Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 581
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No właśnie... a ja nie mam wpływu na to kiedy Ania zadzwoni, męczę Ją mailami i smsami, opisałam jak pomógł Lenie i Gryfowi - Ania obiecuje że zadzwoni i tak czas leci - źle się nie dzieje, bo wojny między nimi nie ma, tylko szkoda, że się nie poprawia Kuby zachowanie - nie wiem czemu taki opór w tej kwestii - jakbym już mieszkała na wsi to bym zabrała go do siebie, chociaż ja ciągle widzę szansę na to, że on może zostać u Ani na zawsze - ale tylko pod warunkiem że zacznie z nim odpowiednio pracować i jak zobaczy, że są efekty - bo to nie jest zły dom

Posted

malawaszka napisał(a):
Wierciłam, wierciłam i wywierciłam :multi: na początku przyszłego tygodnia Ania i Kuba spotykają się z P. Kłosińskim :multi:


No nareszcie :multi:

Posted

ALEŻ ON WYPIĘKNIAŁ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :crazyeye::crazyeye::crazyeye: CUDDDDDDDDDDDOOOO NIE PIES !!!!!!!!!!!! A jak mu broda szybko odrasta !!!!!!

Posted

oj Tutek nie rozrabiaj! szkoda mi Ani ale tak szczerze to muszę sie do czegoś przyznać, jak Bajer zamieszkał u mnie to z miesiąc trawło takie docieranie się jak opisuje to Ania, do dziś pamiętam złe momenty.

Specjalistką nie jestem ale uważam, że powinni dać sobie szanse a przede wszystkim wymaga to czasu no i chęci ze strony nowej właścicielki.

  • 2 weeks later...
Posted

Spotkanie z P. Kłosińskim już było, opiekunki dostały trochę porad, raz jest lepiej raz gorzej.

tak mi napisała Ania:

trzymamy się w miarę ok. To znaczy Kuba jakoś oswoił się z rzeczywistością panującą w domu i wpadł w wir systematyczności, z jaką pojawiają się domownicy, dostaje jedzenie czy wychodzi na spacery.
Co do wizyty Kłosińskiego, mamy kilka różnych rzeczy. To znaczy podpowiedział nam wiele wskazówek, jak postępować, żeby go zmotywować do nauki czy jakoś wpływać na jego zachowania, To jest jakby jedna część informacji. Mówiąc konkretniej – przykładową zmianą jest zlikwidowanie jedzenia, które do tamtej pory cały czas miał w misce, na rzecz karmienia jeden raz dziennie i używania jedzenia jako formy motywowania do nauki. Dzięki temu szybko udało się go nauczyć siadania (podstawy już miał J), podawania łapy czy leżenia. Rzeczywiście w taki sposób Kuba szybko łapie, czego się od niego oczekuje i uczy się nowych zachowań. I to jest super.

Niemniej jest druga strona medalu – Kłosiński nie powiedział tego wprost, ale dla mnie to jasny wniosek po jego wizycie. Bo oprócz całej gamy naszych zachowań, które wpływają na jego zachowanie (w sensie psa, nie Kłosińskiego ;)), jest jeszcze to, co Kuba wnosi temperamentalnie/ osobowościowo. I to jest rzecz, której nie jesteśmy w stanie zmienić, a nawet jeśli – to niewiele i pod wpływem długiej i systematycznej pracy nad nim. Psy – tak jak ludzie – na sytuację zagrożenia reagują wycofaniem bądź atakiem. U Kuby niestety dominuje ten drugi sposób L Co więcej – po jego doświadczeniach jest niestety tak, że próg, przy którym sytuacja ma charakter zagrażający jest stosunkowo niski. Co oznacza, że po prostu trzeba być ostrożnym, Do tego dochodzi bardzo ważny wątek nie lubienia przez Kubę facetów L Próbował atakować także Kłosińskiego i generalnie agresywnie reaguje na wizyty facetów w domu. Trzeba wtedy bardzo uważać.
Kolejny wątek dotyczy wieku Kuby. Mimo iż został oceniony na 2-4 lata zachowuje się cały czas jak szczeniak. Jest niezdarny, nie stosuje się do zakazów i każda sytuacja jest dobra do zabawy. Stąd jego zamiłowanie do gryzienia wszystkiego, co znajdzie się na horyzoncie. Każda zabawa z nim kończy, jak już się rozbryka, kończy się gryzieniem po rękach i/lub nogach, co bardzo zniechęca. Czasem wystarczy dać mu do pyska zamiennik – zabawkę lub coś innego, czasem nie wystarcza i po prostu trzeba go wyrzucić na zewnątrz, aż się uspokoi L Jest mistrzem w porywaniu rzeczy, które znajdą się w zasięgu jego paszczy


Nie wiem co dalej, jak byłam z TZ z Kubą na spacerze to nie było agresji żadnej do niego. Tak jakoś nie wyczuwam sympatii do Kuby w mailu - nie wiem czy mam rację czy nie - strasznie mi źle z tą sytuacją

Posted

Witam, to ja, szczęśliwa opiekunka Majeczki, sznaucerki z Koszalina. Ja mam podobne odczucia - w wypowiedzi nt Kuby nie wyczuwam serca, czy sympatii, tak jakby nie patrzono optymistycznie na możliwość utemperowania chłopaka. A szkoda! Maja, gdy przestała się bać, okazała się niezłym diabełkiem, też nienawidzi facetów (nie wszystkich! do niektórych się łasi i przymila, dla innych manifestuje obojętność, ale są i tacy, których pożarłaby w całości:angryy:), ściga rowerzystów, ale ze wszystkim można sobie poradzić np. odwracając jej uwagę. Nie powiem, było ciężko, ale jest coraz lepiej, rezydentka, też sznaucerka, do tej pory "ustawia" Maję, ze zmiennym rezultatem:lol:, ale wierzę, że wszystko zmierza ku dobremu. Pozdrawiamy i życzymy Szczęśliwego Nowego Roku:laola:

Posted

Rzeczywiście gdyby do tej relacji dodać nieco serca i ciepłego podejścia brzmiałaby lepiej. I gdyby przekazywać pozytywne uczucia Kubie praca tez by szła lepiej. Czy Ania jeszcze choć trochę lubi tego psiaka? Czy tylko wykonuje te wszystkie wskazówki z automatu? Poza całą pracą sznaucer musi czuć się akceptowany i kochany, inaczej nici z całej pracy...

Posted

no własnie - jak zapytałam kiedys w mailu o to, czy go jeszcze lubi to odpisała, ze oczywiście tak, że oprócz tego, że są te gorsze chwile to też się nadal przytulają i bawią - mam nadzieję, ze to jest prawda, że tylko ma taki styl pisania - nie wiem co zrobić bo na ogłoszenia nie ma za bardzo odzewu póki co - szlag by to trafił no :placz: no i nie wiem jak z tym szukaniem dla niego domu bo prosiłam już kilka razy o nowe fajne zdjęcia do ogłoszeń bo na pewno mu bródka urosła i wyładniał no i tych zdjęć nie ma - więc może jednak Ania nie bardzo chce go oddawać :niewiem:

Posted

Możecie przekazać Ani, ze Lump (dawniej Kuba ... :cool3:), po wzięciu ze schroniska przez kilka miesięcy tez broił... (większość psot i walki o "wychowanie psa" opisana jest w blogu Lumpa)
Kradł co popadnie, nawet żarcie z lodówki pod pachą swej Pani :mad:
Do tej pory jak chwyci coś, to oddać nie bardzo chce.
Podobnie jak Kuba rozbawiony musi coś międlić w pysku, jak nie znajdzie kapcia czy zabawki, to łapie za ręce (na szczęście umie to robić delikatnie).
Przez pewien czas próbował nas zastraszyć basowym warczeniem, ale mieliśmy już takiego cwaniaka, tylko mniejszego i się nie daliśmy :evil_lol:
Parę razy musiałem zaryzykować z dusza na ramieniu - np. gdy zamknęliśmy go na czas wyjścia w ogrodzie, a po powrocie zastaliśmy stojącą na 2 łapach i walącą w szybę drzwi furię z obłędem w wywracającą oczami z wyszczerzonymi kłami etc ...
Jak wyszedłem do niego do ogrodu (z pełnym pampersem ... :diabloti:) i zawołałem spokojnie, to misiaczek przybiegł prawie się czołgając i merdając z radości kikutem :evil_lol:
Z takim psem nie należy próbować rozwiązań siłowych. Trzeba być stanowczym i konsekwentnym, ale czynić to tak aby maksymalnie uniemożliwić mu czyny zabronione, a nie musieć interweniować. Zamknięte drzwi nie do sforsowania są lepsze niż konfrontacja z wyganianiem jak już wszedł!
Trenować posłuszeństwo na mniej istotnych rzeczach, za to przy których ma motywację - np. położyć dywanik metr od stołu i przy każdym posiłku kazać mu tam leżeć grzecznie w oczekiwaniu na koniec obiadu po którym dostanie miskę i "coś jeszcze" za grzeczne leżenie...

Marne zdjęcie, ale pokazuje jak stadko czeka na swoją michę po tym jak my zjemy...


Aha, czasem Lump, który w końcu okazał się dobrym i posłusznym psem, znowu się "zatnie" i ani rusz ... np. nie chce zejść z kanapy...
Wtedy do roboty wkracza spryskiwacz do kwiatków i strumień wody na tyłek :diabloti: . Wieje aż się kurzy! Totalnie bezkonfrontacyjna metoda wymuszenia posłuszeństwa - czasem wystarczy tylko mu spryskiwaczem pogrozić,a już wieje :evil_lol:
Niech Ania spróbuje, może i u niej zadziała!

Nie czytałem całego wątku, ale gdyby go przeprowadzała do siebie (o ile jeszcze tego nie zrobiła) to jest to idealny moment (zmiana terytorium) na wprowadzenie NOWEGO ŁADU ;)
Tylko trzeba od razu twardo i konsekwentnie wymusić nowe reguły gry - i to OD PIERWSZEJ MINUTY pobytu!
Pies w nowym miejscu łatwiej przyjmie nowe reguły niż ich zmianę w starym miejscu, więc można jeszcze zacząć "od nowa" i próbować go "ulepić" od początku

Pozdrowienia dla Kuby od Kuby vel Lumpa





Poprawiłem trochę to zdjęcie Kuby, gdyby jednak musiał szukać nowego domu...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...