Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 3.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Cześć dziewczyny:loveu:
Dziękujemy że o nas jeszcze pamiętacie
Dawno mnie tu nie było:roll::oops::roll: No ale nawet nie mam czasami czasu
włączyć komputer, a jak już włączę to na kilka minut:roll:

No to z takich nowości to to że skończyła się ciąża urojona:multi:
Trwała ok 10 dni... Początek był straszny, Kati chodziła z tym kaczorkiem
i piszczała:-( Wiem, wiem... Zaraz pewnie mnie zakrzyczycie, ale nie miałam sumienia zabrać tego kaczorka:roll: Raz nawet schowałam ale potem chodziła i go szukała i piszczała jeszcze bardziej, więc wyjęłam go i już... Potem już nie było źle poza tym że warczała i szczekała na wszystkich co próbowali się zbliżyć do kaczora, nawet na mnie jak ją chciałam na dwór zabrać... No ale ja się jej nie bałam więc brałam i koniec... No i niedawno przeszło ( po jakiś 10 dniach):multi: Teraz już bawi się nim i sama przynosi żeby jej rzucać, nie warczy, nie szczeka no i jak ja się ubieram to ona już jest przy drzwiach:multi: Mleka na szczęście nie było i nie ma:multi::multi::multi:

Druga nowość to to że już nigdy jej nie puszczę bez smyczy na terenie otwartym:shake: Wczoraj jak wróciłam ze szkoły i z nią wyszłam to ją puściłam (to był na prawdę ostatni raz)... A ona pobiegła przed siebie:-(
To że ją wołałam nic nie dawało, biegła jeszcze dalej i szybciej:-( Dobiegła do jednej z najbardziej ruchliwych ulic... Na szczęście się zatrzymała... Ja już miałam łzy w oczach, ale nie wołałam jej bo wiedziałam że jak zawołam to może wbiec na ulicę:shake: Jakimś cudem odeszła dalej i wąchała jakieś miejsce tak że ja zdążyłam podejść i ją złapać... To było straszne... Nie wiedziałam czy mam na nią krzyczeć czy co... I nie zrobiłam nic... Schwyciłam ją, bardzo mocno przytuliłam i zabrałam do domu:loveu: Położyła się na kanapie i miała taką smutną minkę, a potem to jej oczka dosłownie mówiły przepraszam:loveu:

Mam kilka fotek (tylko że troszkę stare są)



Ulubione miejsce- na torebce mamy:



Poprzoszę szyneczkę:





Pilnuję kaczora (nawet w legowisku leżała):




Wasze galerie poodwiedzam jak będę miała więcej czasu;)
Buziaczki dla wszystkich:loveu: Paa...

Posted

O Paulinka przyszla:multi:
no to mieliscie szczescie ze mleka nie bylo..ani temperatury..

a co do puszczania luzem to doskonale Cie rozumiem:roll: ze mialas serce pod gardlem..ja mialam tak nieraz jak jechali rowery..na szczescie sezon juz minal na te dwa kolka..i Livka jest bezpieczniejsza:roll: a szelki jej koltunily wlosy wiec zrezygnowalam z trzymania ją na smyczy..z tym ze teraz mam oczy dookola glowy..:cool1:

Katy jak zawsze slodka:loveu:

Posted

Kati jak zawsze piękna:) Z tym puszczaniem ze smyczy to nigdy nie wiadomo, ja puszczam Yoko na podwórku z dala od ulicy, moi chłopcy mają zakaz jej puszczania bo im nawet na podwórku ucieka:( a mnie jakoś (odpukać) słucha:)
Pozdrawiamy

Posted

Hej :loveu:

Mi Lucky zwiał kilka razy, nawet z podwórka. Tylko że jak on ucieknie mi i biegnie przed siebie, to ja biegnę w odwrotną stronę. I działa ;) Bo Lucky wtedy się odwraca żeby zobaczyć co się dzieje, a potem leci za mną, bo uważa to za zabawę.
Ale czasami on też biegnie biegnie, i się zatrzymuje, żeby powąchać krzaczek. To pies, więc musi wszystko zaznaczyć, i wtedy mam chwilę, żeby go złapać i zapiąć na smycz...
Kup linkę, dłuższą, 10-20m, nie wiem jakie są, i niech biega na tej lince. Ja tak robię, i mam spokój, bo pies wybiegany, a i ja nie muszę się martwić że mi gdzieś ucieknie.

http://img194.imageshack.us/img194/4017/katia004.jpg
:loveu:

Posted

Cześć:multi:
No to się ładnie strachu najadłaś:shake: Ja tak miałam raz jak Fibi prześlizgnęła się pod bramą - była wtedy malutka- a od sąsiadów wybiegł pies! Już myślałam o najgorszym:placz:
Nie jest to groźny pies ale nigdy nie wiadomo:roll:
Ale jak Fibi się zorientowała że ten mknie w jej stronę, podkuliła ogon i z wieeelkim piskiem pognała do domu.
Nawet jeszcze nie zdążyłam otworzyć bramki żeby ją złapać bo szybciej się wślizgnęła z powrotem niż uciekła:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
To była dla mniej wystarczająca nauczka:cool1:
Ale na spacerze to nie wiem co by zrobiła, bo nigdy jej nie puszczałam i nie będę ryzykować;)

Posted

Wkońcu jesteście.:multi:
Moja VIki ostatnio też choruje na straszną głuchotę, nie słucha mnie wcale..
No ale że muszę ją wybiegać to idzie z nami mój kolega i jeżeli widzę że Viki za szybko gdzieś biegnie to każę mu ją wołać a ona wyjątkowo słucha głosu męskiego i się zatrzymuje..
Żeby nie było nikt po niej nigdy nie krzyczał poprostu sama się tak nauczyła.
Ale też muszę kupić linkę i zacząć nad nią pracować bo przez tą szkołe to spacerki takie żeby się wybiegać są coraz rzadziej..:roll:

Posted

Witamy w sobotnie przedpołudnie :loveu::loveu::loveu:
Ja Viky puszczam tylko w fosie (zagospodarowana część dawnej fosy), tu nie ma szans wpaść pod samochód, rowery nie jeżdżą, ludzie też za wielu nie ma. Tylko psiarze. Gorzej jak puszczą luzem jakiegoś olbrzyma, co niestety się zdarza, a on nie słucha :angryy::angryy::angryy:.
Ostatnio na jednym spacerku miałyśmy dwie przygody, najpierw 3 pony koniecznie chciały zaprzyjaźnić się z Viky (ja bałam się, że ją stratują i musiałam wziąć ją na ręce) a później jakiś spory kundelek dobiegł do nas i był dość agresywny bo wskakiwał na mnie, na plecy gdzie tylko mógł żeby tylko dorwać Viky. A właściciel jak dobiegł w końcu to idiotycznie przepraszał bo piesek taki nieusłuchany :angryy::angryy::angryy:. Myślałam, że go pobije :mad::mad::mad:

Posted

Viky i Ja napisał(a):
Witamy w sobotnie przedpołudnie :loveu::loveu::loveu:
Ja Viky puszczam tylko w fosie (zagospodarowana część dawnej fosy), tu nie ma szans wpaść pod samochód, rowery nie jeżdżą, ludzie też za wielu nie ma. Tylko psiarze. Gorzej jak puszczą luzem jakiegoś olbrzyma, co niestety się zdarza, a on nie słucha :angryy::angryy::angryy:.
Ostatnio na jednym spacerku miałyśmy dwie przygody, najpierw 3 pony koniecznie chciały zaprzyjaźnić się z Viky (ja bałam się, że ją stratują i musiałam wziąć ją na ręce) a później jakiś spory kundelek dobiegł do nas i był dość agresywny bo wskakiwał na mnie, na plecy gdzie tylko mógł żeby tylko dorwać Viky. A właściciel jak dobiegł w końcu to idiotycznie przepraszał bo piesek taki nieusłuchany :angryy::angryy::angryy:. Myślałam, że go pobije :mad::mad::mad:


No to i tak dobrze ze przeprosil:roll: czasem jest tak ze psa sie pusci bo nikogo nie ma w poblizu a tu naraz niespodzianka :p wiem bo sama tak nieraz mam...z tym ze u mnie to jedynie Liv agresor, choc dzis miala okazje zapoznac sie z innymi yorkami i bylam szczeze zaskoczona ze wogle chciala do nich podejsc bo na ogol innym psom mowi nie:cool1:

a tak wogle to czesc Paula:loveu:

Posted

Witamy sobotnim wieczorkiem:) Ja Czelsunie puszczam tylko na łące zdala od samochodów,na szczęście z ogrodu nie ucieka ale jak ją zostawiam samą żeby sobie pobiegała to kontroluje czy nie kopie dziur bo jak była mała to kopała pod płotem i czmych do sąsiadów i na ulice,narazie jej przeszło i mam nadzieje że już to kopanie nie wróci:D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...