Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Agata,Sonia']Tak,bardzo przykro lilith27......Wydostalam Go z bardzo ciezkich warunkow...
Przez 10 lat lancuch,buda i samotnosc.Wlasciciel przyjezdzal 2 razy w tyg.,a zima raz na 2 tyg.Psa trzymal w celu pilnowania szopy,w ktorej i tak nic nie bylo...Jednego pieska wykonczyl,ratowalam Go,ale niestety bylo juz za pozno(mocznica,wynik ponad 600,gdzie norma to 80,zrujnowana watroba itd.)Wlasciciel oklamal mnie,ze ma tylko jednego psa...,ale ja Go dojrzalam...Kiedy zabieralam psine z dzialki byl juz w stanie agonalnym:placz::placz:Staruszek bez zebow,ledwo widzacy.Powiedzialam mojemu zaufanemu wetowi,ze ma Go ratowac za wszelka cene,ale niestety...Pamietam ten dzien i bede pamietac do konca moich dni 14 luty-dzien zakochanych...:-(:-(
No i zostala druga bieda...Specjalnie dla niego przeprowadzilam sie wczesniej niz planowalam.Bardzo Go kochalam i nadal kocham...Byl ze mna przez 2 lata....Po 8 miesiacach okazalo sie,ze ma guza na sledzionie.Sledziona zostala wycieta i wszystko bylo ok.
Piesek aniol,nawet muchy by nie skrzywdzil.Tyle lat w budzie,ale w domku nie nabrudzil,a koty mogly z nim wszystko robic...
Ale niestety pewnego dnia znalazla sie ludzka swinia i odebrala mi mojego pupila:angryy::angryy: Piesek zostal otruty...:placz::placz:
Gdybym byla pewna na 100% kto to zrobil to wierzcie mi,ze musialabym sie zemscic...:angryy::angryy:

Barusiu,hopaj na pierwsza....

ludzie potrafia byc potworami - najgorszymi z najgorszych! :angryy: inaczej jest kiedy pies odchodzi, bo nadszedl jego czas, a inaczej kiedy ktos Ci go odbiera w tak okrutny sposob!!! jak mozna sie wtedy z tym pogodzic?! mojego pieska juz 3 razy probowano otruc, na cale szczescie nie skutecznie, bo choc chorowal to sie wylizal, ale jakbym dorwala tego kogos to... (wiazanka niecenzuralna!)

  • Replies 685
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Masz racje Agnieszko... Jak piesek odchodzi,bo nadszedl jego czas lub chorowal od dluzszego czasu jest to troche inna rozpacz...
Mamy czas,zeby przygotowac sie do tego psychicznie,tzn.nigdy nie jestesmy gotowi na ten najgorszy scenariusz,ale wiecie o co mi chodzi...:-(
Wracajac do mojego miska to moze jeszcze by zyl,ale lekarz postawil zla diagnoze.Piesek byl slaby,ledwo chodzil,a ze onkowaty i do tego starszy to stwierdzono,ze to stawy...Dostal leki i zabralam Go do domu.Nastepnego dnia stan sie pogorszyl,wiec pojechalam po ratunek do innej kliniki,tam tez stwierdzili,ze stawy...Zrobili mu zdjecia,okazalo sie,ze ma sruty(jeden blisko krtani).Mysle,ze poprzedni wlasciciel lubil sobie postrzelac...:angryy:Lekarz stwierdzil,ze moze to jest przyczyna,ale dlaczego nikt nie podejrzewal otrucia??????Moze dlatego,ze nie bylo typowych objawow,takich jak wymioty czy biegunka...
Chcialam dodac,ze byly to dwie najlepiej prosperujace kliniki prywatne w Poznaniu....
W jednej z nich lecze moje wszystkie zwierzaki i wlasnie tam moj misiek mial usuwana sledzione,ale w ten dzien niestety nie bylo mojego weterynarza...:placz::placz:

Posted

:loveu:Jak patrze na Barusia to widze mojego Cezarka...To samo spojrzenie,ten sam pyskol i tez taki slodki:loveu:

Chcialabym jakos pomoc,ale nie wiem jak:roll:...Obecnie przebywam za granica,przynajmniej do konca stycznia...Gdybym byla na miejscu to Barus bylby juz u mnie.Moze nie moglabym zatrzymac Go na stale,ale tymczas na 100%.

Idziemy na spacerek ...

Posted

Agata wzbudziła moje nadzieje..moje serducho zadrgało...do końca stycznia za granicą???A coz to za odległośc czasowa:pPrzecież to juz cos...jakas szansa..jeskieś światełko w tunelu...Baruś...Kochany pieseczku..może jeszcze zaświeci dla Ciebie słoneczko...:loveu:

Posted

Agata,Sonia napisał(a):
Tak,bardzo przykro lilith27......Wydostalam Go z bardzo ciezkich warunkow...
Przez 10 lat lancuch,buda i samotnosc.Wlasciciel przyjezdzal 2 razy w tyg.,a zima raz na 2 tyg.Psa trzymal w celu pilnowania szopy,w ktorej i tak nic nie bylo...Jednego pieska wykonczyl,ratowalam Go,ale niestety bylo juz za pozno(mocznica,wynik ponad 600,gdzie norma to 80,zrujnowana watroba itd.)Wlasciciel oklamal mnie,ze ma tylko jednego psa...,ale ja Go dojrzalam...Kiedy zabieralam psine z dzialki byl juz w stanie agonalnym:placz::placz:Staruszek bez zebow,ledwo widzacy.Powiedzialam mojemu zaufanemu wetowi,ze ma Go ratowac za wszelka cene,ale niestety...Pamietam ten dzien i bede pamietac do konca moich dni 14 luty-dzien zakochanych...:-(:-(
No i zostala druga bieda...Specjalnie dla niego przeprowadzilam sie wczesniej niz planowalam.Bardzo Go kochalam i nadal kocham...Byl ze mna przez 2 lata....Po 8 miesiacach okazalo sie,ze ma guza na sledzionie.Sledziona zostala wycieta i wszystko bylo ok.
Piesek aniol,nawet muchy by nie skrzywdzil.Tyle lat w budzie,ale w domku nie nabrudzil,a koty mogly z nim wszystko robic...
Ale niestety pewnego dnia znalazla sie ludzka swinia i odebrala mi mojego pupila:angryy::angryy: Piesek zostal otruty...:placz::placz:
Gdybym byla pewna na 100% kto to zrobil to wierzcie mi,ze musialabym sie zemscic...:angryy::angryy:

Barusiu,hopaj na pierwsza....


cóż straszna historia
i ogromnie smutna aż łzy ciśnie

mam jednak wrażenie, iż troszkę opatrznie zrozumiałaś sens mojej wypowiedzi

ale nie w tym rzecz

Bary na pierwsze

Posted

Lilith27, zrozumialam sens twojej wypowiedzi...

Myslalas,ze moj pupil nadal zyje,jest wycmokany i wykochany...,a biedulek Barus nadal sam w zimnym,schroniskowym boksie...:-(

sp to znaczy swietej pamieci,obecnie przebywam za granica i nie dysponuje polskimi znakami w pracy...

Ale masz racje-nie w tym rzecz... ;)

Barus,biegniemy na spacerek :crazyeye::multi:

Posted

Gonia66

Milo mi,ze wzbudzilam w Tobie nadzieje...:lol:
Napisze do Ciebie PW i wszystko wyjasnie...

Nie moge w tej chwili nic obiecac,poniewaz nie wiem czy wroce na stale,ale jezeli tak to bedziemy wtedy kombinowac...;)

Posted

Bary zawsze ma do towarzystwa jakąś sunię. Jak reaguje na samce - trudno powiedzieć w tej chwili, zawsze wychodzę z psem i patrzę jak reaguje na psy w innych boksach. Z Barym ten sposób nie jest możliwy bo on po wyjściu z boksu nie chodzi - tylko leży (tak jak na zdjęciach). Wpuszczenie psa do jego boksu, może być ryzykowne i nie wolno mi tak eksperymentować. Fakt że gyd go wytaszczyłam z boksu, podbiegał do nie taki mały Luzak i Bary nie reagował - ale to nie jest miarodajne bo w tym momencie Bary nie był na swoim terenie. Będąc w boksie nie reaguje jakoś szczególnie na przeprowadzane psy. Szczeka ale jakoś bez zapału - ot, wszyscy szczekają to i ja . Koty? - nie ma kotów.

Posted

Bary choć z ciotką na nocny obchód :painting::painting: to że dzisiaj nie miałeś szczęścia to nie znaczy , że jutro sie do ciebie nie uśmiechnie :lol::lol:
Jestes taki wspaniały i wierzę , że jak znajdziesz w końcu swojego ludzia to on sie zdziwi , że nie zauważył cie wcześniej. Jestes kochanym, wspaniałym psem tylko musisz jescze chwilunie poczekać na to swoje szczęście :loveu::loveu::loveu:

Posted

Dziś ktoś do mnie napisał na maila z prosba o nowe fotki Barusia...niestety nie moglam sie nigdzie dodzwonic- mialam w Plusie jakas chyba awarie- wszystkie telefony mialy tylko polaczenia alarmowe:/ Potem nie miałam juz jak zadzwonić...w sprawie fotek oczywiscie..ale jak czytam odpowiedzi Luki o "spacerującym" BArusiu..to w fotel mnie wciska..nie umiem sobie nawet wypbrazic jak on musial byc skrzywdzony:placz:Nie slyszalam az o takiej traumie u psiunia...nigdy...dla mnie to nie jest do pojęcia:placz:zatyka mnie i nie wiem co mam pisac na mysl o tym wszystkim..a bezsilność...i bezradność...to juz nie powiem co..:razz:Baruś...ja jednak mam nadzieje..no mam...i wierzę, że mnie ta nadzieja nie zawiedzie....Dobranoc Piesku Sliczny:loveu:

Posted

Młodziutki to on nie jest ale wspaniały bardzo. Dzis znowu dostałam ślimakiem w nos. A trudno - zniose to byle go przekonac ze musi w czlowieka uwierzyć.

Posted

Treść wiadomości:
Mieszkam w ładnie położonej leśniczówce i mamy już 2 psy niekoniecznie chciane- jeden znaleziony w worku na drodze, drugi ''zamieszkiwał''karton pod sklepem- daliśmy im dom, dla kolejnego też będzie buda-nawet stoi.jakby nikt GO nie chciał- tu będzie miał ekstra. Mieszkamy daleko- nie pojadę, niestety...Pozdrawiam, pieska też...
To kolejny mail do mnie...o siekawe...nikt Barusia nie obserwuje na moim Allegro..ma najmniejsza ogladalnosc ze wszystkich pieseczkow jakim wystawilam ogloszenia..a o niego mnie wlasnie pytaja..i to dwa dni pod rzad...moze to Agata przyniosla Mu szczescie??Ten mail wydaje sie byc rozsadny...co o tym myslicie?/luka1???a co oznaczalo to zdanie"dostalam slimakiem w ucho"???

Posted

[quote name='gonia66']luka1???a co oznaczalo to zdanie"dostalam slimakiem w ucho"???

Ślimak to język :cool3: więc znaczyło to, że Baruś dzisiaj polizał Lukę po uchu :loveu:

Gonia a skąd są Ci Państwo ? Jak daleko mieszkają ?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...