Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 429
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Magija - ja też mam psio- kocie zdjęcia :lol:

buldożek i kot



i jeszcze



to wygląda tak ładnie, ale gdy tylko Pepe zauważy obcego kota, to zamienia się w mordercę - juz raz musiałam jednego futrzaka ratować, bo zlekceważył prosiaka i nie uciekał ....

a na tym drugim zdjęciu widać, kto się myje, a kto nie

Posted

Magija, a Ty sama robisz takie cuda ??? Bo jeśli tak, to ja bym chętnie zamówiła takie poddupki, tylko że nie kocie a buldożkowe..co Ty na to ?

widziałam podobne w jednym modnym sklepie i były baaardzo drogie, na takie mnie nie stać. Ale gdyby Twoje były w rozsądnej cenie, to może na Święta dla prosiaczków miałabym fajny prezent.......

Posted

a mi buldożkowa :) dla białej i czarnej bulwy :)
bardzo trzymamy kciuki za Gizma i Was...żeby Gizmo zmądrzał a wy żebyście wytrwali do czasu jego "zmądrzenia"...moje psy niestety to kotomordercy :(...przynajmniej Gucio reszta tylko gania...a dziwi mnie to jak 80-cio kilogramowy pies...mało zwrotny i raczej przyciężki może w 3 sekundy dogonić każdego kota , który jest sprytny zwinny i szybki??? parę razy już ściągałam koty z mojej brzozy bo wlazły ze strachu tak wysoko, że bały się zejść...no przecież po strażaków nie będę dzwonić ;)
Gizmo!!! Łobuzie...a fe!

Posted

Moje drogie, zobaczymy co się da zrobić w kwestii podpupek, może, może pomyślę

Inez de Villaro - tego się właśnie obawiam, kotomordercy, wiem, że zrobiłam błąd umieszczając go w osobnym pokoju, jednak boję się puścić luzem. Gizmo 80 kg nie waży, jednak ciągnie jak 60 kg - to pewne.
Jedziemy do Macka do pracy i pedzimy do weta z draniem, może Ani coś wpadnie do głowy.
Gizmo w samochodzie zachowuje się wzorowo.

Posted

och...ja ja bym chciała, żeby któryś z moich psów zachowywał sie w samochodzie wzorowo!!! Gucio koniecznie musi siedzieć na przednim siedzeniu obok kierowcy...Ptysio wychodzi przez okno, Barney lata po całym aucie i dyszy jakby umierał a Demon dyszy takim śmierdzącym chuchem że można umrzeć jak w komorze gazowej...toteż nie jeździmy często z ww. przyczyn:)
pozdrawiamy i czekamy na postępy Gizma

Posted

No dobrze, postaram się wszystko złożyć do kupy. Gizmo jest psem zupełnie innym niż się tego spodziewaliśmy i przedstawiała nam go Lavinia. Lubi mężczyzn, atakuje kobiety, próbuje je zdominować, te, które się nie przelękną i przekonają go do siebie zabawką czy "tiu tiu" mogą być. Wczoraj zaatakował dwie moje koleżanki, a będąc ze mną w sklepie reagował agresja na większość wchodzących tam klientek - na panów wręcz przeciwnie, poza tym zauważyłam, że im większy mężczyzna, tym większy szacun. W momencie kiedy zaczyna być agresywny, nie słyszy nic, nie zwraca uwagi na komendy, krzyk - jedyna metoda jaka na niego zadziałała była kolczatka i taką, z małymi kolcami dostał - nie wiem co prawda czy buldożek może nosić kolczatkę, ale dopóty nie zostanie zaszczepiony na wściekliznę wolałabym nie ryzykować.
Ta agresja w stosunku do kobiet wyklucza jego pobyt w sklepie, a tak planowaliśmy, bo skoro Gizmo nie jest nauczony zostawania samemu w domu, niszcząc przedmioty i ujadając musiał by chodzić z mężem do sklepu.
Stosunek do kotów powoli zaczynamy rozumieć - wszystko jest dobrze, dopóty kot nie zacznie uciekać - wtedy ze zwykłego obiektu zamienia się w obiekt pożądany do upolowania. Wczoraj Gizmo został zaprowadzony do lecznicy, gdzie koty w klatce w ogóle go nie interesowały, chodził, patrzył, wąchał. Kociak chodzący spokojnie po podłodze, również nie wzbudzał agresji, tylko zainteresowanie. Natomiast kociaki w transporterze, które nagle prychnęły i poruszyły się dość gwałtownie wywołały agresywny atak na transporter i w tym momencie pomogła kolczatka.
Nie wiem czy w związku z tymi zachowaniami jest w ogóle szansa na to, że będzie kiedykolwiek żył z kotami normalnie - nie byłam przygotowana na takie wyzwanie.
Gizmo ma różne fobie, myślę, że pomału w życiu codziennym można je poznawać. My już wiemy, że należy unikać przy nim dezodorantów, sprayów i innych ze stężonym powietrzem - wpada po prostu w szał, nie wiem, być może ktoś kiedyś w niego psikał, być może ktoś zrobił mu krzywdę - w każdym razie warto to wiedzieć, bo zareagował bardzo gwałtownie - widać, ze się mocno przestraszył.
Boi się szczotki do zamiatania, chce atakować i zniszczyć przeciwnika (z odkurzaczem wręcz przeciwnie, po prostu schodzi mu z drogi)
Uwielbia natomiast spryskiwacz do wody - wprost promienieje na widok jego, chce łapać wodę i szaleć.
Myślimy, ze był bity, bo gwałtowniejsze ruchy obok jego głowy go płoszą, mruży oczy i kuli uszy.
Nie posikuje już z radości, co zdarzyło mu się pierwszego dnia, wczoraj mimo wielu szczęśliwych chwil nie posikiwał, wieczorem minimalnie z piłka w zębach.
Został wczoraj zbadany - jest zdrowy, jedynie mamy go karmić karmą bez kurczaka, bo ma nieładne różowe łapki i brzuszek - kupiliśmy acane lamb&rise. W poniedziałek jadę z nim na szczepienie na wściekliznę.

Piszecie o tym, że dziwicie się jak bulwa może być agresywna, wczoraj w lecznicy rozmawialiśmy z naszym znajomym, właścicielem dwóch bulw, w tym babci bulwy, kochanej starowinki, który na nasze pytanie, co robić kiedy jest agresywny, odpowiedział z rozbrajająca szczerością, ze nie wie, bo jego bulwy nigdy nie były agresywne.

Wczoraj usiłowaliśmy spać razem a Gizmo miał zostać zamknięty w pokoju, jednak jego piski po 23 spowodowały to, że musiał iść spać do niego Maciek - myślę, że jeszcze chwila i ktoś z sąsiadów wkurzył by się porządnie.

Dziś kolejna próba kocio-gizmowa, na smyczy, w kolczatce, choć powiem szczerze, ze coraz czarniej to widzę po prostu.


edit: literówki

Posted

Widać z tego co piszesz, że Gizmo musiał mieć dużo traumatycznych przeżyć. Jest pewnym, że to ludzie tak pokiereszowali jego psychkę. Czy da się to zmienić?
Może powinien trafić do domu bez innych zwierząt, dzieci, gdzie właściciele bedą mogli poświęcić czas tylko jemu próbując zwalczyć jego fobie i nauczyć go zufania dla ludzi.
Chcieliście dobrze, ale czasmi rzeczywistość nas przerasta. Gizmo jest dużym wyzwaniem. Czy w takiej sytuacji dom z 5 kotami jest dla Gizma najepszym domem???

To trudne pytanie i wasze dylematy są zrozumiałe. Tym bardziej, że koty mieszkały u was wcześniej.
My jak braliśmy od Lavinii Gustawa też uzależniliśmy jego bycie w naszym domu od tego czy Gustaw zgodzi się z naszym królikiem. Jeżeli byłoby źle byśmy musieli niestety go zwrócić.

Musisz wszystko bardzo rozsądnie przemyśleć, a wtedy na pewno podejmiesz właściwą decyzję

pozdrawiam,
Joanna

Posted

Gizmo jest psem zupełnie innym niż się tego spodziewaliśmy i przedstawiała nam go Lavinia.


Magija, z całym szacunkiem - mam takie wrażenie, jak gdybyś obwiniała mnie za to, że Gizmo jest inny niz mówiłam...a tego po prostu nie rozumiem.
To ja mówiłam Ci o agresjii Gizma do mężczyzn, fakt, ale poparte to było Twoją długą rozmową z Martą, u której pies był i u której zaatakował mężczyznę. To ja równiez powiedziałam Ci o tym, że gdy Marta z koleżanką przyjechały po niego, w pierwszym odruchu rzucił się na nie z zębami. I to za moja namową napisałaś do byłego właściciela ( adres mailowy przecież też dostałaś ode mnie ) z pytaniem, czy przypadkiem nie był bity, bo tak mi się właśnie wydawało.....

Gizmo nigdy nawet na mnie nie warknął, ani nie spojrzał krzywo, na Pati z tego co wiem też nie. Nie atakował moich kotów, tylko psy. Co do dezodorantów i innych rzeczy, tego nie wiem, to rzeczywiście są rzeczy, których można się dowiedzieć w codziennym przebywaniu z psem. A na Ciebie też zareagował od razu pozytywnie, przy pierwszym spotkaniu.

Nie rozumiem stanowiska pt " nie jest taki jak mówiła Lavinia ". Czego to ma dowodzić ? U mnie był taki, u Pati inny, u Ciebie jeszcze inny, a u swojego właściciela był pewnie zupełnie odmienny. Juz wiemy, ze właściciel kłamał, mówiąc, że pies nigdy nie był bity - ja miałam takie wrażenie od początku.

Jak wiesz to ja właśnie nie mogłam się zdecydować przez dłuższy czas, czy Gizmo ma jednak jechać do Was, czy nie - sama miałaś o to żal, że nie piszę Ci konkretnie. W końcu po wielu rozmowach decyzja zapadła.Teraz z Gizmo jest problem - ja od początku jestem w pełnej gotowości, w każdej chwili mogę po niego jechać. Po pierwszym wieczorze u was, Maciek w rozmowie telefonicznej powiedział mi, bym następnego dnia przyjechała po Gizmo - natychmiast powiedziałam ok, mimo tego, ze wydawało mi się, że może to za krótko, by spróbować rozwiązać problemy... Póżniej Ty napisałaś, by jednak nie przyjeżdżać. Dobrze. Staram się pomóc w miarę możliwości, proponuję jakieś opcje, jednak cały czas mam wrażenie, że Ty masz do mnie żal o to, że Gizmo nie jest taki jak myślałaś.....a przecież to jest pies po przejściach !!!

Jeśli cokolwiek wiadomo o moich adopcjach, to raczej to, że nie oddaję psów byle szybko i byle pozbyć się problemu - na Gizmo byli chętni przed wami, jednak nie było nawet w mojej głowie takiej opcji, by dostali psa. Tym bardziej nie rozumiem tych tekstów - niczego przed Tobą nie zatajałam, ani tego, że zjadł futrynę, ani tego, że wył gdy był zamknięty, ani też tego, że atakuje psy, czy sika gdy się cieszy. Mało tego - podałam Ci kontakty do właściciela, Marty i Pati, tak abyś sama mogła zadać pytania. To, ze jest teraz inny, może być wynikiem tak wielu czynników - inni ludzie, miejsce, zwierzęta, skojarzenia - naprawdę możliwości są wręcz nieskończone. Dlatego tez po raz kolejny mówię, że nie rozumiem Twojego podejścia - ja wiem, ze jest wam ciężko i staram się pomóc, ale oskarżanie mnie o to, ze pies nie jest taki, jak mówiłam, nie rozwiąże problemu.

W dalszym ciągu jestem gotowa po niego przyjechać, nawet dziś.

Posted

Tak właśnie jest z psem po przejściach...nigdy nie wie się, co tak naprawdę w nim siedzi i kiedy się uaktywni!!!
Jedna koleżanka z tego forum adoptowała bardzo steranego życie psa ze schronu, jechała po niego 500 km ...nikt nie ukrywał , że będzie łatwo...ale to jak ich przywitał przeszło wszelkie oczekiwania...wykazał agresję w stosunku do dzieci koleżanki...mogła w tym momencie zapakować sie do samochodu i wrócić do domu bez psa, ale wtedy ten dokończyłby życie w schronie...nikt by go nie wziął...tak wies koleżanka wielka duchem wzięła na siebie to wyzwanie i żyją już tak razem dość długo...oczywiście wymagało to pracy...wiele cierpliwości i samozaparcia ale udało się...
drugi przykład , to mój Gucio, który na początku po przywiezieniu Ptysia wpadł w taki stres, że wyniosłam sie na górę domu...chciał małego pożreć...ale kilka telefonów od osób znających się na psim charakterze szczególnie doga de bordeaux ...zmiana mojego zachowania i po trzech dniach rozpoczęliśmy pokojową egzystencję....
Piszę to po to, żeby pokazać, że socjalizacja zwierząt ze sobą zawsze jest trudna ale bardzo często możliwa tylko wymaga czasu i cierpliwości...nie oceniam tego przypadku, bo nie znam Gizma i nie jestem specjalistką, ale daję przykłady trudnych sytuacji, z których jednak znalazło sie wyjście....oczywiście nie twierdzę, że udaje się za każdym razem...więc trzymamy kciuki za Was!

Posted

Stwierdzam fakty - opisuję zachowania Gizma, analizuję, oczekuję rad doświadczonych osób, bo my jesteśmy w powijakach. O kotach mogę powiedzieć wiele, psy to zupełnie inna psychika.
Proszę zrozumieć i nas nie atakować, my także nie ukrywaliśmy tego, że jesteśmy osobami, które z psami mają kontakt sporadyczny, a układanie psa to dla nas czarna magia.
Nie ma do Gizma przecież pretensji o to, że zachowuje się tak czy inaczej - to nie jego wina, to wina sytuacji, które przeszedł w swoim życiu i ludzi, których spotkał na swej drodze.
Nawet gdybyśmy mieli żal czy pretensje, to niczego to już nie zmieni - bo przecież chyba chodzi o Gizma prawda?
Kierujemy się radami doświadczonych piesomaniaków, czy damy radę - tego nie wiem.
Lavinio, wiem, że możesz go zabrać, tylko co potem?

Posted

wiesz, ja jestem impulsywna i to co w głowie, to od razu na języku :eviltong:

ale teraz, po naszej telefonicznej rozmowie, już jest ok..


Magija walczy dalej, w międzyczasie obgadujemy możliwe scenariusze - zobaczymy co będzie

jedno jest pewne - Gizmo to fantastyczny pies, któego ktoś bardzo skrzywdził. Jeśli uda się wyprostować jego problemy, będzie najwspanialszym i najwierniejszym przyjacielem....

Posted

być może to reakcja na zapachy? Skoro negatywnie reaguje na psikanie perfumami być może osoby które pachną w określony sposób wyzwalają w nim agresje. Wydaje się to dość głupie ale mogłoby tłumaczyć czemu niektóre osoby uwielbia a inne chce atakować... to byłaby podobna zasada jak nienawiść wielu psów do listonoszów.

Posted

to ze jest agresywny do kobiet to pierwsze słysze. jestem ja, moja mama. zabierany był do sklepów gdzie były kobiety, macany przez znajome nigdy nie wykazał w stosunku do nikogo agresji. Do psow tak do ludzi nie.
Ja zawsze powtarzam pies w kazdym domu i u innego własciciela moze zachowywac sie oddmiennie. Oczywiscie jest szereg zachowac , ktore się potwierdzą ale sa tez i takie o ktorych nie wiemy .
Duze znaczenie ma nowy własciciel psa. Jak sie do niego odnosi, czy jest stanowszy , konsenkwentny , asertywny. Psy bardzo szybko wyczują z kim ze tak powiem moga sobie pogrywać a z kim nie. Na co moga sobie pozwolić na co nie.
jesli moge cos podpowiedzieć to wieczorem zadbajcie o to aby był zmęczony czyli porzadnie wybiegany i wyciszony czyli nie dostarczajcie mu nic co mogło by go pobudzać ( zabawki, pluszaki, piłeczki etc). Musi byc tez najedzony.

Posted

pati napisał(a):
to ze jest agresywny do kobiet to pierwsze słysze. jestem ja, moja mama. zabierany był do sklepów gdzie były kobiety, macany przez znajome nigdy nie wykazał w stosunku do nikogo agresji. Do psow tak do ludzi nie.
Ja zawsze powtarzam pies w kazdym domu i u innego własciciela moze zachowywac sie oddmiennie. Oczywiscie jest szereg zachowac , ktore się potwierdzą ale sa tez i takie o ktorych nie wiemy .
Duze znaczenie ma nowy własciciel psa. Jak sie do niego odnosi, czy jest stanowszy , konsenkwentny , asertywny. Psy bardzo szybko wyczują z kim ze tak powiem moga sobie pogrywać a z kim nie. Na co moga sobie pozwolić na co nie.
jesli moge cos podpowiedzieć to wieczorem zadbajcie o to aby był zmęczony czyli porzadnie wybiegany i wyciszony czyli nie dostarczajcie mu nic co mogło by go pobudzać ( zabawki, pluszaki, piłeczki etc). Musi byc tez najedzony.

No widzisz Pati, u Was faceci u nas baby są beee
teraz się śmieję, ale wczoraj do śmiechu mi nie było
oczywiście, że możesz podpowiadać, liczymy na Wasze rady, my nie mamy doświadczenia, więc tylko słuchając innych możemy się uczyć.
W takim razie na noc zabawki pójdą spać do zamykanego pudełka.
Wczoraj wieczorem mieliśmy maraton piłkowy na podwórku, więc dziś również sobie pobiegamy.
Od dziś Gizmo ma szlaban na łózko - tak mi poradzono i tak też się stanie - koło łóżka dostanie normalną, ludzką poduchę w powłoczce i tam będzie miał spać. Gizmo - w tym domu kochamy koty, więc dopóty łaciata główka tego nie zakoduje, to i przywilejów mieć nie będziesz.

pęknie mi serce czy nie?

Posted

Magija,
nikt na pewno nie będzie miał do ciebie pretensji jeśli się nie uda. Widać, że jesteście dobrymi ludźmi i już wzięliście w pewnym sensie odpowiedzialnośc za Gizmo. Jednak pamiętajcie że Lavinia cały czas podkreśla, że macie wybór - Gizmo może wrócić.
Myślę jednak, że warto jeszcze spróbować, żeby lepiej go poznać i wtedy podjąć decyzję. Zróbcie to przede wszystkim ze względu na Gizmusia. On zasłużył na to, żeby dać mu szansę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...