Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ocelot napisał(a):


Kraksa miałaś szczęście dziewczynko jednak. Od dzisiaj z naszego schroniska nie wyjdzie już psiak na DT.
Zaczyna się od nowa nasza praca nad kierownikiem, chyba mam dość.


Przykro to czytać, ocelot....:-(

  • Replies 221
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Uff, własnie dotarliśmy do domu - Slapcio, Kuba, Kraksa i moi. Wiele się nie zmieniło w sumie, a tyle się nadziało, że hej. Ale, po kolei - choć w skrocie, bo padam na pysk.

1. Miałam dziś w planach wizytę u mojego tchórzofretkowego weta (świerzbowiec - długo leczony, teraz była zalecona 3 tyg. przerwa w lekach i mialam zanieść "syfy" z Misia ucha, na przegląd pod kątem obecności pasożyta);
2. Rozmawiając z wetką przed wizytą zapytałam ją mimochodem o Kraksę - bardzo się zainteresowała i zapytała, czy mogę ja w ramach spaceru przyprowadzić. Przyprowadziłam.
3. Wetka zrobiła usg - nie ma nic strasznego, jakieś lekkie podejrzenia, że może być przepuklina na pęcherzu (kolejny wet - neurolog, do ktorego pojechaliśmy potem, ochrzanił mnie, że na usg albo widać, albo nie, nie ma "podejrzeń", ale według mojej pamięci, wetka tak powiedziała). Poza tym, wetka orzekła, że usg nie wykazuje nic niepokojącego, scewnikowała sukę, po czym powiedziała, że pierwszy raz widzi psa, który chodzi, nie ma paraliżu nóg tylnych, a nie sika, i zwieracz odbytu ma półotwarty. Poradzila wizytę u weta neurologa.
4. Parę telefonów później - do tego weta - neurologa (dr Lenarcik z SGGW) oraz w poszukiwaniu kogoś z autem (oczywiście w końcu padlo na Slapcia, która miała możliwość i zgodzila się wraz z Kubą przyjechać), byliśmy w drodze na Różaną 71.
5. Wet opierniczył nas za brak rtg miednicy i odcinka lędzwiowego (nieruchomy ogon, zwiotczały zwieracz odbytu). Kazał zrobić rtg - podał namiary na dwa miejsca. Jedno było czynne do 20, wiec...
6. Jeden telefon później (celem upewnienia się, że faktycznie do 20), byliśmy w drodze.
7. Rtg poszło ok, Kraksiuli nie trzeba było usypiać, dostala głupiego jasia i dala się sfotografować jak modelka (erotyczna), przed sesją opróżniając wdzięcznie pęcherz na stół do zdjęć.
8. Rtg wykazało... że mój pierwszy wet miał "jakby" rację, gdyż kręgosłup i miednica suni jest w porządku. Są jakieś male zmiany - wyrostki - na kręgach, ale to jest coś zastarzałego, pewnie wynikającego z przysłowiowej "bidy", a efekty tego to bóle typu korzonki - nie zaś takie klopoty, jakie Kraksiula ma. Rentgenista zasugerował, że to jakis krwiak, wylew w kanale rdzenia i rzucił, iż "takie rzeczy wchlaniają się 3 - 4 tygodnie".
9. Jutro jedziemy znow do dr Lenarcika, z Kraksą i zdjęciami - zobaczymy, co on powie, może wypatrzy fachowym okiem coś w tych zdjęciach.
10. Kraksa, na polecenie dr Lenarcika, dostała czopek pyralginowy, żeby przestala ją dupka boleć. Za jakąś godzinę pojdziemy na spacer, a potem chyba wszyscy udadzą się na zasłużony wypoczynek.

Ciąg dalszy nastąpi...

Slapcio, Kuba - dziękujemy za spędzenie z nami tego upojnego wieczora i kawalka nocy ! :loveu:

Posted

ocelot napisał(a):


Krakasa miałaś szczęście dziewczynko jednak. Od dzisiaj z naszego schroniska nie wyjdzie już psiak na DT.
Zaczyna się od nowa nasza praca nad kierownikiem....


Kraksa to fuksiara, ale przykro, że po niej szlus. Może chwilowo? Mam nadzieję, że nowy kierownik da się urobić...

Posted

A czym kierownik to motywuje? Były jakieś kłopoty/niesnaski związane z tymczasami? No bo z Kraksą to chyba wszystko ok - w papierach są moje dane, pies nie "zniknął", więc mam nadzieję ze nie jej historia jest przyczyną?

A wracając do naszej panienki (zanim padnę na przysłowiowy pysk) - ja mam nadzieję że to tak jest, że to się "samo" naprawi, wspomagane przez leki... Ech no szuka człek po omacku.

Posted

Zapomniałyśmy spytać weta, ale aescin kupiony - 90 tabletek :) Jutro (znaczy dziś) spytamy o dawkowanie, jak będziemy z Kraksą i jej zdjęciami u wetoneurologa ;-)

Posted

[quote name='slapcio']A czym kierownik to motywuje? Były jakieś kłopoty/niesnaski związane z tymczasami? No bo z Kraksą to chyba wszystko ok - w papierach są moje dane, pies nie "zniknął", więc mam nadzieję ze nie jej historia jest przyczyną?

A wracając do naszej panienki (zanim padnę na przysłowiowy pysk) - ja mam nadzieję że to tak jest, że to się "samo" naprawi, wspomagane przez leki... Ech no szuka człek po omacku.
Nie Kraksa nie jest tego przyczyną, przyczyna tu:


http://www.dogomania.pl/forum/showpo...postcount=2786

Posted

Szlag by to jasny trafił.. Mam na myśli sytuację schroniskową.
Z Kraksą to rzeczywiście szukanie po omacku ale jakieś światełko w tunelu widać. Wyliże się z tego dziewczyna. Faktycznie, te wszystkie wyciągi z kasztanowca mają dobre działanie na wszelkiego rodzaju krwiaki, naczynia etc.
Myślę o tej psince, musi sie udać!

Posted

Aescin - dziś skonsultujemy z wetem, faktycznie wczoraj już gonilyśmy w piętkę i nam wylecialo.

Od wczoraj Kraksiul nie chciał dać się wydusić z sików - stresowalo mnie to, bo pęcherz powinien być jak najczęściej próżny, by się regenerował, ale też nie chcę jej dusić i mętosić. Po czopku pyralginowym suka lepiej nieco łazi, ale nie było przelomu w postaci przykucu i siknięcia. Dziś, po dwoch spacerach (jeden o 6, drugi koło 10, bo mi się zdawało, ze jakby przykuca w domu, wiec a nuż...), załamałam się i zaczełam przyglądać rysunkom, które moja wetka (za dużo już tych wetów - pewnie Wam się mylą) mi narysowała, w czasie szkolenia z cewnikowania (na sucho, bo suka już była scewnikowana wcześniej. Dostałam też od niej cewnik), po czym - lignokaina na paluch i zakonczenie cewnika, po czym paluch ... wiecie gdzie (Kraksa - "E?"), i dalej, macanko. Od biedy wyczułam to, co na rysunku, no to dalej, wsuwać pod palcem ten cewnik (Kraksa - "E? E?"). Kraksiula usiłowała zwiewać gdzie pieprz rośnie, więc siedziałam za nią na ziemi, z palcem w jej cipce, a stopami trzymałam ją za klatkę, żeby nie uciekła. Za oknem mam budynek Polsatu - jeśli mnie filmowali, to pewnie trafię na jakieś forum zooporno ;)

W każdym razie - jak nie siknęło! Nie trafiliśmy do nereczki (jako lekarskie dziecię mam takie wyposażenie kuchni, że się i nerka tam znajdzie), potem dopiero Kraksa się uspokoiła, przytuliła, i napełniłyśmy zgodnie nerkę. Co za ulga - dla Niej, ale i dla mnie...

A teraz spawamy na kanapie, spokojnie - ale zaraz będzie poruszenie, bo papu się zacznie szykować. A na to budzimy się z najgłębszego snu o polowaniu na mamuta :lol:

Posted

abaporu napisał(a):


A teraz spawamy na kanapie, spokojnie - ale zaraz będzie poruszenie, bo papu się zacznie szykować. A na to budzimy się z najgłębszego snu o polowaniu na mamuta :lol:


No muszą byc przecież w zyciu jakies priorytety... :evil_lol:

tak sobie podliczyłam - w ciagu tygodnia Kraksa "zaliczyła" 6 wetów :crazyeye:

Niezła średnia, oby tylko cos pozytywnego z tego wynikło :roll:

Posted

Mam nadzieje że Abaporu napisze wszystko co i jak dokładnie, bo skrzętnie wszystko notowała w czasie wizyty :). Dzisiaj ponownie byłysmy z Kraksą u dr Lenarcika, ma pewne podejrzenia i póki co zmienił sposób leczenia młodej.
Wziął też jej rtg do skonsultowania na sggw, zauważył tam pewne nieprawidłowości - ale tu coś wiadomo będzie po niedzieli.
Póki co Kraksiula przechodzi na normalną (choć paciowatą) dietkę, ma też zalecone buraczki ;-). To żeby ułatwic wypróżnianie (złogi kału w jelitach)
Odstawiamy na razie nivalin. Ale o szczegółach - Asia. Dzisiaj czeka biedaczkę ciężki wieczór, bo Kraksa ma zaleconą parafinkę ;)


Specjalne info dla Ulv- i 3 tabl aescinu dziennie ;-)

Natomiast ja chciałabym pochwalić Kraksę że ładnie nabiera ciałka - waży blisko 15 kilo :) Wiadomo, jeszcze trochę do nadrobienia jest, ale już nie straszy sterczącymi gnatami.

Do tego żywo (acz bez agresji) zaintresowała sie kotkiem w lecznicy, pieskiem przed lecznicą, chetnie obwąchała krzaczki. Zdecydowanie apatia przechodzi. Wdać że to ciekawskie i "pozytywne" zwierzątko.

Kraksa ślicznie chodzi na smyczy i uwielbia auto (wskakuje bez marudzenia i usadza szanowny tyłek na siedzeniu). Widać że brakuje jej możliwości merdania (ten bezwładny ogonek), bo na widok osób które zna i lubi wyraźnie się ożywia :)

No, tyle ode mnie - trzymam kciuki za dzielne dziewczyny!!! :loveu::loveu::loveu:

Posted

ulvhedinn napisał(a):
No przeciez wiadomo, że KrAksy to fajne psy :eviltong:

Abaporu- cudowny opis nauki cewnikowania :evil_lol:


No właśnie, opisu przejść po parafince to aż się boję :roll: :evil_lol:

Posted

Slapcio - dzięki za opis piątkowej wizyty u dr Lenarcika. Ja troche nie wyrabiam na zakrętach i choć jestem przy kompie i w necie, nie miałam chwilki nawet by coś skrobnąć.

Generalnie, zamiast Nivalinu bierzemy od soboty (27 wrze) rano (dopiero na 10:00 udalo mi sie sciągnąć lek, ale dr Lenarcik powiedzial, zebym nie popadala w paranoję - choć innymi słowy) Methocarbamol, ktory zmniejsza napięcie mięśni szkieletowych. W poniedzialek skonsultuję z dr Lenarcikiem dalszy ciąg leczenia. Methocarbamol bierzemy, żeby sunię nieco rozluźnić - chodzi o możliwość wysikiwania i wypróżniania się. Poza tym - Aescin (3x1), B compositum (takoż), Pyralgin (1/2 tabl. co 6 h), Furagin (3x1 z jedzeniem), Methocarbamol - 3x1 tabl. Walimy olej parafinowy - strzykaweczką po 3 ml do usteczek, oraz w ciapce z ex-suchej karmy, tartej surowej marchewki, mielonego siemienia lnianego. I buraczki! Suka się trochę wypina na takie mieszanki, ale cośtam podjada (oprócz tego daję jej też normalne -niedomieszane - porcje suchej karmy, nieco tylko namoczonej. Chyba udam sie po Convalescence, wolę jej jeszcze dodawać takie jedzonko (oczywiście, wszystko w odpowiednich małych porcjach).

Jeśli chodzi o wydalanie i wysikiwanie, to generalnie jest... w miarę bezet, jeśli chodzi o sikanie (w sumie od czwartku rano nie mogę jej wysikać wyduszaniem i jest cewnikowana - btw. jakby ktoś potrzebował pomocy w cewnikowaniu, jestem już ekspertką. Wsadzam cewnik od pierwszego kopa). Kupkanie - jakby wiecej z niej wylatuje i na pewno nie ma zaparcia (kupki są nieco bardziej miękkie niż wcześniejsze poschroniskowe suchary). Ale - żadnych przełomów w tej materii. I dom wcale nie jest zbytnio zasrany - choć przyznam, trochę u nas teraz podśmierdywa okresami. I trochę jest brudniej, bo nie mamy sily ciągle zamiatać kątów. Ale, walić to. Acha, wczoraj suka rzygnęła sobie - trochę podjadła trawy wczesniej (:roll:). A zaraz potem poleciało calkiem sporo kupy. Dziś apetyt już ok - choć krzywi się na te marchewki i buraki.

Dr Lenarcik ma do mnie jutro (poniedzialek, 29 wrze) dzwonić, gdy skonsultuje zdjęcie rtg na SGGW. Mam nadzieję, że powie coś... optymistycznego. Sam wypatrzył na nim w piątek że pies jest pelen kupy (stąd zmiana leczenia, odstawienie Nivalinu) oraz jakieś drobne urazy dolu miednicy - nie do konca wiem, o które kości chodzi, a nie moge spojrzeć na zdjęcie, bo dałam je Lenarcikowi do konsultacji. Jak patrzycie na stojacego psa, to wygląda na to, że ona ma stłuczoną bardzo okolicę nasady ogona - styk ostatniego kregu lędźwiowego i kości krzyżowej - wywoluje to ucisk na nerwy rdzeniowe. Coś tam jest minimalnie "nadkruszone" - ale jak powiedział Lenarcik - tego i tak sie nie będzie operować. Natomiast, to uszkodzenie na styku kręgu lędźwiowego i kości krzyżowej - tzw. zespół końskiego ogona (częste u owczarków niemieckich) jest najprawdopodobniej powodem kłopotów Kraksiuli. Mogę mylić nieco pojęcia - notowałam, ale nie wszystko nadążylam lub nie zrozumialam.. Co z tym dalej - nie wiem na razie. Z tego co czytałam w necie - leczenie nieoperacyjne jest możliwe, ale też to się operuje, w zależności od stanu pacjenta. Mam nadzieję, że coś w poniedzialek ustalimy z wetem.

Lenarcik lekko protestuje przeciwko cewnikowaniu, ale suki nie udaje mi sie juz w ogole wysikiwac inaczej. Cewnikuję ją co 12 h - trochę duże odcinki, ale moja wetka poradzila mi, ze tyle wystarczy, by ją "spompować" i pęcherz odpocząl, a częściej - ryzyko zakażenia zwiększa się (na to bierzemy m.in. ten Furagin).

To tyle jesli chodzi o przebieg leczenia na dzień dzisiejszy. Natomiast samopoczucie suki jest cora lepsze - poza wczorajszym wieczorem, gdy zwymiotowala (przedtem czuła się widocznie gorzej, potem - ulga i spala słodko), jest niezłe. Na spacerkach podbrykuje, zalotnie podbija rękę, gdy wychodzimy z bloku, wącha kwiatki i obserwuje otoczenie. Zna już mniej więcej teren wokół bloku, w bloku też trafia do windy, do mieszkania. Generalnie, widać, że czuje sie juz w miarę swojsko.

A propos przyszłości Kraksy - rozmawiałam tez dziś z moją mamą. Powiedziała, że ją weźmie. Na razie odrzekłam jej, że daję radę i leczę ją, i nie myślę, co będzie dalej. Ale - taka jest prawda - w razie czego jest to rozwiązanie. Jeśli z różnych względów nie dałabym rady mieć Kraksy u siebie (choćby - tchórzofretka. Ponadto - praca,wyjazdy służbowe, etc.), to jest dla niej dobry dom (i to bardzo dobry - mówię to nie tylko dlatego, ze to moja mama, ale dlatego, że mój dom rodzinny jest psi do kwadratu). Z ogródkiem i psim towarzystwem. I tatą na emeryturze, który jest cały czas w domu.

Słuchajcie, jestem optymistyczna - Kraksa wydobrzeje. A tak czy inaczej - ma dom. Bardzo chciałabym, żeby mogła u mnie zostać (jestem zakochana...:lol:), a jeśli to nie będzie możliwe - ma już zapewnione inne - dobre - miejsce w uroczym Kazimierzu Dolnym nad Wisłą ;)

Pozdrawiam wszystkich i proszę o trzymanie kciuków za sunię i całą naszą ekipę !

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...