Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 581
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

morda moja kochana :loveu::loveu::loveu:

a jak postępy? są jakieś w ogóle? dziś miałam o niego telefon, ale dom z dzieciakami :shake:

ja myslę, że jemu będzie lepiej mieszkać na dworze niż w domu - w domu te ataki bo on sobie nie radzi z naruszaniem "jego" przestrzeni przez więcej niż jedną osobę - jak myslisz mosii? niby pchał się do domu będąc u Ani, ale w środku znowu nie potrafił się za bardzo zachowywać - kurcze nie wiem no :placz:


a BTW o Boba dzwonili z Krakowa? chcieli go zobaczyć :razz:

Posted

Jaki piękny!
Zadrżałam - z jednej strony chciałabym, by już znalazł dom (ale najchętniej u Ciebie malawaszko lub u mnie... Bałabym się o dom z dziećmi bardzo). Gdybym miała pewność, ze damy radę finansowo utrzymać trzeciego psa - już by był u nas. Co do jego zachowania - coraz bardziej myslę, że dalibyśmy radę.
Z obiema naszymi dziewczynami jest bardzo już fajnie - słuchają i zgadzają się ze sobą. (Jedyne zmartwienie - jutro Tajga będzie miała wycinany guz na ogonie i mamy nadzieję, że to nic groźnego).

Posted

ja już głosowałam

Marako - u mnie to niestety/stety ale dom z dziećmi jest...

Ja w Kubucha wierzę - mocno wierzę, że uda mu się ogarnać na czym ten świat ludzi polega, że poza urodą ma jakiś tam kawałek mózgu, któremu mosii pomoże wytworzyć ciut więcej połączeń neuronów ;)

Posted

Mordulec słodki :loveu: tylko biedak się pogubił w tym świecie :shake: ale wierzę że się odnajdzie, a później jego TEN człowiek znajdzie i będą żyli długo i szczęśliwie.

Posted

Przedstawie wam Kubusia z trochę innej strony;)

to co ja bym o nim powiedziała/ napisała robiąc ogłoszenie np.

Kuba to kastrowany samiec ok 5 letni, piekny, zdrowy, dobrze zbudowany.
Pies o wybitnej potrzebie ustalenia hierachii, bycia elementem tej hierarchii wcale nie na pierwszej pozycji. Nie jest to typ przewodnika- wręcz odwrotnie, jest bardzo związany z człowiekiem i poszukuje w nim oparcia w sytuacjach stresowych. Pies który przepada za dyscypliną, zadaniami do wykonania(chociazby wyjscie z pomieszczenia) rozsądne wymagania które spełnia upewniają go, ze na przewodnika moze liczyc w kazdej sytuacji.
Własciciel powinien byc osobą spokojną, cierpliwą, jednoznaczną w zachowaniach, konsekwentną, czasem surową. Nie musi to być wcale chłop metr dziewiecdzieciąt, moze to byc drobna kobieta która nie bedzie miała oporów przed skarceniem psa.
Na codzien Kuba jest otwarty, wesoły, baaardzo miły, potrafi sie przypodobac, trochę przekorny ale do uteperowania. Wszystkie nieporozumenia wynikały z tego, ze dotychczasowi opiekunowie na siłe obsadzali go w roli przewodnika stada(zbyt duzo samowolki- za mało dyscypliny), do czego on sie nie nadaje ze wzgledu na słabszy charakter( w stadze psów nigdy nie pokaze zębów)
Nie jest to typ spacerowicza- podróznika, najlepiej czuje sie na terenie, który zna, nalezy uszanowac rózniez to ze jest nieufny w stosunku do nieznanych mu ludzi.
W obecnosci przewodnika, którego szanuje zachowuje sie bez zarzutów.
Dla mnie jest gotowy do adopcji.
Tylko rozsądnego człowieka mu trzeba.

Posted

Mosii super napisane!!!!! Wykorzystam :eviltong: tylko potrzebuję doprecyzowania kilku spraw :lol:


Naprawdę nie pokazał nigdy zębów w stadzie psów? Bo ja np mam kilka spostrzeżeń - jak pojechałam po niego do schroniska to stał jako pierwszy przy bramce - duże stado psów - i jak jakiś pies pchał się przed niego to Kuba zagradzał mu drogę i kładł łeb na karku tamtego psa - takie coświdziałam tylko raz; ale jak był u missieek to wdawał się w sprzeczki, ale głównie z Bangi, albo jak ja np musiałam zaprowadzić jakąś sukę do kojca a ona nie chciała i zapierała się walcząc ze mną to on mi pomagał - nie pozwoliłam mu zębami, ale wydaje mi się że jakbym nie reagowała to próbowałby zębami.

Biegał z innymi psami?

No i powiedz mi jeszcze - kojec czy dom? Czy on sobie radzi w zamkniętym pomieszczeniu z tą swoją niepewnością? Bo te problemy jego z warczeniem na domowników zaczęły się łaśnie w domu - wg mnie za mała przestrzeń i on się czuł zagrożony (czy nie?) - no a potem to już się pogłębiało jak oni się bali itd... aż wyszło na zewnątrz też


a spacerki lubi i basta :eviltong: pierwszy się pchał do samochodu i jechać na piaskownię chciał na bieganko :p

No i jeszcze - czy zachowuje się już bez zarzutów wobec pozostałych domowników?

W obecnosci przewodnika, którego szanuje zachowuje sie bez zarzutów.


a jak przewodnika nie ma a jest ktoś z domowników?

no i jeszcze jedno - dzieci - bieganie, krzyki??

Posted

malawaszka oczywiscie zastrzeliłas mnie swoimi uwagami, sytuacje w schronisku jak i ta która opisujesz z targaniem suki wg mnie naleza do szczególnych i nie podlegają ocenie, Kuba nie nawiązuje szczególnych wiezi z psami(prawdopodobnie nie miał kontaktu) lubi psy spokojne nienarzucające sie, przed dominantami sie uchyla(pewnie zaatakowany by sie bronił)
tak, biega z róznymi psami, dziką sunie nawet lubi:) spróbuje zrobic wspólne zdjecie z Bobem(chociaz znowu Bob za Kuba nie przepada:evil_lol:)
Z tym domem to raczej nie o za mała przestrzen chodzi a o dostep do najwazniejszego miejsca dla stada(domu własnie) po stanie siersci w schronisku mozna wnioskowac ze raczej juz dawno w domu nie mieszkał a tu nagle kanapy, ludzie, zarcie pod dostatkiem, nowe wrazenia itd no zgłupiał chłopina po prostu. Mysle ze zdecydowanie dom z ogrodem, ale nie kojec, jekies miejsce do lezenia przed domem na poczatek i okazjonalne wchodzenie do domu i to nie w formie nagrody tylko pewnego rytuału( np od 15 do 17 siedzi w domu, potem na dwór, i znów- nigdy w formie kary(a tak było na pewno robione)
powiem ci ze nie wiem jak to z tym domownikiem bez przewodnika( nie robiłam)
a z dziecmi to juz w ogóle nie wiem jak sprawdzic i nic nie chce wyrokowac. Ale jezeli juz to takie nastolatki.

Posted

wg mnie on przed schroniskiem nigdy w domu nie był :shake: bo u missieek nie próbował sie dostać do domu - mieszkał sobie na podwórku i było ok, zamknięty w kojcu darł się na całe miasto :shock:

u Ani niestety karą za zbytnie "pobudzanie się" było właśnie wywalenie na dwór - karą albo jedynym sposobem jakim potrafiła sobie pomóc w zapanowaniu nad nim

a dlatego pytam o kojec i o dzieci bo jak nie znajdzie się dla niego dobry dom to ja będę musiała/chciała go wziąć do siebie, a będę mieszkała z siostrą i jej dwójką dzieci - 4 letnie i ok. 2 miesięczne teraz (z tym, że będą to jakby odrębne mieszkania w jednym domu i wspólne podwórko) - nie widzę Kuby póki co w domu z takimi maluchami, a przecież ja też będę (chyba :hmmmm: )miała niedługo dzieci... ale jak będzie sytuacja podbramkowa to będzie z nami mieszkał - początkowo w kojcu, a co potem życie pokaże...

Jak się zachowuje do obcych? Nieufny, ale czy nadal wpada w to swoje szczekanie przestraszone?

niech no tylko się pogoda ustabilizuje to wpadnę w odwiedzinki :loveu: pewnie znowu na początku będę obca :lol:

Posted

Z największą przyjemnością wpadłabym w tym samym czasie (jeszcze nie wyleczyłam się z Kuby i szukam sposobów na większe dochody/mniejsze wydatki, żeby móc to udźwignąć finansowo). Myślę, że Kuba nie miałby źle w mojej rodzince-stadku, 3ludzie+3zwierzaki (z nim licząc). A chętnie przekonałabym się, jak reaguje i jaki jest w realu.

Posted

Zresztą oprócz poznania Kuby bardzo zależy mi, by poznać takich ludzi, jak Wy z dogomanii. (zwłaszcza Ty malawaszko jesteś dla mnie /z Weszką/ guru sznaucerowym i niezwykłą osobą).
Mam trochę fajnych znajomych, ale żaden z nich nie ma i nie zamierza mieć piesków i w tym temacie czuję się wyalienowana w moim środowisku. Zapewne mogłabym się wiele nauczyć od Was, jak działać na rzecz piesków. Nie wiem tylko, czy wypada się wpraszać, jeśli nie mam pewności, czy Kubuś mógłby znaleźć dom u mnie.
Może takie poznanie go jakoś przerwałoby impas w tym temacie.

Posted

marako jeśli o mnie chodzi to możemy się umówić - jak pogoda będzie to może wezmę maszynkę i obetniemy Kubola żeby wyglądał jak na sznaucera przystało ;) oczywiście jak nas mosii przygarnie w jakąś sobotę albo niedzielę :oops:

Posted

Super! Super! Bardzo się już cieszę na to spotkanie i "postrzyżyny" Kubinka - przy okazji może poduczyłabym się jak to robić; no i weszłabym w bliski kontakt z kochaną bestią - liczę na to, że przy Tobie mnie nie zje - Ciebie wszak już zna(ł) i kocha(ł).

Posted

[quote name='marako']Super! Super! Bardzo się już cieszę na to spotkanie i "postrzyżyny" Kubinka - przy okazji może poduczyłabym się jak to robić; no i weszłabym w bliski kontakt z kochaną bestią - liczę na to, że przy Tobie mnie nie zje - Ciebie wszak już zna(ł) i kocha(ł).

i pewnie już zapomnia(ł) :evil_lol:

Posted

mosii aż miło się czyta twoje rozsądne posty. Właśnie takiego kogoś zdrowo-rozsądkowego i znającego psy potrzeba Tutkowi. Cholera przecież w niemal 40 mln kraju musi być taka osoba (poza Tobą i nami guru sznaucerowymi :evil_lol::eviltong: - marako dziękuję za dobre słowo :cool3:)

Posted

Jestem pod wrażeniem Twojego ogromnego profesjonalizmu mosii (dopiero po wpisie weszki przeczytałam te tak ważne posty o Kubie - nie wiem, jak mogłam je przeoczyć) - z pewnością dokładnie takiego opiekuna/przewodnika potrzebuje każdy pies, a zwłaszcza taki z charakterze i wielkością Kuby.
Niestety nie jestem osobą szczególnie spokojną (20 lat szczególnie nerwowej pracy robi swoje), ale konsekwentną i niedającą sobie psom wchodzić na głowę - na pewno. To, że przepadamy za sobą nie znaczy, że pies może ode mnie coś wymuszać i czuć się moim panem. Za kluczowe uważam odpowiednie potraktowanie jedzenia i niebudowanie u psa świadomości, że nad jedzeniem on panuje, a nie jego pan(-i). Za zbędną, a nawet niekorzystną dla budowania autorytetu (zwłaszcza u sznaucerów - wyjątkowo nielubiących przemocy i tzw. "przełamywania") uważam też kolczatkę. Czytając na wątku Kuby o tym, że stale u Ani miał pełną miskę, potem o zastosowaniu kolczatki, od początku bałam się o dalszy rozwój wypadków.
Tak sobie myślę, że może dogadalibyśmy się z Kubą. Plusem jest, że u nas w domu najmłodsza osoba ma lat 16, a tylko gościnnie bywa 2,5 latek ale pod opieką syna - osoby budzącej respekt u każdego psa.

Im dłużej jestem na dogomanii - zwiększa się coraz to liczba osób, których wpisy czytam z niekłamanym szacunkiem (nie tylko cenię, ale i - co tu ukrywać - zwyczajnie lubię kryjących się za tymi wpisami ludzi!) Dzięki Wam za te doznania kochani dogomaniacy!

Posted

ale to też nie jest takie proste z marako - ja też bym chciała tak zaangażowanego domu dla Kuby, ale... musi być jakieś ale :placz:

Ja myslę o tym Kubolu niemal 24h/d, analizuję i próbuję go rozgryźć, wg mnie on bardzo mocno odzwierciedla to, jaki jest jego opiekun - jesli opiekun jest niepewny to Kuba jest niepewny i przez to te jego zachowania, oszczekiwanie itd, jeśli opiekun jest pewny siebie i stanowczy tak jak np mosii to Kuba jest spokojniejszy i zachowuje się poprawnie - osoba, która adoptuje Kubę musi być pewna na 100% że nie doprowadzi tego psa z powrotem do takiego stanu w jakim go odebrałam - czyli do stanu rozchisteryzowanego tchórzyka :shake: i muszą go chceć wszyscy w domu i pozostali domownicy nie mogą się go obawiać żeby nie doszło do powtórki z "rozrywki"

mosii - a możesz "zorganizować" sprawdzenie jak Kuba się zachowa do kogoś innego niż Ty? Bo przecież to wiemy, że on kocha tego swojego przewodnika itd, ale napisałaś o nim, że

nalezy uszanowac to ze jest nieufny w stosunku do nieznanych mu ludzi.
W obecnosci przewodnika, którego szanuje zachowuje sie bez zarzutów
- no ale co z odczulaniem i tym, żeby mu pokazac, że inne osoby nie są złe, że nie trzeba się ich bać? No bo nie wiem czy teraz on dalej będzie akceptował tylko jedną osobę w domu?


mam nadzieję, że wystarczająco zrozumiale napisałam, ale jestem padnięta :oops:

Posted

[quote name='malawaszka']jesli opiekun jest niepewny to Kuba jest niepewny i przez to te jego zachowania, oszczekiwanie itd, jeśli opiekun jest pewny siebie i stanowczy tak jak np mosii to Kuba jest spokojniejszy i zachowuje się poprawnie
Ale to dotyczy wszystkich psów. Zawsze nasze postępowanie wpływa na psa... nawet nie wiemy jak bardzo. Z tym że u histeryków, narwusów takie wahania przewodnika bardziej odzwierciedlają się w zachowaniu psa. Wiem, bo mam taka histerycę.
Ja nawet jakbym chciała Kubę, to odpadam w przedbiegach - watpię żeby mój TŻ się dostosował do wymogów. I mysle - marako - że takie dycyzję są potrzebne temu psu. Po moich ostatnich doświadczeniach z adoptującymi twierdzę, że najgorszy dom, to ten z litości, pod wpływem uczuć :shake:

Posted

Od każdej reguły są wyjątki. Mam na mysli oczywiście siebie :razz:. Jak wiadomo (niektórym) ostatnio adoptowałam Tajgę właśnie kierując się uczuciami/litością - bo miała trafić do koleżanki, która w ostatniej chwili jednak zrezygnowała ze względu na alergię, a nie mogłam jakoś pogodzić się, jednak zostanie w schronie po tym, jak już "prawie" miała mieć dom.
(Wcześniej już myślałam o Kubie właśnie jako koledze mojej olbrzymki, która uwielbia facetów, a suki niekoniecznie)

Mimo, że pobudki były "litościwe", myślę, że Tajga trafiła nieźle - jest już po usunięciu dużego i nieciekawego guza, świetnie dogaduje się z nami i prawie dobrze z Grace. Jak zdejmie kołnierz podszkolę ją trochę w posłuszeństwie i będzie jeszcze lepiej. Grace jest przy niej oazą spokoju, a myślałam, że będzie odwrotnie.

Gdby nie Tajga - Kuba byłby prawdopodobie już u mnie. Decyzja o trzecim psie jest trudna (finansowo głównie, bo stado 3+3 nie byłoby złe - mieszkamy tylko z trzema sąsiadami na odludziu, spacery jakoś by się dało przeżyć, a ogród przeorganizować, żeby nie deptały zupełnie wszystkiego co "uprawiam").

Posted

zerduszko napisał(a):
Ale to dotyczy wszystkich psów. Zawsze nasze postępowanie wpływa na psa... nawet nie wiemy jak bardzo. Z tym że u histeryków, narwusów takie wahania przewodnika bardziej odzwierciedlają się w zachowaniu psa. Wiem, bo mam taka histerycę.



wiem, że dotyczy wszystkich psów, ale chodziło mi właśnie o to, że takie psy jak Kuba mocniej to odzwierciedlają:roll:

Posted

marako napisał(a):
Od każdej reguły są wyjątki. Mam na mysli oczywiście siebie :razz:. Jak wiadomo (niektórym) ostatnio adoptowałam Tajgę właśnie kierując się uczuciami/litością - bo miała trafić do koleżanki, która w ostatniej chwili jednak zrezygnowała ze względu na alergię, a nie mogłam jakoś pogodzić się, jednak zostanie w schronie po tym, jak już "prawie" miała mieć dom.
(Wcześniej już myślałam o Kubie właśnie jako koledze mojej olbrzymki, która uwielbia facetów, a suki niekoniecznie)

Tylko mi chodzi o syt. w których się wszystko tak fajnie nie ułóży :razz:
A jakby Ci sie suki na smierć i zycie żarły - to co byś zrobiła??? Pewnie następny pies byłby baaardziej przemyslany :p
To tez zalezy czy w parze z litoscią idzie odpowiedzialność - jesli tak, to mimo problemów jakos się brnie i walczy. Ale niektórzy tacy listosciwcy nic poza tym nie mają do zaoferowania... Wiem, że nie do tych osób kieruję te słowa, ot ostatnie przypadki mnie tak uczuliły, równiez Kuba stał sie ofiarą braku rozwagi ;) Mam nadzieję, ze nastepni ludzie, to beda już Ci :cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...