Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Znajomy idzie z swoja suczka posokowca , naprzeciw idzie podchmielony gosciu z jamnikiem zatrzymuje sie i do swojego pieska
- ciesz sie k..a ze nie wyrosles jak tamten .
Ostatnio wracajac ze schronu z naszymi psami labka i owczar spory idzie babinka zatrzymuje sie i gulga cos ze takiego wielkiego bydlaka mowa o owczarku to nie wolno w domu trzymac , ja jej mowie kochana pani,a gdziez tam on na łancuchu przy budzie pani uspokojona oddalila sie w nieznanym kierunku niekiedy juz nie chce sie tłumaczyc ludziom

Posted

Paulix napisał(a):
Haha, mądrości pijaczków średniej pojemności rozumu są czasami bezbłędnie. Ja mieszkając na obrzeżach miasta mogę podziwiać, jak rolnicy wychylają się z traktorów, żeby to podziwiać psa na spacerze, i to jeszcze bawiącego się ze mną :lol:


Ja mam o tyle dobrze, że moje psy wyglądają jak wioskowe burki, ale też ludzie dziwnie mi się przyglądają jak regularnie szoruje z psami na spacer bez względu na pogodę, ćwiczymy i bawimy się. Moja koleżanka, która ma ruskiego teriera jest obchodzona z daleka, bo wiadomo taki wieeeelki, czarny pies na pewno odgryza głowy, ale w sklepie nie może się przyznać, że te drożdżówki, które kupuje to są właśnie dla jej psa.. :razz:

Posted

Mani2000 napisał(a):
....
Wczoraj uciekł mi pies
moja mama go szukała
i zapytałą sie jakiejś pani czy nie wiedziała kudłatego psa średniej wielkości
a ona :
na placu zabaw biega brązowy kudłaty piesek

a placu zabaw okazało sie że to Furby a dodam jeszcze Fabio jest czarno-srebrny:D
Dalton:D

Na Twoim miejscu cieszyłabym się, że chociaż ta pani powiedziała cokolwiek, że widziała jakiegoś kudłatego psa.
Gdyby nic nie powiedziała, to nie wiadomo, czy Furby by się odnalazł...

Posted

Mani2000 napisał(a):
....
Wczoraj uciekł mi pies
moja mama go szukała
i zapytałą sie jakiejś pani czy nie wiedziała kudłatego psa średniej wielkości
a ona :
na placu zabaw biega brązowy kudłaty piesek

a placu zabaw okazało sie że to Furby a dodam jeszcze Fabio jest czarno-srebrny:D
Dalton:D

Ciesz się że zwróciła na psa uwagę ;).

Miałam podobną sytuację. Długo by opowiadać jak doszło do ucieczki Hexoliny, boli mnie do tej pory że w ogóle do tego dopuściłam i pozwoliłam na osiedlu iść bez smyczy. Ganialiśmy jej śladem po mieście, TZ spotkał kolegę i zapytał czy ten widział czarnego sporej wielkości psa. Odpowiedział że nie widział takiego psa. Gdy ja do nich podeszłam kolega spytał : "O twojego psa chodzi? To ją widziałem. Pobiegła w tamtą stronę" i wskazał kierunek. Czyli wychodzi na to że ludzie różnie psy postrzegają. Było to ponad 6 lat temu, ale do tej pory tą sytuację mam przed oczami. Czarnego psa nie widział, mojego owszem ;).

Posted

*Monia* napisał(a):
Ciesz się że zwróciła na psa uwagę ;).

Miałam podobną sytuację. Długo by opowiadać jak doszło do ucieczki Hexoliny, boli mnie do tej pory że w ogóle do tego dopuściłam i pozwoliłam na osiedlu iść bez smyczy. Ganialiśmy jej śladem po mieście, TZ spotkał kolegę i zapytał czy ten widział czarnego sporej wielkości psa. Odpowiedział że nie widział takiego psa. Gdy ja do nich podeszłam kolega spytał : "O twojego psa chodzi? To ją widziałem. Pobiegła w tamtą stronę" i wskazał kierunek. Czyli wychodzi na to że ludzie różnie psy postrzegają. Było to ponad 6 lat temu, ale do tej pory tą sytuację mam przed oczami. Czarnego psa nie widział, mojego owszem ;).

Bardzo dobry przykład podałaś, dobrze, że sunia się odnalazła. Mani2000, ja nie widzę nic w tym śmiesznego...

Posted

*Monia* napisał(a):
Ciesz się że zwróciła na psa uwagę ;).

Miałam podobną sytuację. Długo by opowiadać jak doszło do ucieczki Hexoliny, boli mnie do tej pory że w ogóle do tego dopuściłam i pozwoliłam na osiedlu iść bez smyczy. Ganialiśmy jej śladem po mieście, TZ spotkał kolegę i zapytał czy ten widział czarnego sporej wielkości psa. Odpowiedział że nie widział takiego psa. Gdy ja do nich podeszłam kolega spytał : "O twojego psa chodzi? To ją widziałem. Pobiegła w tamtą stronę" i wskazał kierunek. Czyli wychodzi na to że ludzie różnie psy postrzegają. Było to ponad 6 lat temu, ale do tej pory tą sytuację mam przed oczami. Czarnego psa nie widział, mojego owszem ;).

Bardzo dobry przykład podałaś i dobrze, że sunia się odnalazła.
Mani2000 napisał(a):
hahahaahhaha

ciekawe:)

Ja nie widzę nic w tym śmiesznego...

Posted

Mi z czasem sytuacja z kolegą wydała się zabawna bo na szczęście skończyło się dobrze, ale nikomu nie życzę takich przeżyć. Od tamtej pory choćby mój pies chodził przy nodze na 6+ i był odwoływalny bez smyczy chodzi z dala od ulic i ludzi, bo nigdy nie wiadomo co psa przestraszy i na jaki pomysł wpadnie mijana osoba..

Posted

ja raz szukalam mojej suki , byla u nas krotko moze z 2 miesiace dopiero jeszcze z szwami po sterylizacji i wystraszyla sie podrostka amstafa zaczela uciekac przed siebie, wyleciala za blok , ja za nia szukalam, pytam sasiadki ktora akurat spotkalam czy nie widzialam psa czarnego podpalanego , mielismy ja krotko wiec sasiedzi jeszcze nie dokonca wiedzieli ze to nasz pies, sasiadka powiedziala ze takiego to nie widziala ale czarno-brazowego tak, tam za ogrodkami ..
poszlismy oczywiscie to byla nasza suka ;) czarna podpalana lub jak kto woli czarno brazowa ;)

Posted

Kasi i Lena napisał(a):
ufffff a ja myślałam że jestem przewrażliwiona bo tez mam do tego takie podejście.

Tylko ja się musiałam na własnym tyłku przekonać :roll:. Hexolina miała wtedy z pół roku.

gops - moja ciotka swojej pręgowanej mix astki szukała jako czarno brązowej i nikt ze znających ją osób nie wiedział że to o jej sukę chodzi ;). Każdy inaczej kolory widzi ;)

Posted

Dziewczyny, niestety ja nie miałam takiego szczęscia...
Wracałam z Luną
[*] z wieczornego spaceru i byłam już przy domu. Puściłam ją z tej cholernej smyczy.... pobiegła na ulicę pod samochód za kotem, który spadł z drzewa tuż koło mnie... Tylko kot uszedł z życiem:(
Nie wiem, co by było jeśli bym jej nie spuściła... Możliwe, że by mnie pociągneła i nie dałabym rady jej utrzymać
To się zdarzyło pół roku, jednak nadal uważam, że to przez moją bezmyślność...

Posted

Ja nie miałam takich przykrych doświadczeń . Jednak moja pierwsza sunia dała nam nieźle popalić jako podrostek, była całkowicie nieodwołalna. My jako świeży właściciele psa popełnialiśmy wiele błędów np. biegaliśmy za sunią po całym osiedlu. Ile ja łez przez to wylałam. Później poszłam po rozum do głowy, zaczęłam wertować fora internetowe, przeczytałam książkę "Aria do mnie".Trochę po tej lekturze mi się w głowie rozjaśniło. Kupiłam linkę i po długich ćwiczeniach mam psa niemal w 100% odwołalnego. Jednak jakiś strach pozostał dlatego jestem ostrożna.

Asia&Luna wypadki się zdarzają, człowiek jest tylko człowiekiem nie potrafi wszystkiego przewidzieć.Nie obwiniaj się. Wiem że to może kiepska pociecha ale Luna czeka na Ciebie za TM.

Posted

Moje psiaki uwielbiają pływać. Zwłaszcza jeden z nich jak wejdzie do wody to za nic wyjść nie chce (chyba ma to po mnie :p ). Czasem kiedy już go wołam to on podpływa do brzegu, opiera przednie łapy i gapi się chyba z nadzieją, że jeszcze się rozmyślę i zostaniemy :)

No i kiedyś się zdrowo nasłuchałam w trakcie takiej sytuacji. Ja zaczynam się oddalać, pies podpływa do brzegu i się za mną gapi. Widzi to pewna kobieta i nagle zaczyna się na mnie drzeć: że co ja w ogóle z tym psem wyprawiam, czy ja jestem nienormalna, czy ja nie widzę, że ten pies się męczy i już nie ma nawet siły wyjść na brzeg, bla bla bla.

Psiak w końcu zobaczył, że nie ma szans tu zostać, więc wyskoczył na brzeg, otrzepał się i przybiegł do mnie machając pędzlem.

A kobieta krzyczała na mnie póki nie zniknęłam jej z horyzontu :shake:

Posted

A` propos odwoływania..
Ja dzisiaj zamarłam, jak Iwan nie dał nam się odwołać. Pierwszy raz.
Iwan uwielbia wszystkie psy. Naprawdę wszystkie, ale ma to do siebie, że póki nie zacznie piszczeć jak psa widzi, to ludzie z psami uciekają. Nie dziwię im się wcale i zawsze z daleka krzyczę, że złych zamiarów nie ma i na krótkiej smyczy jest, ale to rottweiler i nie wierzą.
Konkretnie to Iwan idąc w kierunku psa, zachowuje się jakby był w transie. Tak jakby się wyłącza dosłownie i widzi tylko psa. Gały wlepia, uszy stawia, przechyla się do przodu i idzie powoli. To wygląda, jakby miał się zaraz rzucić. Sama bym się wystraszyła, jakbym go nie znała. Ale ja wiem, że jego psy mogą ugryźć, a on nie ruszy i zawsze jest chętny do zabawy. Spragniony kontaktu z psami po prostu.

Dzisiaj szliśmy koło rzeki, puściliśmy Iwana, idziemy spacerkiem i Iwan nagle zobaczył sunię. Zaczął iść w jej stronę, więc go zawołaliśmy. A on zaczął do niej biec! Nigdy się tak nie zachowywał. Sunia była w towarzystwie dwóch wędkarzy. Jeden z nich stanął przed tą sunią i się pochylił, żeby chyba w razie co jej bronić. Mój chłopak zaczął krzyczeć i biec za Iwanem, a ja w między czasie, krzyczałam, że on przyjazny, żeby się nie bali. Wiem, że wysyłaliśmy wędkarzom sprzeczne sygnały. No ale Iwan w końcu zaczął piszczeć, więc gościu się uspokoił. Wtedy zobaczyliśmy, że z tą sunią się Iwan już kiedyś bawił. To znaczy chciał się bawić, a ona się na niego z zębami rzuciła, bo starsza już jest. Teraz było tak samo, no ale musiał ją poznać.
Facet, który stanął przed sunią gdy Iwan biegł zaczął mówić, że morderców się ze smyczy nie spuszcza. Zaczęliśmy mu więc mówić, że on zna tę sunię i pewnie dlatego i że zawsze przybiegał. Przeprosiliśmy i powiedzieliśmy, żeby nie nazywał rottków mordercami, bo sam widział, jaka z niego krwiożercza bestia. Sunia się na niego rzuciła, a on nic dosłownie. Przeprosiliśmy i odeszliśmy.
Zawiodłam się na Iwanie. Zawsze go tak chwaliłam, że mimo, że nigdy nie tresowany, to i przy nodze ładnie chodzi i na zawołanie przyjdzie.. A ostatnio coś mu odbija.

Posted

Iwan ma jakieś 9 lat.
Już kiedyś pisałam o yorczce moich rodziców, która miała być moje, ale moja nie jest, jak w wieku 10 lat zaczęło jej odbijać. Nigdy nie lubiła ludzi, ale zawsze była grzeczna. Ewentualnie warnkęła ostrzegawczo, a kilka miesięcy temu dwa razy rzuciła się na człowieka, bo chyba za głośno szedł, czy podejrzanie wyglądał.
Teraz ma zakaz podchodzenia do kogokolwiek, a i tak czasem zdarza jej się atakować (jest na smyczy i nic nikomu nie robi).

Posted

Taaa, moja mama się kiedyś nasłuchała od babki. :)
Szła z Łowcą na spotkanie z dziadkiem, Łowca szczyl wtedy jeszcze był, więc jak tylko zobaczył dziadka zaczęło się szarpanie, piszczenie i wyrywanie. Mama zaczęła mu wydawać komendy, zatrzymywać się, dawać komendy itd.
I wtedy napatoczyła się babka i zaczęła litanię: A niechże go pani puści, on sie cieszy, on jest szczeniakiem, on się cieszy, pani go puści itd.
Mama zbyła ją milczeniem i dalej ćwiczyła z psem, a babka postała, pogadała i poszła, a piesek grzecznie przywitał się z dziadkiem :)

Posted

wilczanda napisał(a):
Taaa, moja mama się kiedyś nasłuchała od babki. :)
Szła z Łowcą na spotkanie z dziadkiem, Łowca szczyl wtedy jeszcze był, więc jak tylko zobaczył dziadka zaczęło się szarpanie, piszczenie i wyrywanie. Mama zaczęła mu wydawać komendy, zatrzymywać się, dawać komendy itd.
I wtedy napatoczyła się babka i zaczęła litanię: A niechże go pani puści, on sie cieszy, on jest szczeniakiem, on się cieszy, pani go puści itd.
Mama zbyła ją milczeniem i dalej ćwiczyła z psem, a babka postała, pogadała i poszła, a piesek grzecznie przywitał się z dziadkiem :)

:D :D :D
To ja dwa słowa uzupełnienia. Łowca wtedy faktycznie ciągnął jak szalony, żeby się witać, bo nie dość, że był tam "dziadek" (a przecież "swoich" wilczaki kochają na zabój), to jeszcze dziadek był z ich własnym psem, więc podwójna przyczyna chęci szaleńczego witania. :)
A babka wcale nie poszła, gdzie tam; jeszcze jakiś czas po naszym przywitaniu i udaniu się w kierunku parku na wspólny spacerek, stała i patrzyła za nami, czy ja już przestałam się sadyścić nad biednym pieseczkiem. Nadmienię, że Łowca wtedy był jeszcze "mentalnie" szczylkiem, ale wzrostowo i siłowo raczej go już nie przypominał. :)

Posted

Dziś sprzedawczyni w sklepiku osiedlowym nie uwierzyła mi, że Torika nie była na szkoleniu, gdy powiedziałam do niej 'zostań' i weszłam do sklepu trzymając ją tylko na flexi. Ciekawe, co by powiedziała, gdy oświadczyłabym, że nawet ja jej tego nigdy nie uczyłam, a ona potrafi to po prostu tak sama z siebie :)

Do tego wyobraźcie sobie dwójkę młodych ludzi na spacerze z trzema yorkami i rottweilerem. Ludzie dziwnie się patrzyli, gdy 3,5miesięczny szczeniak yorka bawił się z dorosłym rottkiem :) Ale z drugiej strony, gdy tak idziemy, to nikt się Iwana nie boi i nie ucieka od nas.

Posted

Niedawno przechodziłam przez rynek z Kleo i zatrzymałam się przy jednym stoisku. Przede mną rozmiawiało dwóch facetów, widziałam, jak się przyglądają mojemu psu... Po chwili jeden podszedł:
-Przepraszam, jaka to rasa? Agresywny?(pies miał kaganiec) Bardzo ładny
- W typie owczarka australijskiego kelpie. Jest bardzo łagodna...
Odwrócił się, krzycząc do kolegi:
-Stary, to już sobie takiego nie kupisz! Ja na to:
- Takie pieski są w naszym elbląskim schronisku. Wziełam ją ze schroniska jakieś 3 miesiące temu!
Żaden z nich się nie odezwał. Możliwe, że mi nie uwierzyli;)

Posted

Miejsce akcji łąki nad rzeką. Idziemy z sukami na dłuższy spacer, suki biegają, bawią się między sobą. W pewnej chwili z bocznej ścieżki wychodzi pani z jakimś małym wypłoszem na smyczy. Na widok moich suk wypłosz ląduje w tempie ekspresowym na rękach u pani. Odwołuje suki podchodzimy. Wypłosz okazuje się bojącym całego świata 8 miesięcznym pseudo yorkiem. Jako że idziemy w tym samym kierunku idziemy razem. Rozmawiamy.
Ja- dlaczego go pani nie puści, moje suki mu nic nie zrobią.
Pani-bo to przecież york, one są za małe i delikatne żeby obcować z innymi psami.
J- z głupim uśmieszkiem-acha
Pani myśląc że dobrze ją rozumiem zaczyna wypytywać o moje psy. Zdziwiona wielce że psy mogą być tak ruchliwe. Zapytała się czy się nie boje że mi uciekną. Na moją odpowiedź że nie bo są nauczone przychodzić na komendę i zademonstrowaniu jej, padło stwierdzenie że to nie mogą być kundle bo kundle są głupie i brzydkie. A moje takie mądra zadbane i ładne. Więc na pewno są rasowe tylko ja się nie znam;) Ja do niej że to każdego psa można tego nauczyć nawet kundelka. Pani powiedziała że ona swojego nigdy ze smyczy nie spuści bo on jest yorkiem a to nie są pieski do biegania i że dała za niego 500 zł więc by było szkoda jakby uciekł.
Ech szkoda psa, taki był z niego york jak ze mnie baletnica a jego pani myślała tylko ile za niego zapłaciła a nie liczył się pies i jego dobro.

Posted

Ach, ja za to uwielbiam patrzeć na yorki i inne małe rasy które właściciele traktują jak normalne psy...
Ja swojej yorczycy gdy widzę jakieś inne idące czworonogi nigdy nie biorę na ręce, wręcz przeciwnie pozwalam jej się przywitać.
Może jedynie kiedyś musiałam wziąć bo obie z właścicielką drugiego psa tak stwierdziłyśmy. Był to goldenek i po poznaniu stał się bardzo nachalny a suczka już miała dość i zębami kłapała...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...