Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 221
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie wiem co mam napisać...

Tak bardzo mi przykro...

Asiu, Ewo jestem z Wami i dziękuję za Wszystko co dla małej zrobiłyście...

Kraksę znałam tylko przez malutką chwilkę, przez ułamek, a wywarła na mnie ogromne wrażenie...

Dobrze, że ostatnie tygodnie w jej życiu były szczęśliwej

Żegnaj malutka... [']

Posted

Nie, no kurde, ja się nie zgadzam!!!! :placz:
Wierzyłam, że będzie dobrze, że Kraksia będzie zdrowa, w najgorszym razie niesprawna, ale coś takiego w zyciu by mi do głowy nie przyszło..... :placz:

Przecież Kraksa... imienniczka mojej suni... no....

Posted

Własnie rozliczyłam się z Kliniką Bemowo - za hospitalizację i ... zajęcie się Kraksiulą po jej odejściu. Już wczoraj nie płakałam, ale teraz znowu ryczę :placz:

Kraksa była tak bardzo moim psem - ale była z nami za krótko. Nie mogę uwierzyć, że jeszcze w weekend chodziliśmy z nią po plaży nad Wisłą i po kazimierskich wąwozach. I była wesoła, szczęśliwa.. I my byliśmy razem z nią.

I wciąż widzę, jak jedziemy autobusem na Bemowo, Kraksik siedzi pomiędzy moimi kolanami, i to przysypia, to patrzymy sobie w oczy.

I choć wiem, że za jakiś czas będę pamiętać tylko te dobre chwile, to teraz wracają mi głównie te ostatnie, okropne wspomnienia Kraksika wstrząsanego drgawkami :(

A w sercu dziura w kształcie psa. Jestem psią osobą - wychowałam się z psami, nie wyobrażam sobie życia bez psa. Nie chciałam brać pieska do małego mieszkania w bloku w Warszawie, ale teraz wiem, że nawet i taki dom może być dobry dla zwierzaka.

Nie jestem jeszcze w stanie przejrzeć informacji na forum o pieskach szukających domu. Ale w moim domu chyba już powstało miejsce na drugiego obok Misia zwierzaka...

Dziękujemy Wszystkim za wsparcie i ciepłe słowa!

Posted

Parę słów o Kraksie - psie magicznym. Chyba nie ma osoby, której spojrzenie Kraksika nie chwyciłoby za serce. Zapadała głeboko w pamięć, od pierwszego kontaktu.

Od początku wiedziałam, że nie zostawie jej w schronisku. Że skoro nie może zamieszkać u mnie - musi znaleźć najlepszy na świecie dom. I to sie stało nadspodziewanie szybko i łatwo. Ten dom sam sie znalazł. I ta "duża". Asia.

I ja chcę pamiętać naszą Kraksę (wybacz Asiu, ale ona zawsze w malutkim kawałeczku bedzie też moja) nie jako tą przerażona, zabiedzoną istotkę na drodze w Tomaszowie. Chce pamiętać ją taką, jaką stała się dzięki swojemu domowi i swojej pani. Jak szczekała na powitanie, jakby mówiąc "Ooo, miło że wpadliście, witajcie na MOICH włosciach". Jak łaziła pomiędzy nami ("Taaak, teraz ty mnie pogłaszcz"). A przede wszystkim jako tego wesołego psiaka ze zdjęć zrobionych na leśnych spacerach, w których miałam nadzieję tez czasem uczestniczyć.





Bo tak własnie wygląda szczęśliwy pies.

Posted

To ja jeszcze dodam małe słóweczko.
ja króciutko znałam Kraksę, na szczęście. Nie była długo w schronisku.
To był tel. od slapcio, której nie znałam przecież, jej prośba, żeby na małą zerknąć, zaopiekować się w miarę możliwości.
I wizyta w schronisku i Kraksa bardzo obolała, smutna. O niesamowitym spojrzeniu. I rozmowy z kierownikiem i wetem.
I ogromna determinacja slapcio, żeby ją wyciągnąć i ogromne serce Asi, żeby stworzyć jej dom... I walka Asi o jej zdrowie, szczęście, bezpieczeństwo.
Kraksa i tak miała ogromne szczęście, że Was spotkała.

Kraksię zapamiętam na zawsze, a dzięki dziewczynom wierzę, że warto...

Posted

Kraks nigdy nie zostanie zapomniany - brakuje jej nam każdego dnia. To były tylko - ale i aż - dwa miesiące.

Wierzę, że warto ratować - choć nam się nie udało. Może popełniliśmy jakieś błędy, może nie. Nie do końca jesteśmy pogodzeni z takim odejściem Kraksika, ale nie możemy już nic zmienić, nie cofniemy czasu.

Choć był to okres niesłychanie spalający, to dał nam też bardzo dużo - poznaliśmy swoje możliwości i swoje ograniczenia.

Dowiedzieliśmy się też, że powstałe dla Kraksy miejsce, nie może się zmarnować. Nie jest to zastępowanie - Kraksy nie da się zastąpić. Jest to kolej rzeczy. Od czwartku 19 listopada jest u nas Nano. To sunia do tej pory pod opieką Psich Adopcji / Stowarzyszenia "Niczyje". Całe swoje życie w schronisku, mamy nadzieję, że teraz zostanie z nami.

Stowarzyszenie na Rzecz Bezpańskich Zwierząt Niczyje

Nie mamy jeszcze zdjęć Nano (dawniej Dalmy - ale nie reaguje na to imię, dlatego szybko je zmieniamy), stąd link to jej zdjęć w "Niczyich".

A piszę o tym w wątku Kaksika dlatego, że gdyby nie ona, nie wiedzielibyśmy, że możemy dać psu dom, którego on potrzebuje...

Posted

Pewnie, że napiszemy od czasu do czasu.

Nano ma się dobrze, już bardzo chciałaby na dalsze spacerki, ale jeszcze ją oszczędzam. Sterylka to w końcu całkiem spory zabieg i dużo szwów. Ale goi się jak "na psie", szewki ładne. Trochę tylko się za bardzo zaczynamy interesować ewentualnością lizania i drapania, bo swędzi ! Piąta doba..

Było pierwsze spotkanie z Misiem. Miś (trzymany na kolanach) został polizany po głowie, Nano została trzepnięta pazurem po nosie i na razie na tym poprzestaliśmy. Nie było piany na pysku(ach), nie było kłapania paszczęką. Miś na wszelki wypadek zagazował otoczenie. Może da się na tyle przyzwyczaić do siebie stworki, że będą razem funkcjonować na tym samym obszarze?

Posted

Nanulko jest kochana, coraz bardziej się przyzwyczaja, chyba nie zeżre Misia - dziś mój partner podstawił jej Misia pod nos "na zagryzienie". Ja wykonałam dziki wrzask, salto ze stania przez plecy w kierunku kuchni, obiegłam pokój i wróciłam ślizgiem drugim wejściem do korytarza, gdzie rozgrywała się następująca scena. Wcale nie była to wizualizowana przeze mnie w czasie salta i biegu krwawa jatka, tylko Nano liżąca Misia po pyszczku, i Miś, który spokojnym krokiem, po polizaniu, udał sie do łazienki zażyć tusz (lubi wskakiwać do brodzika gdy jest mokry po prysznicu). Nano za nim, a potem pobiegli razem (Miś na czele) do dużego pokoju, gdzie Miś profilaktycznie ukrył się w szafie, z której wyglądał przez przesunięte drzwi, i tak się oglądali. Potem Miś wyskoczył z szafy i zaczął zakopywać się w kocu leżącym na posłaniu Nano, Nano go odkopywała. Jest bardzo zainteresowana, ale nie wygląda na chętną do spożycia Misia w postaci tatara.

Nie było krwi, nie było warkotów. Nie jest źle ! :)

A za Kraksikiem tęsknimy... :-(

Posted

Bo Kraksy nikt nie zastapi... :shake:

Ale przeciez Nano nie jest po to żeby zastępować! Nano-to Nano :loveu: Strasznie sie cieszę że do Misia podeszła w sposób ekchm... mało konsumpcyjny bo z tego co słyszałam jakie to "wariackie" zwierzę mogło byc róznie :roll: A tak, jest duża szansa że sie całe stado dogada i wszystko bedzie oki oki :multi:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...