evel Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 Ozierek, wystarczy się cofnąć parę stron i poczytać. Zu nareszcie zakumała, że frisbee można złapać też w locie! :multi: :loveu: Quote
drachena Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 evel gratulacje, planujecie kiedyś spróbować swoich sił w zawodach? :) Quote
evel Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Trudno powiedzieć, niby nie wolno mówić "nigdy" ale jakoś nie bardzo to sobie wyobrażam. Zresztą przy suczowych problemach zdrowotnych "podwórkowe" frisbee nam wystarcza ;) Quote
Voute Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 a bardziej myślisz nad freestyle czy t&f? ;) (mam nadzieję, że nie robię offa) Ja osobiście się poddałam. Nigdy więcej frisbee z tym psem. Quote
evel Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, nie jesteśmy aż tak zaawansowane :eviltong: Zresztą ostatnio pogoda nam krzyżuje plany ciągle, bo albo upał i szkoda mi psa męczyć, albo potworne chmary komarzysk :roll: Quote
Asia&Kleo Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 evel napisał(a):Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, nie jesteśmy aż tak zaawansowane :eviltong: Zresztą ostatnio pogoda nam krzyżuje plany ciągle, bo albo upał i szkoda mi psa męczyć, albo potworne chmary komarzysk :roll: My mamy dokładnie ten sam problem z pogodą. A wieczorem nie ma co ćwiczyć, bo pies nie widzi dysku :/ Quote
Daga&Maks Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 my też mamy ten problem, ogólnie przez całe lato pies widział dysk dosłownie kilka razy, najpierw kontuzja, potem cały czas padało, a teraz upały Quote
Unbelievable Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 a ja mam mega psa który się zbyt szybko rozprasza i też mogę o zawodach frisbee zapomnieć :roll: Quote
Voute Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Unbelievable napisał(a):a ja mam mega psa który się zbyt szybko rozprasza i też mogę o zawodach frisbee zapomnieć :roll: A ja mam psa, który w ogóle sie nie chce bawić, więc mogę zapomnieć nie tylko o zawodach, ale i w ogóle o trenowaniu. Tak więc nie masz najgorzej :) Quote
Unbelievable Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Voute napisał(a):A ja mam psa, który w ogóle sie nie chce bawić, więc mogę zapomnieć nie tylko o zawodach, ale i w ogóle o trenowaniu. Tak więc nie masz najgorzej :) ta, mój też się bawić nie chciał :diabloti: ale już chce :evil_lol: Quote
Voute Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Unbelievable napisał(a):ta, mój też się bawić nie chciał :diabloti: ale już chce :evil_lol: To i tak się ciesz, że chce. Bo moja nie chciała i nie chce dalej :D Quote
Unbelievable Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Voute napisał(a):To i tak się ciesz, że chce. Bo moja nie chciała i nie chce dalej :D bez ciężkiej pracy nie ma nic :) Quote
Voute Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Unbelievable napisał(a):bez ciężkiej pracy nie ma nic :) W moim przypadku nawet z ciężką pracą nie ma nic :) Po prostu mój pies nie lubi się bawić i tyle. Szarpakiem czasami się zainteresuje, ale też okazjonalnie. EDIT: właśnie wyszłam się z psem pobawić. Z nadzieją, że zechce, bo z tydzień (jak nie więcej) zabawki nie widziała. Wołam ją, pokazuję szarpak, bierze w pysk, ale zaraz wypuszcza, więc nawet się poszarpać nie mogę. To rzucam zabawkę na parę kroków i uciekam w drugą stronę, wołam. Leci do mnie wooolnym truchcikiem, przyszła, znów chcę się poszarpać, wypuściła zabawkę i poszła. Cała ta zabawa trwała niecałą minutę i nie było "najlepszego momentu", gdzie mogłabym ją przerwać, bo pies w ogóle się nie interesował szarpakiem. Quote
drachena Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Wy przynajmniej macie psa który nie jest żywą wykładziną ;) Quote
Unbelievable Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Voute napisał(a):W moim przypadku nawet z ciężką pracą nie ma nic :) Po prostu mój pies nie lubi się bawić i tyle. Szarpakiem czasami się zainteresuje, ale też okazjonalnie. EDIT: właśnie wyszłam się z psem pobawić. Z nadzieją, że zechce, bo z tydzień (jak nie więcej) zabawki nie widziała. Wołam ją, pokazuję szarpak, bierze w pysk, ale zaraz wypuszcza, więc nawet się poszarpać nie mogę. To rzucam zabawkę na parę kroków i uciekam w drugą stronę, wołam. Leci do mnie wooolnym truchcikiem, przyszła, znów chcę się poszarpać, wypuściła zabawkę i poszła. Cała ta zabawa trwała niecałą minutę i nie było "najlepszego momentu", gdzie mogłabym ją przerwać, bo pies w ogóle się nie interesował szarpakiem. a smakołyki od czego są? mój pies dzięki smakołykom pokochał zabawki ;) kiedyś też tak samo reagował, identycznie wręcz, teraz piłeczki kocha i uwielbia Quote
Voute Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Unbelievable napisał(a):a smakołyki od czego są? mój pies dzięki smakołykom pokochał zabawki ;) kiedyś też tak samo reagował, identycznie wręcz, teraz piłeczki kocha i uwielbia W moim przypadku smakołyki są od tego, żeby pies zupełnie olał zabawkę i interesował się żarciem. Niestety, w obliczu nawet suchej karmy wartość zabawki spada od 0 do -1 :D Jakieś pół roku temu, będąc totalnie zdesperowana, wygotowałam psu sznur w rosole. Efekt jest taki, że sznur niczym się nie różni od innej zabawki, czyli efektu nie ma. Wcześniej jeszcze frisbee służyło mojemu psu za miskę. A jakiś czas temu zabrałam na spacer Konga z jedzeniem - pies oblizał i poszedł dalej. Próbowałam także ukształtować psu branie zabawki na komendę - po 1 spojrzeniu i k/s pies patrzył tylko na mnie i na moje smaczki za plecami czy tam w kieszeni. Quote
Unbelievable Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Voute napisał(a):W moim przypadku smakołyki są od tego, żeby pies zupełnie olał zabawkę i interesował się żarciem. Niestety, w obliczu nawet suchej karmy wartość zabawki spada od 0 do -1 :D Jakieś pół roku temu, będąc totalnie zdesperowana, wygotowałam psu sznur w rosole. Efekt jest taki, że sznur niczym się nie różni od innej zabawki, czyli efektu nie ma. Wcześniej jeszcze frisbee służyło mojemu psu za miskę. A jakiś czas temu zabrałam na spacer Konga z jedzeniem - pies oblizał i poszedł dalej. Próbowałam także ukształtować psu branie zabawki na komendę - po 1 spojrzeniu i k/s pies patrzył tylko na mnie i na moje smaczki za plecami czy tam w kieszeni. to jak ty uczysz czegokolwiek tego psa skoro on patrzy tylko na smakołyki? one nie są od tego żeby były głównym zajęciem psa, ty masz być jego głównym zajęciem a smakołyki wydajesz jak coś zrobi... Quote
Voute Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Nie patrzy cały czas na smaki, bo z reguły są schowane. Skupia się na mnie, może w poprzednim poście źle się określiłam. Ale mojego psa zabawka po prostu nie interesuje, ciężko wyklikać branie zabawki skoro pies nie patrzy na nią, tylko na mnie. I owszem - nagroda jest wydawana za dobrze wykonane ćwiczenie, a nie żeby pies je wykonał. I losowo. Wiem, że spaprałam to jak mój pies był szczeniakiem, bo wtedy miała głownie sama do dyspozycji jakieś gryzaki, a ja z nią się mało bawiłam, i zazwyczaj w domu. Bo w pokoju, jeśli nie pracujemy z jedzeniem, nie ma problemu z zabawą - pies się przeciąga, aportuje itd. Gorzej w ogródku, a poza nim, na spacerze, w ogóle poziom zainteresowania jest -1000. Quote
evel Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 To jak kształtujesz podawanie zabawki, skoro pies na nią nie patrzy? Quote
Unbelievable Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Ale skoro ty nie potrafisz ukształtować podawania zabawki bo pies się na nią nie patrzy tylko na ciebie to jak ty go uczysz czegokolwiek? mogłabyś z tego kształtowania nakręcić filmik? ciekawi mnie to strasznie ;) Quote
Voute Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 No właśnie nie kształtuję, pisałam, że nie wyszło, bo pies spojrzał raz, potem czekałam, ale pies patrzył tylko na mnie i jedyne, co robił, to zmieniał pozycję z waruj na siad.... Ale ja się nie bawię w kształtowanie, to był wyjątek, z regły psa naprowadzam, udało mi się tylko ukształtować dotykanie pudełka nosem (bo pachniało karmą ;) ) Quote
evel Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 To zacznij! :) Jak możesz wymagać od psa myślenia, zabawy, pracy, skoro nie uruchomiłaś jego mózgownicy? :cool3: Quote
Voute Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 W takim razie od kształtowania czego powinnam zacząć? Nie sprawdzi się wchodzenie na coś/do czegoś, bo jak tylko kładę na podłodze książkę, to mój pies od razu na nią wchodzi (to też było naprowadzane). Mój pies już uruchomił mózgownicę - w ogrodzie zawsze myśli, czy powinna pobiec pod płotem, czy nie :D Quote
Unbelievable Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 no to podnoszenie zabawki z podłogi chociażby ukształtuj. Albo targetowanie ręki/ długopisu Quote
Voute Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Przed chwilą postanowiłam za waszymi radami pobawić się w kształtowanie dotykania nosem kawałka szmatki. Jak szmatka była u mnie w ręce, to pies dotykał, k/s. Jak położyłam na ziemi, to był cały arsenał sztuczek - warowanie, siadanie, podawanie łap, machanie łapą, proszenie, tylko nie targetowanie szmatki. To szmatka wróciła do ręki i znowu to samo. Potem położyłam na ziemi, pies dotknął nosem, k/s, potem znowu nie wiedział co zrobić, ale po jakiejś chwili znowu wąchał, to k/s. Jeszcze tak parę razy (w adekwatnych odstępach czasowych...) i położyłam szmatkę na taborecie. Znowu pies mi prezentuje, czego to on nie umie... To szmatka na podłogę i zaraz na taboret. Myślę, że trochę pies rozumie, ale jeszcze nie do końca, bo przy tym robi milion innych rzeczy - szturcha szmatkę łapą, kładzie się, siada, cofa się... Po kilku sesjach może zrozumie. I co dalej, co zrobić, żeby pies wziął to do pyska? Czy może coś źle robię i powinnam inaczej? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.