basia7 Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 Psa trzeba wyszkolić, nie pozwalać mu żeby robił sobie co chce. Postaw się na miejscu osoby która nie ma psa a musi go słuchać tylko dlatego że pudelek sąsiada ma gorszy dzień. Trochę obiektywizmu ludzie. Quote
motyleqq Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 [quote name='omry']Nazywasz porozumiewaniem się jazgoczenie psa na przechodniów? [/QUOTE] no właśnie... rozumiem, że pies sobie czasem szczeka, tak jak i kot miauczy, a krowa muczy, ale bez przesady. darcie pyska całymi dniami na każdy ruch w okolicy podwórka to jakiś horror, nie mający nic wspólnego z porozumiewaniem się, ani z obroną terytorium. jakoś pies u moich dziadków nie szczeka na wszystko co się rusza, pewnie umieli go wychować, nie? natomiast pies sąsiadów moich rodziców... właściwie, to nic nie musi się ruszać, szczekać trzeba non stop. a poza tym, chyba pies nie wie, która jest godzina i czy akurat teraz wypada, czy nie wypada ;) Quote
Balbina. Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 Litterka-jakby mi ktoś psa skopał bo szeknął to zadzwoniłabym na sm.Mój pies nie robi niczego wbrew prawu-nie szczeka podczas ciszy nocnej,nie robi tego cały dzień.Natomiast usprawiedliwianie osób którym 'puszczają nerwy' jest dla mnie śmieszne.Trzeba nad sobą panować anie kopać wszystko co się rusza i przeszkadza. omry-tak pies się w taki sposób porozumiewa.Nie jestem osobą która trzma psa jak automat który musi być taki a nie inny. Pozwalam mu porozumiewać się z otoczeniem ,nie biję,nie wrzeszczę,nie obrażam się jak nie polubi danego psa.Bo jest żywą istatą a pieskiem na baterie z trybem on i off. pinky.-sąsiad nie wyraził swojego zdania tylko w wulgarny sposób skomentował zachowanie psa,który nota bene nie robił niczego złego co by zasługiwały nas taki komentarz.Jak mi puszczą nerwy to też mogę napotkane dziecko skopać ,wyzwać od kurw i wrzasnąć ,ze ma spierdalać.?Bo mnie to przeszkadza i ja mam prawo do słuchania ciszy i śpiewu ptaszków a nie ryczącego bahora.Bez przesady... basia7-ja psu nie pozwalam na wszystko ale nie widze też większego problemu w tym ,że podziamga sobie raz na godzinę przez 2 minuty przy płocie. Dla mnie zachowanie Gosi było normalne.nie macie większych problemów niż wieszanie psów na osobie która nie rzuciła się z wrzaskiem w stronę psa który...szczeknął? Quote
Gosia9712P Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 [quote name='Pinky.']Ja rozumiem, że pies szczeka i że może się zdarzyć, ale to właściciel jest od tego, żeby tych złych zachowań go oduczyć. Sama mieszkam na wsi i moja kundlowata często zapomina się i jazgocze np na przechodzącego psa, ale na pewno nie chowam się wtedy za schodami modląc się, by skończyła, ale staram się to w jakiś sposób korygować, czyż nie? Napisałam "więc weszłam na kilka schodków, TAK ŻE mnie nie było widać", a nie "TAK ŻEBY". A to różnica. Weszłam, bo schody są pod dachem, a padał śnieg. A napisałam, że sąsiad mnie nie widział, bo pewnie przy mnie by się tak nie zachował. Problem w tym, że pies nie szczeknął "raz czy dwa",a obszczekiwał wszystkich przechodzących ludzi i to najwyraźniej przez dłuższy okres czasu. Ja sama nie cierpię idąc na spacer być obszczekiwana przez wszystkie burki w okolicy, więc staram się uszanować, że inni też sobie nie życzą słuchać moich psów. Postaw sie może w sytuacji sąsiada, każdemu puściły by nerwy, a że okazał je w taki, a nie inny sposób.. cóż, myślał, że nikt go nie widzi, lepsze to, niż jakby miał kopnąć psinę, a i to się zdaża. nie szczeknął "raz czy dwa", tylko może z kilkanaście razy. Ja wiem, że mój pies jest szczekliwy i go tego oduczam, więc nie wypuszczam go na całe godziny na podwórko, żeby sobie poszczekał. Szczeknął kilka razy na grupkę ludzi, potem kilka razy na tego sąsiada i już. Jak facet poszedł to go zawołałam i poszliśmy do domu. Poza tym musiałby byc idiotą, żeby kopać płot (bo psa nie miał jak), bo wtedy raczej zrobiłby sobie krzywdę, niż psu. Po za tym najwyraźniej nie zrozumiałaś o co nam chodzi- nie mówimy o samym fakcie szczekania, ale o wielkim oburzeniu właścicielki, gdy sąsiad wyraził swoje zdanie, podczas gdy to ona piekielnie się zachowała. Zacznijmy od wielkiego oburzenia. Gdzie ja napisałam, że byłam/jestem oburzona? Pisałam, że mnie zatkało. Po prostu nie spodziewałam się takiej reakcji po człowieku, który nie zwraca uwagi na wszystkie inne szczekające psy na ulicy, a pełno ich. No już bez przesady z tym piekielnym zachowaniem. 99% włascicieli szczekających na podwórkach psów pozwala im na to, nawet jeśli są na podwórku i nikt nie robi z tego powodu problemu. Ale ja się piekielnie zachowałam, bo pracuję z psem nad tym, żeby nie był taki szczekliwy, a akurat dziś, kiedy nie chciał do mnie przyjść, nie zaczęłam go gonić po całym podwórku. Quote
motyleqq Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 cała ta nieprzyjemna dyskusja bierze się stąd, że zbyt wiele psów szczeka całymi dniami... Twój Gosiu akurat nie, ale miałaś pecha, że zaczęło się od Ciebie Quote
omry Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 [quote name='Gosia9712P']No już bez przesady z tym piekielnym zachowaniem. 99% włascicieli szczekających na podwórkach psów pozwala im na to, nawet jeśli są na podwórku i nikt nie robi z tego powodu problemu.[/QUOTE] Tak, a to jest problem. Nikt nie był tam przy Was i nikt nie wie, jak to było dokładnie. Temat się po prostu uogólnił, więc nie bierz wszystkiego, co tu Dogomaniacy piszą, do siebie :smile: [quote name='Balbina12']omry-tak pies się w taki sposób porozumiewa.Nie jestem osobą która trzma psa jak automat który musi być taki a nie inny. Pozwalam mu porozumiewać się z otoczeniem ,nie biję,nie wrzeszczę,nie obrażam się jak nie polubi danego psa.Bo jest żywą istatą a pieskiem na baterie z trybem on i off.[/QUOTE] :icon_roc: [quote name='Balbina12']Dla mnie zachowanie Gosi było normalne.nie macie większych problemów niż wieszanie psów na osobie która nie rzuciła się z wrzaskiem w stronę psa który...szczeknął?[/QUOTE] Nie, nie mamy :smile: Nie szczeknął, tylko szczekał. Jak pies namiętnie obszczekuje przechodniów, to się go odciąga, by ludziom życia nie zatruwać. Tak się funkcjonuje w społeczeństwie. Quote
Balbina. Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 Ale przecież i ja i Gosia nie pozwalamy psom szczekać cały dzien-mój pies poprostu podziamgoli sobie jak ktoś przechodzi i tyle.A zachowanie faceta było wulgarne i nie adekwatne do sytuacji.Nie widzę usprawiedliwienia,jak nad sobą nie panuje to powinien się leczyć a wyżywać się na obcym psie. EDIT.Omry,w takim razie jesteś szczęśliwą osobą skoro nie masz większych problemów.Bo ja mam.Gratuluję. A jak droga omry nie masz argumentów to proszę przemilcz czyjiś post,bo takie minki są dziecinne.Dziwi cię ,ze nie traktuję psa jak zabawki?Napisz to,ubierz w kulturalne slowa ale nie wstawiaj emotek. Quote
Sybel Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 Facet bluznął i tyle. Wybaczcie, ale lepsze to, niż gdyby miał zbluzgac np. bawiące się kilkuletnie dzieci. Pies i tak ma to gdzieś. Co do szczekania na ludzi generalnie, to pamiętajcie, że jest spora grupa ludzi uważająca posiadaczy psów za małe paskudne stworzonka pełzające w błocie u ich stóp. Myślę, że GENERALNIE pozwalanie psom na dziamgolenie na ludzi raczej nie poprawia ich oceny. Mi raz się zdarzyło, że człowiek bez powodu kopnął mojego psa, kiedy ten przechodził. Myślałam, ze go zabiję po prostu. Zrobił to "bo tak", bo nie cierpi psów, co więcej raz groził mi bronią, jak się później okazało, groził bronią też innym psiarzom. Chyba nie warto prowokować, podsycać złych nastrojów, nie uważacie? Quote
omry Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 Tak, facet musi się leczyć, bo krzyknął na psa, który go wkurzył. Do psychiatry go od razu. Quote
Gosia9712P Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 [quote name='Sybel'] Co do szczekania na ludzi generalnie, to pamiętajcie, że jest spora grupa ludzi uważająca posiadaczy psów za małe paskudne stworzonka pełzające w błocie u ich stóp. [/QUOTE] Aha, bo zapomniałam. Teraz taka mała ciekawostka: ten sąsiad ma własnego psa, który czasem (fakt, naprawdę rzadko, ale jednak) szczeka na obcych ludzi... Quote
motyleqq Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 no, bo psy czasem szczekają, to nie jest nic dziwnego. dziwi mnie natomiast, że można uważać to za coś w porządku, dla mnie jest oczywiste, że psa oduczamy obszczekiwania ludzi... mówię ogólnie. chociaż w zasadzie może do Balbiny ;) Quote
Pinky. Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 pinky.-sąsiad nie wyraził swojego zdania tylko w wulgarny sposób skomentował zachowanie psa,który nota bene nie robił niczego złego co by zasługiwały nas taki komentarz.Jak mi puszczą nerwy to też mogę napotkane dziecko skopać ,wyzwać od kurw i wrzasnąć ,ze ma spierdalać.?Bo mnie to przeszkadza i ja mam prawo do słuchania ciszy i śpiewu ptaszków a nie ryczącego bahora.Bez przesady... A zachowanie faceta było wulgarne i nie adekwatne do sytuacji.Nie widzę usprawiedliwienia,jak nad sobą nie panuje to powinien się leczyć a wyżywać się na obcym psie. Haha, nie rozśmieszaj mnie, ale ten facet wyżył się na psie! Nie wiem czy bidulina podniesie się po tym psychicznie, na pewno zostanie mu uraz po tych wyzwiskach:diabloti:, bo rzeczywiście dużo go one obeszły ^^ . Ludzie opanujcie się, to fakt, facet zachował się wulgarnie(ale był wkurzony i sądził, że w okolicy nikogo nie ma, mam uwierzyć, że żadna z was nigdy w życiu nie złożyczyła nikomu pod nosem?),ale oprócz tego nic złego nie zrobił, nie wiem więc skąd ta ogólna nagonka:roll:! Po za tym proszę nie porównuj skopania, wyzwania i obrażenia dziecka od wulgaryzmu rzuconego w stronę psa:shake:-może nie znam się i tylko moje wrażenie, ale wydaje mi się, że to dwie zupełnie inne sprawy, z których jedna podchodzi pod znęcanie się,nieprawdaż? Gosiu, z całym szacunkiem, ale twoje wyjaśnienia nijak się mają do niesprecyzowanej wcześniejszej wypowiedzi. O oburzeniu świadczy sam fakt, że sytuację tą zamieściłaś na forum. Proszę skończmy już to offtopowanie,które przerodziło się w ogólny konflikt nie mający już dużo wspólnego z Gosią i Balbiną. Quote
Balbina. Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Omry-piszecie ciągle ,ze puściły mu nerwy itp. to ja mówię ,ża jak nad sobą nie panuje to powinien się leczyć a nie w taki sposób komentować normalne zachowanie psa. Moze jestem dziwna ale nie potrafię przechodzić koło kogoś/kogoś domu i na głos coś w negotywny sposób skomentować-już nie mówiąc o takim słownictwie jakim posłużył się facet.I tego samego wymagam od innych,mój pies jest na swoim podwórku,nikomu krzywdy nie robi, nie szczeka 24 na dobę więc nie rozumiem tego oburzenia. pinky-mówiąc wyzywa sie myślałam raczej o wyładowywaniu swoich emocji na czyjimś psie .Nie koniecznie fizycznie. Sybel-owszem lepiej,psu nic się nie stało ale po co takie komentarze?Rozumiem jakby pies robił coś naprawdę złego( ale poprostu szczekał,ludzie... Teraz psom już nic nie wolno-najlepiej jakby przestały się wypróżniać,zamilkły na wieki wieków,lubiły wszystko co chodzi po tej ziemi,były ładne,kochały dzieci, oczywiście każdy pies=przyjaciel,idealnie wykonywałyby każde widzi misię właścieciela.Mówimy o żywej istocie?Bo juz wątpię:roll: Quote
omry Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 [quote name='Balbina12']Moze jestem dziwna ale nie potrafię przechodzić koło kogoś/kogoś domu i na głos coś w negotywny sposób skomentować Może.. :D (więcej znaków) Quote
Arwilla Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Balbina, zauważ, że facet nie "przechodził obok", a mieszka tam... I pewnie szlag go trafił, jak mnie często trafia, kiedy mi pies sąsiada jazgocze pod oknem... To nie chodzi o to, żeby zakneblować psy, dzieci i inne stworzenia wydające dźwięki, ale o odrobinę zrozumienia... Jeśli moje dziecko zacznie krzyczeć, to je uciszę, bo nie mieszkam w buszu, tylko wśród ludzi... jeśli mój pies zacznie drzeć japę pod ogrodzeniem, to wyjdę i nie będę stała czekając, aż łaskawie skończy koncert, tylko uciszę Gamonia... Rzecz rozbija się o to, że Gosia ma pretensje do sąsiada, że bluzgnął do psa, a nie widzi w tym zupełnie własnej winy, w czym utwierdza mnie jej ostatni post, w którym to szuka na siłę usprawiedliwienia, oznajmiając nam, że sąsiad tez ma psa, który czasem szczeka... :lol: Generalnie zgadzam się z Pinky...:p Quote
omry Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 [quote name='Arwilla']Generalnie zgadzam się z Pinky...:p[/QUOTE] I ja również. Quote
LadyS Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Hihi, zastanawia mnie zawsze jedno, a propos tej dyskusji - jak to jest, że niektórzy piszą, że nigdy nie podnieśli głosu na psa czy nie przeklęli pod jego kierunkiem? No ja akurat jestem taka, że co mi leży na sercu, to wygarnę (Balbina - zaproponował mi to właśnie psycholog, który powiedział, że lepiej jest emocje wyprowadzać na świat, niż trzymać w sobie, więc generalnie raczej trzymanie w sobie nadaje się pod leczenie ;) ), a jak i pies przesadza, bo się nakręci, to na niego krótko i wyraźnie krzyknę, co by mu przypomnieć, gdzie się znajduje. Nie wyobrażam sobie tego, co widzę często i w mieście - pies widzi innego psa, kota itd, szczeka, a właściciel nic. Bo przecież pieskowi wolno się porozumiewać, co nie? Tylko Gosiu nie pomyslałaś o tym, że gdyby przy ogrodzeniu szła matka z małym dzieckiem i to dziecko przestraszyłoby się Twojego jazgoczącego znienacka psa, to potem bardzo możliwe, że bałoby się psów, po prostu. A z tego dziecka wyrośnie kiedyś młody człowiek - wydawało mi się,ze wszystkim zależy na tym, zeby społeczeństwo poprawiło swój stosunek do psów, nie? No to nie tą drogą ;) Quote
Balbina. Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Ladyswallow-a ten twój psycholog nie wspomniał jeszcze ,ze uwage ludziom zwraca się kulturalnie, bez takiego słownictwa?Bo spierdalaj ***** no to wybaczcie ale poziom nie powala. omry-jeśli dla ciebie dziwne jest to ,ze ktoś nie komentuje w wulgarny sposób czegoś co jest normalne to chyba nie mam za dużo z tobą do pogadania. Bo nie wyobrażam sobie bluzgnąć w taki sposób do psa który sobie szczeka,do dziecka które się bawi etc. Pewnie mi znowu powiesz ,ze jestem dziwna ale trudno. Quote
LadyS Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 [quote name='Balbina12']Ladyswallow-a ten twój psycholog nie wspomniał jeszcze ,ze uwage ludziom zwraca się kulturalnie, bez takiego słownictwa?Bo spierdalaj ***** no to wybaczcie ale poziom nie powala. omry-jeśli dla ciebie dziwne jest to ,ze ktoś nie komentuje w wulgarny sposób czegoś co jest normalne to chyba nie mam za dużo z tobą do pogadania. Bo nie wyobrażam sobie bluzgnąć w taki sposób do psa który sobie szczeka,do dziecka które się bawi etc. Pewnie mi znowu powiesz ,ze jestem dziwna ale trudno.[/QUOTE] Nie, pozostawił pełną dowolność, wiec sposób wypowiedzi zależy jedynie od intencji osoby wypowiadającej, wyobraź sobie ;) Quote
omry Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 [quote name='Balbina12']chyba nie mam za dużo z tobą do pogadania. Poważnie? (więcej znaków) Quote
tłamsik Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 z odbieraniem szczekliwości jest różnie, chyba zależy od miejsca. Aktualnie mieszkam na wiosce i tutaj to normalne, że psy ujadają przy płocie (dzięki temu mam okazję poćwiczyć ze swoimi psami opanowanie i nie odszczekiwanie się każdemu psu, to dobra okazja na popracowanie z psiakami w rozproszeniu). Ja osobiście nie pozwalam psom na obszczekiwanie, obojętnie czy są na swoim podwórku czy balkonie.. Jak tylko szczekają to jest tzw. wynocha do domu i po prostu im się nie opłaca ujadanie ;) co jest śmieszne sunia, kiedy zobaczy coś oburzającego na podwórku leci sama do domu hehe :) a dzisiaj na porannym spacerze obszczekała faceta, który wyskoczył zza krzaków (tak, że aż sama się przestraszyłam, bo pojawił się tak nagle), sunie odwołałam, goscia przeprosiłam za to, na co on mi odpowiedział, że bez przesady to jest przecież pies, to chyba normalne, że szczeka. i tak na marginesie.. moja koleżanka ma czarnego teriera i absolutnie wszystkie psy na jego widok wpadają w histerię, ludzie pytają się jej czy przypadkiem on nie jest głuchy, bo nigdy im nie odszczekuje :p Quote
Martens Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 [quote name='Balbina12']Omry-piszecie ciągle ,ze puściły mu nerwy itp. to ja mówię ,ża jak nad sobą nie panuje to powinien się leczyć a nie w taki sposób komentować normalne zachowanie psa. [/QUOTE] To idę się leczyć... Bo nie raz bardzo podobnie albo gorzej skomentowałam zachowanie psa plującego na mnie przez płot po drodze na działkę (ok. 1 km przez osiedle domków jednorodzinnych) - bo zwyczajnie miałam zły humor i wkurzało mnie, że 8-my z kolei pies piłuje na mnie paszczę, bo przecie stróżuje w obejściu :roll: Nie wiem ile razy dziennie który z tych psów szczeka żeby rozkminiać czy było to uzasadnione... Naprawdę nie widzę sensu robić z igły wideł. Pies się za wyzwisko raczej nie obraził, a faktem jest że darł paszczę przy płocie - nie każdy to lubi i tyle. Facet nie zrobił krzywdy psu, nie wyzwał właścicielki, ot nieszkodliwie oznajmił psu, że ma zły humor. Powiedziałabym raczej, że jak na polskie realia zachował się bardzo ok, bo przypuszczam, że większość wrednych sąsiadów wiedząc, że nikt nie patrzy, raczej poczęstowałaby nielubianego szczekacza kamieniem, a nie wyzwiskiem. Quote
omry Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 [quote name='tłamsik']i tak na marginesie.. moja koleżanka ma czarnego teriera i absolutnie wszystkie psy na jego widok wpadają w histerię, ludzie pytają się jej czy przypadkiem on nie jest głuchy, bo nigdy im nie odszczekuje :p[/QUOTE] O to samo zapytała nas ostatnio staruszka nad rzeką. W końcu to pies morderca, a nawet zęba nie pokaże :) Quote
awaria Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Co do psów drących japę pod płotem tudzież na smyczach na widok innego psa... :diabloti: Może mi się trafiły wyjątkowo mało szczekliwe egzemplarze, ale nie rozumiem jak można psu na takie zachowanie pozwolić :shake: Zdaję sobie sprawę z tego, że są psy mniej lub bardziej predysponowane do szczekania, ale właściciel jest od tego, żeby w takich sytuacjach reagować. Może on jest do jazgotu przyzwyczajony, ale przypadkowy przechodzień tudzież inny spacerowicz nie musi znosić koncertów... A tak z innej beczki ;) Byłam z psami na Mazurach, pierwszy poranny spacer, piłka i heja do wody ;) Baron na lince (paranoję się, że za daleko wypłynie i się utopi :cool3:) aportuje z wody, przy którymś tam rzucie piłka zboczyła z kursu i poleciała w gęste zarośla, pies za nią. Stoję na brzegu i sobie gadam :razz:: - Synek! Chodź tutaj, olej tę piłkę, cały się pobrudzisz! No Synek, no! Obok przechodziła starsza pani, słyszała moją gadaninę, nie widziała psa: - Co pani dziecko w takie zarośla puszcza! Głęboko tam! Się zaplącze i nieszczęście gotowe! W tym momencie z krzaków wyłonił się cały utytłany (a jakże ;) ) Baron. Mina pani bezcenna, komentarz do sytuacji również adekwatny. - Aha... I poszła dalej. Swoją drogą muszę panować nad tym jak mówię do psa w miejscach publicznych :p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.