slapcio Posted September 23, 2008 Author Posted September 23, 2008 Przekazuję info od Abaporu: Pęcherz Kraksiuli wygląda bardzo nieciekawie :( Wielki i rozciągniety. Była dzisiaj cewnikowana, wylało się z niej mnóstwo moczu, czyli ręczne odsikiwanie nie dało rady go całkiem opróżniać. Nie wiadomo czy odzyska kontrolę nad czynnościami fizjologicznymi :( Po dokładnym obmacaniu wet stwierdził że nie ma urazów typu złamanie, stawy są ok i teraz rtg jest bezcelowe, zwłaszcza że trzeba by usypiać małą drugi raz w przeciągu kilku dni... Dostała leki (nivalin i polstigminę), weterynarz pobrał krew i mocz do badań. Quote
ocelot Posted September 23, 2008 Posted September 23, 2008 Oj maleńka:shake: Ten pęcherz to wynik wypadku? Czy wcześniej jej ktoś krzywdę zrobił? Quote
bumerang Posted September 23, 2008 Posted September 23, 2008 :shake::shake: martwię sie bardzo. Quote
slapcio Posted September 23, 2008 Author Posted September 23, 2008 ocelot napisał(a):Oj maleńka:shake: Ten pęcherz to wynik wypadku? Czy wcześniej jej ktoś krzywdę zrobił? Nie sądzę żeby ktoś był w stanie odpowiedzieć na pewno, ale chyba raczej wypadek... Wet ze schroniska zauważył to w czwartek, tak? Więc chyba gdyby nie sikała dłużej niż te kilka dni, to... :-( Quote
Magdina Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 no ona jest rzeczywiscie cudna, tylko ucałowac ta mordkę na kanapie:) trzy,mamy kciuki !! Quote
GrubbaRybba Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Ja też trzymam kciuki i ufam, że wszystko będzie OK. Mam nadzieję, że Kraksa odzyska "władzę" nad pęcherzem i zaprzyjaźni się z Misiem. Abaporu, jesteś niesamowitą osobą. :loveu: Dziękuję za opiekę nad Kraksą. Slapcio, dziekuję za przewiezienie tej bidy do Warszawy. :loveu: Quote
abaporu Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Kochani, sorry, nie zaglądam tu tak często, jakbym chciała, ale ostatnie dni trochę w napięciu, nie mam czasem głowy ani siły skrobać - Slapcio, dzięki za przekazywanie info po wymianie smsowej :* Tak jak już wiecie, rtg się nie odbyło, gdzieśtam mam wątpliwości, czy to dobrze, ale... wierzcie mi, to nie lenistwo, ani brak kasy, tylko długie narady z wetem (wczoraj spędziłam u weta od 12 do 16 i potem jeszcze wracałam do niego w sprawie leku, tudzież konwersowaliśmy via tel.). Wet uważa, że psiak po wypadku jest mocno stłuczony - wyjściowo też w kiepskiej formie, co nie pomaga - jednak nie ma urazów kości (długo obmacywał każdy staw), a tym bardziej kręgosłupa. Raz - nie da się wymacać anomalii, poza tym, że jest nieco obolała. Dwa - kochani, ona chodzi, kuśtykając, ale chodzi. Obciąża wszystkie łapy. Podbiega, chodzi do rzeczy, ktore ja zainteresują. Przysiada, gdy chce się poczochrać za uchem. Przeciąga się wszystkimi czterema łapami, z bródką do góry, gdy rano się budzi. Podejrzenie, iż może mieć coś uszkodzone w miednicy lub kręgosłupie, co mogłoby powodować ucisk na nerwy i kłopot z pęcherzem - bardzo mało prawdopodobne, bo musiałby to być uraz, który wywolywałby także problemy z mobilnością w postaci jej totalnego braku. Jeśli zaś chodzi o jakiś krwiak, opuchnięcie - i ucisk na nerwy - to to nie jest do wykrycia poprzez rtg. Nawet jeśli byłoby coś widać, co jakośtam odbiegałoby od normy, rtg nie daje podstaw do diagnozowania w takich kwestiach. Wet stwierdził, że byłoby to niepotrzebne męczenie psiaka, bo do miednicy / jamy brzusznej trzeba by ją faktycznie uśpić, co nie jest zupełnie bez wplywu na stan psa (stres, leki). Ostatecznie, zdecydowaliśmy się nie robić rtg, tylko działać na pobudzenie nerwu błędnego, odpowiedzialnego za (m.in.) kwestie trzewne, w tym pęcherz. Wet sądzi, że Kraksa ma okresowe (miejmy nadzieję) uszkodzenie przewodzenia, w wyniku uderzenia oraz wstrząsu, który mógł wywołać zaburzenia homeostazy organizmu. Ludzie po operacjach niezwiązanych z pęcherzem, drogami moczowymi, lub w wyniku szoku powypadkowego też mogą mieć takie problemy - nie czują parcia na mocz albo czują, ale nie mogą zwolnić zwieracza (potwierdzam, sama tak miałam po wypadku samochodowym. Duza utrata krwi, pare dni na kroplówkach - i cewnik, bo za cholere nie mogłam sie wysikać sama). O ile nerwy nie są uszkodzone trwale, a tylko jest stłuczenie, obrzęk - minie. Problemem jest długotrwałe rozciągniecie pęcherza, które miała Kraksa od wypadku w sobotę, do czwartku, kiedy zauważono problem. Pęcherz - dobrze że nie pękł - ma ograniczone możliwosci kurczenia się i rozciągania, tzn. długotrwale naciągnięty może nie móc się potem kurczyć i wypychać mocz. U Kraksy pęcherz był... monstrualny. Zwieracze trzymają nieźle, by wypchnąć mocz trzeba mocno uciskać pęcherz. Zwieracz odbytu jest leciutko rozwarty, ale też nie na full - kupki lecą trochę jak chcą, ale - sukces - już nie mamy biegunki, tylko sypiemy całkiem przystojnymi kawałkami nieźle wyglądajacej kupki. Dalej - Kraksa może mieć albo zaburzenia czucia - nie czuje, że pęcherz pełny (stąd brak reakcji przy mocnym nacisku - powinna się wić z bólu, a ta nic), albo ma czucie (lub ma w jakimś stopniu), ale nie daje sygnału do rozkurczenia zwieracza (w sumie.. mocno on zaciśnięty, jak pisałam). Objaw ten sam - zapełnia pęcherz, nie sika :( Kraksa, mimo odsikiwania ręcznego, caly czas miała pęcherz dość zapełniony. Wczoraj dostała ok 13tej u weta zastrzyk na pobudzenie nerwu błędnego (Polstigmina, aka neostigmina, w wersji weterynaryjnej tylko do użytku lekarskiego), ale nie zadziałał z kopa (była taka szansa, ale kuracja parodniowa też może dać rezultat). Suka została więc scewnikowana, wyleciało z niej masę moczu, kolejnych "nereczek" lepiej nie zliczać. Brzuch stał się płaski jak u anorektycznej modelki (no dobra, takiej w przededniu anoreksji). Wet kazał dawać polstigmine w tabletkach, pognalam z receptą do apteki i tam klops - leku już nie produkują, nie mieli nawet koncówki. Jedna apteka, druga.. Telefon do weta, zmiana leku. Niestety, w zastrzykach juz tylko był. Dobry lek - Nivalin. Kraksiula dostała wczoraj ok. 20 jeden strzał, potem za godzinę spacer. Nie sikała - odsikaliśmy ją, ale nie było dużo tego - ani w pęcherzu (wydaje się był prawie pusty, ładnie obkurczony), ani w ilości wysikanego moczu. Za to sporo się moczy na podkłady, na kanapie gdzie śpi, lub na posłaniu pod biurkiem. Przedtem, pokapywała (ulewanie przepełnionego pęcherza), teraz wydaje się, że po prostu puszcza co jakiś czas sporą porcję moczu. Czy to dobry znak? Zaraz dzwonię do weta to skonsultować. Upatruję w tym dobrych sygnałów - pęcherz obkurczony, Kraksa posikuje, ale jeszcze tego nie kontroluje. Może...może załapie? Dziś rano o 5 kolejny zastrzyk, i za chwile na spacer. NIc a nic nie wysikała, masowałam i uciskałam jej brzuch z cztery razy z przerwami na przejście paru kroków. Może z 10 kropelek. Brzuch płaski, ledwie coś czuć w pęcherzu. Podkłady i ręcznik po nocy - mokre. Na porannym spacerze wykupkaliśmy za to niedużą kupę. Jeśli chodzi o wyniki badań, to mam na razie krew, moczu jeszcze nie przysłali z laboratorium. Wet mówi, że wyniki nie są super,ale też nie są złe.Troche wysoka fosfataza (ALP) - co może być objawem stłuczenia (część tego enzymu idzie z mięśni i kości, z wątroby około 50%, wiec... może stłuczenie, może wątroba. Suka jest wygłodzona, poza tym pewnie dostała coś sterydowego w schronisku). Białe ciałka nieco powyżej normy, ale nie bardzo wysokie - to stan zapalny, ale absolutnie nie jest masywny, i nie dziwny u stłuczonego psiaka. Nie ma anemii, jest wyniszczona (utrata białek), ale nie rozpaczliwie. Dostaje Convalescence Support Royal Canin - tym żywimy się od wczoraj po południu. Wyniki badań macie poniżej (sorry, że tak wklejam, malutkie jest, ale po kliknięciu w zdjęcie wejdziecie w Imageshack i tam będzie oryginał. Mocz - później. Więcej - później. Quote
ocelot Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Dzieki, nam wystarczy takie sprawozdanie raz na jakiś czas. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze. Musi. A jak Kraksula do Ludzi? jaki ma psinka charakter? Quote
abaporu Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Dzwoniłam. Wet pozytywny - nie sika sama, ale pęcherz obkurczony, choć kontroli jeszcze brak, to leje pod siebie - dobry znak, choć to dopiero pierwszy mały kroczek. Może ją boleć, jak kuca (łapki, miednica), więc może się bać to robić. Mam ją zastrzykiwać co 12 h Nivalinem i ot. Do ludzi - bardzo pozytywna. Nas już zaakceptowała, chętnie by buźki dawala, ale my mniej chętnie, bo czasem kupki swoje wyliże ;) Ale buźki w rękę - jak najbardziej. Wodzi za nami oczkami, łypie (czasem, jak leży na kanapie, a ktoś jest przy zlewie, czy kuchni, to jest za plecami kanapy, więc łypie leżąc na plecach lub odgina głowe na oparcie kanapy i patrzy do góry nogami, fajnie to wygląda). Z charakteru wydaje się spokojna, refleksyjna, ale myślę, że tzw., prawdziwy charakter to dopiero jej wyjdzie, jak stanie na nogi. Mimo poobijania interesuje się na spacerkach żywo otoczeniem, czasem nawet ciągnie w swoją stronę, by coś obejrzec i obwąchać. Na razie niestety nie mogę jej wyczuć z Misiem. Miś się jej trochę boi, choć nie wyrywa się, to lekko sztywnieje na jej widok. Dziś po spacerze Misia (biedak, spadł do drugiej tury), Kraksa była sama w mieszkaniu, na kanapie. Gdy weszliśmy z Misiem, nie odpiełam go ze smyczy, tylko podeszliśmy razem - Miś na rękach u mnie - do Kraksy. Ona się ożywiła, usiadła na kanapie i sięgnęła w kierunku Misia, uchwyciła go za włoski na końcu ogona i... wtedy ja zabrałam Misia, a do Kraksiuli rzekłam "fe!". Miś zdebiał nieco, wiec zabrałam do do drugiego pokoju i pokrzepiłam rodzynkiem. Trochę biedny jest, bo zesłany do małej sypialni. Mam nadzieję, że Kraksa nie wykaże instynktu łowczego :roll: Quote
ocelot Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 dotrą się.;) Oby w żyłach Kraksuli nie płynęła domieszka krwi huszczaków. (bynajmniej nie wygląda) Quote
slapcio Posted September 24, 2008 Author Posted September 24, 2008 Dzięki za info! Czyli pozostaje podawać leki i miec nadzieję. Nie rozmyślaj już nad tym rtg, to co powiedział lekarz brzmi sensownie... Z tego co wiem w schronisku oprócz betamoxu nie miała podawanych innych leków, sam p. Maciek sugerował coś przeciwzapalnego. Ale jeszcze spróbuję się upewnić. abaporu - daj znać jakbyś(cie) potrzebowały pomocy. Kraksa miała farta że w tym wszystkim trafiła na Ciebie... Może jakoś byśmy z Kubkiem wpadli w weekend Was odwiedzić, masz czas? Quote
Agnie Koty Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 To teraz czekamy na zadziałanie leku..... :lol: Quote
ulvhedinn Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Nivalin, bardzo dobrze, tylko pamiętajcie, ze czasem trzeba dość długo czekać na efekty, ale u nas sie sprawdził juz kilkakrotnie :lol: Jeśli moge cos podpowiedzieć, to podawajcie jej wyciąg z kasztanowca- najlepiej pigułki, bo alkoholowym będzie pluć ;) polecam Aescin, albo coś w tym guscie. Działa p/obrzękowo, poprawia szczelność naczyń, krążenie i przyspiesza gojenie stłuczeń, siniaków i obrzęków- moi weci od urazów zgodnie go polecają ;) Quote
abaporu Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Dziękujemy wszystkim za wsparcie i rady :) A do mnie właśnie dzwonił mój wet, mają już wyniki badań moczu i okazuje się, że będziemy kontynuować przez co najmniej 2 dawki (a potem się zobaczy) kurację Betamoxem. Dziś wypada jej akurat dawka, więc dobrze, że te wyniki przyszły. Kraksa ma resztki nie do końca wyleczonego jeszcze śródmiąższowego zapalenia nerek - trzeba dobić choróbsko do reszty ! Dziś wieczorem, po zastrzyku Nivalinu, przespacerujemy się do weta (blisko mam) po antybiotyk i celem zakupu Convalescence Support. Ciapka smakuje jej nawet - właśnie byłyśmy na spacerku, wysikałam ją - brzuszek płaski jak u top modelki - potem zjadła michę i teraz śpi na kanapie. Poza tym, wyniki moczu dobre, z tego co mówił wet, ale jeszcze dokładniej omówię je z nim wieczorem, plus poproszę,by mi przesłał na maila, tak jak wyniki analizy krwi. Dziś jakiś spokojniejszy dzień, nawet się popracować udaje. Wczoraj było jakoś nerwowo i smutnawo i trochę głupie myśli przychodziły, a buty nie wysychały, tyle było biegania - duże dzięki dla mojej przyjaciółki (nie ma jej na tym forum) Bożeny, która zawiozla nas do weta i odebrala stamtąd. Dziś już wiem, że taki dystans sunia pokona sama :cool: Quote
abaporu Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 slapcio napisał(a): Może jakoś byśmy z Kubkiem wpadli w weekend Was odwiedzić, masz czas? Slapcio, w weekend mieliśmy z Fredem plany wyjazdowe, ale w związku z Kraksą chyba raczej uległy one kraksie ;) Zgadamy się telefonicznie / mailowo i spoko możecie w którymś momencie wpaść. Quote
slapcio Posted September 24, 2008 Author Posted September 24, 2008 a ta paćka convalescence to taki proszek do rozrabiania w saszetkach ma być, si? Tak się zastanawiam co jeszcze - podkłady, a może psie pieluszki wypróbować? Pomyśl i daj znać ;-) Quote
abaporu Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Tak, paćka Convalescence Support to taka saszetka z białawym / kremowym proszkiem (!), do rozrobienia z ciepłą wodą - daje około 200 ml czegoś w rodzaju sosu, wygląda toto jak takie odchudzające "szejki" lub odżywki dla sportowców. Kraksa wciąga do 4 na dzień - na jej rozmiar. Ale nie wiem ile dni ona będzie musiała to jeść. Dziś spytam weta, bo może na dłuższą metę to nie do końca wskazane. Przed chwilą zastrzyknęłam jej Nivalin - zaczyna się bronić, spryciula. Jestem home alone, to mi dobrą chwilę zajęły negocjacje z nią. Przed 20tą wędrówka do weta celem zażycia Betamoxu i pobrania recepty. Slapcio, czyżby szykował się przyspieszony Mikołaj? :lol: Z rzeczy które wychodzą w tempie ekspresowym - na pewno podkłady (takie jak te z Waszej wyprawki, apteczne-ludzkie, 1,50 pln sztuka - w mojej aptece przynajmniej. Kupilam wcześniej paczkę zwierzęcych, ale to się nie opłaca, bo paczka 10 szt., mniejszych niż te ludzkie, choć z klejem - to plus, przyznam - kosztuje 40 zł), ręczniki papierowe do podcierania psiego tyłeczka i zbierania kupek tu i ówdzie. Niekoniecznie z kolorowymi nadrukami - jakoś unikam tego przy moich zwierzakach. Psich pampersów nie próbowałam, ale jak się utrzyma lanie pod siebie, to w sumie niezła myśl! Na razie sunia mało eksploruje mieszkanie, więc sika pod siebie jak leży na kanapie - podkłady spełniają swoją rolę. I stare ciuchy, jakiś szafrok, stary koc - to mi "wyszło", w sensie, że piorę na bieżąco :lol: Więcej na razie nie mogę wymyślić. Acha, Kraksa woła z kanapy, że wolałaby plazmę zamiast telewizora, który jej zaoferowaliśmy :eviltong: Ostatecznie może być cały zestaw kina domowego:lol: Quote
ocelot Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Powtórz Kraksie, że plazma jest przereklamowana:p A jak można na odległość Ci pomóc? Paczkę z podkładami wysłać? Quote
slapcio Posted September 24, 2008 Author Posted September 24, 2008 A Kraksoopór to czynny (ząbki) czy raczej bierny jest? ;-) No to zrobimy tak: kupimy ludzkich podkładów na razie i taką dwustronna taśmę klejącą, wyjdzie na to samo za pół ceny. No i może zamówię paczkę pieluch na spróbowanie, co? Na wypadek jakby Kraksa zostawała sama w domu i zechciała się zabawić w eksplorację przestrzeni :evil_lol: Tylko mam wątpliwości czy ona to L czy XL jest :roll: A co do convalescence to mam nadzieję że wkrótce będzie mogła przejść na normalną, dobrą karmę. O tej co Kraksa ma od nas poczytałam w necie, ma niezłe opinie. To mniej więcej ta klasa co royal czy eukanuba, a wersja ryżowo-jagnięcinowa jest dla psów z wrażliwym układem pokarmowym i alergików. Czyli powinna być oki. Jak będzie wiadomo czy jeszcze ma wciągać ta paciaję to też cosik nabędziemy. Quote
abaporu Posted September 25, 2008 Posted September 25, 2008 Ocelot - powiem jej o plazmie, ale ona jest uparta, mowi, ze na naszym starym tv to "g" widać :) Pomoc na odległość, no nie będę wołała że nie, ale chce Ci się iśc na poczte wysyłać pakę z podkładami? ;) Jeśli się uprzesz, to podam Ci adres, ale może wygodniej byłoby Ci przesłać kase za podkłady + znaczki na konto? Tak w ogóle, ludzie, gwoli wyjaśnenia: jakoś sobie radzimy na razie, więc - choć każda pomoc będzie doceniona, oczywiście - nie ma biedy. A jakby była, to zawołam korzystając z tego forum. Jako nauczycielka akademicka nie zarabiam może dużo, ale na zwierzaka zawsze wygrzebię :lol: Jeśli jednak ktoś czuje Wielką Potrzebę Zrobienia Czegoś, to nie pogardzę, docenię i mogę podać konto (chyba najwygodniejsza opcja dla Darczyńcy - chyba, że ktoś mieszka blisko i chce nas odwiedzić. Albo bardzo lubi chodzić na pocztę). Tyle w tej kwestii. Slapcio - super myśl z tą taśmą dwustronną !! Że też ja na to nie wpadłam - choć jak przykleiliśmy do koca normalną taśmą (ta brązowa lśniąca), było ok, ale jak sie przekręcała, to zadarła bok i się odkleiło. Moze te dwustronne mocniejsze :) Co do eksplorowania, to już się zaczęło. Suka chyba troche mniej już obolała, bo zaczyna łazić za nami, zeskakuje z kanapy z własnej woli, lub idąc na spacer (przedtem ją zdejmowaliśmy z kanapy). Dziś wychodziłam z domu ok 10tej, byłyśmy tuż po drugim spacerze, a ona myk z kanapy, gdy zaczęłam gmerać przy zamku by otworzyć drzwi i już stoi przy drzwiach. Serce mi się krajało, no ale.... czasem wyjść muszę, choćby do roboty. Teraz zaraz do niej wracam, to zobaczymy, czy są skutki eksploracji. Miś zamknięty w drugim pokoju, w klatce (bardzo na niego napiera - wczoraj byliśmy razem na spacerze, w dwie osoby, w dwóch przeciwnych kierunkach. Ale jazda windą, wchodzenie razem do domu - bardzo prze w jego kierunku, nie wiem, co to będzie. CZy to tylko zainteresowanie - nie warczy, tylko skiełczy i rzuca się do niego - czy też chęć spożycia? Zobaczymy). Ktoś może ma jakieś rady, jak tu postępować? Nie izolujemy ich zupełnie, pokazujemy jedno drugiemu, Fred trzyma Misia, ja Kraksę, i gładzę ją po głowie, mówię "Kraksa", potem Misia - "Misio" i tak powtarzam. Ale dalej rzuca się w jego kierunku jak opętana (i ciągnie jak diabli, mocno jak na taką anorektyczkę). Rozmiar Kraksy - waży ok 12 kg, myślę, że dupinę ma małą, prędzej L te pieluchy. Acha, wczoraj byliśmy u weta, dał antybiotyk, zastrzyki robimy, psina nadal nie sika sama z siebie - tylko popuszcza lub jest wyduszana. No nic, ale czekamy na poprawę :) Pytałam go o convalescence - powiedział, że już powoli przestawiamy na sucha karmę, ale na razie pół-na-pół, tzn dwie saszetki convalescence, połówka dawki dziennej karmy (Slapcio, mamy już kubeczek do odmierzania tej marki karmy, więc dzięki za propozycję pożyczenia wagi). Wet zaaprobował tę karmę, którą Kraksa dostała od Was w ramach wyprawki, tak więc już po troszku ją podjadamy. Z apetytem godnym wilka po zimie :lol: A porcje skąpe..skąpe. Dostaje też wit. B compositum - pierwszy raz widzę psa, który sam łyka proszka podanego na dłoni... Ten głód, ech - zje wszystko (mam nadzieje, że stąd te rzuty w kierunku Misia, i ze to minie). Cocarboxylaza - wet mówi, że niekoniecznie, bo faktycznie bardzo bolesne, plus wcale nie lepsze od Nivalinu w tym przypadku - dodajemy wit. B compositum do Nivalinu, żeby wzmocnić działanie. A kraksoopór jest bierny - pada na bok, pokłada sie, zwisa, kładzie na plecy (wykryła, że zastrzyki walimy w skórę na szyi / łopatkach, więc fika na plecy i guzik z zastrzyku, trzeba psiura przekręcać i od nowa podchody). Tyle meldunku, teraz biegnę do domu, do zwierzaków:loveu: Quote
Agnie Koty Posted September 25, 2008 Posted September 25, 2008 Nie wygląda na 12 kg, myślałam, że waży więcej... Ale pewnie wkrótce nadrobi.:evil_lol: Quote
slapcio Posted September 25, 2008 Author Posted September 25, 2008 Jedziemy z Kraksą na konsultację u już 5-tego weta, tym razem neurologa. #mcie kciuki żeby coś wymyslił mądrego... Quote
Agnie Koty Posted September 25, 2008 Posted September 25, 2008 Trzymamy kciuki, łapy i ogony. A ona miała usg? Tak z ciekawości pytam....:oops: Quote
ocelot Posted September 25, 2008 Posted September 25, 2008 slapcio napisał(a):Jedziemy z Kraksą na konsultację u już 5-tego weta, tym razem neurologa. #mcie kciuki żeby coś wymyslił mądrego... dzisiaj nie przyjmuję już niedobrych wiadomości. Krakasa miałaś szczęście dziewczynko jednak. Od dzisiaj z naszego schroniska nie wyjdzie już psiak na DT. Zaczyna się od nowa nasza praca nad kierownikiem, chyba mam dość. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.