gallegro Posted February 15, 2009 Posted February 15, 2009 Zamiast opisywać ze szczegółami obecny stan zdrowia Ledy, przytoczę tylko jeden fakt... Kiedy po powrocie, położyłem Ledę na jej ulubionym fotelu, podeszła do niej zaciekawiona Dorcia. W tym momencie, Ledunia pokazała jej nieco przerzedzone ząbki i cichutko warknęła ;). Idzie ku lepszemu :multi:. Teraz ja udam się palulu, bo ledwie patrzę na oczy. Wcześniej jednak coś zjem, bo jak tak dalej pójdzie, to mnie trzeba będzie karmić sondą :razz:. Wieczorem opiszę naszą dzisiejszą "wycieczkę"... Quote
gallegro Posted February 15, 2009 Posted February 15, 2009 Przed chwilą podłączyłem suni kroplówkę. Jest bardzo grzeczna i nie protestowała, kiedy usiłowałem podłączyć to ustrojstwo do wenflonu. Nawet mi się udało. Słychać wyraźnie, jak Ledzie "gra" w brzuszku. Nie widać jednak, żeby cierpiała, jak to miało miejsce dziś rano. Były jeszcze wymioty, ale nie tak obfite jak przedtem. Bidulka jest osłabiona, ale mam nadzieję, że od teraz będzie już tylko lepiej. Poniżej opiszę naszą dzisiejszą wizytę w zaprzyjaźnionej lecznicy. Na wstępie pragnę kolejny raz podziękować Ewie (zwierzuś). która nie bacząc na dzień wolny od pracy, pofatygowała się ze mną do zwyczajowo nieczynnej dziś lecznicy. Już na wstępie, podczas rutynowych badań, doktor Ewa :lol: ustaliła, że Leda ma zapalenie żołądka i jelit. Sunia była makabrycznie odwodniona. W tym miejscu pragnę podkreślić z całą stanowczością, że doktor Krzyś (ten u którego byłem w piątek), nie popisał się. Nawet Ledy dobrze nie zbadał, a leki zaordynował "na oko". Najgorsze jest to, że już wtedy nie podał kroplówki twierdząc, że "nie jest tak źle". Dobrze raczej też nie było, ponieważ następnego dnia Leda była już baaardzo odwodniona. Nauczka i cenna wskazówka na przyszłość... Nie ma co polegać na opinii co po niektórych "lekarzy", tylko samemu sprawdzić, czy gałki oczne nie są cofnięte w głąb oczodołów. Byłem w szoku, kiedy po kilkunastu minutach od podania dożylnej kroplówki, oczy Ledy wróciły na swoje miejsce :crazyeye:. Szczerze przyznam, że nie miałem o tym bladego pojęcia. Jak się okazuje, test uniesionej skóry, czasem może wprowadzić w błąd. Prawdopodobnie tak było w przypadku Ledy. Sunia dostała kilka zastrzyków, z czego była średnio zadowolona. Do domu zabraliśmy pokaźnych rozmiarów torebkę z kolejnymi zastrzykami, kroplówką oraz glukozą (z czymś tam), którą w najbliższych dniach, ma spożywać zamiast normalnych posiłków. Po powrocie przygotowałem Ledzie podgrzewane posłanie. Ponieważ nie mogłem dostać termofora, użyłem plastikowej butelki ;). 100 ml kroplówki właśnie dobiegło końca, więc mogę uwolić sunię z uwięzi. Mam nadzieję, że już niebawem będę mógł przekazać kolejne dobre informacje. Quote
szajbus Posted February 15, 2009 Posted February 15, 2009 Leda nie rób wujkowi takich numerów!!!!!!!!!!!!! Masz wyzdrowieć złośnico jedna i nie pokazuj już nikomu tych przerzedzonych ząbków! No i gdzie ona miałaby lepiej? Wujaszku jesteś ANIOŁEM! Quote
gallegro Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 Leda wciąż bardzo słabiutka, jeszcze wymiotuje, ale dostaje zastrzyki, codziennie kroplówkę, a wieczorem dostała do pysia glukozę i nie zwymiotowała. Podajemy bardzo ostrożnie, bo do tej pory wszystko co wzięła do pyszczka, wymiotowała. Porcja glukozy została podana na 3 razy, minęła godzina od ostatniego podania i nie ma wymiotów, na szczęście. Wypiła też 2 razy po odrobinie wody. Teraz śpi na termoforku, okryta kocykiem. Warczy na Kamę, czyli jest nieźle ;) Quote
gallegro Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 Dla odmiany, od rana Leda sporo wymiotowała. Opróżniła żołądek do cna, a mimo to, odruchy wymiotne nie ustają. Najgorsze jest to, że nie ma reakcji na podawane środki p/wymiotne :shake:. Dopóki nie zacznie przyswajać pokarmu, choćby w formie płynnej (glukoza z dodatkami), nie ma mowy o zdecydowanej poprawie... Kiedy to się skończy...:shake:. Quote
mru Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 gallegro, trzymajcie się... Leduniu :roll: wszyscy o Tobie myślimy, mała... Quote
ciapuś Posted February 18, 2009 Author Posted February 18, 2009 Leduś trzymaj sie nie poddawaj sie maleńka tyle osób trzyma za ciebie kciuki Przepraszam że dopiero teraz odpowiadam na pw ale sama jestem w kiepskim stanie i od kilku dni nie było mnie na dogo Quote
gallegro Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 Całą noc Leda wymiotowała żółcią, bardzo się wymęczyła. Rano pojechaliśmy do weta, w drodze była prawie nieprzytomna, główka jej opadała, u lekarza nie reagowała na zastrzyki. Dostała kroplówkę z glukozą, zastrzyk przeciwwymiotny oraz zrobiliśmy jej badania-mocznik i kreatynina. Normy są 10 krotnie przekroczone, lekarz nie daje nam większych nadziei. Leda jest kompletnie wyczerpana, leje się przez ręce. Jeszcze będziemy konsultować wyniki z zaprzyjaźnioną ciocią - lekarzem. Walczymy o nią, robimy co w naszej mocy, lekarze też, ale pewnych spraw niestety się nie przeskoczy, tym bardziej w jej wieku. Jeszcze liczymy na to, że nastąpi przesilenie, że pomogą leki, kroplówki, że Leda wyzdrowieje. Jeśli jednak nadal będzie cierpieć... :shake: Quote
mru Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 Leda ma już prawo odchodzić, wszyscy to wiemy jesteście przy niej - to najważniejsze Quote
gallegro Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 Skonsultowaliśmy wyniki Ledy z zaprzyjaźnioną ciotką - lekarzem. Nie pozostawia nam złudzeń. Leda już z tego nie wyjdzie. Wyniki jednoznacznie wskazują na ostrą niewydolność nerek spowodowaną dużym odwodnieniem.... Ciężko, bardzo ciężko. Quote
ulvhedinn Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 Cholera, że też nie wlazłam na wątek wczesniej... :placz: u starszego zwierzaka, jeśli pojawiają się wymioty, robi sie natychmiast badanie nerek, bo to z reguły jest to.... i od razu podaje kroplówke, nie ma na co czekac u staruszków jak u szczeniat, odwodnienie robi sie migiem. Jesteście pewni że to OSTRA niewydolnośc, a nie PNN? To płucz ją dalej, niekoniecznie dożylnie, można podskórnie, wazne żeby upierdliwie płukac. Czasem sie udaje. Podaję ci skład miesznaki ziołowej, na mocznicę. Trzeba wsio wymieszac parzyc łyzke na szklanke. docelowo powinna pić 3 razy dziennie po 50 ml, na poczatku podaje sie po łżce, zeby nie prowokowac wymiotów, za to częśćiej. 1.Kwiatostan kocanek 2.Liść bobrka trójlist. 3. L. mącznicy 4.L. brzozy 5. Kwiat wiązówki 6. Korzeń mniszka 7.Ziele nawłoci 8.Z. dziurawca 9. Z. skrzypu Wszystkiego po tyle samo, z wyjątkiem wiązówki, tej dajesz o połowę mniej. Quote
gallegro Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 Leda odeszła... Po konsultacjach z 3 lekarzami, po poważnej rozmowie podjęliśmy decyzję o uśpieniu Leduni. Sunię cały czas męczyły wymioty, gdy zaczęła płakać na głos, coś w nas pękło... Stan był już praktycznie agonalny, Leda przelewała się przez ręce, nie reagowała na dotyk, na nas. Powoli odchodziła i pewnie potrwało by to jeszcze dzień lub dwa. Ale patrząc na jej cierpienie i słysząc jej płacz... nie mogliśmy inaczej. Leduniu, biegaj szczęsliwa tam, gdzie jesteś znowu młoda i zdrowa. Do zobaczenia Kochanie (') (') Quote
mru Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 oh, gallegro :( dobra decyzja, chociaż tak straszna i ciężka... trzymajcie się... Quote
anovip1 Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 :-( Byliście z Ledunią w jej ogromnym w cierpieniu ,pomogliście jej przetrwać w najtrudniejszym momencie. Daliście jej tyle serca,miłości...... Walczyliście o nią najlepiej jak mogliście. Nic więcej nie można było zrobić, tymbardziej ,że tak bardzo cierpiała.:-( Łączę się z Wami w bólu..... Leduniu ,teraz już nic nie boli ,biegaj szczęśliwa po pachnących łąkach ze wszystkimi naszymi pieskami.... Quote
gallegro Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 ulv, dziękujemy za cenne rady, mamy jeszcze 2 starsze pieski, w razie czego będziemy korzystać z Twoich rad. U Leduni jednak nie dało się obniżyć kreatyniny, mocznik być może tak, ale kreatyniny nie. Poza tym ona od piątku bez przerwy wymiotowała, dziś w nocy było tragicznie, co 5-10 minut wymiotowała żółcią. Potem już płakała, tak była wymęczona. Jej żołądek nie przyjmował absolutnie niczego, zjadały go kwasy żołądkowe. Bardzo cierpiała, robiliśmy wszystko, żeby jej ulżyć w cierpieniu, ale niestety, nie udało się. Jej stan dziś pogarszał się z godziny na godzinę, dlatego podjęliśmy trudną decyzję o skróceniu jej cierpień. Quote
szajbus Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 Wujaszku, bardzo mi przykro. :placz::placz: Daliście jej miłość, radość i poczucie bezpieczeństwa. Odeszła kochana! Leduniu, bądź szczęśliwa w tej tęczowej krainie. Quote
wanda szostek Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 Trudna decyzja, ale konieczna. Odeszła spokojnie, usnęła i zakończyła swoją męczarnię . Z przerażeniem myślę o mojej suni, której latek przybywa Quote
ulvhedinn Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 Tomku tak mi przykro :placz: Niestety aż za dobrze wiem, jak paskudnie potrafi sie objawiać choroba nerek :-( i bardzo dobrze że podjęliscie taką decyzję.... gdybyś w przyszłości miał jakies pytania to wiesz że zawsze chętnie w miare mozności pomogę. Leda miała Was, miała do samego końca miłość, domek, odchodziła potrzebna- to tak bardzo dużo.... ['][']['] Quote
gallegro Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 Bardzo brak Ledusi. Pomimo, że była z nami krótko, tylko 4 i pół miesiąca, całym sercem ją pokochaliśmy. Odeszła bezboleśnie. Spokojnie zasnęła. Postaraliśmy się o znieczulenie, żeby nic ją nie bolało. Byliśmy przy niej cały czas, głaskaliśmy, gdy zasypiała. Leżała na swoim ukochanym sweterku, żeby czuła się bezpieczna. Pochowaliśmy ją w naszym ogrodzie, pod świerkami, na jej ulubionej podusi, okryliśmy jej sweterkiem... Wierzymy, że patrzy na nas z Nieba i poszczekuje wesoło. Wierzymy, że kiedyś się spotkamy i znów będziemy razem. Dziękujemy z całego serca kochanym ciociom z Łodzi, które wypatrzyły Ledę w schronisku, a potem nam ją przywiozły. Dziękujemy kochanej cioci Ewie, która robiła, co w jej mocy, żeby uratować Ledunię. I wszystkim kochanym ciotkom, które były z nami i mamy nadzieję, że pozostaną i będą o Ledzie pamiętać. Prosimy o powiadomienie pani Krystyny, która tymczasowo zaopiekowała się Ledą, zanim trafiła do nas. Podziękujcie jej od nas za Ledę. Nigdy nie zapomnimy o naszej Leduni. Quote
anovip1 Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 Powiadomiłam Krystynę ,że pożegnaliśmy Ledunię :-( W jej imieniu dziekuję Wam za serce ,pomoc i opiekę w tych ciężkich chwilach sunieczki. Dzięki Wam odeszła godnie wśród bliskich ,ukochanych ludzi , a nie samotna w zimnym ,okrutnym schroniskowym boksie. Krysia Pozdrawia Was. Quote
gallegro Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 Leda przyśniła mi się dzisiejszej nocy... Sen był bardzo realistyczny. Cały czas rozpamiętujemy naszego małego, czarnego diabełka... Jej miseczka wciąż stoi na swoim miejscu i z całą pewnością stać tam będzie jeszcze długo... Jakby nieszczęść było mało, właśnie dowiedzieliśmy się o odejściu innej, bliskiej nam suni - Dzielnej :-(. Biegajcie sobie razem za TM... Quote
Tigraa Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 Pozostaniesz na zawsze w naszych sercach i pamięci Quote
reksio50 Posted February 24, 2009 Posted February 24, 2009 [FONT=Calibri]Jesteście wspaniałymi ludźmi, cieszymy się że sunia miała tyle szczęścia i trafiła na Was. Trzymaliśmy kciuki za Ledę, niestety nie udało się. Jednak jest teraz gdzieś za Tęczowym Mostem i biega sobie patrząc na Was z góry i dziękując za te ostatnie szczęśliwe chwile z własnymi ludźmi, którzy ją kochali… [/FONT] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.