anorektyczna.nerka Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Mnie jakiś znawca przez 10 minut przekonywał, że koniecznie muszę dopuścić swoją sukę... na szczęście udało mi się udowodnić, że mój pies jest psem i nie urodzi szczeniaków, choćby nie wiem jak bardzo chciał :> Quote
awaria Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 Nie wiem czy już o tym tutaj pisałam, ale miałam jakiś czas temu propozycję pokrycia suki ONkowatej moją suką CC ;) Pan nie chciał uwierzyć, że toto to suka, bo łeb wielki, szczęki ogromne i przekonał go dopiero brak kulek mocy :lol: Quote
WATACHA Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 U mnie znowu wszyscy myślą, że Mentor to sunia ;) Quote
dusiek Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 awaria napisał(a):Nie wiem czy już o tym tutaj pisałam, ale miałam jakiś czas temu propozycję pokrycia suki ONkowatej moją suką CC ;) Pan nie chciał uwierzyć, że toto to suka, bo łeb wielki, szczęki ogromne i przekonał go dopiero brak kulek mocy :lol: A pro po pokrycia i dużych suk miałam śmieszną sytuację.70 kg cieczkowa tosa wybrała mojego 8 kg weścika na reproduktora :evil_lol:Widok prześmieszny ona statyczna a on:Dog_run: robił piruety,hamował,przyspieszał,okrążał,robił noski noski. Właściciel suczki mówił że ona w cieczce kocha małe pieski a duże agresywnie przepędza :hmmmm: Quote
gops Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 ja mam ciocie ktora ma dzialke obok nas i nie mielismy plotu , ciocia miala suke bokserke kolo 25-30kg a my pudla 5kg , dogadywaly sie super , jak ona miala cieczke moglismy spokojnie je puszczac razem bo pies nie dosiegal :evil_lol: nie raz sie z niego smielismy , suka nigdy nie miala szczeniekow, niestety nie zyje od 5 lat a ciocia kupila sobie boksera psa jakies 50kg z ktorym sie juz nie lubia ;) jeszcze z sytuacji o kryciu , raz ganial mnie kilka dni facet z beaglem ktorym chcial pokryc moja suke za szczeniaka :evil_lol: nie docieralo ze suka wysterylizowana . moja suka zazwyczaj jest psem , ludzie beztrosko puszczaja swoje suki do niej bo przeciez to pies napewno , nie wiem po czym poznaja , ale ona suk nie lubi wie czesto mamy problem Quote
wilczanda Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 gops, dziwnym trafem mam nieco podobnie, jak idę z Łowcą, tyle że on nie toleruje samców. Pies biega sobie, Łowca jeż od głowy do ogona, warkot i sztywnienie. Kiedy zabieram go dalej od psa, słyszę komentarz: Ale spokojnie, mój nic nie zrobi! :roll: Dziwi mnie, że muszę informować, że mój zrobi, skoro jeży się i warczy :roll: A dzisiaj Łowca wlazł do stawu aż po brzuch i przepłynął dwadzieścia centymetrów :evil_lol:. Stał sobie w wodzie, od czasu do czasu popijał, a tam idzie jakaś babka. I od razu do mnie: Niech pani weźmie tego psa z tej wody, bo dostanie chrost!!! :evil_lol: Ja: To przecież pies (wiem, że pies też może dostać krostek, ale nawet nie starałam się tłumaczyć babce, że Łowca włazi do tego jeziora prawie od szczeniaka i żadnych chrost nie dostał) Babka: Ale on dostanie chrost i pani zobaczy, będzie z nim pani latać do weterynarza! A on na pewno dostanie chrost! Ja: Trudno, przeżyje Zrobiła taką minę, jakby chciała zadzwonić po policję czy coś i poszła. Ale niedobra jestem dla tego Łowcy, przeze mnie dostanie chrost!!! :evil_lol: :lol: Quote
Martens Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Wczoraj czekałam z psami pod sklepem, pół glowy Buca zajmowała dysząca paszcza, bo akurat ciągnął na szelkach, i nagle babka wychodząca ze sklepu mówi do drugiej: - Patrz, to takiego chciałaś mieć? - Tak! Jaki śliczny! Taki gruby pomarszczeniec! :question: Nie wiem, o co jej chodziło, bo on ani tłusty, ani pomarszczony i mnie to cholernie ubodło :evil_lol: ale nie chciałam być niemiła, bo tak czy siak powiedziała to z wyrazem uwielbienia na twarzy ;) Pewnie chodziło jej o buldożka francuskiego, których u mnie sporo. Wcześniej gromadka dzieci: - Patrz jaki prosiak!! Ale jaki fajny! :cool3: Cóż, zrobiło się ciepło i na dalszych wyjściach z psami spotykam coraz więcej ludzi, więc przypuszczam, że będę częstym gościem na wątku :p Quote
mch Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Spacer nad zalewem zemborzyckim , dwa ONki , dwie maliny , komentarz mijanej grupki młodych ludzi : ,,co to q()....wa ? lisy ???" Stado wyglądalo tak ;)) Quote
Yorkomanka Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 ale śliczne liski:loveu: szczególnie te malinowe:loveu: Quote
Welshowa Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Jakiś czas temu będąc na spacerze dowiedziałam się, że mój terier walijski jest długowłosym rottweilerem ;) Quote
Yorkomanka Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Znam już dosyć długo kobiete z pseudo yorczkiem, trochę większy od mojego z szorstkim b. wolno rosnącym włosem:diabloti:. Często wygłasza śmieszne herezje nt yorków ale dzisiaj to mnie normalnie rozwaliła. Stała sobie z jakąś dziewczyną, która miała też pseudo yorczka tym razem nie szorstkiego ale za to wełniaka z kłapouchami na króciutkich łapkach i dosyć długiego, niższego niż mój. Dusiu zna oba te psy więc do nich podeszliśmy. Psy się chwilę pobawiły, pani pierwszego (Iguś) powiedziała że jakby były spuszczone to dopiero by się bawiły:loveu: o 2 psiaku (Tofi) wiem że na pewno by uciekł, Iguś też całe życie chodzi tylko na smyczy. Powiedziałam że ciekawe którego z nich potem dało by się złapać? A pani Igusia na to że mój pies na pewno by nie wrócił po jastrząb by go porwał ciekawe bo od prawie 2 lat czyli odkąd jest u mnie chodzi na smyczy tylko kiedy musi:eviltong: mało tego biega sobie na dużych otwartych polach, i na wąskich leśnych ścieżkach i pod blokiem jak nie ma czasu iść gdzieś dalej. Kiedyś nawet latały nad nami dosyć duże ptaszyska ale niezbyt się tym przejęłam:eviltong: zresztą młody był wtedy na lince:p fajnie było też jak przed sklepikiem tej pani ktoś kto wchodził przywiązał kundelka a ona chciała wyjść z Igusiem:evil_lol: (przy kasie zostawiła swoją siostrę- pracują razem;)) oj tu jest kundel! nie muszę wspominać chyba że wylądował na rękach:roll:, mój pies się z nim witał;) Quote
Martens Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 A wiesz, że taka sytuacja jak porwanie malutkiego psa przez ptaka drapieżnego akurat nieraz się zdarza? Byli chyba nawet na dogo właściciele porwanego yorczka i mieli problem, jak zabezpieczyć działkę na Mazurach, gdzie jest sporo tego typu ptaków. I im naprawdę nie było do śmiechu ;) Quote
Yorkomanka Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 al nie trzeba się tak wszystkiego bać;) spuszcze go ze smyczy to go jastrząb porwie, wyjdę w upał na spacer udar dostanie, podczas mrozu się przeziębi/ dostanie zapalenia płuc/ łapki sobie odmrozi, pozwolę się pobawić z kundelkiem to go pogryzie/ dostanie od niego pcheł itd... ;) najlepiej zamknąć w domu i to jeszcze w klatce żeby nie skakał na kanapę bo mu się jeszcze coś stanie np. spadnie i się połamie...;) Quote
Martens Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Yorkomanka napisał(a):al nie trzeba się tak wszystkiego bać;) spuszcze go ze smyczy to go jastrząb porwie, wyjdę w upał na spacer udar dostanie, podczas mrozu się przeziębi/ dostanie zapalenia płuc/ łapki sobie odmrozi, pozwolę się pobawić z kundelkiem to go pogryzie/ dostanie od niego pcheł itd... ;) najlepiej zamknąć w domu i to jeszcze w klatce żeby nie skakał na kanapę bo mu się jeszcze coś stanie np. spadnie i się połamie...;) Ja po prostu napisałam, że to się zdarza, i była już niejedna osoba, która myślała, że kołujący sobie w polu jastrząb nie odważy się capnąć pieska kilka-kilkanaście metrów od właściciela - a sekunda i nic się nie dało zrobić, bo ptak się jednak odważył... Tym bardziej, że teraz dzikie zwierzęta są coraz bardziej obeznane z widokiem ludzi. Jastrząb jest w stanie porwać dorosłego królika - a to o wiele większy zwierz od przeciętnego yorka. Nikt nie mówi, że za blokiem zaraz taki przyleci i pieska porwie, ale jak już jesteśmy na większych terenach zielonych, łąkach, nad jeziorami, to nie wyśmiewałabym aż tak tego ryzyka. Proste, że nikt nie zamknie psa w domu, bo na pewno coś się stanie jak wyjdzie, ale minimum ostrożności nigdy nie zaszkodzi, bo ptaki drapieżne to nie jest tak abstrakcyjne zagrożenie jak się niektórym właścicielom małych psów wydaje. Co do babki i jej tekstu o jastrzębiu ja bym wzięła to po prostu za mniej udany żart ;) Quote
omry Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Jak najbardziej się to zdarza. Kilka lat temu znajoma mojej mamy wybrała się z rodziną i yorkiem właśnie do lasu. Jakieś ptaszysko go porwało. To musi być straszne uczucie. Nawet ostatnio byłam z chłopakiem, trzema yorkami i rottkiem na pikniku i obserwował nas jastrząb. Później Doksa (york) go wystraszyła. Strasznie ptaków to jej fetysz. Quote
Yorkomanka Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 ja nie piszę że się nie zdarza:eviltong: ale ta babka już mnie ostrzegała pare m-cy wcześniej żebym go więcej tak nie puszczała po tym jak zobaczyła nas na szkolnym boisku kiedy bawiliśmy się piłką:roll: ona ma jakąś schizę:roll: moje psisko po lesie i takich łąkach chodzi na 10m lince, raczej zdążyła bym złapać:lol: zresztą nigdy nie bałam się o to że go coś porwie :P tylko raz się wystraszyłam jak nad wodą poleciał za Urwisem do łabędzi... Urwis trzymał się od nich na odległość i szczekał a mój głupek chciał się bawić Quote
gops Posted April 27, 2011 Posted April 27, 2011 sprzed godzinki wracam z pola z suka po dlugim spacerze, sucz padnieta , powoli sobie czlapie do domu spuscilam ja ze smyczy pod blokiem zaraz , naprzeciwko mnie idzie 3 podpitych facetow , suka idzie miedzy mna a nimi ale powoli , spokojnie , nawet nie wachala . nagle jeden odskakuje i wola -Janek ku***!!! pies Cie goni ! mezczyzna o imieniu Janek (tak mniemam :lol:) odwraca sie tez szybko i mowi - Gdzie?! ...a ten , ladny jest to niech se goni . :evil_lol: wszystko bylo w formie zartu , pies nawet nie stanal i szedl dalej :lol: Quote
omry Posted April 27, 2011 Posted April 27, 2011 A ja dosłownie sprzed piętnastu minut. Iwan zaczął szaleć i biegać za piłką jak szczeniak. Powarkiwał, przyjacielsko oczywiście, i skakał za tą piłką jak sarna. Nagle zza płotu zagląda do nas stróż firmy rolnej i mówi: - Ja myślałem, że to taki buc jest, a to taka fajna psina. Później zaczął rozpamiętywać dwa owczarki niemieckie, które jakieś dwa lata temu Iwan z Nikitą poważnie uszkodzili. Te owczarki weszły na teren Iwana i Nikity nocą. Przy budzie było pełno krwi, więc to one musiały się wepchnąć. Już psów nie mają.. Ale to już mało przyjemny temat. Quote
motyleqq Posted April 27, 2011 Posted April 27, 2011 omry napisał(a): - Ja myślałem, że to taki buc jest, a to taka fajna psina. :D mnie się kiedyś jedna pani pyta, czy suczka, czy piesek, ja że suczka, a ona to 'a, to dzieci będzie miała' :roll: Quote
*Monia* Posted April 27, 2011 Posted April 27, 2011 Mnie dzisiaj zaskoczyła jakaś dziewczynka. Szłam z kundlami ze spaceru i słyszę jak jedna dziewczynka mówi do drugiej (szły z naprzeciwka prowadząc rower): - Uważaj bo zaraz psy cię pogryzą. - Nie pogryzą. Ta czarna jest bardzo miła i nie gryzie, a ta druga pewnie też nie. Odpowiedzi pierwszej dziewczynki już nie usłyszałam, ale byłam w niezłym szoku, bo suczydła zza ogrodzenia dzieci na rowerach by najchętniej zjadły, a poza podwórkiem też się dzieciom nie daję z nimi spoufalać bo Shina ogólnie nie lubi ludzi a Hexa nie przepada za dzieciakami. Nie wiem skąd taka pewność w głosie dziewczynki, chociaż miała sporo racji w przypadku Hexy ;). Quote
kiniaaa Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Ja ostatnio bardzo się zdziwiłam z tego co powiedziała pewna kobieta. Otóż przechodzę z moim psem na pasach przez ulicę i nagle zatrzymał się i zaczął coś wąchać. Mówię "chodź" i prowadzę psa dalej. A tu nagle najechała na mnie jakaś babka z tekstem: -psu nie można zabraniać wąchać, przecież to instynkt Roześmiałam się i powiedziałam: -no jasne, najwyżej przejedzie go samochód ja nie wiem skąd tacy ludzie na świecie są :lol: Quote
vena&vivi Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Agata Balu napisał(a):To było dawno. Idziemy sobie spacerkiem po Błoniach moja znajoma z rodezjanem i ja z moim małym kundlem. Obaj luzem (wtedy jeszcze przepisy tego nie zabraniały). Z naprzeciwka idzie pani z jakimś średnim kundelkiem na smyczy. Psy do niego podbiegają. Pani wrzeszczy "prosze natychmiast wziąc psy na smycz" . My obie: "ale one nic mu nie zrobią, sa łagodne" . Pani dalej wrzeszczy; "Nie widzi pani jak ten duży sie zjeżył?". Moja znajoma: "o Boże! Co pani narobiła? Teraz już mu tak zostanie!!!" Powiem szczerze, że bym Was z ziemia zrównała. Co to za tekst "one nie gryzą, są łagodne" ?? To, że wasze psy są łagodne nie znaczy, że wszystkie i nawet jak inne są to chodzę na smyczy co oznacza, że nie mam ochoty na kontakt z innymi psami. Jak można pozwolic podbiegać psom nie pytając właściela o zdanie?? Co to za samowolka? Powiem szczerze, że tego nie rozumiem i nie znoszę. Dla mnie chamstwo - narzucanie się. Quote
Afryka Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 vena&vivi napisał(a):Powiem szczerze, że bym Was z ziemia zrównała. Co to za tekst "one nie gryzą, są łagodne" ?? To, że wasze psy są łagodne nie znaczy, że wszystkie i nawet jak inne są to chodzę na smyczy co oznacza, że nie mam ochoty na kontakt z innymi psami. Jak można pozwolic podbiegać psom nie pytając właściela o zdanie?? Co to za samowolka? Powiem szczerze, że tego nie rozumiem i nie znoszę. Dla mnie chamstwo - narzucanie się. Mam podobną opinię. Zawsze kiedy widzę, że pies idący z naprzeciwka jest na smyczy, to przypinam też swojego. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.