 21.Reszte dnia zawsze trochę podziamga. (...)
Pomiędzy 6 a 22 nie obowiązuje cisza nocna i nie wyobrażam sobie kogoś kto mi stoi pod płotem i przeklina bo mój pies raz czy dwa razy szczeknął:roll:Nikt na tym nie ucierpiał więc bez przesady.Ciekawe jak byście się czuli jakby ktoś kazał wam siedzieć cicho cały dzien i ani słowa.Pies się porozumiewa,robi to w taki anie inny sposów i tyle.

Gwoli ścisłości: pies NIE porozumiewa się przez jazgotanie na NIEZNANE osoby tudzież liście spadające z drzew :roll:. Zapach, CS-y, mowa ciała w ogóle, znaczenie terenu, wycie, warczenie, czasem parę szczeków - to są elementy psiego słownika. Dziamgotanie dla dziamgotania się w to nie wlicza.

Posted

[quote name='Arysiaa!']Jak szłam z moim Barrym to podbiegła dziewczynka jej mama stała obok dziewczynka zaczeła go ciągnąć za ogon i wgl .. pies się obraniająć warknął
jej mama powiedziała co ja za groźnego psa wychowuje do uśpienia . -.-[/QUOTE]Jasne, pies ma znosić wszystko, bo dziecko znalazło nową zabawkę :shake:

Od tego jest art. 78 kodeksu wykroczeń. Gdyby mój kundel, bez pytania zaczepiony przez dziecko (albo ludzia w dowolnym wieku), odwinął się i odwarknął albo capnął zębami, zażądałabym ukarania delikwenta za sprowokowanie psa do agresji. Po zapytaniu I jeżeli zwierz ma ochotę na kontakt - pozwalam, przy odpowiednim podejściu można mu prawie wejść na głowę i będzie ok. Ale znienacka sobie nie życzę, Kazan też nie.


Żeby było w temacie:
Po raz ochnasty z kolei zapytano mnie dzisiaj, czy szkolę psa na przewodnika. Stwarza nieodparte wrażenie profesjonalisty, bo reaguje na komendy optyczne i nosi szelki odblaskowe :evil_lol:
Choć nie powiem, jeden facet był nawet oryginalny. Szedł za nami dobre kilka minut, a że mi się akurat nie chciało gadać do kundla i komunikowałam się z nim tylko gestami, miły pan próbował mnie przekonać, że trenuję psa dla głuchoniemych :lol:

Posted

Balbino trzeba uszanować też to, że nie każdemu odpowiada pies, który jazgocze tylko dlatego, że Ktoś sobie idzie. Mnie osobiście też bardzo irytują jazgoczące przy płocie czworonogi i nie życzę sobie, żeby pies jazgotał mi nad uchem, BO TAK. Powinnaś też wziąć pod uwagę, że niektórzy mogą odczuwać respekt czy strach przed psami, więc jak mu wyskoczy taki i zacznie jazgotać (nawet krótko) ktoś może się poważnie wystraszyć i wcale mu to nie pomoże w normalnym funkcjonowaniu. Przez między innymi takie jazgoty widuję dzieci wrzeszczące w panicznym strachu na widok psa oddalonego o 5m spokojnie wąchającego trawę.

Swoją wypowiedzią po raz kolejny ukazałaś poziom swojej wiedzy dotyczącej psów i ich zachowań. Nie pierwszy raz tak właśnie to wygląda.

Posted

Behemotko takie reakcje bywają raczej pozytywne i mogą wywoływać uśmiech na twarzy, ale jest to niezaprzeczalny dowód na to jak małą wiedzę mają ludzie o podstawowym szkoleniu posłuszeństwa. Każda komenda wiąże się z gestem. Przy takich pytaniach warto wyjaśniać ludziom, że to wcale nie jest nic niezwykłego.
Od dawien dawna nie jestem w stanie pojąć jak ktoś decydując się na psa może nie nauczyć go podstawowych komend, posłuszeństwa i jak może nie mieć podstawowej wiedzy.

Posted

Dziś mieliśmy dwie śmieszne sytuacje :)

1) Pan woła do mnie "to kotek czy piesek? bo mój kotek jest większy i by go pożarł w całości" :lol:

2) Pani mówi do mojego psa
Pani: -ale jesteś ślicznotką
ja: -ale to piesek
Pani: -to nic, i tak jest ślicznotką :lol: nic tylko tulić i całować xD

Posted

[quote name='Maziak&Negra']Behemotko takie reakcje bywają raczej pozytywne i mogą wywoływać uśmiech na twarzy, ale jest to niezaprzeczalny dowód na to jak małą wiedzę mają ludzie o podstawowym szkoleniu posłuszeństwa. Każda komenda wiąże się z gestem. Przy takich pytaniach warto wyjaśniać ludziom, że to wcale nie jest nic niezwykłego.Toteż ja na podobne komentarze zazwyczaj się śmieję i odpowiadam, że to nic specjalnego, ot, podstawy posłuszeństwa. I że komenda optyczna jest zasadniczo łatwiejsza do odczytania niż werbalna. Większość robi duże oczy ;)

Choć i tak się cieszę. W UK przynajmniej szkolenie zwierza w miejscu publicznym spotyka się głównie z przyjazną aprobatą, a nie kolektywnym wytrzeszczem i pukaniem się w głowę, co też ta wariatka wyprawia z biednym pieseczkiem :lol:

[quote name='kiniaaa']1) Pan woła do mnie "to kotek czy piesek? bo mój kotek jest większy i by go pożarł w całości" :lol:A to mi z kolei przypomniało komentarz własnego autorstwa. Spotkałam kiedyś na spacerze faceta z yorkiem. Psiak mi się jakoś wyjątkowo mikry wydawał (już dorosły), więc po chwili rozmowy zapytałam gościa, ile ta drobinka waży.
On: - Kilo osiemset.
Ja: - Rany, mam kota cztery razy większego.

No tak bez zastanowienia mi się palnęło, to wcale nie miało być uszczypliwe :oops:

Posted

Kiedy jeszcze mieszkałam z Majką w bloku, na oddzielnym piętrze mieliśmy starszego sąsiada, który był przekonany, że moja shih jest kotkiem i nie mógł się nadziwić, że wychodzę z nią spacer w obroży :D . Nic nie dały ciągłe tłumaczenia, że to taka rasa, on wiedział lepiej i już ;) .

Posted

[quote name='Maziak&Negra']Balbino trzeba uszanować też to, że nie każdemu odpowiada pies, który jazgocze tylko dlatego, że Ktoś sobie idzie. Mnie osobiście też bardzo irytują jazgoczące przy płocie czworonogi i nie życzę sobie, żeby pies jazgotał mi nad uchem, BO TAK. Powinnaś też wziąć pod uwagę, że niektórzy mogą odczuwać respekt czy strach przed psami, więc jak mu wyskoczy taki i zacznie jazgotać (nawet krótko) ktoś może się poważnie wystraszyć i wcale mu to nie pomoże w normalnym funkcjonowaniu. Przez między innymi takie jazgoty widuję dzieci wrzeszczące w panicznym strachu na widok psa oddalonego o 5m spokojnie wąchającego trawę.

Swoją wypowiedzią po raz kolejny ukazałaś poziom swojej wiedzy dotyczącej psów i ich zachowań. Nie pierwszy raz tak właśnie to wygląda.

Boże...co ty masz do życzenia?Jak nie robi tego pomiędzy 22 a 6 i nie robi tego cały czas a okazjonalnie to możesz sobie życzyć albo nie życzyć ale tego nie zmienisz.Bo nigdzie nie ma przepisu ,ze pies nie może raz na godzinę/dwie przez minutę pojazgotać przy płocie.Bez przesady.Ja rozumiem jak pies szczeka 24/dobę ale raz na jakiś czas przez chwilę to chyba nikomu nie powinno przeskadzać.Żyjemy wśród ludzi i wymagać od każdego żeby nagle zamilkł,psy tak samo to to jakaś paranoja jest.
A co do mojej wiedzy.Nie jestem behawiorystą/kynologiem/weterynarzem moją wiedzę czerpię przede wszystkim z życia,obserwuję mojego psa i na tej podstawie wysnuwam wnionski.Owszem przeczytałam kilka książek i dały mi jakiś tam obraz psich zachowań itp. ale generalnie-obserwuję psa i staram się postępować jak najmniej książkowo.Bo z takich sztuwnych reguł nigdy nic dobrego nie wynika ;)

Posted

kiniaaa napisał(a):
Dziś mieliśmy dwie śmieszne sytuacje :)

1) Pan woła do mnie "to kotek czy piesek? bo mój kotek jest większy i by go pożarł w całości" :lol:

2) Pani mówi do mojego psa
Pani: -ale jesteś ślicznotką
ja: -ale to piesek
Pani: -to nic, i tak jest ślicznotką :lol: nic tylko tulić i całować xD


A moja Zuza (pręgowany cairn terier) odwrotnie - ZAWSZE jest brana za chłopaka. Ciekawe dlaczego tak jest?

Posted

Balbina12, ale przeszkadza. Jak pies zaczyna jazgotać, to się mu tego zabrania, bo, tak jak już wcześniej pisałam, tak funkcjonuje się w społeczeństwie :)

Posted

behemotka napisał(a):


A to mi z kolei przypomniało komentarz własnego autorstwa. Spotkałam kiedyś na spacerze faceta z yorkiem. Psiak mi się jakoś wyjątkowo mikry wydawał (już dorosły), więc po chwili rozmowy zapytałam gościa, ile ta drobinka waży.
On: - Kilo osiemset.
Ja: - Rany, mam kota cztery razy większego.

No tak bez zastanowienia mi się palnęło, to wcale nie miało być uszczypliwe :oops:


A czemu uszczypliwe? raczej zabawne ;)
Ja tam się zawsze śmieję z takich komentarzy.

A ostatnio widziałam yorka cztery razy mniejszego od mojego. Ciekawe do czego go przyrównują, pewnie do świnki morskiej.

Posted

Balbina12 napisał(a):
Boże...co ty masz do życzenia?Jak nie robi tego pomiędzy 22 a 6 i nie robi tego cały czas a okazjonalnie to możesz sobie życzyć albo nie życzyć ale tego nie zmienisz.Bo nigdzie nie ma przepisu ,ze pies nie może raz na godzinę/dwie przez minutę pojazgotać przy płocie.Bez przesady.Ja rozumiem jak pies szczeka 24/dobę ale raz na jakiś czas przez chwilę to chyba nikomu nie powinno przeskadzać.Żyjemy wśród ludzi i wymagać od każdego żeby nagle zamilkł,psy tak samo to to jakaś paranoja jest.
A co do mojej wiedzy.Nie jestem behawiorystą/kynologiem/weterynarzem moją wiedzę czerpię przede wszystkim z życia,obserwuję mojego psa i na tej podstawie wysnuwam wnionski.Owszem przeczytałam kilka książek i dały mi jakiś tam obraz psich zachowań itp. ale generalnie-obserwuję psa i staram się postępować jak najmniej książkowo.Bo z takich sztuwnych reguł nigdy nic dobrego nie wynika ;)
Przepisu określającego dozwolone minuty szczekania rzeczywiście nie ma. To po prostu brak kultury i dowód nieprzystosowania (człowieka, nie psa) do życia w społeczeństwie. Równie dobrze mogę powiedzieć, że jak mój pies stratuje jednego yorka na godzinę, to też nikomu to nie powinno przeszkadzać. Przecież on się tak porozumiewa, nie będę mu zabraniać naturalnego zachowania...

A, niezależnie od ciszy nocnej funkcjonuje również pojęcie zakłócania porządku. Dotyczy KAŻDEJ godziny w ciągu dnia czy nocy, więc jazgot dzienny się pod to kwalifikuje. Nie musi występować 24/7, bo zależy od cierpliwości sąsiadów i uznania policjanta/strażnika.

I jeszcze jedna podpowiedź. Ja tam bym się na psie nie mściła za głupotę ludzia, ale to może być niebezpieczne. Niektórzy mogą takiego krzykacza np. otruć :roll:. Więc może choćby dla bezpieczeństwa psa (skoro komfort przechodniów masz w tylnej części ciała) jednak spróbuj go jakoś wychować, a jak nad zwierzem nie panujesz, nie puszczaj bez kontroli "pod płot".

Posted

Coś ci nie wyszło z tym przykładem.Bo jak Twój pies startuje do yorka to moze mu wyrządzić krzywdę więc jest to zagrożenie dla zdrowia psa.mój pies nie jazgota ciągle robi to okazjonalnie i nie uważam aby był to przejaw braku mojej kultury.
A jeśli mamy postepować tak aby przypadkiem ktoś się nie zdenerwował i nie otruł psa...no ludzie.Świry się zdarzają a ja nie zamierzam sie stosować do reguł wariatów którym szczekający piesek wadzi.
Powtóżę to jeszcze raz.MÓJ PIES SZCZEKA BARDZO ŻADKO W CIĄGU DNIA,JAK JESTEM W BLOKU TO ZDARZY MU SIĘ RAZ/DWA RAZY NA DZIEŃ I TYLE.NA DZIAŁCE ROBI TO CZĘŚCIEJ ALE NIE CIĄGLE-JAK KTOŚ PRZECHODZI NIEZNAJOMY.PO MINUCIE KOŃCZY INIE ODZYWA SIĘ PRZEZ NASTĘPNĄ GODZINĘ.
Uwazam ,ze są większe przejawy chamstwa na tym świecie niż szczekający pies raz na jakiś czas.

Posted

Balbina12 napisał(a):
Coś ci nie wyszło z tym przykładem.Bo jak Twój pies startuje do yorka to moze mu wyrządzić krzywdę więc jest to zagrożenie dla zdrowia psa.mój pies nie jazgota ciągle robi to okazjonalnie i nie uważam aby był to przejaw braku mojej kultury.
A jeśli mamy postepować tak aby przypadkiem ktoś się nie zdenerwował i nie otruł psa...no ludzie.Świry się zdarzają a ja nie zamierzam sie stosować do reguł wariatów którym szczekający piesek wadzi.
Powtóżę to jeszcze raz.MÓJ PIES SZCZEKA BARDZO ŻADKO W CIĄGU DNIA,JAK JESTEM W BLOKU TO ZDARZY MU SIĘ RAZ/DWA RAZY NA DZIEŃ I TYLE.NA DZIAŁCE ROBI TO CZĘŚCIEJ ALE NIE CIĄGLE-JAK KTOŚ PRZECHODZI NIEZNAJOMY.PO MINUCIE KOŃCZY INIE ODZYWA SIĘ PRZEZ NASTĘPNĄ GODZINĘ.
Uwazam ,ze są większe przejawy chamstwa na tym świecie niż szczekający pies raz na jakiś czas.
Oprócz przystosowania do życia w społeczeństwie brakuje również słownika? :roll: Litości, takie orty...

Prawo olewasz, kulturę olewasz, zasady współżycia społecznego takoż, bezpieczeństwo własnego psa też masz widać w nosie. To już nie wiem, jakiego argumentu użyć. Pozostaje się cieszyć, że nie mieszkam blisko i nie muszę słuchać darcia ryja pieseczka, który oznajmia przejście nieznajomego za płotem.

Właśnie przez taką postawę istnieje całkiem powszechne przekonanie, że większość (absolutnie nie wszyscy, przeciwny przykład daje choćby inna z osób wypowiadających się na tym wątku ;)) fanów yorków to zapatrzone w siebie oszołomy.

A co tam, chyba wezmę przykład i będę pozwalać mojemu trzydziestopięciokilowemu kundlowi ścigać yoreczki. On nie startuje do innych psów, tylko się z nimi bawi, słodko i naturalnie :loveu:. Jeśli nie zrobi krzywdy, to przecież nikomu to nie powinno przeszkadzać, nie? Jak jakiś tam zejdzie ze strachu na zawał - nie moja wina. Świry się zdarzają, a ja nie zamierzam się stosować do reguł wariatów, którym goniący piesek wadzi :eviltong:

Posted

jestem zapatrzonym w siebie oszołomem.Miło mi ;)
a zresztą-ja już wszystko olewam to może i ciebie oleję?Bedziesz mogła jeszcze jeden przykład napisać ;)
Ja kończę.Napisałam co miałam do napisania,dowiedziałam się co nie co o mojej osobie od behemotki z dogomanii.
Acha-troszkę dystansu do samego siebie. Nie znasz-mnie więc mnie nie obrażaj.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...