andzia69 Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 w takim razie życzę miłego amputowania:angryy: Quote
Gem Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 andzia69 napisał(a):w takim razie życzę miłego amputowania:angryy: Och, ta sama szkoła wrednych aluzji i pomówień, jak w przypadku Szczotki. Leć szybciutko na kielecki i poinformuj wszystkich, że ten wredny Gem wbrew Twoim zabiegom i przekonywaniom uparł się amputować suce łapę :) Doprawdy, zadziwia mnie Twoja skłonność do szkodzenia innym. Nie śpiewam na Twoją nutę i Twoich wątków nie odwiedzam. Upraszałbym o to samo - bo zapewne wypowiedź w liczbie mnogiej była skierowana do mnie i do Fiony. A co do łapy: postaramy się jutro ją skonsultować. I choć też Cię nie kocham, to chciałbym, byś w tym przypadku miała rację. Quote
andzia69 Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 Gem napisał(a): A co do łapy: postaramy się jutro ją skonsultować. I choć też Cię nie kocham, to chciałbym, byś w tym przypadku miała rację. i o to mi chodziło - dziękuję Quote
*Gajowa* Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 Może dopiszcie w tytule, że chodzi o mixa Tosa Inu - więcej osób zajrzy. Za wszelką cenę trzeba łapę ratowa. Zaprosiłam na wątek Tasię2 też kocha tę rasę i może coś doradzi. Quote
Gem Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 *Gajowa* napisał(a):Może dopiszcie w tytule, że chodzi o mixa Tosa Inu - więcej osób zajrzy. Za wszelką cenę trzeba łapę ratowa. Zaprosiłam na wątek Tasię2 też kocha tę rasę i może coś doradzi. Dobre rady i chęć pomocy są zawsze mile widziane. Tak naprawdę to nawet od osób, które nas nie kochają. Wetka mówiła wczoraj o tzw. dzikim mięsie. Sunia miała wypadek około miesiąca temu i przez ten czas wylizywała tę łapę. Miało to spowodować niekontrolowany rozrost tkanki łącznej - podobno nie do zatrzymania. Łapa jest co najmniej dwukrotnie większa od drugiej, ścięgno w przykurczu. Diagnoza brzmiała dość jednoznacznie, ale przecież nie ma nieomylnych wetów, więc Andzia ma rację - trzeba to skonsultować. Jednak nawet w przypadku, gdyby amputacji nie dało się uniknąć, będziemy starali się pomóc suni. Quote
Linssi Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 O Boze... Gem, jestes pewien ze nie uda sie uratowac lapki??? Moze jednak... Please!!! Probujcie!! :modla: Quote
Gem Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 Linssi napisał(a):O Boze... Gem, jestes pewien ze nie uda sie uratowac lapki??? Moze jednak... Please!!! Probujcie!! :modla: Ja nie jestem pewien - pewna była wetka. Spróbujemy - jutro ją skonsultujemy z innym lekarzem lub nawet lekarzami. Oby się udało. Quote
*Gajowa* Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 Pamiętam, że podobny przypadek zadawnionej rany na łapie /do amputacji/ był nie tak dawno na dogo. Pies był w klinice w W-wie na Kosiarzy i łapę uratowano... może pamiętacie kto pilotował sprawę ? Quote
jayo Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 Gem napisał(a):Ja nie jestem pewien - pewna była wetka. Spróbujemy - jutro ją skonsultujemy z innym lekarzem lub nawet lekarzami. Oby się udało. moze popytamy jutro w wawie tez... szkoda lapy, qrcze..:-( uciac zawsze mozna :shake: moze sie cos da z DT zrobic, trzeba sie rozejrzec :roll: Quote
Ewusek Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 a czy to nie byl moj Horke, ktory byl tak strasznie pogryziony przez psy miesiac wczesniej, noga dwa razy grubsza, a w srodku zgruchotane kosteczki... Foteczki sa w jego watku w moim podpisie Quote
Gem Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 jayo napisał(a):moze popytamy jutro w wawie tez... szkoda lapy, qrcze..:-( uciac zawsze mozna :shake: moze sie cos da z DT zrobic, trzeba sie rozejrzec :roll: O, ciocia Yayo :loveu: Pewnie, że szkoda łapy, a i DT by się przydał. Quote
jayo Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 Gem napisał(a):O, ciocia Yayo :loveu: Pewnie, że szkoda łapy, a i DT by się przydał. Gem, kopne Cie kiedys za przekrecanie mojego nicka :mad: Jutro sie zdzwonimy - cos wymyslilismy z cioteczka ewuskiem, wiec wstrzymajcie sie z ostateczna decyzja - znaczy jesli lecznica czeka na sygnal, to niech jeszcze poczeka. Trzeba bedzie przygotowac dokumenty z opisem od weta i cos pomyslimy. Quote
Gem Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 [quote name='jayo']Gem, kopne Cie kiedys za przekrecanie mojego nicka :mad: Jutro sie zdzwonimy - cos wymyslilismy z cioteczka ewuskiem, wiec wstrzymajcie sie z ostateczna decyzja - znaczy jesli lecznica czeka na sygnal, to niech jeszcze poczeka. Trzeba bedzie przygotowac dokumenty z opisem od weta i cos pomyslimy. Soooory, jayo, przekręciłem nieumyślnie :roll: Na temat "dzikiego mięsa" znalazłem tylko tyle: http://www.konie.biz/modules.php?name=News&file=article&sid=551 Opis co prawda dotyczy koni, ale ogólne pojęcie daje. I nadzieję chyba też - o ile to tylko z tym jest problem. PS Do 13 jestem w pracy, więc w razie czego kontaktuj się z Fioną. Ona ma jutro wolne i to ona pójdzie do lecznicy. Po 13 jestem do dyspozycji. Quote
Nicol Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 jetsem... Wybaczcie, ze dopiero teraz ale nie mam narazie w domu netu, jestem w trakcie niekończącej sie przeprowadzki. O rany......, spróbujcie, prosze.... moze sie uda uratowac jej łapke. Ja sie juz rozglądam za DT. Jak tylko coś będę wiedziec zaraz dam znac. Mnie sie tez Klara podoba.... Klarunie do góry Ostatnio nasza Nicolka znalazła domek, moze by sie udało umieścic tam teraz Kalare, zaraz będe sprawdzac.... A tycmzasem prosze skonsultujcie to z innym wetem, moze jets szansa uratowac łapeczke Quote
Nicol Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 Pomożemy na bank z kasą, ile będzie potrzeba tyle zbierzemy. Tylko oby sie udało uratowac łape Quote
jayo Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 byle udalo sie wstrzymac operacje, byla planowana na dzis...:shake: bedziemy ja probowac konsultowac w wawie - zasze jeszcze jest nadzieja :oops: na szybko szukamy DT !! Quote
Nicol Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 DT znajdziemy tylko ratujcie prosze łapke. Kase tez zbierzemy na tosim forum, ile będzie trzeba. Tylko ratujcie jej łapke, prosze.... Quote
Ewusek Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 tak jak napisała jayo - zawsze jest czas na amputacje, gorzej jest gdy noga zostanie za wczesnie amputowana. Nie jestem wetem, ale troszkę przypadków widziałam... Moim zdaniem, jezeli jest czucie w łapie to nie powinna byc amputowana. Rana nie wygląda dobrze, ale nie ma się czemu dziwić skoro jest otwarta i suka ja caly czas liże, dzieki temu rana nie moze sie zagoic. Dodatkowo w ranie jest ropa co poteguje stan zapalny, obrzmienie. Na poczatek usunelabym stan zapalny z nogi podając leki przeciwbolowe i antybiotyk np linco-spectin (1cm/5 kg mc). Nie wiem jak by wygladalo to od strony chirurgicznej - czy kosc jest widoczna ? Nie wiem czy rade mozna zszyc, wg mnie jest to za stara rana. Wydaje mi sie, ze dwa razy dziennie, raz dziennie trzeba robic okłady z rivanolu, ktory wyciagnie rope i stan zapalny, a jednoczesnie jak suka nie bedzie miala dostepu do nogi, mysle, ze w przeciagu dwoch tygodni rana zacznie sie goic. Takie jest moje zdanie, rana nie gnije, wiec moze udałoby się uratowac noge. Poza tym, nie chcialabym podwazac kompetencji pani wet, ale wydaje mi sie, ze ta noga jest tak spuchnieta od duzego zapalenia, od ropy a nie od dzikiego mięsa... Ostatni przypadek jaki mialam - pojechalam do innego sklepu niz zwykle. Pod tym sklepem koczowal od dawna maly piesek, bardzo przyjacielski. Kilkakrotnie pytalam w sklepie czy on jest "niczyj, bezdomny". Jak chcialam go zabrac to padaly argumenty, ze wszyscy sie do niego przyzwyczaili, ze to taki sklepowy piesek... Poszlam do sklepu, kupilam to co chcialam, wychodze, a piesek kuleje. Patrze, noga dwa razy grubsza od drugiej. Ide do sklepu, pytam co sie stalo z psem... "miesiac temu pogryzly go trzy psy" Piesek po pogryzieniu siedzial za brama sklepu, zeby ponownie nie zostal pogryziony. Chcialam go zobaczyc. Poszlam do wlascicielki. Zdziwiona byla, ze moge nim manipulowac w kazda strone, ze nic mi nie zrobil... nikomu nie pozwalam sie w ta noge dotknac. Okazalo sie, ze nikt nawet nie pofatygowal sie z nim do weta. Fakt, mała wiocha, ale jak koleś powiedzial babce ze sklepu "dobrze, ze lize, wylize sobie" Noga zaczynala powoli gnić. Babka chyba czekala na cud... Tym cudem bylam chyba ja... Powiedzialam, ze jutro pies bez zadnej dyskusji jedzie do szpitala do Wawy (na Kosiarzy), tam jest klinika, do ktorej mam zaufanie... Piesek spedzil w klinice kilka dni, potem zabralam go do siebie, notabene caly czas jestesmy w trakcie leczenia). Noga byla strasznie pogryziona, ubytki w kosci i chrzastce stawowej, liczne martwaki. Poczatkowo, byly leki przeciwbolowe, antybiotyk i oklady, tak, zeby noga byla usztywniona. Po 3 tygodniach jedna z ran wcale sie nie goila i wyplywala z niej ropa. Pojechalam za zabieg usuniecia martwych kawałkow. Bylo ich kilka, najwiekszy wielkosci kostki do gry planszowej - a piesek wielkosci liska, wazy 10 kg. Opatrunki dalej w tej samej formie. Dzieki temu, ze bylam przy zabiegu i widzialam jak chirurg fachowo wyciaga kawałki kości, w domu mogłam zrobić to sama - przy zmianie opatrunku, trzy razy zauważylam biały slad - byl to dla mnie sygnal, ze organizm wypycha kolejnego martwaka. Pies lezy i czeka, biore mini zestaw narzedzi i wyjmuje delikatnie kawalek kosci - dlugosc ok 1cm, szer. 3 mm. Dzieki moim zabiegom rana sie zagoila. Pojechalismy na artrodeze - usztywnienie stawu skokowego, przez okres ok 8 tygodni, zeby odrodzila sie chrzastka stawowa, dodatkowo przeszczek kosci z łopatki do nogi. Piesek zaczal delikatnie opierac sie na nodze, wiec najpierw gips, z artrodeza sie wstrzymamy, moze nie bedzie potrzebna. Gips zdjelam po 1,5 tygodniu, bo Horke cos sobie rozlizal i zaczelo podgniwac, wolalam szybko interweniowac, bo w zeszlym roku kot, ktorego znalazlam mial wypalone dziury prawie do kosci, bo nie skojarzylam, ze tam moze sie cos dziac. Teraz Horke jest bez gipsu. Jezeli w ciagu 3-4 tygodni (jeszcze 1-2) nie zacznie stawac na noge, trzeba bedzie zrobic artrodeze. Nie wazne sa koszty... wazne, ze udało mi sie ta noge uratowac. Przepraszam, za ten offtopic, ale mysle, ze sunia naprawde ma szanse na to, zeby uratowac jej ta noge. Quote
Gem Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 Fiona zdążyła - amputacji nie będzie :multi: Jest też zła wiadomość - sunia ma czas do jutra, do 11.30. Jeśli do tego czasu będzie nadal w lecznicy, to trafi na stół. Ja za chwilę wychodzę do pracy, więc kontakt tylko z Fioną. Z tego, co wiem, to Jayo właśnie z nią rozmawia. Jeśli załatwicie DT, to oczywiście przywieziemy sunię. Dziękuję wszystkim za pomoc :) Quote
Fiona.22 Posted September 29, 2008 Author Posted September 29, 2008 Operacja wtrzymana do jutra...próbujemy ratowac łape. Prosze o mocne kciuki. Potrzebane bedzie oczywiście dt i finanse :oops: Quote
Nicol Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 Gdzie teraz jest sunia? Wlecznicy w Kielcach? Jaki jest mniej więcej jej wiek? Czy wiadomo jak reaguje na inne psy? Staramy sie zorganizowac DT....., ale nic nie mogę obiecać niestety na chwile obecną..... Kiedy będzie wiadomo co z łapką? Quote
Fiona.22 Posted September 29, 2008 Author Posted September 29, 2008 Czy uda się uratowac łapk tego nie wiem ale zostanie podjęta próba. Obecnie sunia siedzi w szpitalu w klatce weci oceniaja ja na ok 3 lata. Po zachowaniu mozna jednak wnioskować, że jest młodziutkim psem. Ma bardzo zniszczone zeby ale nie ze strosci. Sunia pasjonuje sie kamieniami. Na spacerach wynajduje rózniste kamsztory a czym wiekszy tym fajniejszy. Nosi je w pyziorku i obgryza. Sunia jest bardzo kontaktowa i zrównoważona. Na spscerze inne psy wita machaniem ogonna, nie wykazuje cienia agresji. Na poczekalni była sytuacja kiedy spotkalismy pana z rottkiem. Sunia poszczekiwała nieśmiało nie wiem tylko czy na pana czy na psa. Boi sie dobrze zbudowanych facetów, szczególnie starszych. Reaguje szczekiem i ewidentnyn strachem. Rewelacyjnie chodzi na smyczy zna podstawow komendy. Siada, podaje łape, daje głos, lezy, spuszczona ze smyczy przychodzi na zawołanie, aprtuje. Zachowuje czystośc w klatce więc pewnie w domu również nie bedzie brudziła. Zawsze grzecznie czeka az wyjdzie na spacer. sunia dostała robocze imie Tośka. Jest nizsza od typowego tosy i słabiej zbudowana. W tej chwli wazy 20,5 kg. Uwielbia ludzi, nadaje sie do domu z małymi dziecmi. Nie wiemy jak z kotami. Quote
kika22 Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 Tośka uciekaj na góre;) Nicola dziekuje,że zajrzałaś do Tośki:lol: Quote
Ewusek Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 potrzebny DT w Wawie, najlepiej w domu, nie koju, u osoby, ktora bedzie robila opatrunki i zastrzyki !!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.