slapcio Posted September 28, 2008 Author Posted September 28, 2008 Kraksa, szykuj się, ciotka slapcio z wujkiem Kubą jadą za chwilę do Ciebie ;-) Abaporu, Twojemu zakochaniu absolutnie sie nie dziwię, ja dziewuszki niecałe 2 dni nie widziałam i już tęsknię ;-) Stały dom dla Kraksika? Ogromne wyzwanie - ale i najlepsza wiadomość od wielu, wielu, wielu dni :loveu: Tak czy owak ona MUSI wyzdrowieć. Quote
slapcio Posted September 29, 2008 Author Posted September 29, 2008 Wczoraj bylismy (tzn ja i mój chłop) z wizyta u dziewczyn. Na powitanie - niespodzianka. Okazało się że Kraksa pięknie szczeka :cool3: Co oznacza, że już czuje się u Abaporu jak u siebie i informuje o tym wszystkich wchodzących :evil_lol: Namoczone na ciapę chrupki z marchewka i buraczkami (czyli to co wet zalecił) nie są ulubionym daniem Kraksy. Ale suche chrupeczki to ona by i owszem ;). Rogaliki upieczone przez mame Kuby tez ją zainteresowały :evil_lol: Potem był spacerek (niestety nie udało sie odsikać młodej :shake:). Więc niestety, znów cewnik (Aśka - szacuneczek, ja bym chyba nie umiała tego zrobić) Wierzcie mi - to nie ten sam pies, którego znalazłam czy zabierałam ze schronu. Gdyby Kraksa nie miała bezwładnego ogona - chyba większośc czasu by nim merdała. Jest przyjazna, ciekawska i przemiła. Straszna pieszczocha, choc nienachalna. Bardzo lubi wychodzić na spacery. Juz nie boi się windy, bezbłędnie trafia do swojego mieszkania. Teraz kilka fotek (kiepskich, bo robionych telefonem przy słabym świetle, ale co trzeba, to widać :loveu: ) 1. Pańcia, pańcia, daj buziaka!!! 2. no daj :loveu: 3. ... i przyyyyytul... 4. Fajne mam uszy, co? :cool3: Quote
slapcio Posted September 29, 2008 Author Posted September 29, 2008 5. Przyjaciółki... 6. Wujciu - męcz mnie, dręcz mnie! 7. To ja sobie poleżę, a ty mnie dopieszczaj :diabloti: 8. ...a własnie ze nie mam ochoty patrzeć w obiektyw! Dzisiaj prawdopodobnie dr Lenarcik bedzie sie kontaktował z Abaporu - mam nadzieję ze na sggw wymyślą jak wyleczyć Kraksę... Quote
GrubbaRybba Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 Pieknie! :loveu: Cioteczki, jesteście wspaniałe. Bez dwóch zdań. :loveu: Quote
abaporu Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 Nie do końca mam bardzo dobre wieści. Okazalo się, że konsultacja zdjęć rtg Kraksy wykazala złamanie ostatniego kręgu - jednak. Wg Lenarcika - nie jest to operacyjne, można więcej naszkodzić niż pomóc. Leczenie - na razie zostajemy przy tym samym (zmniejszyć ilość pyralginu, próbować wysikiwać "ręcznie", ostatecznie - cewnik [nie daje się jej inaczej niż cewnikiem wysikać od dobrych paru dni]). Za 2 tygodnie mam się do niego odezwać, jeśli będzie "bezet", zmienimy leczenie - jeszcze inny lek (nie podał mi nazwy), o skutku ubocznym takim, że pies jest bardzo senny. Rokowania - jest możliwość, że sunia nie odzyska władzy nad pęcherzem/cewką. Co do kupki - Lenarcik mówi, że to sie poprawi (przypomnę, aktualnie Kraksa ma rozwarty odbyt i brak perystaltyki, kupka wychodzi "samoistnie", wypchnęta kolejnymi jej porcjami). Na razie nie do końca to przyswoiłam, stąd taki krótki tylko i rzeczowy meldunek. Myślę, że bedę musiała jeszcze raz zadzwonić do Doktora (i tak musze jakoś odebrać nasze zdjęcia od niego), może ktoś ma jakieś uwagi, sugestie, na coś zwrócić uwagę? Jakieś pomysły? Doświadczenia? Nie jestem nieoptymistyczna - mam nadzieję, że wersja negatywna nie wejdzie w życie i Kraksa odzyska władzę nad swoim wydalaniem i będzie szczęśliwym pieskiem. Ale chwilowo nie wiem, co można by więcej zrobić... Slapcio - dzięki za wrzucenie fotek:loveu: Quote
slapcio Posted September 29, 2008 Author Posted September 29, 2008 Ojej :placz: Miałam nadzieję na jakiś przełom :-( Quote
abaporu Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 Ja tez miałam nadzieję na przełom jakiś... Nie, nie odebrał całkiem - tylko powiedział, że może jej nie wrócić władza nad pęcherzem... Quote
slapcio Posted September 30, 2008 Author Posted September 30, 2008 Jeju mysle o Kraksince i myślę. Taka młodziutka psica a tyle juz przeszła... Cewnikowanie na dłuższą metę odpada. Gdyby tylko odzyskała kontrole nad kupkaniem i dawało się z niej siuski wyciskać, byłoby prawie normalnie, mogłaby sobie dobrze żyć... Ale ciagle gdzieś tam w środku liczę na to że sprawdzi się ten najlepszy scenariusz... Ech :( Quote
Agnie Koty Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Ja tez mam jakąś taką głupia nadzieję, że to się rozejdzie po kościach. Młoda, pod opieka abaporu i lekarzy.. Kurcze, no... Quote
jusstyna85 Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 A ja myślałam, że to kotek... Biedna psinka :( trzymaj sie dzielnie i bądź zdrowa... Quote
ulvhedinn Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 To ja znów optymistycznie.... :eviltong: Jeżeli nawet nie będzie poprawy po tygodniach, to sie nie przejmuj. Neurologia kocha czas i wszelkie tego typu rzeczy "dochodzą do siebie" miesiącami. Z własnego doświadczenia- kotka Maja, trafiła do nas z uszkodzeniem rdzenia właśnie na wysokości ostatniego kregu lędźwiowego. Nie trzymała moczu ani kału, ciągle była mokra, a kupke gubiła po droze, do tego miała kłopoty z poruszaniem, koordynacja zadka i zadek był nieco wiotki, oghon bezwładny, bez czucia. WSZYSCY weci rokowali źle. Poprawa zaczęła następowac po trzech miesiącach. Po kilku miesiącach, kiedy Maja pojechała do nowego domu- kontrolowała kupkę, siku też, czasem tylko miała odrobinę wilgotne siedzenie (a nie totalnie zalane i zapieluszkowane), wszystko lądowało w kuwecie. Zaczęła biegać i skakać. Jedyne co jej pozostało to nieco bezwładny ogonek.... Co jeszcze moge podpowiedzieć- warto dodawac do jedzenia wyciąg z drożdży i olej lniany. Quote
abaporu Posted September 30, 2008 Posted September 30, 2008 Dzięki wszystkim za wsparcie! Ulvhedinn, Kraksa kupki nie kontroluje, ale nie moczy się sama :( Chyba, zebym zostawila ją niewysikaną cewnikiem na długo długo - dluzej niz to 12 h jakie jej daję pomiędzy męczarniami :( I to jest własnie dziwne - cewka moczowa trzyma, pęcherz nie wyciska. wiem, że neurologiczne rzeczy stają się "rach-ciach", a leczą długo, ale chciałabym przyjąć jak najlepszy tok leczenia. Zalecany przez dr Lenarcika tok leczenia (Methocarbamol) ma swoje plusy (ostatni krąg jest złamany, moze coś uciska? Może jest jakieś przesunięcie? Rozluznienie mięśni kręgosłupa pomoże tu troche, ale...) ma też swoje minusy - nie działamy nic na kwestie nerwowe, np., nerwu błędnego, tak jak to robi Nivalin. Moj drugi wet troche sie tym Methocarbamolem zdziwil, tzn. widzi jakis jego sens, ale sądzi, ze inne podejscie (stymulowanie pęcherza do kurczenia się, plus cewki do rozwierania sie) byloby lepsze. Problem jest taki, ze - o ile dobrze zrozumialam - to wymagaloby dziwnego toku leczenia, bo jedno jest regulowane ukladem sympatycznym, drugie - parasympatycznym, a więc niejako leki dzialalyby przeciwstawnie. Ale moze ja już niczego nie rozumiem :-( Zadzwonie nieco pozniej do Lenarcika, przepytac go czy ten tok leczenia, jaki jest teraz jest optymalny. Niby kazal to kontynuowac, ale... najwyzej mnie objedzie :( Quote
slapcio Posted September 30, 2008 Author Posted September 30, 2008 I bądź tu człowieku mądry, skoro każdy wet twierdzi coś innego :roll: Abaporu, jak stoisz z Kraksowyposażeniem? Potrzebujecie czegoś? Jakby cy-cuś to daj znać ;) Mam nadzieję że rok akademicki spokojnie się zaczął no i że Kraksa nie demoluje mieszkania kiedy jesteś w pracy? Quote
abaporu Posted October 1, 2008 Posted October 1, 2008 Wiecie, ja tam mogę czekać i czekać, tzn. wolałabym, żeby Kraksiul była szczęśliwa, wysikana, wykupkana samoistnie, ale w razie czego przetrzymam jej wysikiwanie cewnikiem, i kupki tu i ówdzie, ale... Ale nie chce czegoś przegapić :( Jutro jedziemy do Lenarcika znowu, na szczepienia, odebrać rtg oraz... pogadać. Jeśli ktoś ma jakieś pomysły, o co go spytać, na co zwrócić uwagę, dajcie znać. Pozdrawiam wszystkich! I dzięki za wsparcie dla Kraksiuli i dla nas :loveu: Quote
ocelot Posted October 1, 2008 Posted October 1, 2008 O Kraksę pytał się dzisiaj schroniskowy wet, ale nie potrafiłam mu wymienić tych wszystkich leków i podejrzeń. Mocno się zmartwił tym cewnikowaniem. I mocno też kibicuje Kraksie, bo jak powiedział, to super psiak. Quote
slapcio Posted October 1, 2008 Author Posted October 1, 2008 Bo Kraksa jest najsuperowsza na świecie!!! Może jutro cos się uda wydusić z Lenarcika... Problem w tym, ze skoro każdy wet twierdzi co innego skąd wiedziec który ma rację? :shake: Quote
abaporu Posted October 2, 2008 Posted October 2, 2008 I każdy z nich martwi się cewnikiem...ale na pytanie, co innego robić, jeśli z psa nie da się wywałkować siku nawet przy stosunkowo mocnym nacisku - każdy rozkłada ręce i traci mowę... Tak jak napisała slapcio, dziś spróbujemy wydusić coś konkretniejszego z Lenarcika. Nim pobiegnę do moich studentów zamelduję Wam, że Kraksa - poza tym cewnikowaniem, które mnie stresuje na maksa, a które ona znosi dzielnie - nawet już o właściwych porach jakby wie, co się będzie działo i kręci się w pobliżu miejsca, gdzie następują owe męki - czuje się nieźle. Dziarsko biega na spacerki, krótkie, ale częste. Poznaje teren, interesuje się żywo otoczeniem, sąsiadami, ich pieskami. Ostatnio ze szwungiem godnym samolotu odrzutowego pogoniła stado gołębi - na przepisowo rozkraczonych celem zwiększenia przyczepności do podłoża nogach, z głuchym gulgotem w gardle i tak postawionymi do przodu uszami, ze ledwie widziała te gołębie, a na czole wypiętrzyła jej się fałda skóry godna miana Himalajów :lol: Ponadto podskakuje na tylnych odnóżach niby koziołek, gdy wychodzimy na spacery, podbijając mi rękę ze smyczą. Ku mej zgrozie, bo oczyma wyobraźni widzę ten złamany krąg i auuu... Z fretką nadal umiarkowany kontakt, ale Kraksa nie dostaje już dygotu na jego widok - po prostu się "nadmiernie ekscytuje" - i w tej sytuacji także usiłuje demonstrować zdolność chodzenia na tylnych nogach. Gdy frecia wychodzi na swój nocny spacerek z Fredem, a my z Kraksiulą ogarniamy chatę (przewlekamy jej posłanko na czyste, myjemy psu tylek, i takie tam), Kraksa w międzyczasach wpada do sypialni i obwąchuje misiowe rewiry, wytrzeszczajac oczy w nadziei wychynięcia Misia z jakiegoś kąta. Odpręża się psina coraz bardziej i "lelaksuje" - i chyba zaczyna coś ruszać z perystaltyką jelit i kupką. Raz - buraczki działają (tudzież marchewka gotowana tarta z odrobiną siemienia lnianego mielonego). Dwa - obserwuję jakieś nieśmiałe ruchy zwieracza odbytu (tak, często gapię się jej w tyłek i inne takie tam). Trzy - kupale wychodzą coraz dłuższe i częstsze. Może nadinterpretacja to, ale trzymam się tego jak tonący brzytwy. Tyle. Meldunki z wizyty u dr Lenarcika - pewnie slapcio będzie szybsza i coś skrobnie, a ja na pewno obiecuję napisać jutro. Quote
Agnie Koty Posted October 2, 2008 Posted October 2, 2008 Obserwuj ten zwieracz, obserwuj czujnie. A my czekamy na najcudowniejsze wieści o nim!:lol: Quote
slapcio Posted October 2, 2008 Author Posted October 2, 2008 Niestety jakichś cudownych wiadomości dzisiaj nie ma. Znowu nawiedziłyśmy dr Lenarcika - upiera się, że trzeba kontynować kuracje methocarbamolem i dał jeszcze drugi lek (no kurka, jeszcze pół godziny temu pamietałam nazwę :roll:) Poza tym nic nie wiadomo, kiedy - a przede wszystkim CZY - Kraksiula wydobrzeje :-( Jeszcze było dzisiaj szczepienie (nosówka, parwo i takie tam) Ech... :shake: Quote
Agnie Koty Posted October 2, 2008 Posted October 2, 2008 prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się jakiegoś odkrycia. Buuuu Quote
abaporu Posted October 3, 2008 Posted October 3, 2008 Ten drugi lek nazywa się Myolastan - też rozluźniający :roll: Cytując z ulotki wskazania: ...objawowe leczenie stanów związanych ze wzmożonym bolesnym napięciem mięśni szkieletowych oraz przykurczów mięśniowych różnego pochodzenia. -w ortopedii i reumatologii: bóle lędźwiowe, rwa kulszowa, rwa barkowa, reumatyczne schorzenia stawów, mialgia, urazy mięśni, czynnościowe przykurcze mięśniowe pourazowe i pooperacyjne, przykurcze mięsniowe psychogenne; -w neurologii: spastyczne przykurcze kończyn pochodzenia mózgowego i rdzeniowego, takie jak spastyczna hemiplegia, spastyczna paraplegia; -jako lek wspomagający w rehabilitacji ruchowej. Eto... Trochę te spastyczne.. podchodzą, ale zwieracz cewki to nie kończyna. :roll: Slapcio świadkiem, że padały z naszej strony pytania, czy kontynuujemy taki tok leczenia i czy jest on aby na pewno najkorzystniejszy. Lenarcik zabił nas wzrokiem i orzekł, że tak, i że czekamy. Dziś mam jej podać 1/4 tabl. mylostanu - ma być nieco po nim ospała, choć nie cały czas śpiąca, więc muszę wycyrkolować dobrą dawkę. Odzyskałam też zdjecia rtg - czy ktoś może wie, gdzie można zrobić skan ze zdjęcia rtg?? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.