sachma Posted December 22, 2011 Posted December 22, 2011 Moja wetka uważa że na wirusówki szczepić przez 3 lata co roku, żeby mieć pewność na złapanie odporności, a później już co 2 lata. Jej zdaniem wściekliznę też należy przez 3lata szczepić co roku, a później w zupełności by starczyło co 2 lata... To samo odrobaczenia - co pół roku, albo co rok przed szczepieniem, a najlepiej to zbadać kał i wtedy dopiero odrobaczać, ale ja powiem szczerze, nigdy mi się nie chciało zbierać kup i jej wozić (mam jednak kawałek drogi..) wolę profilaktycznie co pół roku dać tabletkę i mieć czyste sumienie :P Quote
ulvhedinn Posted December 22, 2011 Posted December 22, 2011 Ewcia38 napisał(a):Szczepienia to nabijanie kasy jak napisane wyżej.Mnie zastanawia co innego .Skoro jak zapewniają weci na inne choroby też powinno sie psy szczepic co roku ,więc ja się to ma do schronisk??Tam szczepią tylko przeciw wściekliznie i do tego ktorę daja odporność na 3 lat(nie każda szczepionka daje na 3 lata sa i na 2 i na 1)a na inne choroby nie szczepia ...no normalne z racji braku kasy. Może ktoś mi wytłumaczy jakim cudem te schroniskowe psy ,gdzie nie raz sodoma i gomora w takim miejcu jakoś nie chorują na choroby na ktore chorują mieszczuchy -kanapowce i które powinny być szczepione jak zapewniją weci....jedna wielka ściema....coś jak u ludzi..Teraz niemowlaki szczepi sie przeciw ospie wiecznej..za moich czasów ..ospę trzeba było przejśc i odpornośc na całe życie....niestety gwarancji takiej nie ma po zapodaniu ospy w igle. A kto ci powiedział, że nie chorują? W schroniskach w których nie szczepi sie przeciwko wirusom, śmiertelność jest drastycznie wyższa niz wśród psów ze schronisk w których stosuje się szczepienia. Wśród szczeniąt dochodzi niekiedy do 90-100%, ale choruja i umieraja także dorosłe zwierzęta. Wiesz jak wygląda epidemia nosówki albo parwo w takim schronie? Fakt, zdarza się, że szczepionka nie zadziała prawidłowo- czasem jest to efekt np złego przechowywania szczepionki itp, częściej- efekt braku prawidłowej odpowiedzi immunologicznej organizmu. Powodem może być np stan chorobowy (nie wszystko widzimy przecież "na oko i ucho"), zbyt krótki czas pomiędzy podawaniem niektórych leków a szczepieniem... czasem organizm z różnych powodów "traci" szybciej odporność. Jednak jak mam do wyboru- szczepić, czy nie szczepić- Kurde, umierały mi już psie i kocie malce na parwo/panleukopenię (to sa wirusy "bliźniacze"), w tej chwili walczymy o szczenięta z podejrzeniem nosówki. Mając możliwość zabezpieczenia swoich zwierzaków przed tym, nie mam wątpliwości. Mimo kontaktów z wirusami nigdy żadne z moich dorosłych, szczepionych zwierzat nie zachorowało. Zachorowały mi raz świeżo zaszczepione szczenięta- ale czas wystąpienia choroby, źródło (schronisko) i to, że w miejscu, skąd zostały zabrane, równiez chorowały psy, każe przypuszczać, że zostały zaszczepione już zarażone, ale jeszcze przed wystapieniem objawów. Owszem, pomysł z możliwością zbadania miana przeciwciał i uzaleznienia od tego szczepienia byłby bardzo dobry. Faktycznie, dorosłe, zdrowe zwierzęta, które wczesniej przeszły cykl szczepień, można szczepić rzadziej niz co rok (tak robię w przypadku wirusów). Natomiast całkowite odpuszczenie sobie szczepień uważam za kompletną głupotę i zabawę w rosyjska ruletke ze swoim psem. P.S. Przechorowanie ospy wietrznej też nie daje 100% odporności, o czym niestety miałam okazje sie przekonać na własnej skórze, to tyle w kwestii "wyższości natury" ;) Quote
Bączek Posted December 22, 2011 Posted December 22, 2011 Cytuję artykuł Doroty Sumińskiej z archiwalnego numeru Polityka Wścieklizna atakuje latem. Trzeba się jej bać, ale najpierw warto wiedzieć, kiedy stanowi zagrożenie dla człowieka. I zawsze uciekać przed wyglądającym na oswojonego szczurem lub lisem. Tylko dzięki programowi w pewnej stacji TV przypomniałam sobie o chorobie, która szczególnie latem straszy z plakatów i – jak się okazuje – również z telewizji. Na szczęście, w znacznej mierze na tym kończy się realne zagrożenie tą chorobą. Wścieklizna budziła strach od wieków i kojarzono ją z wizerunkiem wściekłego psa, kąsającego na oślep co i kogo popadnie. Do dziś krąży o niej wiele mitów, powtarzanych z pokolenia na pokolenie. Nawet wynaleziona przez pana Pasteura szczepionka nie przerwała łańcucha bzdur, które po latach opowiada poważny program w telewizji. A mianowicie widz dowiedział się, że – cytuję: „Wirus wścieklizny żyje w ślinie chorego zwierzęcia i nawet nasz własny pies może zakazić człowieka”. Przeciętny człowiek wie o wściekliźnie tyle, że jest śmiertelna, a szczepienie przeciw niej jest bolesne i niebezpieczne. Teraz dowiedział się, że jego pies może stanowić zagrożenie. To bulwersujące stwierdzenie. W cytowanym zdaniu jest oczywiście ziarno prawdy, ale bez dokładnego opisu choroby przeinacza tę prawdę. Takie podejście do poważnego problemu choroby odzwierzęcej rodzi dużo większe perturbacje. Strach i jego ofiary – psy. Jakby mało było zwierząt – ofiar ludzkiej niewiedzy. Wścieklizna jest wirusowym zapaleniem istoty szarej mózgu i rdzenia. Powodujący ją wirus jest bardzo wrażliwy na czynniki środowiska: temperaturę, wilgotność, światło słoneczne. Poza żywym organizmem ginie bardzo szybko. Na wściekliznę choruje wiele gatunków zwierząt, jednak ich podatność na zarażenie jest bardzo różna. Są gatunki zupełnie niepodatne, słabo wrażliwe i bardzo wrażliwe. Znaczy to tyle, że żaba na wściekliznę nie zachoruje, a lis owszem. Pies jest mniej podatny na zarażenie niż lis. Człowiek należy do gatunków słabo wrażliwych. Tylko co piąty, a jak niektóre źródła podają, co trzeci zachoruje. Pocieszające jest, że nie każdy. Jednak, aby ten co piąty zaraził się wścieklizną, też musi być spełnionych kilka warunków. Po pierwsze, musi być pokąsany przez chore na wściekliznę zwierzę. Po drugie, w ślinie kąsającego muszą znajdować się wirusy wścieklizny. Wirusy te pojawiają się w śliniankach, a więc i w ślinie, dopiero krótko przed śmiercią chorego na wściekliznę psa, kota lub lisa. Po trzecie, ukąszenie musi być na tyle głębokie, aby wirus znalazł warunki do namnożenia się, co trwa 24 godziny. A wreszcie, w pobliżu muszą być zakończenia nerwowe, którymi wirus rozpocznie wędrówkę do centralnego układu nerwowego. Im dalej do mózgu i im mniej zakończeń nerwowych, tym większa szansa na wygaśnięcie infekcji. Podczas tej nietypowej – bo nie drogą krwionośną, ale szlakiem nerwowym – wędrówki wirus jest maltretowany przez układ odpornościowy. Przemieszcza się dość wolno, bo 7 cm na dobę, więc jest duża szansa, że nigdy nie osiągnie celu. Jeżeli ugryzłby nas pies będący w początkowej fazie choroby, to nie grozi nam zarażenie. Poza tym wścieklizna jest bardzo ciężką chorobą, z wysoką gorączką – ok. 40 st. C. Chore zwierzę nie jest zainteresowane kąsaniem. Cierpi. Zapalenie centralnego układu nerwowego daje zmiany w zachowaniu, jednak tzw. postać szałowa wścieklizny występuje bardzo rzadko. Najczęściej pies lub kot jest osowiały i nie reaguje na bodźce zewnętrzne albo wędruje bez celu, chcąc np. przejść przez ścianę. Słynna piana wyciekająca z pyska to też mit. Zwierzę ma porażony przełyk i nie może łykać, a więc ślina wycieka dość obficie, ale nie w postaci piany. Sprawa ma się nieco inaczej, gdy choruje dzikie zwierzę. W normalnych okolicznościach powinno bać się człowieka, ale z powodu choroby traci kontrolę nad wieloma instynktami. Gdy spotkamy lisa, który wydaje się oswojony, bierzmy nogi za pas. W Polsce zagrożenie wścieklizną jest stosunkowo niewielkie. Psy podlegają corocznemu obowiązkowi szczepienia przeciw tej chorobie. Lisy otrzymują „doustną” szczepionkę w rozrzucanym w lasach pokarmie. Mimo to, jeżeli pies ugryzie człowieka, ten ma prawo żądać poddania zwierzęcia obserwacji weterynaryjnej. I nie ma znaczenia, czy było ono szczepione. Pamiętajmy przy tym, że szczepienie nie daje gwarancji uzyskania odporności i to nie tylko w przypadku wścieklizny. Quote
pixel Posted December 23, 2011 Posted December 23, 2011 [quote name='Patisa'] Myślę, że każdy na własna rękę potrafiłby zadecydować o własnym życiu i zdrowiu. Ja bynajmniej nie chcę by decydowano o tym za mnie. I spuentuję to tak - w wolnym kraju KAŻDY powinien miec możliwośc decydowania o własnym zdrowiu oraz zdrowiu swoich dzieci i podopiecznych. Sanpid nie jest dla mnie instytucja, która powinna rozpatrywać co jest dobre dla mojego dziecka lub - jak w tym temacie - psa, bo poza tym, że dla nich dobro jednostki jest niczym, to uważam, że w kwesti szczepień wiedzą tyle, ile im powiedzieli producenci szczepionek. czyli SZCZEPIĆ ( przecież musimy na was zarobić...:diabloti: ) ... . Moja droga, społeczeństwo to system naczyń połączonych. Nie jesteś samotną wyspą. Nie decydowałabyś zatem tylko za siebie, lecz w dużej mierze także za innych. Czyli de facto to Ty, osoba nie mająca pojęcia o immunologii, decydowałabyś o moim zdrowiu. Uważasz, że powinienem się na to godzić? Nie szczepiąc na wściekliznę swojego psa, bo według Ciebie co 12 miesięcy to za często, narażałabyś życie innych ludzi! Uważasz to za uprawnione? Tylko dlatego, że istnieje jakiś znikomy procent ryzyka, że Twój pies rozwinie jakieś powikłania poszczepienne? Quote
Patisa Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 BoUnTy napisał(a): Popatrzcie na ten przymus z nie psiejskiej strony. Niektóre psy widza weterynarza tylko raz w roku, tylko na szczepieniu, i ten pies tylko wtedy może liczyc na pomoc 'bo on taki wie Pani, lysy ze starości, <a pchły skaczą na metry!>'. W tym wypadku trzeba patrzec na ogól, ja nie chciałabym, żeby przez takiego 'wsioka' zachorował ktoś z mojej rodziny. I na to nie ma co narzekac. To akurat faktycznie druga strona tego medalu. pixel napisał(a):Moja droga, społeczeństwo to system naczyń połączonych. Nie jesteś samotną wyspą. Nie decydowałabyś zatem tylko za siebie, lecz w dużej mierze także za innych. Czyli de facto to Ty, osoba nie mająca pojęcia o immunologii, decydowałabyś o moim zdrowiu. Uważasz, że powinienem się na to godzić? Nie szczepiąc na wściekliznę swojego psa, bo według Ciebie co 12 miesięcy to za często, narażałabyś życie innych ludzi! Uważasz to za uprawnione? Tylko dlatego, że istnieje jakiś znikomy procent ryzyka, że Twój pies rozwinie jakieś powikłania poszczepienne? Może Ty jesteś w systemie naczyń połaczonych. Ja jestem wolnym człowiekiem, nie pasuje mi, że system narzuca mi z góry co jest dla mnie dobre a co złe. Jak czujesz taką jednośc z systemem to Twoja zajawka. Żyje na tym świecie i chcę miec prawo do decydowania o sobie. Słuchaj, ale jakie zagrożenie miałby stwarzać mój niezaszczepiony pies? Co Ty myslisz, że będę wsadzać go w paszczę zarażonego lisa?! jedyne z czym się zgadzam, to argumenty Bounty odnośnie tego, że nie każdy chce dobra swojego psa. I to ludzie zaniedbujący zwierzęta stanowią zagrożenie - bo ich psy chodza samopas i moga mieć styczność z chorymi zwierzętami. Moje psy chodzą ze mną. I nie sa żadnym zagrożeniem. A poza tym, z tego co pisała wcześniej Bounty wynika, że po styczności z chorym zwierzęciem, zarówno mój nieszczepiony pies byłby do uspienia jak i Twój zaszczepiony. :p Nie jestem bezmyślną maszyna wykonującą polecenia innych, dlatego nie dam się tak traktować systemowi. Pozdrawiam. Quote
panbazyl Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Patisa napisał(a): po styczności z chorym zwierzęciem, zarówno mój nieszczepiony pies byłby do uspienia jak i Twój zaszczepiony. i tu jest pies pogrzebany.... Quote
Patisa Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 panbazyl napisał(a):i tu jest pies pogrzebany.... no właśnie. Pytanie zatem - szczepic psy czy może po prostu pilnować? Quote
filodendron Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 [quote name='Patisa'] Pytanie zatem - szczepic psy czy może po prostu pilnować? To jest pytanie retoryczne. Równie dobrze można zapytać - czy popełniać wykroczenie czy nie popełniać i próbować nie dać się złapać. O ile nie przestępstwo, bo chyba prawny status czynu, którym jest niezaszczepienie psa p/wściekliźnie uległ zmianie. Quote
panbazyl Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Patisa napisał(a):no właśnie. Pytanie zatem - szczepic psy czy może po prostu pilnować? nie upilnujesz, nie ma mocnych. Prawo jest po to by go przestrzegać lub łamać - innego wyjścia nie masz. Quote
Patisa Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 [quote name='filodendron']To jest pytanie retoryczne. Równie dobrze można zapytać - czy popełniać wykroczenie czy nie popełniać i próbować nie dać się złapać. O ile nie przestępstwo, bo chyba prawny status czynu, którym jest niezaszczepienie psa p/wściekliźnie uległ zmianie. oooo...ale porównanie. :razz: Fakt, że w 100% nie orientuje się czy odnosnie psów jest tak samo jak odnośnie dzieci, ale wiem, ze w tym drugim przypadku, pomimo obowiązku obywatelskiego nie ma przymusu szczepienia dzieci, bo na prawo do decydowania o tym pozwala nam nasza konstytucja. I dzieki Bogu! Co za chory pomysł, zeby ktoś mówił mi co musze zrobić z własnym dzieckiem, bez wględu na moje poglądy i przekonania. Chciałabym, aby z wolą decydowania o dobru własnych zwierząt było tak samo. Tymczasem żyjemy w kraju, w którym większość polaków uważa psa za rzecz.:mad: [quote name='panbazyl']nie upilnujesz, nie ma mocnych. A co to za filozofia... Twoje psy biegają po okolicy samopas, że tak twierdzisz? Przeciez mój pies jest albo ze mną w domu, albo na mojej działce, albo na spacerze, gdzie nie hasa z dzikimi lisami. :razz: Co za filozofia upilnowac własnego psa? Przecież to nie gołąb... :razz: Prawo jest po to by go przestrzegać lub łamać - innego wyjścia nie masz. Taaa... i jakie głupie to prawo by nie było zamierzasz sie mu podporządkowywać? Boże... coraz bardziej przekonuje sie o tym, że ludzie to cyborgi bez zdania i woli walki, przeraża mnie to. :shake: Nie pomyślałaś o tym, że jako obywatele mamy zawsze prawo do tego, by protestować przeciwko tym uchwałom, które godza w nasze dobro? zawsze możemy sie z czyms nie zgodzić i próbować to zmienić. Jasne, że od "próbować" do "zmienić" jest jak stad do Ameryki, ale jeśli ludzie będą tak się na wszystko zgadzać, jak godzą sie na chwilę obecną, to za niedługo założą nam obroże na szyje i będą prowadzać na smyczach. :razz: Gdy w Anglii chciano podnieść studentom czesne, Ci od razu zaprotestowali. W Polsce, gdy rząd chce podnieść cokolwiek, to po prostu to podnosi, a Polacy tylko przyjmuja fakt do wiadomości. Nie zapomnę jak przed podwyżka podatków ( ładne pare lat wstecz) jakiś dziennikarz robił sonde na ulicy i pytał ludzi, czy zgodziliby się na podwyzkę - więszośc odpowiadała, ze tak, jesli miałoby się cos poprawić. Od tamtej pory ciagle nakładane sa na nas nowe obciążenia, a nie zmienia się nic. Ale to taka tylko dygresja, odnośnie mentalności Polaków. W każdym bądź razie, wracając do głównego tematu, nie podoba mi się żaden z przymusów państwowych - bo jest to dla mnie forma terroru Państwa na Obywatelu, pod przykrywką "wyższego dobra". Mnie obchodzi moje dobro i dobro moich bliskich, mojego otoczenia i natury. Nie ufam szczepionkom. A poza tym, jak kilka osób udowadniało na tym wątku, coroczne nawet szczepienie czasem nie daje podwyższonej odporności. Pytanie tylko czy to był odosobniony przypadek czy może przypadkowo wydało się, że szczepionka to tylko placebo dla ludzi? :razz: Na chwile obecna raczej nikt nie odpowie na to pytanie i żeby można było usłyszeć prawdę, jeszcze bardzo wiele musiałoby się zmienić w tym kraju. Pozdrawiam. Quote
panbazyl Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Patisa - zrobisz i tak jak zechcesz, ale wybacz - nawet jakbys nie wiem jak dobrze pilnowała swego psa, to moze sie zdarzyć na prawde dużo dziwnych rzeczy - znasz chyba przypadek, ze ludziom w Pl spadł meteoryt przez dach do domu? I co - mieli przeciez dach, strop, wszystko mieli a kamien z nieba (choc jest to praktycznie nierealne) jednak wybrał ich dom i im zrobił dziure w dachu. A tego nie planowali przecież. A jaki to problem, ze tak dobrze pilnowanego psa ugryzie nagle zainfekowany nietoperz? Przypadek jak z tym meteorytem - niby nierealne a jednak mozliwy. Quote
filodendron Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 [quote name='Patisa']oooo...ale porównanie. :razz: A bo ja wiem, czy to tylko porównanie... Art 177 Kodeksu wykroczeń: "§ 1. Kto, mając obowiązek utrzymania czystości i porządku w obrębie nieruchomości, nie wykonuje swoich obowiązków lub nie stosuje się do wskazań i nakazów wydanych przez właściwe organy w celu zabezpieczenia należytego stanu sanitarnego i zwalczania chorób zakaźnych, podlega karze grzywny do 1 500 złotych albo karze nagany." Quote
ulvhedinn Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 Patisa, ja mieszkam w ścisłym centrum Wrocławia i już kilka razy się natknęłam na lisa. A wściekłe może być każde stałocieplne zwierzę, nie tylko lis ;) to tak w kwestii pilnowania..... Quote
panbazyl Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 W Lublinie często biegają lisy, w ostatnich latach nawet łosie (w okolicach dość dużych hipermarketów, ale też i na głównym dworcu kolejowym). Nietoperze to też norma. Quote
Bączek Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 W lecie będąc na spacerze w lesie - 1000 m od domu - moje psy, które miałam na smyczach automatycznych dopadły zająca. Nie wiem jak to się stało. Po prostu zając siedział i się nie ruszał, psy wystrzeliły do przodu jak z katapulty. Widok okropny. Zanim dopadłam do nich prawie zająca udusiły. I w tym momencie wykazałam się skrajnym idiotyzmem. Wymysliłam, że ja tego zająca uratuję. Zawinęłam go w kurtkę i wzięłam do domu. Zając wcale nie był uduszony, szarpał się trochę po drodze i podrapał mnie po brzuchu a potem jeszcze dodatkowo obsikał. Dopiero jak przyszłam do domu zaczęłam się zastanawiać dlaczego ten zająć nie uciekał. Pierwsza myśl - jest chory. Druga myśl - to może być wścieklizna. Zająć oczywiście zdechł. Zawiozłam go do ZHW w Krakowie. Pomijając formalności ( nie chcieli za darmo tego zająca zbadać) trwało to tydzień. Tydzień nerwów. Na szczęście zająć nie był wściekły. I tak właśnie można psy upilnować na spacerze. A bliznę na brzuchu mam do dnia dzisiejszego. Nie wiem dlaczego, bo zadrapanie nie było poważne. Quote
filodendron Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 Lisy też są szczepione - na ogół ogłaszają, kiedy należy uważać na psy, bo rozrzucane są przynęty ze szczepionką. Tak w ogóle, to konieczność szczepienia dla mnie nie podlega dyskusji, chciałabym tylko, żeby prawo podążało za medycyną i skoro są już od dość dawna szczepionki na dwa lata, to żeby szczepienie taką szczepionką odraczało kolejne na okres, na który daje gwarancję producent. Quote
Patisa Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 panbazyl napisał(a):A jaki to problem, ze tak dobrze pilnowanego psa ugryzie nagle zainfekowany nietoperz? Przypadek jak z tym meteorytem - niby nierealne a jednak mozliwy. No dobra, tylko pytanie - CO WTEDY DA SZCZEPIONKA? Przecież psa i tak Ci uśpią. :p Bączek napisał(a): Dopiero jak przyszłam do domu zaczęłam się zastanawiać dlaczego ten zająć nie uciekał. Pierwsza myśl - jest chory. Druga myśl - to może być wścieklizna. Wiesz, bo u zająca to taka taktyka obronna:p Albo od razu ucieka albo siedzi i próbuje wtopic sie w otoczenie. Ja kiedys kopnęłam zająca, który udawał grudkę ziemi( oczywiście niechcący, bo go nie zauważyłam ). Po czym oczywiście zając wystrzelił do ucieczki jak poparzony.;) Quote
Bączek Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 Ja osobiście nie słyszałam, żeby przy podejrzeniu wścieklizny psa z mety usypiac . Słyszałam o kwarantannie. Jeżeli pies jest wściekły to się go usypia bo i tak dni jego są policzone. Jeżeli jest zdrowy to żyje. Tylko za kwarantannę trzeba niestety płacić. Quote
panbazyl Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 Patisa napisał(a):No dobra, tylko pytanie - CO WTEDY DA SZCZEPIONKA? Przecież psa i tak Ci uśpią. :p no wałkowane to było niedawno - taka kwadratura koła. temat należało by zacząć u koncernów produkujacych szczepionki, ktoś chętny? Quote
Patisa Posted January 3, 2012 Posted January 3, 2012 [quote name='Bączek']Ja osobiście nie słyszałam, żeby przy podejrzeniu wścieklizny psa z mety usypiac . Słyszałam o kwarantannie. Jeżeli pies jest wściekły to się go usypia bo i tak dni jego są policzone. Jeżeli jest zdrowy to żyje. Tylko za kwarantannę trzeba niestety płacić. Bączek, tutaj padła odpowiedź. ;) [quote name='BoUnTy'] Co do stwierdzenia 'nie mamy pewności czy pies, którego zwierze chore nie pogryzie nie zachoruje' - trzeba sobie zdac sprawe z innego faktu, zwierzeta szczepione maja chronic ludzi! Pies pogryziony przez CHORE ZWIERZE idzie od razu do eutanazji w specjalnych warunkach, bo ZAWSZE sie zarazi. Bączek, jeśli jest podejrzenie..., ale z tego co pisała BoUnTy, a ma wykształcenie weterynarza ( czyli chyba wie co pisze ) , jeśli pies ZOSTANIE UGRYZIONY przez chore zwierze, to od razu zostaje uśpione bez względu na to czy było szczepione czy tez nie... I właśnie dlatego pisałam, że nie rozumiem konieczniści szczepień psów. Moich psów, bo fakt, że dyskusje możnaby pociągnąć do tego, że są też nieodpowiedzialni włąściciele, i że to jest pewna metoda na dopilnowanie, by nie prowokowali niebezpiecznch epidemiologicznie sytuacji ( mam tu na myśli sytuacje gdy pies bez nadzoru wałęsa się po okolicy ). Z tym, ze moim zdanie też tutaj nie sprawdza sie to w zupełności, bo póki nie am obowiązku znakowania psów ( np chipem ) to każdy jeden cwaniak może wyprzeć się psa, ze nie jego... Tymczasem ja, człowiek który o swoje psy dba i dokładnie wie, gdzie te psy chodzą na spacery iz czym mają styczność, nie stwarzam takich zagrożeń. Dlatego nie rozumiem, dlaczego mimo to, moje psy musza być corocznie doszczepiane. Nie ufam szcepionkom i dla mnie szic, "pic na wodę fotomontaż", Bóg jeden wie co tam tak naprawdę wstrzykują tym zwierzętom. Swoim osobistym psom wolałabym oszczędzić tych "atrakcji". I po prostu je pilnować. A gdy dojdzie już do sytuacji, dość abstrakcyjnej - jak mogliśmy wcześniej wyczytać - że chory na wściekliznę zwierz, zostałby zaatakowany przez mojego psa i w wyniku czego mój pies uległby pokąsaniu przez chore zwierze - to i tak mi tego psa uśpią, i tak. Bez wględu na to jak dbałam o swoje psy i ile razy do roku je szczepiłam. Ciekawe, co? No i tyle w temacie. Ode mnie tylko tyle - oby jak najszybciej zaszły zmiany w polskim prawie odnośnie obowiązkowych szczepień. Przydałaby się nowelizacja kalendarzy szczepień ( tych ludzkich,a le jak i widać psich też ) no i należałoby załątwić raz na zawsze sprawę "psów niczyich". Ale to daleko droga przed nami, ho ho... ;) Quote
Bączek Posted January 3, 2012 Posted January 3, 2012 [quote name='Patisa']Bączek, tutaj padła odpowiedź. ;) Bączek, jeśli jest podejrzenie..., ale z tego co pisała BoUnTy, a ma wykształcenie weterynarza ( czyli chyba wie co pisze ) , jeśli pies ZOSTANIE UGRYZIONY przez chore zwierze, to od razu zostaje uśpione bez względu na to czy było szczepione czy tez nie... I właśnie dlatego pisałam, że nie rozumiem konieczniści szczepień psów. Moich psów, bo fakt, że dyskusje możnaby pociągnąć do tego, że są też nieodpowiedzialni włąściciele, i że to jest pewna metoda na dopilnowanie, by nie prowokowali niebezpiecznch epidemiologicznie sytuacji ( mam tu na myśli sytuacje gdy pies bez nadzoru wałęsa się po okolicy ). Z tym, ze moim zdanie też tutaj nie sprawdza sie to w zupełności, bo póki nie am obowiązku znakowania psów ( np chipem ) to każdy jeden cwaniak może wyprzeć się psa, ze nie jego... Tymczasem ja, człowiek który o swoje psy dba i dokładnie wie, gdzie te psy chodzą na spacery iz czym mają styczność, nie stwarzam takich zagrożeń. Dlatego nie rozumiem, dlaczego mimo to, moje psy musza być corocznie doszczepiane. Nie ufam szcepionkom i dla mnie szic, "pic na wodę fotomontaż", Bóg jeden wie co tam tak naprawdę wstrzykują tym zwierzętom. Swoim osobistym psom wolałabym oszczędzić tych "atrakcji". I po prostu je pilnować. A gdy dojdzie już do sytuacji, dość abstrakcyjnej - jak mogliśmy wcześniej wyczytać - że chory na wściekliznę zwierz, zostałby zaatakowany przez mojego psa i w wyniku czego mój pies uległby pokąsaniu przez chore zwierze - to i tak mi tego psa uśpią, i tak. Bez wględu na to jak dbałam o swoje psy i ile razy do roku je szczepiłam. Ciekawe, co? No i tyle w temacie. Ode mnie tylko tyle - oby jak najszybciej zaszły zmiany w polskim prawie odnośnie obowiązkowych szczepień. Przydałaby się nowelizacja kalendarzy szczepień ( tych ludzkich,a le jak i widać psich też ) no i należałoby załątwić raz na zawsze sprawę "psów niczyich". Ale to daleko droga przed nami, ho ho... ;) No to ja nic z tego nie rozumiem. A więc po co szczepic i o jakiej ochronie człowieka my mówimy jak pies sie zawsze zarazi. Przecież gdy pies faktycznie natknie się na chore zwierzę, to gołym okiem nie widać na co ono jest chore. Wiadomo tylko, ze jest osowiałe, bąź nadmiernie pobudzone. Tak jak ten cholerny zając. Pogryzione zwierzę, zakładam domowe, ma kontakt z człowiekiem. Człowiek nawet nie wie, że się zaraziło. Zaniepokoi się dopiero jak zwierzęciu cos się zacznie dziać. A wtedy już sam będzie zarażony. Coś mi tu nie pasuje, albo za mało inteligentna jestem :) Przypomniała mi się taka historia. Kiedyś dawno temu jeździliśmy w góry do takiej chałupy na odludziu zabierając kota ze sobą. Kiedyś kot wrócił okropnie pogryziony. Poszłam z nim do weterynarza a ten pyta czy szczepiony. No nie szczepiony. To trzeba mu zrobić kwarantannę, czy nie wściekły - na to on do mnie. Rozumiem z tego, że jakby był szczepiony nie trzeba by robić kwarantanny. Lisy po szczepionce też nie chorują na wściekliznę i nie zarażają się między sobą. Quote
filodendron Posted January 3, 2012 Posted January 3, 2012 [quote name='Bączek']No to ja nic z tego nie rozumiem. A więc po co szczepic i o jakiej ochronie człowieka my mówimy jak pies sie zawsze zarazi. Przecież gdy pies faktycznie natknie się na chore zwierzę, to gołym okiem nie widać na co ono jest chore. Wiadomo tylko, ze jest osowiałe, bąź nadmiernie pobudzone. Tak jak ten cholerny zając. Moim zdaniem pogryzienie psa przez zwierzę, o którym z góry wiadomo, że jest chore na wściekliznę, to czysto hipotetyczna sytuacja. Czy ktoś się spotkał z czymś takim w realu? Nigdy nie słyszałam o uśpieniu z automatu wyłącznie dlatego, że pies został ugryziony przez - czysto hipotetycznie - chore zwierzę. Owszem - znam przypadek uśpienia ugryzionej kotki, bo pełnomocnicy właścicielki nie wyrazili zgody na płatną obserwację. Quote
panbazyl Posted January 4, 2012 Posted January 4, 2012 w mojej okolicy 2 lata temu byly przypadki padłych lisów - wszystkie zabrano na badania, na szczęście nie znaleziono wścieklizny. Tylko nie wiadomo dlaczego one padły. Quote
Patisa Posted January 4, 2012 Posted January 4, 2012 w mojej okolicy był kilka lat temu dośc przykry przypadek. Psy przywlokły lisa na posesję pewnej kobiety ( jej psy) i musiała uśpić wszystkie psy oraz kota perskiego, który z nia mieszkał. Pamiętam, bo kobieta bardzo rozpaczała po stracie kota - była samotna, bezdzietna, kot był jej "dzieckiem". No ale nie wiem dokładnie czy lis był chory na wścieklizne czy ot tak z góry kazano jej uśpić zwierzęta, tak "profilaktycznie". Przykra sprawa. Quote
panbazyl Posted January 4, 2012 Posted January 4, 2012 no to jakieś straszne, bo na moim zadupiu nikt żadnego psa uspić nie kazal z powodu znalezienia dwóch padlych lisów. Tez mam kota perskiego - one są rewelacyjne psychicznie! Tylko ta sierść - istny koszmar. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.