Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

hmm to nie tak,
Kuba ma bardzo delikatną psychike i nie znosi przymusu psychicznego, zacina sie kiedy widzi ze bedzie praca(wg niego to on decyduje jaka ona bedzie) On nie szczeka na obcych, on sie obcych boi, sama wiesz ze uwage jego mozna odwrócic ale juz jak obca osoba zechce go czyms poczestowac to on ma to gdzies = stres, a im wieksza presja tym on sie bardziej boi, tak ok metra znosi obecnosc obcego, ale blizej juz pęka.
Zreszta obcy to nie jest problem(taki upierdliwy) Głownie chodzi o to jak zaaklimatyzowac Kube w rodzinie, kiedy dla niego stado składa sie z dwóch członków 1 pies i 1 człowiek.

  • Replies 581
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jakbym czytała o mojej Grace (olbrzymce).
Ona ma nisko próg pobudliwości, jest bardzo wrażliwa i nic na siłę nie wskóra się z nią. Fachowcy przepowiadali nam czarne scenariusz narastającej agresji, a tymczasem prawie 4 lata pracy z psem - i jest coraz lepiej.
Wspaniale przjęła Tajgę. Tajga wciąż prowokuje i próbuje wywalczyć pozycję liderki (warczy, nie dopuszcza Grace do mnie), a Grace znosi to ze stoickim spokojem i obraca zaczepki w żart. W stosunku do zaczepiającego ją naprawdę groźnego rywala, nie podarowałaby na pewno (przeżyłam to już 2 razy - a Grace okazała się naprawdę mocna).
W stosunku do ludzi teżżyczyłabym sobie takiego spokoju, ale i ta jest już o wieeele lepiej niż było.

Jestem laikiem w sprawach psów, ale wydaje mi się, że dla Tutka model 1 pan +1 pies byłby rzeczywiście idealny, ale na krótką metę, a na dłuższą tylko utwierdziłby go w tym, że tak ma być i wzmocnił zachowania aspołeczne. Myslę, że odbudowa/zbudowanie jego poczucia bezpieczństwa wymaga co najmniej parunastu miesięcy, ale raczej musi sięodbywać w warunkach stada większego niż 1+1 z dobrymi przykładami jego uczestników i mocną osobowością właściciela.

Posted

Chyba, że przez rok pierwszy tylko 1+1, a później PO zbudowaniu zaufania i poczucia bezpieczeństwa rozszerzanie stada.
Ale chyba niełatwo taką sytuację znaleźć zwłaszca, że tak trudno w ogóle o adopcje i dobre domy.

Dletego chyba trzeba próbować czegoś rokującego nadzieje, a tymczasem rzeczywiście pozostaje liczyć na umiejętności i czas mosii i życzyć jej jak najwięcej gości, kórych Tutek by nie zjadł, ale których z czasem móglby postrzegać jako niezagrażających.

Posted

Ula_czarnuszka napisał(a):
Malawaszko, jakbyś wystawiała jakieś bazarki na Tutka, to wrzuć tu link :razz: jakby co- będziemy podnosić :p


nooo to macie jak w banku i trzymam za słowo, że nie będę w bazarkach sama ze soba gadać :mad: :lol: Doszły bazarkowe paczuszki od ciebie i od Elitesse :loveu: wczoraj skończyły mi się bazarki dla missieek więc teraz zabiorę się za bazarki dla Tutosława :loveu:

Posted

Trafilam tu z bazarku. Przedarlam sie wlasnie przez caly watek. Ja nie wierze w agresywne sznaucery...no moze sie nie znam za bardzo. Ale mialam w zyciu dwa olbrzymy.
Suczke jako nastolatka, i ona zaginela, wypiela sie mamie ze smyczy ..Boze co ja robilam zeby ja odnalezc...:-( pomijajac lecznice, schroniska, tapetowanie ogloszen, to nawet latalam po miejscach gdzie psy sprzedaja. mloda byla i sadze, ze ktos ja po prostu znalazl i zabral((
Nastepny sznaucer byl ze mna prawie 14 lat..Najlgodniejszy, najwspanialszy pies pod sloncem.Gdy go dostalam bylam w ciazy, balam sie troche, czy nie bedzie zazdrosny o dziecko..Ale skad :-) Pawel jezdzil na tym psie, deptal mu po klejnotach, a On nawet nie drgnal.Moj Rokita, moj kochany diabel. Gdy odszedl nie moglam nawet spojrzec na inne sznaucery...Mam teraz labke i kundelka no i kota :-)
Wiem, psy jak i ludzie maja problemy. On ma prawo je miec, nie znamy jego przeszlosci, mozna sie tylko domyslac. Nic madrego nie umiem poradzic, ani niespecjalnie pomoc. No moze tylko bazarkowo. Ale ja uwazam, ze na wszystko lekarstwem jest milosc i spokoj.No i czas...
Tak po cichutku bede tu kibicowac..

Posted

tak mi żal tego piesa, bo tez mam slabośc do sznupow i tak jak Anna33 mialam dwa olbrzymy,wiem tez co to za gagatki.

Pierwszy byl jescze w dziecinstwie-Lord, to byl pies mojego taty i pies tylko jego, kiedy moj tato zmarl chodzil na grob i lezal tam godzinami ,nawet nie dal sie nikomu innemu wykapac!!!!reszte rodziny tolerowal, nas-dzieciaki pilnowal, moglismy z nim robic wszytsko ale to byl taki nieujarzmiony duch, chodzil wlasnymi drogami,łazil po płotach, zaden nie był dla niego przeszkoda,szlajal sie nie wiadomo gdzie, wracal po kilku dniach do domu, na szczepienie do lecznicy szedl na łancuchu bo był pierwszy do bójki i na dodtaek był mordercą małych, szczekliwych pieskow ktore mu weszly w droge:mad:i tak wszyscy kochali go na zaboj i dozyl ten zboj swoich lat u nas, mimo ze tak bardzo tesknil za panem ktorzy tragicznym zbiegiem okolicznosci go opuscil:shake:

a drugiego wzielam ze schronu jako 6 mc szczenie, oddane przez wlascicieli ktorzy sobie z nim nie poradzili i faktycznie łatwy nie był i na dodtatek rozpuszczony jak dziadowski bicz.Ale wszytsko dalo sie jakos powoli naprostowac.
Poki co policytuje na bazarku dla Tutka...

Posted

malawaszka napisał(a):
gagatki, które ludzie kochają - no więc gdzie ten domek? dostaję o Tutka zapytania różne, ale tylko dlatego, że jest ładny, a jak piszę jaki on jest to zapada cisza...


Nie bój nic, każda potwora znajdzie swego amatora ;) :evil_lol: :loveu:

Pies jest w dobrych łapkach, to go trochę naprawią i będzie dobrze ;)

Posted

Ja myślę o nim właśnie dlatego, że jest taki "trudny". Bo taki jak pokocha to na zabój.
Teraz przymierzam się do myśli o Tutku jako trzecim piesku - to trudniejsze niż 2 tygodnie temu (bo teraz Tajgusia + moja "stara" Grace to już dwa i to niemałe). Jeszcze nie wspominałam mojemu TZ o takiej ewentualności, choć przypadek Tutka dobrze zna z moich opowiadań i czuje sympatię do niego.
Gdyby z kasą było lepiej, na pewno przekonałabym tz do pomysłu trzeciego psa. Trochę może trudno byłoby z takim stadem chodzić na spacery - w tygodniu chadzam sama na kilka siusiu-kupkowych i jeden długi. (tz poza domem w pracy ponad 12 godzin). To przez cały czas próbuję jakoś sobie wyobrazić - brać psy na zmianę, czy jak?
Czy ktoś mi coś podpowie, jak wychodzi się na spacery mając 3 duże pieski jako domowników?

Posted

marako napisał(a):
d
Czy ktoś mi coś podpowie, jak wychodzi się na spacery mając 3 duże pieski jako domowników?


ja nie mam pojęcia :lol: mam dwa i to małe :roll: z demolowaniem też nie wiem jak u nich może być - jak Tajga teraz się zachowuje jak zostają?

Posted

marako z doświadczenia powiem ci że wyjście z 3 dużymi psami jest możliwe tylko jeśli w pełni nad nimi panujesz. Ja daję radę z 3 olbrzymkami ale są w 99% pod moją kontrolą (1% na wypadki jednak zostaje), mimo że 2 z nich są mało towarzyskie do innych psów (w sumie to dawałam radę... ciągle piszę w czasie teraźniejszym a przecież Buni nie ma :() Inaczej nie radzę takich wyczynów bo nie dasz sobie rady w sytuacji jakiejś potencjalnej afery.
Co do zdemolowania domu nie da się przewidzieć :cool3: miałam jedną olbrzymkę totalną demolantkę ale reszta jest ok i nie niszczą. Tyle że są do domu przyzwyczajone a Tutek to niezbyt może być.

Tutek dasz radę! I znajdziesz swojego amatora!

Posted

malawaszka napisał(a):
ja nie mam pojęcia :lol: mam dwa i to małe :roll: z demolowaniem też nie wiem jak u nich może być - jak Tajga teraz się zachowuje jak zostają?

Ostatnio chyba wskoczyła po sucharki na blat kuchenny (bo po powrocie zastałam suchary na podłodze), jeden wleciał z opakowania, ale nie ruszony, bo stłukł się też zrzucony spodek i hałas chyba ją odstraszył; poza tym zastałam też stłuczony szklany dzbanek z posadzonym papirusem (spadł przy wskakiwaniu Tajgi na parapet). Grace nie rusza jedzenia nawet jak jest 1 cm od jej nosa, jeśli nie uzyska zgody, więc to na pewno nie ona.
Ale coraz lepsze są kontakty obu dziewczynek. I Tajga reaguje świetnie na przywołanie i jest ogólnie bardzo pojętna (dalej stara się rządzić Grace, ale już nie tak zajadle)

Posted

[quote name='weszka']marako z doświadczenia powiem ci że wyjście z 3 dużymi psami jest możliwe tylko jeśli w pełni nad nimi panujesz.
W pełni panuję nad Grace (olbrzymką) -ale tylko, gdy nie ma "podejrzanych" ludzi w pobliżu, bo jeśli są - zdarza się jej wtedy (czasem) w amoku nie słuchać, co mam jej do powiedzenia. Myślę, że Tutek mógłby reagować tak samo. Jak widzę kogoś, to po prostu zapinam Grace na smycz. Ale raczej trudno byłoby utrzymać na smyczy 2 olbrzymich furiatów. Tajga do ludzi jest bardzo ufna (na razie - bo Grace może ją nauczyć innych zachowań). Na szczęście u nas raczej rzadko się kogokolwiek spotyka, ale czasem to się zdarza... Wtedy czarno widziałabym Tutka + Grace + Tajgę tylko ze mną.

Posted

marako napisał(a):
W pełni panuję nad Grace (olbrzymką) -ale tylko, gdy nie ma "podejrzanych" ludzi w pobliżu, bo jeśli są - zdarza się jej wtedy (czasem) w amoku nie słuchać, co mam jej do powiedzenia.

W ten sposób to może powiedziec kazdy :lol:
Ja wychodze z założenia, ze następny pies jak pierwszy jest ułozony - ale życie weryfikuje plany :eviltong: Jednak 3 duże psy z czego żaden nie jest 99,999999999% posłuszny, dwa problemy do obcych - zastanów sie nad tym dobrze. To oczywiscie jesli spacery mają być wspólne.

Posted

Odnosnie stadka psow, to jedna zasada, jesli jeden pies zacznie sie zachowywac niesubordynowanie, to trzeba sie liczyc, ze reszta pojdzie za nim. Za duzy klopot i ryzyko z 3 psami, ktore potrafia zaskoczyc. Takie jest moje zdanie. Oj Tutek, niesforny chlopak z ciebie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...