Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam serdecznie!
Mam problem ze swoim nowo nabytym szczeniaczkiem Husky. Otóż piesek podczas spacerów wcina to co uzna za smakołyk, począwszy od małych kijków, listków, na mięsie (zwęszy skubany) skończywszy. Oczywiście zawsze ilekroc widzę że coś pałaszuje, mówię zostaw i wyciągam z mordki o ile jeszcze się da. Wyczytałem gdzieś że fajnym pomysłem jest uczenie pieska w domu na smyczy, rozłożenie mu różnych "ciekawych" rzeczy które mógłby zjeśc podczas spaceru, (pomijam rzecz jasna padlinę i inne paskudztwa) i oduczanie go mówiąc "zostaw/nie rusz" chwaląc go po tym smakołykiem innym niż te które mógłby zjeśc.
Pewnie daleka droga przede mną, no ale to nie problem, bo dysponuje dużą ilością czasu dla pieska :). Prosze o poradę.

Posted

Pies nie kojaży słowa 'zostaw' z konkretnym zachowanie, musisz nauczyć znaczenia tego słowa. A i tak nie ma pewności że smaczek w Twoim ręku będzie lepszy niż padlinka, więc na początku nauki super smaczki i super zajęcie dla psa tak żeby nie myślał o czymś co woła z trawnika 'zjedz mnie'.;)
Zajmij psa, niech nie ma czasu szukać paskudztw i może warto uzupełnić dietę malucha o jakieś żwaczyki? U mnie szybko rozwiązało to problem pasienia się na trawniku kiedy pańcia dała trochę luzu:mad:

Posted

Robię tyle by malucha zając no ale nie upilnuję zawsze. Sadzę że jak tyle węszy to kupka będzie itp. a ten mi tu kłap i miętoli w zębach. Co to te żwaczyki? Pewnie jedzonko. No ale dobra nie chce się kompromitowac. Wspomnę jedynie że nie żałuję na karmę z najwyższych półek dla mojego małego haszczaczka. Rano dostaje suchą, wieczorkiem mięcho.

Posted

Żwacze wołowe- do kupienia w zoologicznych, jest cały wybór naturalnych suszonych gryzaków, te akurat mają inetsywny 'zapach' :roll::lol:. Psy, tóre poszukuja mocnych wrażeń (smakowo-węchowych;)) czasem odpuszczają jeśli zapewni im się takie rarytasy.

Posted

Pies może jeść kupy i padlinę ze względu na niedobór bakterii "gnilnych" w przewodzie pokarmowym...
Żwacz w dużym stopniu stanowi produkt zastępczy i zmniejsza "łaknienie" różnych "wynalazków".
To tak w dużym uproszczeniu.
U mojego psa pomogło!!

Posted

Albatros75 napisał(a):
Witam serdecznie!
Mam problem ze swoim nowo nabytym szczeniaczkiem Husky. Otóż piesek podczas spacerów wcina to co uzna za smakołyk, począwszy od małych kijków, listków, na mięsie (zwęszy skubany) skończywszy. Oczywiście zawsze ilekroc widzę że coś pałaszuje, mówię zostaw i wyciągam z mordki o ile jeszcze się da. Wyczytałem gdzieś że fajnym pomysłem jest uczenie pieska w domu na smyczy, rozłożenie mu różnych "ciekawych" rzeczy które mógłby zjeśc podczas spaceru, (pomijam rzecz jasna padlinę i inne paskudztwa) i oduczanie go mówiąc "zostaw/nie rusz" chwaląc go po tym smakołykiem innym niż te które mógłby zjeśc.
Pewnie daleka droga przede mną, no ale to nie problem, bo dysponuje dużą ilością czasu dla pieska :). Prosze o poradę.

Miałam ten sam problem ze szpicem niemieckim średnim, już chciałam mu załatwić etacik w zakładzie oczyszczania miasta:lol:, żar wszystko ,dla jego dobra chodził w kagańcu metalowym:placz: i ..... totalnie nic to nie dało. Wyjmowałam z kratek kagańca wszystko,karmę dla gołębi i odchody i resztki zielonej wędliny, którą dzieci wyrzucają z kanapek w drodze ze szkoły.Nie dał rady zjeść ale nawyk szukania śmieci miał straszny. Spacer w kagańcu też go nie cieszył:shake:, jak zobaczył go to prostował i opuszczał ogon. Zabawa była koszmarna bo zapominał po co biegł jak coś wyczuł w trawie, koszmar. Zaczęłam podawać RUMEN TABS i to 6 tabletek dziennie pomimo, że ważył około 8 kg .Kładłam je na suchą karmę a Tosiek je zjadał, jak zużyłam opakowanie , nie zaczynał jedzenia tylko patrzył i czekał. Lek. wet kazał podawać dalej.Nawyk szukania śmieci ustępuje ale trochę to trwało, dalej szuka skarbów ale jak powiem nie!!!! to się wycofuje.

Posted

Mój haszczak za szczeniaka był dokładnie taki sam :] Nazywałam go "sznupacz", bo zawsze coś w trawskach wysznupał i zżerał. Przerażało mnie to, bo wiadomo, że mógł w końcu "odkurzyć" coś naprawdę szkodliwego... Za każdym razem, gdy go przyłapałam głośno mówiłam "fe !" i zabierałam mu zdobycz. Zakładając, że był na tyle blisko :] Oprócz zjadania tego co popadło, uwielbiał jeszcze wytarzać się w czymś mega "aromatycznym" :diabloti:
Właściwie nie wiem w którym momencie z tego wyrósł... Bo tak właśnie się stało. Przestał sam to robić. Dodam, że nie zapewniałam mu jakiś dodatkowych pigułek, ani żwaczy, które tu chwalicie.
Dziś jest dostojnym haszczakiem, który gdy spotka cokolwiek w trawie - nie ruszy, choćby to była super kość ;)

Posted

Zgodnie obietnicą opowiem o efektach użycia żwaczy.
To był genialny pomysł, dodając do tego odpowiednie komendy i pochwały. Na dzień dzisiejszy szczeniak przestał "odkuzrzac" cokolwiek, no może poza trawą co jest zresztą normalne w ilościach potrzebnych a nie stogach siana itp. jak to bywało niedawno. Poza tym chyba odniosłem lekki sukces ucząc go przybiegania na zawołanie, komend "siad", "do mnie", "noga" (to ostatnie najciężej ale to norma u tej rasy ;)). Wszystkie chętnie wykonuje otrzymując pochwały w ilości rzecz jasna takiej jaką uznam za słuszną, bo przeciez nie zawsze za wykonanie będzie smakołyk, ale póki co tak. Jeszcze sie uczy więc ma pewne przywileje. Dzięki wielkie wszystkim za bardzo dobre porady :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...