gonia66 Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Dziś żadnej wiadomości od Barusia...nie chcę być natrętna, dlatego nie pytalam, zaczekam do jutra...ja dziś chodzę caly dzień podminowana:razz: Dlużej nie wytrzymam niż do jutra( dziś) i zadzwonię albo napisze smska...martwię się bardzo i niedługo "kociokwiku" dostanę:cool3:...nie...no co ja sobie wkręcam w ogóle..przecież gdyby coś to PAni Maria na pewo by nam napisała...dobra...koniec tematu czekam do rana...eh...:roll: Quote
gonia66 Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Kochana Pani Maria czyta nas tu chyba i wyszła natychmiast naprzeciw moim durnym myślom. Wróciłam z Kościólka od razu do kompa i oczywiście jest już wiadomość:lol: Przeczytajcie same...może wreszcie zaufamy wszystkie razem do kupy i przestaniemy się napędzać zmartwieniami, a będziemy myślały tylko pozytywnie, bo inaczej to ja sama siebie zacznę niedługo podejrzewać o syndrom schroniskowy:eviltong: Dobra, juz kopiuję maila: W telegraficznym skrócie: Bary ma się dobrze i nic nie ma ani z ''wycofanego" psa, ani też nosi się z syndromem schroniska. Reaguje na swoje imię, zawołany przychodzi, nie robi przeglądu obcych misek i całkiem nie jest zainteresowany bramą- czy to otwartą czy też zamkniętą. Teren traktuje jako swój, dla przyzwoitości parę razy dziennie niczym dobry stróż obchodzi podwórko po czym siada na środku i obserwuje wszystko dookoła. Jak czytam o tych otwartych bramach, które są niby ewidentnym zagrożeniem dla psa to jestem pełna podziwu dla takich domysłów. Zda się powiedzieć, że pies wykazuje tu więcej rozsądku niż ludzie w swoich domysłach. Pies, który chce wyjść nie musi mieć otwartej bramy- może się przeczołgać pod siatką lub niewielkim skokiem pokonać płot, który jest bardziej dekoracyjny niż funkcjonalny. Brzydal po prostu przechodzi między słupkiem a pierwszą sztachetą- po prostu ma ochotę na łazęgę- widocznie tak robiła całe swoje życie. A wieś to zaledwie kilkanaście domów, gdzie już każdy wie, że Brzydal to nasz pies i że lubi takie bezsensowne wędrówki. I na pewno nie czyha tam na żadnego psa żadne zagrożenie- pełno w niej dzieci i psów, a żadne z nich nie jest niczyje. Pozdrawiam. M. Ten "telegraficzny skrót" chyba jest wystarczającym dowodem na to, że PAni Maria najlepiej wie, co robi, wszak Baruś, to już jest JEJ PIESIO:lol: Jeśli jednak te dowodziki jeszcze Was cioteczki nie przekonują, to teraz same zobaczcie.....TAaaaaaadaaaaammmmmm:multi::multi::multi: Quote
gonia66 Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 No....widzicie tą Naszą Piękność???Toż to urodzony Król Podwórza PAni Marii i jej Rodzinki:multi::multi::multi:Cuuuuuudo...mmmmmmmm:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: a zapomnaiłabym jeszcze bramka, o którą się tak martwimy....tfu...martwiłyśmy:eviltong::eviltong::oops::oops::oops: Quote
marysia55 Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Ja osobiście zostałam przekonana i tym mailem i tymi zdjęciami. Faktycznie gdyby chciał sie z tamtąd wydostać to dla takiego psa ten płoteczek :evil_lol::evil_lol: nie stanowiłby żadnego problemu. Pozdrawiam Panią Marie i zaczynam mysleć tylko pozytywnie.:lol::lol::lol: Quote
gonia66 Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 DZięki Marysiu:lol: Musimy sie wspierać takim pozytywnym myśleniem, bo inaczej oszaleć idzie...i tak każda z nas juz ma niemałego bzika na punkcie BArusia ( i nie tylko), wystarczy więc:eviltong:...większego bzika nie trza:pJest dobrze..jest super i koniec...kropka:lol::lol:Ps. Ja ostatni raz byłam taką panikarą ponad 20 lat temu, przy pierwszym dziecku..też wszystko widziałam..i czułam...Bogu dzięki nigdy nic złego się nie stało...nigdy nie chciałam wracać do tamtych czasów...teraz tez nie chce...i nie będę:roll::roll:a gdybym troszke zaczynała "fikać" to proszę, postawcie mnie do pionu cioteczki:lol: Quote
lilith27 Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 jak to widzę, te zdjęcia i posty to myślę, że to taka chwila kiedy zatyka kiedy brak absolutnie słów i tylko (paradoksalnie) milczenie może oddać odczucia Quote
luka1 Posted January 5, 2009 Author Posted January 5, 2009 I ten pies gnił w boksie przez trzy lata, z boksu do boksy przenoszony był na taczkach, na widok człowieka wiał do budy. Mówię wszystkim - zaglądajcie do najciemniejszych kątów schroniska, tam ukrywają sie prawdziwe skarby. Quote
agniecha82x Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 patrzac na te zdjecia, slepka mi sie szkla... :-( ze szczescia i radosci, ze udalo sie Barusiowi dac nowe wspaniale zycie! jaki to piekny pies :loveu: Quote
zula131 Posted January 7, 2009 Posted January 7, 2009 Co słychać u Barusia? Jak znosi ten trzeszczący mróz - pewno nieźle, bo chłopak futrzasty... Quote
luka1 Posted January 7, 2009 Author Posted January 7, 2009 futro to on ma prawdziwie wilcze i raczej nie jest mu straszny mróz. Quote
gonia66 Posted January 7, 2009 Posted January 7, 2009 Zaraz napiszę do Pani Marii..też jestem bardzo ciekawa i już troszke tęsknię za wiadomościami o Naszym Słodziaczku tylko nie chce być natrętna:eviltong: Ale już też nie mogę wytrzymac i od godziny o tym myślałam a Wasze zapytanka mnie mobilizuja:roll: Quote
mariamc Posted January 7, 2009 Posted January 7, 2009 Na przełomie stycznia i lutego będę w Drawsku. Jeśli chcecie i p. Maria się zgodzi mogę Barusia odwiedzić :multi: Quote
gonia66 Posted January 7, 2009 Posted January 7, 2009 No...i jest odpowiedź na mojego smska...ja tylko zapytałam jak się ma Baruś..a dostałam długaśnego maila...ktory mowi wszystko co chcialam wiedzieć...przeczytajcie zreszta same kochane cioteczki.... (corcia ledwo piscila mnie do kompa zebym to wkleiła..bo teraz "jej czas":eviltong:)...ale ja juz nie mogłam wytrzymac, zeby sie z wami nie podzielic dobrymi wieściami- czytajcie proszę i cieszcie się razem ze mna....:lol: Drogie kobietki, nie snujcie żadnych domysłów- pies ma się dobrze i odnosimy wrażenie, że nie jest tu tydzień, a całe życie. Zdaje się, że on też tak uważa. Cieszy się na nasz widok, nie opuszcza podwórka i szybko się przeszkolił, że Pani wracając z garażu częstuje psy jakimś CÓSIEM- czasem dostają po ciastku, czasem po porcji rosołowej i jak powiada mąż- rozpuszczam psi naród. Nie robię świeżych zdjęć- nic się nie zmienia i od czasu do czasu dam Wam znać, jak się miewa Wasza platoniczna miłość. Stoczył wczoraj walkę o przywództwo w narodzie psim z Fuksem- oczywiście Fuks chciał dominować, a jakoś mu to nie wyszło. Czasem Fuks"wychodzi" z obroży i uwalniając się chce porządzić, a tu jakaś bestia doprowadziła go do parteru. Szybko ewakuował się do swojej budy. Bary wie, że TO JEGO DOM I JEGO PODWÓRKO!, chociaż nikt go w tym zakresie nie edukował. Odnosimy wrażenie, że zachowuje się tak, jakby wybył na chwilę i wrócił do siebie z powrotem. Jest pewny siebie i jak chwilę temu przeczytałam Wasze posty na DG to śmiac mi się chciało i z obaw oraz lęków, jakie Wam się roiły. Wiem, że ludzie są różni(zdaje się, że lepiej to wiem od Was po 25 latach pracy przy łóżku chorego), ale wiedzcie na przyszłość jedno- leśnik i pielęgniarka to zawody, którym "w ciemno" możecie powierzyć los zwierzęcia. Znają psychologię, potrzeby i wychodzą wielu rzeczom na przeciw. Nie trzymam zwierząt w domu(kot pers był wyjątkiem, a i tak więcej czasu spędzał na podwórku) ponieważ lubię mieć czysto w domu, a nie mam kiedy sprzątać pracując po 180-200 godzin m-cznie.Poza tym zwierzęta są z natury i niestety niekoniecznie dobrze czują się dobrze. Nigdy nie chcę mieć za dużo zwierzaków- o to wszystko trzeba dbać. Pers miał kupowane cudaczne szampony(na mokro, na sucho...), wszystkie trzeba szczepić, odrobaczać i karmić- w sezonie łowieckim jedzą dużo gotowanych podrobóww z warzywami i kaszą lub makaronem,a w mrozy ZAWSZE dostają 1 raz dziennie ciepły posiłek. Psy MAJĄ TU DOBRZE, nie musicie się martwić. Nie wiem, czy czasem nie lepiej niż mąż i dziecko, bo oni żartko muszą sobie podgrzewać sami i dla nich nie przywożę ''suprajsów". Pozdrawiam Was wszystkie ciepło i obiecuję fotki w wiosennym wydaniu, wcześniej- jeśli się coś zmieni. Ale dziewczyny wybaczcie, ja po prostu mam mało czasu, a włączam kompa bo sama sobie prowadzę księgowość...i sprawdzam pocztę, a na dysku mam twórczość P. Coelho- to czytam już po kąpieli. Na zakończenie- PIES JEST SUPER- tylko nie wiem, czy to ja mam taką intuicję, że wybrałam JEGO OSOBOWOŚĆ? jAK OPOWIADAŁAM DZIEWCZYNOM, W PRACY, ŻE ZAKOCHAŁAM SIĘ W PSICH OCZACH- śmiały się. TEN pies wart jest bezinteresownych uczuć- ale ON o tym chyba wie, tak jak zna znaczenie ''nie wolno''. Jak dożyjemy obydwoje dostaniecie fotkę Barego wylegującego się w słoneczkach kwitnących mleczy. Na taką emeryturę sobie zasłużył...pozdrawiam.M.T. Mmmmmm...miodzio na serce....plasterek..a to dobrze, bo mam nerwa strasznego z powodu innego watku...teraz troche się wyciszę chociaż na chwilke......:multi::multi::multi::multi: Quote
Agata,Sonia Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Ja chce mariamc ;) i mysle,ze pozostale cioteczki rowniez... Quote
Ziutka Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 Gonia...masz jakieś wieści co tam u Barusia ? :cool3: Jakaś cisza tutaj nastała i tak mi dziwnie cosik się zrobiło :roll: Quote
luka1 Posted January 17, 2009 Author Posted January 17, 2009 mariamc napisał(a):Dam znać, kiedy będę jechać.;) mariamc - pamietaj coś objecała ;) Quote
zula131 Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 gonia66 napisał(a):Wiek kobieta, ze bedę "ją napastowała" telefonami, ale wcale nie złości sie z tego powodu a rozmawiać może dlugo i naprawdę opowiada wszystko ze szczególami. Goniu, podziel się wiadomościami, pliss :razz: Quote
mariamc Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 Pamiętam:loveu: Raz w miesiącu jestem w Drawsku , a to jest blisko. Quote
gonia66 Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 MAm mam dziewczyny wiadomosci..przepraszam bardzo- jestem na wyjeździe i dopiero dostalam kompa na noc...mialam tez krótką wiadomośc wcześniej, że u Barusia jest wszystko ok. Teraz zajrzałam do poczty i widzę znów wiadomośc od Pani Marii- już trochę dłuższą (wtedy sie spieszyla bo szla na nockę a ja napisalam maila z zapytaniem, bo tez sie stesknilam)...no ok już nie "nawijam- wklejam maila- czytajcie same: Przykro mnie bardzo, ale na nic nie mam czasu- nawet żeby podumać czy iść''da-da'', ciągle goni mnie kolejna godzina. Bary w istocie jest super psem i nie wiem doprawdy dlaczego znalazł się w schronisku i dlaczego tyle w nim był. To niesamowicie mądry pies- wiatr wywalił jedno przęsło płotu, w innym miejscu parę- bary nie jest ZAINTERESOWANY WOLNOŚCIĄ- on się czuje wolny bez względu na zamkniętą lub otwartą przestrzeń. obcych ludzi oszczeka, a nie jest przy tym agresywny tylko po prostu przyzwoity. Cieszy się z naszych powrotów, ale wyciągniętą dłoń najpierw obwąchuje. Myślę, że z czasem pozwoli sobie na czułość, ale sporo jeszcze czasu musi upłynąć. trzeba go wyczesać, a póki co odważnych nie ma- na razie więc będzie chodzić taki z wyłażącymi kudłaczami- poczekam, aż przestanie się cofać. Może w kwietniu, maju? nie wiem, kiedyś na pewno swobodnie usiądzie przy nas bez obawy na wyciągniętą w jego kierunku dłoń. Pazer na jedzenie niczym Brzydal- jak się położę po nocy nie dając im jeść to staje na łapach oparty o parapet i szczeka- nie ma, że poczeka parę godzin... DAlsza częśc maila to takie "nasze" małe sprawy, o których sobie gadamy czasem... Chyba jesteście cioteczki zadowolone??Prawda??? Quote
gonia66 Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 Kolejne wiadomości od Naszej Pani Marii i Barusia:lol: Barego chciałam przekupić porcjami rosołowymi, żeby go wyczesać i zakropić oko...po walce z kotami, które skutecznie przepędza z okna. Niestety, nie powiodło mi się- jest cały szczęśliwy, jak wracam lecz zabiegów żadnych sobie nie życzy. To ja mu ciągle mówię, że ''sam przyjdziesz w łaski jak ci zacznie to i owo doskwierać'' ( sama w to nie wierzę, a może jednak kiedyś...). Mam chwilę, a oczka mi padają- jak będzie się owa kobietka wybierała( chodzi zapewne o mariamc)- niech da mi znać-może akurat będę w domu. Nie mam się czego wstydzić, więc wizyty są mi obojętne. Na pewno zastanie psa żywego tylko niekoniecznie przyjacielskiego...ja mam wrażenie, że ON nas ciągle waży i mierzy w swoim poczuciu oceny stopnia zaufania. Ale na pewno nie chce dookoła siebie żadnych manipulacji. Dobrze, ja poczekam..., a wierzyć mi się nie chce, że dopiero jest niecały miesiąc. To tyle nowych wieści. Czekam z utęsknieniem na foteczki oczywiście, ale nie będe naciskała- jestem pewna, że wkrótce będą- tak obiecała nam przecież PAni Maria:lol: Teraz sama sie odezwała, nawet nie zdążyłam zapytać o nowe wiadomości- więc jestem spokojna i szczęśliwa:lol::lol: Quote
marysia55 Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 ja tez jestem juz spokojna i szczęśliwa :loveu::loveu::loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.