Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Odnośnie przymilania się obcych do psów:
U nas prośby w stylu: Można pogłaskać? Są akceptowane (o ile osoba, która chce to zrobić wygląda na normalną i nie jest pod wpływem alkoholu), jednak zawsze ostrzegamy, że można, ale Łowca skacze, i to wysoko. :cool3: Wszyscy machają ręką, gdzie tam dostojny wilk będzie skakał. Ale wystarczy powiedzieć do Łowcy cos w stylu: Jaki ty śliczny!!! :evil_lol: A od razu zacznie się machanie ogonem, wesołe miny mówiące: pogłaszcz mnie, pogłaszcz :evil_lol: Ludzie podchodzą, głaszczą, a Łowca ni z tego ni z owego skacze i liże prosto w nos. I miny ludzi są róóóóóóóóżne :evil_lol:

Posted

Moim zdaniem, najlepsze komentarze są od dzieci.

Idę dzisiaj na poranny spacerek toaletowy z suczą, Mikra idzie po trawniku z nosem przy ziemi. Z naprzeciwka nadchodzi mama z ok. 6-letnim dzieckiem. Komentarz dzieciaka:

- Ooo, mamo, zobacz, piesek jest głodny i się trawką pasie!

Ledwo dałam radę na nogach ze śmiechu ustać...

Posted

niezłe są niektóre opowieści, uśmiałam się :))
ja kiedyś usłyszałam od Pana z pieskiem, że Nana to Westland :) Ale ten pan miał taką poważną minę i to było takie pocieszne, że aż szkoda mi się było z niego wyśmiewać :)
A co do głaskania... Któregoś razu bachor trzymany przez matkę za rękę ciesząc gębę kopnął Nanę w głowę (miała 4 miesiące) tak mocno, że aż odskoczyła. Od tamtej pory gotuję się na widok szczyli. Tak mnie zatkało, że odeszłam z oczami jak 5zł w ciężkim szoku. Na szczęście dostał lanie :) Ale do tej pory jak sobie przypomnę, to mam ochotę ich znaleźć i... grrrrrr :[
Czasem ktoś pyta, czy może pogłaskać pieska - tylko na to czekam - z uśmiechem mówię, że tak, oczywiście, wiedząc że Nana pogłaskać się nie da :D hehehe. Obcy nie mają niestety szans, za to ludzie poznani "za szczeniaka" jak najbardziej :) W sumie to nie przeszkadza mi, kiedy ktoś chce ją pogłaskać, czasem nawet przykro mi jak widzę ich zawiedzione miny, kiedy Nana ich zlewa :<

Posted

U nas też czasem obcy chcą mi psy głaskać. Starsza suka jest dość nieufna i nie lubi jak większość obcych ją głaska, co ciekawe do niektórych się cieszy i sama chce głasków. Wtedy się zgadzam. Jak widzę że nie ma ochoty to nie pozwalam.

Posted

Ja zazwyczaj nie mam problemów, raczej nie ma chętnych.
Kiedyś podeszły dwie dziewczynki i pytają czy mogą pogłaskać.Ja na to, że tak ale dużego.Na co one :crazyeye:.Bardzo nieśmiało chwilkę go pogłaskały, wzdrygając przy każdym jego ruchu i uciekły :scared:.

Posted

Mój weścik spodobał się małej dziewczynce, babci też ale ze zmartwieniem dodała ze piesek może i ładny ale chory bo nóżki nie urosły :lol: Nie miałam szansy wytłumaczyć bo babcia wolała komentować niż się z nami zapoznać.:roll:

Posted

WATACHA napisał(a):
Ja zazwyczaj nie mam problemów, raczej nie ma chętnych.
Kiedyś podeszły dwie dziewczynki i pytają czy mogą pogłaskać.Ja na to, że tak ale dużego.Na co one :crazyeye:.Bardzo nieśmiało chwilkę go pogłaskały, wzdrygając przy każdym jego ruchu i uciekły :scared:.


Na moje psiska też już się chętni do głaskania skończyli ;)
Czasami tylko się jakiś odważny trafi :diabloti:

Posted

awaria napisał(a):
Na moje psiska też już się chętni do głaskania skończyli ;)
Czasami tylko się jakiś odważny trafi :diabloti:


Wy to macie dobrze :evil_lol:Ja musiałam się nauczyć odmawiać miłośnikom psów:p

Posted

Do mojego dobka kiedyś się wyrywał jakiś chłopczyk do głaskania, powiedziałam, że może, ale ojciec się spojrzał i powiedział "no, hmmm... może lepiej nie" i poszedł :evil_lol:

Posted

U mnie jak już jakiś ochotnik rwie się do Buca i pozwolę pogłaskać, w trakcie miziania następują zwykle pytania "to szczeniak pitbulla/amstaffa? ile ma miesięcy? młodziutki chyba?" - kiedy tłumaczę setny raz z anielską cierpliwością, że to półtoraroczny, dorosły pies, zwykle najpierw nie do końca mi wierzą, a jak już dotrze to nagle zaczynają trzymać ręce przy sobie :roll:

Posted

Moja Tina, to według znafcuf, zarówno ras jak i języków obcych, "czarny golden" :) A na "drugie" to na pewno ma "śliczny pies", bo reaguje na to machaniem całego zada i rozdawaniem buziaków z wyskoku

Posted

my nie mamy raczej problemow z glaskaniem , wiekszasc ludzi nas omija , czesto slysze teksty "jak on sie na mnie/nas patrzy , napewno zaraz sie rzuci " "zobacz jaki wzrok , widac ze agresywny "
to ich skutecznie zatrzymuje przed glasakniem z czego sie bardzo ciesze :lol: zdarzaja sie jedynie male dzieci ktore chca ja poglaskac, co dziwne dorosli bardzo rzadko , moze z 2 razy sie zdarzylo
nie wiem co ona ma w tych oczach ale komentarze tego typu sa dosc czeste .
a ostani tekst mojego wujka "gdybym Cie nie znal to bym sie nawet wystraszyl " :lol:

Posted

ludzie coś chyba mają do czarnych psów, jeden z moich psów wydaje mi się, że jest włochatym mieszańcem staffika (tak trochę z wyglądu i trochę z temperamentu), jest czarny i ma nieodgadniony wzrok (czasami mówimy na niego Putin, bo jak patrzy to nie do końca wiadomo o czym myśli ;) ).. ludzie obchodzą go z daleka.. natomiast sunia z wygladu jest rozkoszniakiem. Każdy właściwie leci z łapkami do niej, tyle tylko że ona sobie tego nie życzy więc każdy daje jej spokój, po czym mówię, że tego czarnego można pogłaskać.. Ludzie na początku robią to z hmm.. pewną rezerwą, ale za chwilę przekonują się, że za pogłaskanie dostają liza po czole albo nosie.. :) i się dziwią, że jak taki czarny pies może być taki miły.. i do tego ma czarne podniebienie.. :razz:

Posted

Moja mama oficjalnie oziębła w stosunku do psów,złapana na gorącym uczynku czyli głaskaniu mojego tłumaczyła się że robi to tylko dlatego że pies uwielbia głaskanie i jak nas nie ma brakuje mu tego :roflt:

Posted

tłamsik napisał(a):
ludzie coś chyba mają do czarnych psów, jeden z moich psów wydaje mi się, że jest włochatym mieszańcem staffika (tak trochę z wyglądu i trochę z temperamentu), jest czarny i ma nieodgadniony wzrok (czasami mówimy na niego Putin, bo jak patrzy to nie do końca wiadomo o czym myśli ;) ).. ludzie obchodzą go z daleka.. natomiast sunia z wygladu jest rozkoszniakiem. Każdy właściwie leci z łapkami do niej, tyle tylko że ona sobie tego nie życzy więc każdy daje jej spokój, po czym mówię, że tego czarnego można pogłaskać.. Ludzie na początku robią to z hmm.. pewną rezerwą, ale za chwilę przekonują się, że za pogłaskanie dostają liza po czole albo nosie.. :) i się dziwią, że jak taki czarny pies może być taki miły.. i do tego ma czarne podniebienie.. :razz:

Wiele ludzi boi się czarnych psów, kojarząc je z agresją. Zauważyłam to na przykładzie labów- ludzie się mniej boją biszkoptowych niż czarnych.
A stereotyp, że pies z czarnym podniebieniem oznacza agresję- to oczywiście głupota;)

Posted

Zakopane, stoję przed jakimś stoiskiem z pamiątkami, Lolkę głaszcze jakieś dziecko obok mnie. Przechodzi para turystów
Turystka: o Boże to owca czy pies?!
Ja: Owca, nie widać?
T: No nie...

Lola to Curly...

Częstochowa, wystawa. Podchodzi dwóch mężczyzn i zagaja
M1: Przepraszam jaka to rasa?
Ja: Curly Coated Retriever
M2: Aaa to z chartów, prawda?
Ja: Z retrieverów...
M2: A taka podobna...

Tia, zwłaszcza do afgana :D

Posted

mrau napisał(a):
Zakopane, stoję przed jakimś stoiskiem z pamiątkami, Lolkę głaszcze jakieś dziecko obok mnie. Przechodzi para turystów
Turystka: o Boże to owca czy pies?!
Ja: Owca, nie widać?
T: No nie...

Lola to Curly...

Częstochowa, wystawa. Podchodzi dwóch mężczyzn i zagaja
M1: Przepraszam jaka to rasa?
Ja: Curly Coated Retriever
M2: Aaa to z chartów, prawda?
Ja: Z retrieverów...
M2: A taka podobna...

Tia, zwłaszcza do afgana :D

No to sobie porozmawiałaś :cool3:,ale przyznać trzeba,że masz bardzo rzadką rasę,więc trudno się dziwić.

Posted

Albo do whippeta - na pewno bardzo podobna, hihihi... A tak w ogóle to o rany, curly jest w Lublinie i ja nic nie wiem? No flaty już widywałam, ale łowieczki jeszcze nie :cool3:

Posted

To było dawno.
Idziemy sobie spacerkiem po Błoniach moja znajoma z rodezjanem i ja z moim małym kundlem. Obaj luzem (wtedy jeszcze przepisy tego nie zabraniały). Z naprzeciwka idzie pani z jakimś średnim kundelkiem na smyczy. Psy do niego podbiegają. Pani wrzeszczy "prosze natychmiast wziąc psy na smycz" . My obie: "ale one nic mu nie zrobią, sa łagodne" . Pani dalej wrzeszczy; "Nie widzi pani jak ten duży sie zjeżył?". Moja znajoma: "o Boże! Co pani narobiła? Teraz już mu tak zostanie!!!"

Posted

Mnie rozwalają (w pozytywnym sęsie) rozmowy małych dzieci z ich opiekunami.
Idę z psem, dziecko: oooo piesek (Sator jest dość duży może dlatego jeto to "ooo" ;)) idzie na smyczy, a dlaczego nie ma tego czegoś na pysku? Opiekun: bo piesek jest grzeczny, słucha się pani (Sator szedł grzecznie prz nodze :))... Dalej już poszłam i nie słyszałam do końca :)

Posted

Agata Balu napisał(a):
To było dawno.
Idziemy sobie spacerkiem po Błoniach moja znajoma z rodezjanem i ja z moim małym kundlem. Obaj luzem (wtedy jeszcze przepisy tego nie zabraniały). Z naprzeciwka idzie pani z jakimś średnim kundelkiem na smyczy. Psy do niego podbiegają. Pani wrzeszczy "prosze natychmiast wziąc psy na smycz" . My obie: "ale one nic mu nie zrobią, sa łagodne" . Pani dalej wrzeszczy; "Nie widzi pani jak ten duży sie zjeżył?". Moja znajoma: "o Boże! Co pani narobiła? Teraz już mu tak zostanie!!!"

Z tym zjeżeniem to jest akurat dość śmieszne :D choć nie zmienia faktu, że wobec pani z psem na smyczy było raczej nieuprzejme, delikatnie mówiąc. Nie znoszę dużych podbiegaczy, nawet jeśli zjeżone są "z natury".

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...