ewtos Posted September 21, 2008 Posted September 21, 2008 Z powodu wyjazdu rodziny musiałam zaopiekować się ich 8-letnią suczką Sonią,drobniutką, średnią pudelką, wrażliwą, delikatną wymagającą odpowiedniego żywienia. Sonia bywała u mnie wcześniej parę razy po 2-4 tygodnie. Świetnie dogadywała się z moją Zuzią 14 letnią jamniczką, niestety Zuzi nie ma już z nami, teraz mam Tośka 2,5 letniego szpica średniego(wykastrowanego),pierwszego zakapiora na osiedlu. Kiedy szczeka z balkonu wiem jaki pies przechodzi pod oknem,trochę się obawiałam o Sonię jest taka wrażliwa tymczasem Tosiek siedzi w przedpokoju albo w łazience,chodzi po domu z opuszczonymi uszami,patrzy na mnie z wyrzutem i pytaniem w oczach "po co tu ona?", przywoływany zajrzy tylko na chwilę do pokoju zatrzymując się w drzwiach salonu w którym na wersalce leży Sonia.Teraz budzimy się codziennie z Sonią w łóżku chodż ona też ma swoje posłanie. Tosiek nigdy wcześniej nie pchał się do łóżek , zawsze mu było goraco a nam się to podobało za to był chwalony teraz kicha.Szkoda mi tego naszego dzentelmena , nie wiem jak go dowartościować , jak nie zrazić Soni,o wspólnych spacerach nie ma mowy.Latem spotykali się na działce Soni i świetnie aportowali , pływali i grali w piłkę.Jesteśmy w tym układzie 3 dni ,przed nami jeszcz ponad 2 tygodnie.Może ktoś mi poradzi jak ich na nowo zaprzyjażnić? Quote
diuna_wro Posted October 9, 2008 Posted October 9, 2008 Ja mam podobną sytuację w domu. Mały samczyk jamniczek i długonoga sucz w typie gończego, przygarnieta niedawno. Feluś był zawsze oczkiem w głowie domowników, miał swoje ulubione miejsca, zabawki i nawyki. Odkąd jest u nas żywiołowa, zaborcza Klara - nosi nisko głowę, nie bawi się, nie cieszy rano gdy wstajemy, chowa pod biurko, do szafy. Klara mu zabiera zabawki, ładuje się tam gdzie on leży lub siedzi spychając go, a co najgorsze potrafi bez końca męczyć go zabawą, czyli waleniem łapą po głowie, gryzieniem uszu i turlaniem po ziemi. On wtedy się odgryza. Jak ich nauczyć zabawy i czułości? Quote
shangri_la Posted October 9, 2008 Posted October 9, 2008 o witaj ja tez mam jamniczka-staruszka i suczke goncza ;) tez chcialaby sie bawic z jamnikiem jednak teraz juz on sobie ja podporzadkowaal ze wystarczy ze pokaze jej zeba a ona odchodzi.. jednak poczatkowo jak byla mlodsza (i zawsze jak jest neiwybiegana to tez szaleje ale staram sie do etgo nei dopuscic) tez probowala mu skakac po glowie, pomogla mi w tym komenda "na miejsce" i koniec szalenstw :diabloti: pozdrawiam Quote
ewtos Posted October 9, 2008 Author Posted October 9, 2008 diuna_wro napisał(a):Ja mam podobną sytuację w domu. Mały samczyk jamniczek i długonoga sucz w typie gończego, przygarnieta niedawno. Feluś był zawsze oczkiem w głowie domowników, miał swoje ulubione miejsca, zabawki i nawyki. Odkąd jest u nas żywiołowa, zaborcza Klara - nosi nisko głowę, nie bawi się, nie cieszy rano gdy wstajemy, chowa pod biurko, do szafy. Klara mu zabiera zabawki, ładuje się tam gdzie on leży lub siedzi spychając go, a co najgorsze potrafi bez końca męczyć go zabawą, czyli waleniem łapą po głowie, gryzieniem uszu i turlaniem po ziemi. On wtedy się odgryza. Jak ich nauczyć zabawy i czułości? :shake: skazane na porażkę. Feluś i gończy to się nie połączy:lol:. Może z czasem jakaś wspólna drzemka albo przekąska. Quote
diuna_wro Posted October 9, 2008 Posted October 9, 2008 Klara wybiegana czy nie - Felusia trąca bokiem, szczypie po karku, itp. tak długo aż biedaczysko lepi się od śliny i utyka zziajany. On z zębami do niej czasem ostro, aż ta mała się wywraca ale nic to nie daje, jeszcze bardziej jest podekscytowana. A cwana kobitka z niej, że ho ho... otóż jak Feluś się odsuwa to ona staje nad nim okrakiem, tak że nos felusiowy jest tuż pod jej ogonkiem i tak go wabi. I gdy tylko Felek niuchnie - ta na niego i po Felusiu.... Zacznę jej ostro zakazywać, bo odwracanie uwagi, np. na zabawę ze mną, nic nie daje. Quote
diuna_wro Posted October 9, 2008 Posted October 9, 2008 ewtos - a pokazujesz Tosiowi, że jest najważniejszy na świecie? Czytałam, że trzeba czasem dopieszczać rezydenta. Ale u mnie to nie działa:shake: Quote
ewtos Posted October 9, 2008 Author Posted October 9, 2008 diuna_wro napisał(a):ewtos - a pokazujesz Tosiowi, że jest najważniejszy na świecie? Czytałam, że trzeba czasem dopieszczać rezydenta. Ale u mnie to nie działa:shake: Staramy się dopieścić Tośka , jak najbardziej, ale kiedy wołamy go, to co tchu pędzi Sonia, za nią nieśmiało idzie Tosiek, jak rzucę pluszaka to ten pies się bawi, który pierwszy dobiegnie do zabawki. Nie ma walki, czasem powarkiwania , ale Tosiek zawsze sie wycofuje jak Sonia napiera. Ich kontakt jest bezdotykowy, na odległość około metra. Tosiek wchodzi na wersalkę i siedzi twardo tak jak Sonia ale w drugim końcu, choć widzę ,że mu gorąco i wolałby na terakocie ale walczy o równouprawnienie. Sonia po podłodze tylko chodzi , przysiada nawet na taborecie w kuchni jak chce się pogapić na to co robię, prawdziwa księżniczka.Będzie u nas jeszcze ze 2 tygodnie (wracają z wakacji właściciele)więc to troche inna sytuacja, bo nie ma walki ani męczących zaczepek .Oboje to psy dorosłe ,wysterylizowane i wykastrowane .Została tylko zazdrość, dlatego dowartościowuje ich oboje, Tośkowi fundujemy długie spacerki bez Soni, sami się przy tym dotleniając na maxa ,bo po spacerku z Tośkiem jest jeszcze spacerek całkiem długi z Tośkiem i z Sonią. Quote
diuna_wro Posted October 13, 2008 Posted October 13, 2008 Ja to się już zastanawiam czy im imion nie pozamieniać, bo jak wołam "Feluuuuś" to pędzi Klara, a jak wołam Klarę to leci Felek. Tak czy siak - zawsze dobiega pierwsza długonoga diablica:diabloti: Quote
ewtos Posted October 14, 2008 Author Posted October 14, 2008 diuna_wro napisał(a):Ja to się już zastanawiam czy im imion nie pozamieniać, bo jak wołam "Feluuuuś" to pędzi Klara, a jak wołam Klarę to leci Felek. Tak czy siak - zawsze dobiega pierwsza długonoga diablica:diabloti: Najważniejsze, że leci Felek:lol:,bo oglądając jego galerię trudno to sobie wyobrazić:cool3:. Quote
an1a Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Po przejściach z moim psem - egoistą i szczeniakach na DT.. mogę powiedzieć tyle :evil_lol: : 1. szczególnie dużo uwagi było poświęcanej Nerowi (pies rezydent), jeśli głaskałam go i podchodził szczeniak, nie interesowałam się nim, albo nawet odsuwałam, żeby "nam nie przeszkadzał" 2. smakołyki - bardzo dużo w obecności szczeniaka, jeśli tamten nie widział - tylko Nero, jeśli widział - najpierw mój pies, później coś tam mogło skapnąć maluchowi ;) 3. Do Nera należało łóżko (i należy do tej pory). Jeśli nie ma ochoty na kontakty - ucieka tam. To akurat dla niego jest bardzo ważne, bo ma gdzie uciec i ma ten komfort psychiczny ;) Quote
ewtos Posted October 20, 2008 Author Posted October 20, 2008 diuna_wro napisał(a):ewtos - a pokazujesz Tosiowi, że jest najważniejszy na świecie? Czytałam, że trzeba czasem dopieszczać rezydenta. Ale u mnie to nie działa:shake: W pierwszym poście powyżej opisałam zachowanie Tośka po przybyciu Soni i doszłam do wniosku, że ze mnie psycholog jak z koziej du....y trąba. U Tośka pewnie rozwijała się już babeszjoza( piszę o tym w dziale (wet. Babeszjoza Pilne!),że zaczynał się już zle czuć a ja dokonywałam analizy psychologicznej. :oops: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.