Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Szczerze Dorota? Ja się załamałam, jak to przeczytałam.

Kolczatka cały czas na spacerach? No to masz teraz problem z chodzeniem na smyczy, pies przyzwyczaja się do bólu, kolczatka nie jest obroża spacerową, to stosowane tylko w przy psach z mocnym charakterem element szkolenia.
To nie obroże, kantary itp rozwiązują problemy, tylko odpowiednie postępowanie, karcenie i nagradzanie, bo co z tego, że w jakiejś obroży pies będzie szedł ładnie, zostanie założona inna i znów będzie to samo.

U nas w schronisku, wszystkie psy ciągną, bo są niewybiegane i wyjście z boksu to dla nich raj, mimo to, nie posiadamy kolczatek!

Czemu osoba, która stosuje kary jest w oczach psa, kimś przed kim czuje respekt, kogo się słucha? Proste, pies to stworzenie, które musi mieć czarno na białym pokazane co mu wolno a co nie, trzeba na nie krzyknąć, skarcić, opierdzielić ostro, pies jest posłuszny tylko wtedy, gdy wie, czego się od niego oczekuje, musi mieć jasno wytyczoną "ścieżkę".

Ja również jestem w domu jedyną osobą, której pies tak naprawdę się słucha, jedyną osobą, która puszcza psa luzem (albo z linką) na spacerze. Dlaczego? Bo jako jedyna potrafię krzyknąć, tak, że słyszy mnie pół osiedla, jako jedyna "soczyście" (co ty k****a robisz) psa karcę i nigdy nie zapominam o pochwałach i nagrodach, jedyna nawet w domu nie pozwalam psu wejść sobie na głowę, jak mówię "miejsce" to idzie na miejsce, jak mówię "wypad z kuchni" to pies wychodzi, cały czas czarno na białym pokazuję psu co mu wolno, a co nie.

Dora do niedawna (mam ją 2 lata) tez nie przynosiła patyków, w końcu konsekwentnie z linką przy obroży za każdym razem, gdy rzuciłam kija "ściągałam" ją do siebie i bawiłam się, szarpałam tym kijem, podnosiłam ją razem z nim, dawałam jej wygrać, odtego czasu niemalże zawsze przynosi kija do mnie, bo wie, że to fajna zabawa!

Wybacz Dorota, ale nie wierzę, że nie da się naprostować Xeny, wystarczy cierpliwość, konsekwencja i dużo, dużo chęci, by poprawić obecną sytuację.


PS: Dorota nie wspominałam o tolerancji Dory wobec kotów, bo tak owej nie ma. Dora kotów nienawidzi, natomiast spokojnie mogę minąć kota z Dorą na luźnej smyczy, wystarczy, że powiem "nie wolno", "fe", natomiast myślę, że gdyby była puszczona pobiegłaby za nim, dlatego unikam miejsc, gdzie moga być koty albo podpinam linkę.
I myślę, że nie wzbudzisz w Xenie miłości do kotów.

  • Replies 671
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

MI tez jej szkoda. Ale jesli mam byc szczera- to w tej kolczatce tez ciagnie- ona nie jest zaciskowa. A doradzil mi ja niejaki treser psow z witomina, ktory to skzoli psy w tutejszym lesie. Razem z baba z zoologicznego- wielkich znawcow zwierzat- jak przyszlam po kolczatke- to powiedziala- no- w koncu! Ale to pomagalo. Uwierz mi- tez potrafie krzyknac. Ale nie potrafie jej uderzyc. A ten, ktorego to sie slucha - leje ja- i to ostro! czesto po kryjomu przede mna. Psychopata, ktory to samo zreszta robi z moim synem ;]
I tak wlasnie jest- moj syn i moja Xena boja sie go- a za mna ciagna, chodza itp. Raz. Tylko raz ja uderzylam. Ale to juz bylam u kresu nerwow. Uciekala mi jak zwykle. Bawila sie w berka. Pilnowala sie mnie- ale z daleka. Ja wylam. Ktos mi ja zlapal- nie ja- przyproweadzil mi- i wtedy dostala. Pomyslalam, ze jak zrobie to co tamten psychol to osiagne cel. I nic. Na drugi raz bylo to samo.

Wiem, ze moge zalamywac. Ale serio- tio gdy przyniesiono mi psa- nie wiedzialam nawet co to jest amstaf. W ogole mnie to nie interesowalo. Zylam sobie spokojnie. Przyniesli mi go wbrew woli. POtem zaczeli psa olewac. A ja juz taka jestem- ze nie oddam :( Chcialam- jak miala 5 miesiecy. Nie bylam w stanie. Chcialam ja oddac- aby nie byla bita, gdy 8 godzin jestem w pracy. Doszlo do tego- ze tylko ja ja wypriowadzalam, tylko ja kupuje zarcie, smycze, obroze, szczepie, zabiegi itp.... w zasadzie zapierdzielam na psa. Zero wakacji, zero wyjazdow- bo jak moglabym ja w hotelu zostawic, gdyby ktos mial z nia zostac- kto zostanie z tak niesfornym psem, kto bedzie wychodzil z nia na spacery tyle razy. Nie bylabym w stanie wypoczywac na odleglosc- a z nia tez sie nie da. I co? Zrabano mi zycie na jakichs 15 lat... I wierzcie , ze takich jak wy na dogo- jest garstka. Reszta ludzi to tacy jak ja. Nieprzemyslane przygarnmiecie psa. Potem koncza wlasnie w schronach. Oddawane, sprzedawane, wyrzucane. Na szczescie trafila do mnie- bo ja jej nie zostawie. Nie zostawie- ale nie umiem sobie z nia poradzic. Tak bardzo chcialabym sie z niej cieszyc, a nie myslec- jaka jest dla mnie udreka :( Jakim uwiazaniem. Nie wyobrazam sobie , ze przez najblizszych 15 lat nigdzie nie wyjade. Ze musze byc obecna- tu i teraz- bo mam psa.... **** :( Bede pod -
50- ke :((((( Zaly czas staram sie dowiedziec, jak zyc z psem, gdzie jezdzic, jak sobie radzic- a jedyne z czym sie spotykam- to albo- a widzisz, po co ci byl pies? albo- no zalamka- w zyciu bym ci psa nie dala- jestes zla....

Ale sie opisalam. Trudno. Nie wszyscy posiadacze psow skonczyli weterynarie, lub glebiej wnikaja w psyche psa. Moze wszysyc na dogo to eksperci- i miejsca tu dla mnie nie ma. Bo przeciez ja nic nie wniose. Ja wciaz tylko pytam.

Tresura- to po pirerwsze kasa, po drugie czas. PO 3 cie- znam ludzi, co to ich psy na tereningach sa super, a potem znow sa soba. Nie wiem. Sama nie wiem. Ide z nia do lasu. Bo znow sleczy przy mnie. Na bank jej nie puszcze. Ciekawe- ile km musze przejsc, zeby psa zmeczyc. A co za tym idzuie- ile czasu poswiecic,. 5 spacerow po godzinie to 5 godzin. A gdzie reszta obowiazkow. Zalamka :(((((

see ya

Posted

dczn nie wiem jak ta kolczatka wygląda, ale to nie chodzi o to, czy i jak się zaciska, ale sam impuls - uderzenie kolcami. Mój pies też może w kolczatce ciągnąć i gdybym nie wiedziała jak jej używać, też powiem - i tak ciągnie, widocznie go nie boli.
Boli - poprawnie użyta, zdecydowanie boli, ale to już jest moment, w którym mój pies nie reaguje na dźwięk.

Spacery nie muszą polegać na przejściu kilku/nastu km, mogą być bardziej intensywne, tylko trzeba też nauczyć psa się bawić. Nie tylko trzeba zmęczyć fizycznie, ale też psychicznie.

Posted

Wybacz Dorota, ale tutaj nikt za Ciebie problemu nie rozwiąże, to Ty sama musisz z psem pracować. Możemy się umówić kiedyś w drugiej połowie maja i mogę pokazać o co chodzi, choć myślę, że dość obrazowo to przedstawiłam.

"szkoleniowiec z Witomina" jest mi powierzchownie znany z opinii niezadowolonych osób, spróbuj uderzyć do Waldemara Michni lub Kasi ze szkółki Canac w Gdańsku.

Szkolenie nie rozwiązuje problemów, tak, że znikają one, jak za pomocą magicznej różdżki, szkolenie pokazuje metody pracy z psem, które trzeba przez cały czas wykonywać w domu, cały czas, nie tydzień, nie dwa, cały czas, tylko wtedy przynosi oczekiwane efekty.

Inna kwestia pies cały czas czuje Twoje niezadowolenie, zdenerwowanie, niechęć, stres, strach to na pewno nie wpływa korzystnie na Wasze relacje, wręcz zniechęca psa do współpracy z Tobą. Musisz zmienić trochę podejście do psa, bo z Twoich wypowiedzi można wywnioskować, że to kula u nogi, a to ma być przyjaciel, kompan wspólnych spacerów!

Posted

Sorry za wtrącenie:roll: Dczn, jak wygląda sprawa hierarchii w Waszym stadzie /domu,nie trzeba tłumaczyć. Do całkiem słusznej wypowiedzi Natalii, dodam z własnego doświadczenia (mój Biszkopt urodził się w melinowatej pseudohodowli albo pseudohodowlanej melinie - jak kto woli, potem odebrany i w schronie) bardzo ważne stały się posiłki: dwa razy dziennie, NAJPIERW SZEFOSTWO STADA JADŁO ŚNIADANIE LUB OBIADOKOLACJĘ, Biszkopt patrzył i uczył się, że kto pierwszy ma prawo jeść, ten ważniejszy w stadzie od niego. Nie ma opcji, że zażeramy sznitkę z wusztem (kromkę z kiełbasą) i dzielimy się z psem:shake: Najpierw my, a potem to co zostanie dostaje Biszkopt. To jest bardzo wazne, bo w każdym stadzie przywódca ma pierwszeństwo do żarcia najlepszych kąsków, ma pierwszeństwo do samic i w ogóle ma prawo...Jeśli w domu psu pozwolimy jeść pierwszemu (bo patrzy takim zagłodzonym wzrokiem), włazić na łóżko (bo przecież biedny Niuniek tyle się w życiu nacierpiał), pies zaczyna być przekonany że to wszystko mu się należy i rządzi...:shake:
Druga sprawa, jeśli pies nie reaguje na nagrody "jedzeniowe", moze nie byc głodny...Ograniczyłam mu porcję jedzenia i z głodną psiną (na długiej lince i w namordniku) szłam na spacer na okoliczne zadupie, przywoływałam do siebie (jeśli nie przychodził od razu to lekkie szarpniecie za linkę, pies przyszedł, dostał kawałek mieska, pańcia chwaliła, cmokała z zachwytu i chwaliła i po kilku tygodniach pies pokapował, ze przychodzenie do pańci poprostu się opłaca;) Nie opiszę tutaj wszystkiego, bo praca z Biszkoptem (który na początku chciał mordować wszystko co żyje, kilka razy pogryzł mojego męża - z winy męża który pozwolił włazić na fotel pod moja nieobecność, pies fakt wykorzystał i go zdominował) trwa juz 4 rok:roll: Teraz jedynym kotem, z którym Biszkopt się "prawie" kocha (prawie robi różnicę;)) jest nasza Marysia. Po 4 latach ciągłej pracy Biszkopt nie atakuje pierwszy, owszem odpowiada na atak, jeśli trafi się kot i Biszkopt go pogoni, na hasło STÓJ staje w miejscu i przebiera nogami. Potem albo hasło DO MNIE, albo ja podchodzę do niego. Szkoleniowiec, którego mi polecono, skrytykował mnie, ze to JA czasem podchodzę do psa, jednak konsekwentnie uczę, ze jeśli jest samo STÓJ bez komendy DO MNIE, to pies ma stać w miejscu i czekać.
Trzecia rzecz:uffff...ale się rozpisałam, bicie psa...:mad: nie jestem psią fanatyczką, ale nie uznaję tego:shake: Jako dziecko wychowywałam sie z mixem rottweilerki i zauważyłam, że jeśli ona chciała maluchy skarcić, to łapała je za skórę na karku i potrząsała...Oczywiście nie polecam w sensie dosłownym, ale zauważyłam, że Biszkopt reagował paniką i agresją na sam widok paska w ręce, węża ogrodowego itp.On nie rozumiał, czemu leja go pasem lub wężem, przecież suka nie ściąga pasa i nie leje po tyłkach. Za większe przewinienia karcę stanowczym tonem i łapię ręką za kark i przyduszam do ziemi. Właściwie od razu zajarzył o co chodzi, jakby instynktownie.

Posted

Mowie wam! To moj pierwszy pies! Gdy bylam dzieckiem nie wolno mi bylo miec nawet chomika. Nigdy nie mialam nic- wiec nie znalam sie na tym. Przyniesli mi do domu szczeniaczka- ktory na podlodze na kocyku plakal- to bralam go do lozka- wtedy spala. Wychodzilam do pracy to budowalam jej schody z poduszek, zby sobie poradzila z wejsciem, gdy spadnie, albo po cos zeskoczy. Nie wiedzialam, ze taka wielka urosnie :) Spie z nia. Czasem gdy chce poscielic... czy posprzatac- opornie schodzi, bywalo, ze chciala mnie chapnac :), ale dostala raz packe w lepetyne ( oczywiscie lekka) i skumala. Nie schodzi jak kaze, ale jak zepchne. I serio- nie przeszkadza mi to. Niech sobie spi. Byly proby- kojce- takie, srakie i owakie, posciel, poduszki w ksztalcie kojca, materace... Tylko przysnelam - juz byla obok mnie. A mam to gdzies. Wchodze do lozka to ucieka ( nawet przez sen) w nogi. Juz mi zwisa, ze wciaz mam pelno drzazg w poscieli, kamienie, czasem ukryte i zakopane smakolyki, czekoladki, kanapki... Moge z tym zyc. Ale niech mi nie ucieka!!! :((( Zarcie tez mnie rozwala. Stoi i lypie. Nie dam to nie dam. Ale cholera stoi. Gdybym od pocatku nie dawala, ok. Ale teraz- jak zna smaki, zapachy- mam jej nie dac? A co mi tam. Bardziej wkurza mnie, ze codzien musze ugotowac kg watrobki, serc czy czegos tam jeszcze ( jestem wegetarianka, wiec to dla mnie koszmar) no i to dodatkowe zajecie. Mogla by jesc sama sucha karme! O ile to wygodniejsze. I tansze! Wez tu z nia gdzies pojedz- gdzie jej bede gotowac. Teraz swieto. Zapomnialam o watrobie - wczoraj w sklepach nie bylo- to gloduje. Ma miche suchej- myslicie, ze zje? Ta micha zawsze stoi pelna, na wszelki wypadek- na podgryzanie... Moze dlatego nigdy na smakolyki nie byla chetna.... Ale to tego juz nie naprawie. Musialabym ja glodzic :( Jesc po krayjomu. Wiecie jak jest u mnie jak wracam z pracy? Stoi przy mnie dwojka dzieci w oczekiwaniu na łakocia- i Xena. Jak dzieciom dam (np. po czekoladzie) a dla niej nic na szybko nie mam- to mi sie tak smutno patrzy w twarz- i biegnie za dziecmi- zeby chociaz kawalek dostac- nawet go nie zje, zakopie....ale dostac musi. Grzebie w reklamowkach. Byle cos dostac. Bylam za dobra dla psa, uczlowieczylam go , a za czym idzie okrutnie skrzywdzilam. Nie ma mnie wieczoem- spac nie pojdzie beze mnie, kto... dgyby mnie zabraklo- bedzie jej takie zarelko dawal? kto jej poscieli? kto bedzie na spacerku na kazde zawolanie? :(

Ale jedno wzielam sobie do serca po wczorajszym. Ową kolczatke :) Schowalam przed dziecmi i sama soba. Chodzi w obrozy. BYla dzis 2 razy ze mna i synem- i o dziwo nie ciagnela :) Ona ma takei rozne napady..... ide zaraz z nia do lasu. Ale linki jeszcze nie mam. Puszcze wolno.... w razie co jest ktos dzis w domu, kogo slucha. Milego dnia!!!

Posted

MagdaH ustalanie hierarchii jak psa nie nauczyło się pewnych zachowań? Są jasne reguły - jest porozumienie. Twój przykład z wchodzeniem na kanapę - jeśli pies nie rozumie komendy "zejdź", lub ktoś nie potrafi jej wyegzekwować, normalne, że tego się nie robi.
Jesteś przewodnikiem psa, albo nie. Ja nie pokazuję swojej wyższości, pies może przyjść, wejść mi na kolana i się przytulić, śpi ze mną w nocy, ale jak mówię "nie" - reakcja ma być natychmiastowa.
Mój pies nie interesuje się jedzeniem w kuchni, nie patrzy się na mnie jak jem, nie siedzi i nie cierpi jako ten "najniższy". Co np. z psami, które siedzą w kojcu, albo na zewnątrz? Trzeba wyjść ze swoim obiadem, lub jakąś kanapką, żeby pies najpierw zobaczył, że ja jem?
Widzisz jakąś różnicę w zachowaniu mojego i Twojego, jeśli chodzi o posiłki? Pies po prostu nauczył się, że ze stołu nic nie dostanie, a nie tego, że musi czekać, bo teraz je alfa, on jest niżej, więc nie może itp., itd.

Przyduszanie do ziemi - przydusisz 80kg psa? ;) Śmiać mi się kiedyś chciało, jak mój ex postanowił psa tak potraktować. Spotkał się z oporem 45kg i tępym spojrzeniem. I co dalej? Walczyć z psem? Na siłę?

Zasady są śmieszne, ale głęboko zakorzenione w ludziach. Tak samo jak kolczatka jako złoty środek na ciągnięcie.

Posted

Mylę, że wszystko już zostało powiedziane, an1a nic dodać nic ująć.

Wybacz Magdo, ale nie wyznaję "teorii dominacji", jest ona dla mnie śmieszna i szczerze? Psuje tylko kontakt między przewodnikiem a psem.
Mam psa problemowego, z którym cały czas pracuję, natomiast Dora je swój posiłek z reguły przed nami, wychodzi drzwiami z reguły pierwsza (tak mi wygodniej). śpi na kanapie (na komendę schodzi) i jak widać mimo wszystko żyję, więc, że tak powiem żadna teoria dominacji nie ma u nas miejsca.


Pozwolę sobie skopiować słowa Mariusza:

Pies nie jest „dominantem” wobec człowieka, poniewaz nie czuje takiej potrzeby. Wszelka niesubordynacja wobec czlowieka, czy zachowania antysocjalne, wyplywają tylko i wylacznie z bledow popelnionych podczas wczesnej socjalizacji, lub bledow wychowawczych.

Czyli „ robię tak, bo nauczylem sie, ze to zachowanie sprawia mi przyjemnosc, lub konsekwencje tego sa dla mnie oplacalne (przyjemne)”. Pies nie dazy do osiagniecia przywilejow, ale przyjemnosci. Jest (w naszym rozumieniu) skrajnym egoista.

Przykład: Jezeli pozwolimy psu spac w naszym lozku, to bedzie to robil, ale nie dlatego, ze jest to „legowisko przewodnika stada”, ale dlatego, że jest to przyjemne (wygodne). Jeśli osiągnie ta przyjemnosc sam, a my będziemy probowac to zmienic, to moze dojsc do biernego, a nawet czynnego oporu ze strony psa. Moze dojsc nawet do konfrontacji, bo pies będzie bronil swojej przyjemności. Jednak w momencie, gdy zastosujemy zamiane „przyjemne na bardziej przyjemne”, to pies szybko uzna, ze to mu się oplaca i bez problemu zrezygnuje z wylegiwania się w naszej poscieli.

Jestem też przeciwny „teorii dominacji” dlatego, że ustawia nasz związek z psem, w pozycji rywalizacji . A to, według mnie jest niezdrowe . Nie można budować jakiegokolwiek związku, ustawiając siebie w pozycji „dominanta” a w zachowaniu partnera doszukując się „stałego zagrożenia dla mojej pozycji”. To chore! Dlatego polecam wszystkim związek z psem oparty na partnerstwie i kooperacji .

Według mnie, nie ma czegoś takiego jak „dominacja” psa wobec domowników. Człowiek nie podlega psiej hierarchii, choćby z tego powodu, że należy do innego gatunku i pies doskonale zdaje sobie sprawę z jego odrębności."


I na koniec słowa Dony:
To pies do naszej rodziny się dołącza, jest odrębnym gatunkiem i zdaje sobie sprawę z tego, że funkcjonuje w ludzkim "stadzie" niejako "na doczepkę". Jest jak plastelina - urabia się i wpasowuje w miejsce, które my - ludzie w naszym domu mu wskażemy - tak, jak mu będzie najwygodniej. A jakie będzie to miejsce, zależy tylko i wyłącznie od naszego postępowania wobec niego. Nie od jego aspiracji.

Myślę, że nie ma już co mieszać i dodawać, wystarczy poczytać kilka wartościowych książek, porozmawiać z kilkoma dobrymi szkoleniowcami i zacząć intensywną pracę z psem.

Posted

Szczerze dziewczyny dziekuje wam za wszystkie porady. Bede pracowac z psem- juz sobie to przysieglam- po to wlasnie , zeby jak to Natlia powiedziala - nie byla moja kula u nogi... kula u nogi, ktora strrrasznie kocham.... a zeby byl kompanem spacerow, zabaw i wspolnego zycia.

Ucieszylam sie z tego, ze nie tylko ja nie bylam zwolennikiem tej calej dominacji. Ja bym nawet nie potrafila ... Oczywiscie i ze spaniem i z jedzeniem- moja Xena, moze nie idealna, wcale mi z tym nieprzeszkadza. Nie zabiera jedzenia ze stolu, tylko blagalnie patrzy. Przeciez jesli jej nie dam- to nie, a to, ze daje- to moja wola- nie wymusza ode mnie tego gryzieniem. Psa z lozka nie wyganiam, a czemu mialaby ze mna nie spac... tylko czasem chce posciel poprawic- i wtedy jest niezadowolona, ze nagle wyrywam ja ze snu i zganiam.

To watek Draco- i chyba powinnysmy skupic sie na nim. Bo prawdziwy problem to jest u niego i u Izy. Problem z ciagnieciem smyczy , i raz powroty do mnie a raz nie mojej Xeny to pikuś. Bo Xena w ogole nie jest agresywna. Xena to taki "lalus"... taka "ciamajda".... ludzie - zwlaszcza starsi na dzielnicy, wolaja na nia "radosci idzie" :)))

A Draco, z tego co zaobserwowalam, robi wszystko to co Xena- plus stal sie agresywny.... Tez ciagnal na smyczy ( o wiele mocniej niz Xena, wrecz non toper- to o wiele bardziej zbudowany pies- a Iza taka chudzinka... biegla za nim ). Nie sadze aby Iza go puszczala gdziekolwiek. Bylo tak raz- to pogryzl jakiegos psa, ze podobno przyjechali jacys ... nie wiem co to za ludzie- i chcieli Draca wziac na kwarantanne. Od tej pory go nie puszcza. A ja jej tak zazdrosilam, ze Draco chetnie w samochodzie siedzi.... Malo z tego. pamietam sytuacje, jak Draco byl w aucie, a moja Xena przed. Iza nie chciala go wypuscic az zaprowadze Xene. Ja mowie: zobacz, zerda ogonem. A Iza na to: jak zagryza innego psa, czy atakuje- tez merda ogonem :))))

Kurcze. Szkoda, zeby z niego jaki killer sie zrobil. Piekny piesio.... Tak a prawde to im trzeba pomoc...

Posted

Ja mam nieco inne zdanie, ale nie napiszę go tutaj dlatego, zeby zamieszać, ale dlatego, aby wskazać, że do każdego psa nie stosuje się takiej samej metody, ale do każdego psa stosuje się metodę indywidualną.

I np. spanie psa na łózku, wychodzenie przez drzwi przed przewodnikiem, jedzenie jako pierwszy itp są "przywilejami", na które NIE KAŻDEMU psu można pozwolić, mimo iż właściciele posiedli nawet najlepiej sztukę układanie psów.

Pokazując to na swoim przykładzie powiem, że dużo bardziej poprawiły się między nami stosunki, kiedy przestał mnie wyciągać przez jeszcze nie do końca otwartą furtkę, wyciągając mi rękę na długość 1 metra i wlepiając mi twarz w sztachetki, ale z drugiej strony dostaje jeść o jednej porze i nie ma to większego znaczenia, czy je przede mną, czy po mnie, czy wcinamy razem- oczywiście nie z jednej michy:evil_lol:

A znam psy, które nie mogą dostać żadnego z tych przywilejów, bo zaczyna się bonanza;), a jak zasady są zachowane to do rany przyłóż.

Więc... DO PRACY RODACY!:lol:

Posted

Koperek zastanawiam się czemu ułatwieniu funkcjonowania z danym psem przypisuje się ideologię pt. TD.
To normalne, że łatwiej opanować psa, który wychodzi za nami, niż przed nami na całej długości smyczy. Ja swojego psa nie puszczam pierwszego z windy lub z bloku z powodu bezpieczeństwa - żeby nie zaatakował nikogo. Jest komenda "czekaj". Kwestia wypracowania pewnych reguł. Na "idź" idzie pierwszy.
Mój pies też miał opory przed schodzeniem z łóżka, jeśli miał jakieś "ale" leciał z niego szybciej niż pomyślał, oczywiście z nagrodą na końcu, żeby wiedział, że bardziej opłaca się zejście, niż udawanie głuchego.

Czy to można nazwać przywilejami? To zależy według jakich wartości ktoś patrzy na psa. Dla mnie "władczość" nad psem jest dowartościowaniem się człowieka, bo przecież i tak życie i funkcjonowanie psa zależy od nas.
On nie knuje w kącie podbicia świata, tylko kojarzy bodźce. Zachowanie - reakcja, co się opłaca, a co nie.

Posted

Ja może tylko jako małą ciekawostkę podam, że w stadach wilków to nie alfa je pierwszy i nie zawsze alfa idzie pierwszy.. :evil_lol:
Dlatego proponuję TD zostawić póki co na półce a zając się pracą z psem :evil_lol:

Posted

Saint napisał(a):
Ja może tylko jako małą ciekawostkę podam, że w stadach wilków to nie alfa je pierwszy i nie zawsze alfa idzie pierwszy.. :evil_lol:
Dlatego proponuję TD zostawić póki co na półce a zając się pracą z psem :evil_lol:


Amen, nic dodać nic ująć.

Posted

[quote name='Koperek']Ja mam nieco inne zdanie, ale nie napiszę go tutaj dlatego, zeby zamieszać, ale dlatego, aby wskazać, że do każdego psa nie stosuje się takiej samej metody, ale do każdego psa stosuje się metodę indywidualną.

I np. spanie psa na łózku, wychodzenie przez drzwi przed przewodnikiem, jedzenie jako pierwszy itp są "przywilejami", na które NIE KAŻDEMU psu można pozwolić, mimo iż właściciele posiedli nawet najlepiej sztukę układanie psów.
A znam psy, które nie mogą dostać żadnego z tych przywilejów, bo zaczyna się bonanza;), a jak zasady są zachowane to do rany przyłóż.

I tu się podpisuję, ręcami i nogami. Opisałam moje doświadczenia, można z nich wyciągnąć wnioski lub nie i zupełnie wypowiedź olać. Natalia aa, każdy ma prawo wyznawać teorie, które uznaje za słuszne. Ja stosuję WŁASNE metody do MOICH KONKRETNYCH psów, nie twierdzę że są idealne, po prostu sprawdzają się w moim przypadku. Biszkopt jest moim najukochańszym psisynkiemi nic tego nie zmieni, ale oboje trzymamy się ustalonych reguł, zasad które inni uważają za śmieszne. Jeśli poszanowanie tych zasad skutkuje wzajemną miłością pańci i psa oraz udanym pożyciem rodzinno-stadnym, to nie widzę w tym nic śmiesznego.

[quote name='natalia_aa']
Nie można budować jakiegokolwiek związku, ustawiając siebie w pozycji „dominanta” a w zachowaniu partnera doszukując się „stałego zagrożenia dla mojej pozycji”.
Jestem dopiero "zamężona" drugi raz więc nie czuję się ekspertem (póki co jeszcze;)) w związkach. Ale nie sądzę, żeby np. dwie niedominujące "mimozy" stworzyły udany związek.

Posted

MagdaH napisał(a):
Ja stosuję WŁASNE metody do MOICH KONKRETNYCH psów, nie twierdzę że są idealne, po prostu sprawdzają się w moim przypadku. Biszkopt jest moim najukochańszym psisynkiemi nic tego nie zmieni, ale oboje trzymamy się ustalonych reguł, zasad które inni uważają za śmieszne. Jeśli poszanowanie tych zasad skutkuje wzajemną miłością pańci i psa oraz udanym pożyciem rodzinno-stadnym, to nie widzę w tym nic śmiesznego.

Odejmij od tego ideologię TD i będziesz miała jasno ustalone zasady z psem i konsekwencję - brawo, bo pies zna reguły. To tyle.

Posted

an1a napisał(a):
Odejmij od tego ideologię TD i będziesz miała jasno ustalone zasady z psem i konsekwencję - brawo, bo pies zna reguły. To tyle.

A może WŁAŚNIE zastosowanie TD w przypadku MOJEGO psa przyniosła oczekiwane rezultaty. An1a to nie ja na tym wątku potrzebuję pomocy z coraz agresywniejszym psem. Opisałam jedynie sposoby, które u mnie się sprawdziły.

Posted

Zresztą myślę, ze bardzo daleko odeszliśmy od tematu Drako, to jego wątek...obawiam się, że nasze porady na odległość pańci i jemu nie pomogą:shake: Przyznam, że nie znam w Waszej okolicy żadnego, nie mówiąc o dobrym szkoleniowcu, a od tego dobrze byłoby zacząć...Kurde, Drakulcu...:placz:

Posted

MagdaH napisał(a):
A może WŁAŚNIE zastosowanie TD w przypadku MOJEGO psa przyniosła oczekiwane rezultaty. An1a to nie ja na tym wątku potrzebuję pomocy z coraz agresywniejszym psem. Opisałam jedynie sposoby, które u mnie się sprawdziły.

I jedzenie przed psem + zabronienie wchodzenia na kanapę wyhamowało zupełnie agresję?
Osoba z tego wątku musi spotkać się ze szkoleniowcem, a nie czerpać informacje z internetu. Sposób ma każdy, opisuje na takich wątkach i może doprowadzić do tragedii. Mój pies ma na koncie kilka pogryzień, ale nie jestem upoważniona do dzielenia się swoimi sposobami, bo zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności za to, co pisze się na publicznych forach.

Posted

an1a napisał(a):
I jedzenie przed psem + zabronienie wchodzenia na kanapę wyhamowało zupełnie agresję?

Nie, agresję utemperowało konsekwentne prowadzenie psa od początku kiedy z nami zamieszkał. Na pewno nie pomogło w tym jeżdżenie po głowach innych forumowiczów i polecenia w stylu "dodaj to/ odejmij tamto, a będziesz mieć..."

an1a napisał(a):
Osoba z tego wątku musi spotkać się ze szkoleniowcem, a nie czerpać informacje z internetu. Sposób ma każdy, opisuje na takich wątkach i może doprowadzić do tragedii. Mój pies ma na koncie kilka pogryzień, ale nie jestem upoważniona do dzielenia się swoimi sposobami, bo zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności za to, co pisze się na publicznych forach.

O konieczności spotkania ze szkoleniowcem już pisałam we wcześniejszym poście. Poza tym garść porad również zamieściłaś w poście 636.

Posted

MagdaH napisał(a):

O konieczności spotkania ze szkoleniowcem już pisałam we wcześniejszym poście. Poza tym garść porad również zamieściłaś w poście 636.

Nie, to była odpowiedź na post Koperka :evil_lol: drobna wymiana poglądów, bo mi to nie pomogło w zwalczeniu agresji w stosunku do ludzi :razz:

Posted

[quote name='an1a']... bo mi to nie pomogło w zwalczeniu agresji w stosunku do ludzi :razz:
Sorry, ja czasami jestem wredna (od razu przepraszam forumowiczkę o tym nicku). Nie chciałam być paskudna i zołzowata :oops: Wszystkim nam tutaj jest szkoda i Izys i Drakula, bo w sumie fajnie się zapowiadało, a niestety życie ich przerosło. Sama po sobie zauważyłam, że im częściej zaglądam na Dogo, tym bardziej potem ludziuff nie lubiem i jezdem niemiła...na dodatek ojciec mi skypnął, że ktoś dzisiaj mu na furtce powiesił reklamówkę z małymi kociakami, ledwo co widzą, dwa sie zadusiły a dwa jeszcze żyją:-( Taniej podrzucić,niż se kotkę wysterylizować, nie?...Sorki za off, w końcu wątek Draca nie kociaków:shake:

Posted

A moze podacie mi tytul jakiejs ciekawej lektury oraz nazwisko autora? Pewnie na rynku jest tego masa, chcialabym zakupic cos wartosciowego. mam teraz w domu jakis maly shit John Fisher "Okiem psa" , ale z niego raczej nic nie wynika- autor pisze o problemac, ale nie znajduje nic ciekawego jakby je rozwiazac. POza tym cala masa poradnikow z kiosku, jakichs miesiecznikow- nic ciekawego. Chyba wasza wiedza od nich nie pochodzi. Wiec? :)

Posted

[quote name='Saint']Ja może tylko jako małą ciekawostkę podam, że w stadach wilków to nie alfa je pierwszy i nie zawsze alfa idzie pierwszy.. :evil_lol:
Dlatego proponuję TD zostawić póki co na półce a zając się pracą z psem :evil_lol:
Przepraszam- ostatni raz się wpisuję na tym wątku.

[SIZE=2][SIZE=1]Wiesz Saint, że w tym momencie zakwestionowałaś/łeś REALNĄ poprawę w zachowaniu mojego psa i chyba zdaje Ci się, że wiesz najlepiej? Otóż nie! To jawna i w dodatku niesłuszna krytyka mnie, czyli kogoś, komu WYSZŁO z zastosowaniem pewnych metod, a Ty to porównujesz do wilków, gdzie PIES JUŻ OD BARDZO DAWNA NIE JEST STWORZENIEM DZIKIM! Śmiechu warte!

Życzę powodzenia w tak bystrym i szybkim, jak moja rozwiązaniu sprawy Draco!

Posted

Primo - nie kwestionuję poprawy zachowania Twojego psa, natomiast kwestionuję wniosek, jakoby alfa jadł pierwszy, bądź prowadził podczas marszu.
Secundo - nie krytykowałem Ciebie i Twojej metody, podałem małą ciekawostkę.
Jeśli chcesz - mogę wyrazić swoje zdanie na temat TD, czy metod z nią się wiążących, aczkolwiek na pewno nie będą to dwa zdania, jak w moim poprzednim poście.
Proponuję troszkę spokojniej podejść do tematu.

-----

I jak u Draco? Jak teraz wygląda jego sytuacja?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...