Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witajcie Moi Drodzy,

Błagam o pomoc, dlatego zwracam się do Was, bo nie wiem już gdzie uderzyć.

W Gdańsku, na giełdzie towarowej przy ul. Rzęsnej jest pies. Niewysoki – taki do kolan, włochaty, rudy – bardzo ładny, stary i smutny… Wcześniej były w dwójkę, został tylko ten jeden i wyraźnie zaczął niedomagać, a idzie zima i może być już tylko gorzej.

Psiak ma „właściciela”, który się nim kompletnie nie zajmuje. Pan jest okropnym ordynusem. Na giełdę przyjeżdża albo nie – psiak musi sobie radzić sam. „Właściciel” nie zapewnia mu właściwie jedzenia ani picia. Od prawie 3 lat psiaki karmiła moja mama oraz okoliczni sprzedawcy. Psiak ma budę – blaszaną, brudną, prowizoryczną, postawioną pod drzewem. Chciałyśmy z mamą obić mu budę styropianem i deskami, żeby miał ciepło, ale psiak do budki nie wchodzi, albo nie może do niej trafić… Śpi i leży na często mokrym i zimnym betonie.

Jest starszym kawalerem – trochę siwy, sylwetka podkurczona i „sfatygowana”. Ma poważne problemy z chodzeniem. Może to reumatyzm. Jedna łapka jest krzywa – wygląda na przetrąconą lub źle zrośniętą. Najgorsze, że maluch nie widzi… Idzie i przewraca się o krawężnik. Boję się strasznie, że kiedyś nie usłyszy samochodu i pod niego wpadnie, albo pójdzie gdzieś i przepadnie, a wtedy nawet dokarmiać go nie będzie można. Jeszcze jedno – on się boi ludzi. Nie zdołałam go dotknąć lub pogłaskać. Jak wyciągam rękę i delikatnie go dotykam to próbuje uciekać na tych swoich kulasach. On nie przetrwa zimy. Nie ma szans. Jest potwornie zagubiony i tak bardzo smutny.

Myślałyśmy z mamą o schronisku dla tego biedaka. Ale czy to nie jest pogarszanie sprawy?? Może jest w Trójmieście jakaś fundacja, która może mu pomóc?? Albo po prostu ktoś, komu los psi nie jest obojetny. Ja go do domu wziąć nie mogę. Mam psa, mam kocią bidę i mam męża, który kategorycznie zabronił mi przyprowadzać do domu jakiekolwiek jeszcze zwierzę. Rozesłałam wiadomość do rodziny, znajomych i kolegów z pracy. Odezwu nie mam i obawiam się, że mieć nie będę ponieważ „upchnęłam” im już taką ilość znalezionych i potrzebujących zwierzaków, że nie ma miejsca na tego jednego, chyba najbardziej ze wszystkich moich znajd potrzebującego…

Potrzebuje również pomocy w złapaniu go, bo sama nie dam rady i nie wiem za bardzo jak się do tego zabrać.

Co natomiast mogę zrobić – sfinansować wizytę u weta i ewentualne leczenie, pokarm, wyprawkę. Mogę poświęcić mu swój czas na spacery / wizyty u lekarza. I jeśli znalazłby się dla niego dom – awaryjny czy tymczasowy, a może stały, albo dom seniora – to go tam zawiozę, choćby to nie wiem jak daleko było.

Chaotycznie to wszystko napisałam, ale zmieniać już nie będę. Może tylko krótko wypunktuje o co proszę:
1. o pomoc w namiarch na fundacje / hotele dla piesków / domy tymczasowe
2. pomoc w złapaniu psiaka, jak już będę miała dla niego bezpieczne schronienie
3. czy powinnam go zabrać do weterynarza?? Tylko co później – odstawić go po wizycie na miejsce jego niedoli??

Co mam dalej robić, bo tak go zostawić nie mogę, na tym zimnie i deszczu leżącego na betonie…… A co będzie jak chwyci mróz??

Proszę pomóżcie go uratować.

Jeszcze namiary na mnie:
Joanna: asia0608@interia.pl / 0/695 394 817

i zdjęcia:







a to jego kawałek świata:

  • Replies 119
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

śliczny rudasek! hmm... pisaliście do tych ludzi z okolicy?

to bardzo ważne, co napisał jotpeg:

aś, tutaj jest mapa pomocy dgm z pomorskiego:
http://www.dogomania.pl/forum/showpo...&postcount=409
napisz maile o pomoc
moze do wolontariuszek z sopockiego schroniska, ktore ma dobra opinie, maja na dgm nicki brązowa1, kaerjot, betbet - przynajmniej cie wespra i poradza, co zrobic. napisz do irmy - to wyjatkowa osoba o wielkim sercu.
powodzenia!


pomoc fizyczna:
http://mapapomocy.dogomania.pl/region2.php?cid=8&region=11

dta:
http://mapapomocy.dogomania.pl/region2.php?cid=14&region=11

Posted

tylko nie schronisko.Juz lepiej wtedy uspic go samemu,bo w schronie i tak to zrobia-albo inne pieski zrobia to za weta.
Ten kawałek swiata jaki ma, nie jest najgorszy,o ile zrobicie (tak jak planowałyście) obicie ze steropianu.W schronisku nie mialby nawet i tego,a raczej musilaby-dzielic to samo z kilkoma innymi psami.Zapewniam,ze po juz po 2 miesiacach w schronisku wygladalby DUZO gorzej niz obecnie.Nie bedzie mial ludzi,nie bedzie mial spacerow,bedzie czekal juz tylko na smierc.A dostep do jedzenia w jego stanie bedzie mial tak utrudniony jak nigdy dotad.I dopiero w schronisku dowie sie co to zimno i wilgoc,zapewniam.Schronisko to nie jest animal planet,to polska rzeczywistość.Ciesze sie,ze do tej pory tego nie zrobiłyście.

W schronisku na 10000% nie zajma sie nim lepiej niz Wy mozecie zrobic to teraz.Wg mnie-zostawic psa tam,gdzie spedzil całe zycie i starac sie nim opiekowac.Obserwowac jego stan.
Rozumiem,ze ten a la kojec jest szczelny?Pies jest z niego wypuszczany?Czy sam wylazi?
pies jest niewątpliwie stary,ale wyglada dobrze,przynajmniej na fotach.

wet-jak najbardziej,sluze pomoca przy zlapaniu psa .Wzmocnic stawy przyda sie na pewno.

na DT,juz nawet te płatne czekaja dziesiatki psow na Dogo,tych szczesliwcow,ktorych wolontariuszki podejma to ryzyko finansowe,wiec bym nie liczyla.No chyba,ze stac Was na hotel,300-500 zl co miesiac,to wtedy jest pies w komfortowej sytuacji.

pozdrawiam

Posted

Brazowa1, dziękuje, ze jestes.
jestem za daleko, zeby realnie pomoc.
ale z Trojmiasta sa (oprocz wczesniej wymienionych):
Itske, natalia_aa, vesna30, waldi481, olenka_f, wredne_słonko, nelonik, agatkia, M&T i na pewno jeszcze inni.
aś, napisz do wszystkich, na pewno ktoś pomoże.
aś oferuje konkretne dzialania i chwala jej za to, zeby pomoc psu - nie zostawiajmy jej z tym samej. trudno w pojedynke i bez wsparcia.

Posted

my mamy zgłoszenie za zgłoszeniem, niczego nie obiecuję, ale zaraz poinformuję tych, którzy są na miejscu.


Czy pies jest duży? Bo niby piszesz maluch, a na zdjęciach zdaje się większy niż maluch:)Nie mamy poskromu, ale jest klatka. Może niezbyt ogromna, ale jest. Jeśli tlyko ktoś z TPOPZ napisze, że może pojechać pomóc w łapaniu, to dam tu znać. Ja wracam dopiero za jakieś 6 dni:/

Mysle, że trzeba będzie razem zorganizowac coś do ocieplenia mu tej budy, może załatania kojca, żeby tam siedział a nie się pałętał i wyścielenia budy.

Posted

wydaje mi sie,ze go narmalnie,na smycz mozna złapac.Całe zycie wsrod ludzi,to musi byc normalny pies.Ja to nawet chetnie bym sprobowala,coby z wprawy nie wyjsc:razz:
Przeca Betbet nie bedziesz slepaczka starego na lasso hyclowac!:mad::p

Posted

Serdecznie Wam wszystkim dziękuję za odzew. Nie zostawię go tak choćby nie wim co.

Ale są też złe wieści. Dzisiaj mama nie zastała psiaka tam gdzie zawsze. Pan który również go dokarmia powiedział, że piesek bardzo płakał rano. Wyglądało jakby go coś bolało. Nie pozwolił się do siebie zbliżyć. W końcu przeszedł przez dziurę w takim betonowym płocie okalającym giełdę. Za płotem jest duża łąka. Mama tam poszła, ale są tam straszne chaszcze i go nie znalazła. Nie było nawet jak poprosić weta o pomoc, bo pies nie wrócił do południa. Nie wiemy gdzie jest i obawiamy się najgorszego:placz: Ale może jutro znowu będzie na swoim miejscu.

Będę Was informować i bardzo bardzo dziękuję za pomoc! Oby jutro było z nim wszystko ok.

Acha - jeśli chodzi o wielkość to pies sięga do kolan, nie wyżej.

Do swojej budki nie bardzo chce wchodzić. Do ludzi też nie podchodzi. Na dotyk lub chęć zbliżenia reaguje instynktownym odskoczenie.

Dowiedziałam się również, że ten drugi pies który z nim był po prostu odszedł... Nie chcę żeby też również odszedł opuszczony, pod płotem...

Posted

Właśnie stamtąd wracam - psiaka nie ma. Jutro z mężem spróbuję przeczesać łąkę.

Zastanawiamy się z mamą czy to nie przypadek, że coś mu się stało... Bo coś się stało na pewno:shake: Jak robiłam pieskowi zdjęcia to podszedł do nas taki starszy gościu, widać że chlorek z kilometra i zaczął się awanturować żeby afery nie robić, bo ten pies ma dobrze i właściciela ma, i budę i żeby lepiej bezdomnymi dziećmi się zająć. Nie wdawałyśmy się w dyskusję, bo po co.Po wyjaśnieniu że lubię robić psom zdjęcia po prostu się oddaliłyśmy. A teraz psa nie ma i na pewno bardzo cierpiał wczoraj nad ranem... Coś go bardzo bolało. Nie pozwalał się zbliżyć do siebie. Pan który to widział pytał innych ludzi czy nie mają namiarów na weterynarza, bo pies wyraźnie potrzebował pomocy, ale o 3 w nocy to ciężko o cokolwiek... Póżniej już go nie było... Może ktoś mu pomógł opuścić ten świat:shake: Jutro go poszukamy znowu.

Posted

hej aś, wlasnie do Ciebie dzowniłam, ale chyba nie możesz rozmawiać...
podpowiedz w której to części giełdy, jak tam najłatwiej trafić? jutro około południa jedzie tam nasza Inspektorka. Nie wiem czy będzie umundurowana czy w cywilu, ale na pewno obejrzy budę, rozejrzy się za psem i popyta ludzi.

Posted

dzisiaj Trójmiejski Patrol Obrony Praw Zwierzat by na miejscu. Magda, Baska i Kuba bez problemu odnaleźli psa na giełdzie, zrobili mu zdjecia. Pies faktycznie nei zna głaskania, ale da się do niego podejść bardzo blisko. Nie raz oberwał, ludzki dotyk kojarzy mu się bardzo źle.
Na pierwszy rzut oka nie jest w złej kondycji, tylko buda wygląda fatalnie. Zdecydowaliśmy, że zabieranie psa, który jest slepy i lekko przygłuchy nie ma sensu. Właściciel o niego nie zadba, nikt inny go nie zabierze, a w schronisku, tak jak pisała Brazowa pies zostanie uśpiony. Skupimy się na oczyszczeniu jego kojca, ociepleniu budy

Posted

no właśnie Isadoro7, a takich jest chyba najwięcej, wliczając także psy na wsiach, w kojcach czy na łańcuchach.
i pomyslec, jak my sie trzesiemy nad naszymi domowymi pupilami, gna sie do weta, nie spi po nocach, a tu taki bidok, nikt go nie poglaszcze, nie przytuli, buda licha, a tu starosc nadchodzi wielkimi krokami...

Posted

jotpeg napisał(a):
no właśnie Isadoro7, a takich jest chyba najwięcej, wliczając także psy na wsiach, w kojcach czy na łańcuchach.
i pomyslec, jak my sie trzesiemy nad naszymi domowymi pupilami, gna sie do weta, nie spi po nocach, a tu taki bidok, nikt go nie poglaszcze, nie przytuli, buda licha, a tu starosc nadchodzi wielkimi krokami...


Niestety. Własnie znowu miałam parodniowy kryzys, co jakiś czas tamk mnie dobijają takie biedy, że mam doła-giganta. I dosłownie siedzę i gapię się jak sroka w gnat i zero pomysłów. Jak pomóc, co zrobić... ręce i cycki opadają.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...