MargoK Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Witam i swoje pytanie kieruje do bardziej doswiadczonych ode mnie właścicieli akit. Sama posiadam takowego "Jegomościa" od 11 miesięcy. Wybór rasy był świadomym wyborem, znałam wady i zalety psów rasy akita inu, czytałam jak z nimi postępować więc w zasadzie wszystko wiedziałam, a przynajmniej tak mi się wydawało... Przez miesiąc jeździliśmy na szkolenie PT, ale niestety, moim zdaniem szkolenie nie uwzględniało charakteru akity. Wszystkie psy były traktowane tak samo i od każdego z nich wymagano tego samego bez względu na rase. Problem wygląda tak: Na spacerach, mój kochany akita, jawnie okazuje niezadowolenie, gdy np. nie pójdę tak gdzie on chce, albo trzymam mocniej gdy idzie inny pies.. wówczas chwyta mnie mocno za nadgarstek i do tego warczy! Nie chciałabym, aby takie zachowanie przekształciło się w agresję. Od małego była pokazywana hierarchia w domu, i na co psu wolno a na co nie wolno pozwolić. W mieszkaniu jest prze kochanym psem, spokojnym, posłusznym, ale w momencie jak wychodze na spacer, to zdarza się mu właśnie okazywać swoje "niezadowolenie" w taki sposób i nie mam pojęcia jak go tego oduczyć. - na forum czytałam posty od osób - zwolenników- łągodnych metod i tych co polecają traktowanie psa - że tak powiem - "nieco ostrzej". I co wy na to? Quote
Veene2 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 MargoK napisał(a): Na spacerach, mój kochany akita, jawnie okazuje niezadowolenie, gdy trzymam mocniej gdy (...) idzie inny pies.. wówczas chwyta mnie mocno za nadgarstek i do tego warczy! Wyobraz sobie, ze jestes tym psem. Wychodzisz na spacer. Nagle widzisz, ze zbliza sie inny pies i juz wiesz z doswiadczenia, ze wywola to niezadowowlenie twojej pani. Wiesz, ze spotka cie cos niemilego. I kojarzysz, ze to wlasnie z powodu tego psa, ktory pojawil sie na horyzoncie. I zaczynasz warczec... To jest tylko odnosnie tego jednego przypadku, ale niestety na hierarchii w domu sie nie konczy. Poza tym pies dom traktuje inaczej jak spacery. Moja kitka w domu tez sie pieknie slucha i wykonuje wszystkie komendy spiewajaco... A na spacerze lekko gluchnie... :) Moim zdaniem jest juz po zabawie. Tak wychowalas psa. A zeby to zniwelowac, to wysilek, ktory powinnas wlozyc bedzie niewspolmierny do efektu, niz gdybys to zrobila od szczeniaka. Proponuje pozwolic dac sie tym psom powachac, zapoznac. A nie od razu na smycz i trzymac go z drugiej strony. Chyba, ze chodzi Ci o cos innego, a ja blednie zrozumialem Twoja wypowiedz. Quote
MargoK Posted September 10, 2008 Author Posted September 10, 2008 ale on nie warczy na inne psy. A ja od szczeniaka podchodziłam z nim do innych psów - szczeniaków, dorosłych psów (obu płci), i nigdy taki kontakt nie skończył się warczeniem któregoś z psów albo gryzieniem. Chodzi raczej o posłuszeństwo. Ja na spacerach nigdy nie robie to, co pies chce - ja z nim wychodze na spacer a nie on ze mną. Chodzi o to, że on się buntuje i tenże bunt okazuje właśnie w opisany wyżej sposób. a tak na marginesie- mimo tego, że od małego miał kontakt z różnymi psami, zauważyłam (na szczęście było to pare przypadków), że na kilka psów warczał. Stąd gdy zbliżam się do innego psa, mówie mu" zostaw" i jak grzecznie przejdzie obok, daje nagrode. Nie zawsze to skutkuje - no nieraz jest właśnie głuchy na owo "zostaw". Quote
Veene2 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Ale to dobrze, ze warcza - w ten sposob sie komunikuja. Gorzej bedzie jak warczenie nic nie da i psy sie na siebie rzuca... Mimo wszystko nie wiem jak w takim razie moglbym Ci pomoc. Jak psy byly socjalizowane, dajesz im sie zapoznac itd. to nie wiem w czym problem. Mam tylko nadzieje, ze mimo wszystko czesciej pozwalasz mu sie przywitac z innymi psami, niz ciagniesz go na smyczy. Aaaa - i jeszcze jedna rzecz - generalnie akity maja ciezki charakter. Na spacerach jest duzo wiecej interesujacych rzeczy od swojej pani. Wiec juz Twoja w tym glowa zebys wysunela sie na czolo w hierarchii. Gdy moj pies ma juz w glebokim powazaniu moje komendy, szczegolnie dotyczace przychodzenia jak juz pora na powrot do domu, to na spacery zabieram jakies ulubione zabawki. Zawsze skutkowalo;) Quote
MargoK Posted September 10, 2008 Author Posted September 10, 2008 Veene2, chyba nie chcesz powiedzieć, że mam robić to, co pies chce..? pies chce podejść do innego, więc ja musze to zrobic, bo jak nie robie, to chwyci mnie za rękę i wtedy będę musiała zrobić co on chce! Od małego nie pozwalałam sobą żądzić, a mój akita pierwsze lekcje z panem treserem miał w wieku 4 miesięcy. To były indywidualne lekcje,a potem szkolenie PT . Quote
lady_m Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Ciezk odoradzic mi konkretniej... Musisz znalezc napewno dobrego specjaliste (tresera, behawioryste), ktory pomoze Ci pracowac z pieskiem... Napewno nie jest na to za pozno. Nigdy nie jest za pozno. Tylko bedzie to kosztowac wiecej pracy... Quote
wani Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 A probowalas w ten sposob...? Hmm Twoj pies widzi innego osobnika na horyzoncie i lapie Cie za nadgarstek, zebys koniecznie udala sie z nim w ich strone, a Ty mowisz stanowczo "zostaw" lub inne slowo, ktore uzywasz w tym czasie... pies puszcza, Ty go nagradzasz, a potem spokojnym krokiem udajesz sie tam gdzie on chce. Wykonal zadanie, wiec najlepsza dla niego nagroda bedzie kontakt z innym zwierzakiem. Hmm a powiedz mi, czy Twoj pies na spacerach biega luzem, czy raczej jest na smyczy, a spuszczasz go tylko w sytuacji, gdy na horyzoncie nie ma zywego ducha? Quote
Kacedy Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 MargoK, czy możesz opisać jak wyglądają Twoje spacery z psem tzn. - ile ich jest (dziennie)? - ile czasu trwa spacer? - co robicie na spacerze? - czy zabierasz swojego psa na spacery w różne (nowe) miejsca, czy spacerujecie zawsze w tym samym? Quote
MargoK Posted September 11, 2008 Author Posted September 11, 2008 więc spacery z psem wyglądają tak: minimum 3 x w tygodniu pies jest w górach. Taka piesza wędrówka trwa minimum 3 godziny w zależności który szczyt zdobywamy :) a max. 6-7 godzin. Jak pisze, że to wędrówka to w dosłownym tego słowa znaczeniu - nie ma postoju czy siedzenia na łączce czy w schronisku. Takie wycieczki są bez względu na pogode i pore roku. Pozostałe 4 dni wyglądają tak: rano- spacer trwa ok. 1,5 godziny w południe ok. godziny z tym, że latem przy upałach pies nie chce chodzić i wówczas trwa bardzo krótko, nawet pół godziny wieczór- spacer 1,5 godziny Nie chodze z nim tą samą trasą, ale staram się chodzić różnie. Pies nie jest spuszczany ze smyczy, ale po komendzie"biegaj" popuszczam smycz (5m) i ma luz. Gdy ide chodnikiem jest komenda "noga" i nie ma już luzu. Zawsze idzie tam gdzie ja chce, nie ma sytuacji i nigdy nie było, aby to pies mnie prowadził. Jak był mały podchodziłam po innych psów, po uprzednim zapytaniu właściciela , czy jego pupil nie jest agresywny. Ale niestety kiedy mój "Maluch" dorósł, psy które do tej pory się z nim "kumplowały" (w większości są od niego mniejsze lub dużo mniejsze), zaczynają albo go unikać, albo warczeć. Kiedys jeden go zaatakował, a ten zamiast sie bronic, nadal podskakiwał na swoich łapkach aby go zachęcić do zabawy. W zasadzie to mój pies lgnie do wszystkiego co ma futerko- wiewiórki, zajace, koty. Jak widzi kota to zachęca do zabawy, a ja musze omijac koty dużym łukiem, bo one widzą, że pies nie chce im zrobic krzywdy i sobie siedzą tam gdzie siedziały, a ja musze kombinować jak obejść te bezdomne koty, aby mi psa nie zjadły. Była sytuacja, gdy kot siadł na środku chodnika i sie zjeżył na psa, a ja musiałam przejsc na druga stronę ulicy, bo pies nie miał zamiaru jego zaatakować, ale bawić sie w najlepsze. I w takich sytuacjach włąśnie on sie buntuje i zaczyna chwytać za rękę. Poza tym, chciałabym podchodzic teraz do innych psów wtedy gdy ja chce a nie on. Quote
MargoK Posted September 11, 2008 Author Posted September 11, 2008 lady_m, w moim mieście treser jest zwolennikiem fizyczych metod wychowawczych, do których ja nie mam przekonania. Może to mój błąd. Sam mi opowiadał, że jeśli tego nie zrobie, to gdy pies skończy 1,5 roku pogryzie mnie tak, jak jego klientke pogryzła akita tak dotkliwie, że leżała 1 miesiąc w szpitalu. Znam osobę, któa ma akite (sunie) i ona tez mówiła, że jeśli w pore "coś z psem nie zrobie", to on mnie zdominuje. Ona sama dość wyraźnie pokazała swojej akicie gdzie jej miejsce, ale opisu wam zaoszczędze bo jest brutalny. W każdym razie to poskutkowało, bo od tej pory sunia jest jej oddana (prawie to jest 10 lat), słucha jej i w ogóle wszystko jest oki. Na forum znalazłam posty w któych są zwolennicy fizycznych metod wychowawczych - jako, ze pies należy do rasy pierwotnej, trzeba by mu pokazać w sposów "pierwotny"- a więc siłą, kto w stadzie jest alfa. Ale też są przeciwnycy tej metody. Czy wasze akity chodzą w kolczatkach?? Pan treser polecał mi kolczatke, aby pies przestał ciągnąć... tyle, że jak zapytałam- a co jeśli zmienie kolczatke na ringówke- czy wówczas przestanie ciągnąć... i tu nastało jego milczenie, które nie przekonało mnie do kolczatki. Ale w lesie trzeba go mocno trzymać jak widzi wiewiórke/ sarenke i inne "futrzaki" Quote
wani Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 Tego pana tresera bym w kolcztke zapakowala i tak go przetresowala, zeby sie kurcze nie pozbieral. Lubi szkolenie fizyczne?... to by dostal kilka batow na gola dupe :angryy::angryy: Az dziw mnie bierze, ze sklaniasz sie ku takim metodom i chociazby bierzesz je pod rozwage. Zaden pies nie powinien chodzic w kolczatce i zaden pies, podkreslam ZADEN (amstaf, akita, jamnik, czy kundelek) nie zasluguje na takie traktowanie. Psa trzeba kochac i traktowac go tak jak sami chcielibysmy byc traktowani... Powinnas zainwestowac w porzadnego trenera, ktory pozytywnymi metodami ukierunkuje Twojego psa. Gdybys byla z Warszawy to z checia polecilabym Ci prawdziwego fachowca, z ktorym mialam przyjemnosc. Druga sprawa to ciagle udowadnianie psu, gdzie jest jego miejsce. Wiem wszystko o teorii dominacji i nie zgodze sie z Toba, ze nigdy psu nie mozna ustapic. I znow powiem, ze niewazna jest tutaj rasa Twojego psiego przyjaciela... tak jak historia o akicie, ktora zaatakowala swojego wlasciciela, nie wiesz jakie byly powody jej postepowania. Fajnie, ze tak duzo czasu spedzacie na spacerach tylko, ze jest jedno ale... nie dziwie sie Twojemu psiakowi, ze tak sie zachowuje. Jak mozesz go w ogole nie spuszczac? Uwazasz, ze komenda "biegaj" i 5-metrowy luz na smyczy to dla niego cos "ekstra"? Smiem watpic ;) I tutaj sprobowalabym w ten sposob -> kup w zoologicznym 10-metrowa linke, w czasie spaceru zapodaj swoja komende i pusc linke, zeby ta sunela swobodnie po ziemi. Kiedy cos zaniepokoii Cie w zachowaniu psa zwyczajnie nadepnij i stanowczo, ale bez krzyku daj wyraz swojemu niezadowoleniu komenda "nie" - wystarczy raz. Co moze Cie zaniepokoic? Agresywne zachowania... na pewno nie chec przywitania sie z psim kolega/kolezanka, czy czlowiekiem. W kazdym razie... pies potrzebuje wiekszego luzu niz ten, o ktorym mowisz. Ten treser, o ktorym mowisz ma w jednym racje... pies Ci zdziczeje, jesli nie zmienisz traktowania. A jak wiadomo, czym skorupka w mlodosci nasiaknie, tym na starosc traci... pomysl o tym. Jesli nastomiast chodzi o te pieszcze wedrowki po gorach... ile Twoj piesek ma? Wiesz, ze do 1,5 roku pies nie powinien byc forsowany, bo moze sie nabawic zwyrodnienia stawow itp.? Robisz mu krzywde - ogromna krzywde... I jeszcze jedna kwestja - wydaje mi sie, ze kazdy potrzebuje odpoczynku - miski wody, czy pysznego smakolyka na zachete zadlszej wycieczki ;) Badz czlowiekiem... cieplo pozdrawiam Quote
lady_m Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 To faktycznie tragiczny treser :angryy::angryy::angryy::angryy: To tylko mozesz probiwac szukac innego albo sama sie wziasc do roboty. Popytac osob zajmujace sie ukladaniem psow (chociazby tu na Dogo) o rady, kupic i przeczytac kilka ksiazek i cwiczyc... Quote
MargoK Posted September 12, 2008 Author Posted September 12, 2008 wani.. mój pies chodzi w obroży, a nie kolczatce, bo jak napisałam, nie przekonał mnie ów Pan do tejże kolczatki. Dwa razy mojego psa spuściłam ze smyczy i niestety wracał kiedy mu sie chciało, więc zaniechałam tego na razie. Co do tej linki 10 metrowej, to rozważałam jej zakup, ale jeśli chodzi o skuteczność nadepnięcia na smycze, kiedy chcemy psu powiedzieć: dość, to powiem ci że sie nie sprawdza. Mój akita wtenczas bardzo mocno sie zrywa- ze dwa razy mało mnie nie przewrócił. A jeśli chodzi o wycieczki w góry- oczywiście nie forsuje go.. gdy idziemy trudnym szlakiem, to zarówno w czasie wychodzenia jak i po wyjściu na góre pies dostaje wode i jedzenie. Gdy widze zmęczenie po powrocie, pies ma 3 dni odpoczynku, po prostu obserwuje go jak sie czuje i czy nabrał juz sił na następny wypad. Z reguły, po jakimś trudym wojażu, wybieram trasy lekkie.. Generalnie pies lubi te wycieczki. W domu mnie najbardziej słucha, łazi za mną wszędzie - gdy wychodze z pokoju na dłużej niz 5 minut idzie sprawdzic gdzie jestem i tam sie kładzie. Gdy wychodze z domu- idzie ze mną do wyjścia i patrzy ze zdziwieniem - no jak to?? idziesz sama??? beze mnie??? Co jeszcze moge wam powiedziećo moim psie- od małego był bardzo nieufny, długo nie pozwalał sie pogłaskać (mam go od 8 tygodnia jego życia), a już tym bardziej położyć na łopatki i głaskac po brzuchu. Jedyną zabawą która go interesowała, była walka- zachęcanie nas, abysmy z nim walczyli... chyba mu to przeszło, a może swoją energie skutecznie zużywa w górach i jest spokojniejszy w domu.. ?? Dzięki wszystkim za rady, biore je pod uwage i spróbuje zastosować. Quote
MargoK Posted September 12, 2008 Author Posted September 12, 2008 lady_m - czy znasz kogos z "dogomani" kto zajmuje się układaniem psa- akity?? Quote
Kacedy Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 Dziękuję MargoK za tak wyczerpującą odpowiedź. Widzę, że bardzo dużo czasu spędzasz ze swoim psem. Zabrakło mi jednak w Twoim opisie odpowiedzi na pytanie "co robicie na spacerze?". Czy mam zatem rozumieć, że po prostu cały czas chodzicie? To znaczy Ty idziesz w obranym przez siebie kierunku, a pies w zależności od wydanej komendy- idzie obok lub biega w pobliżu na luźniej lince?. Generalnie chcę zapytać, czy wprowadzasz na spacerze jakieś elementy wspólnego spacerowania i spędzania czasu- czyli absorbujesz psa swoją osobą np. pod postacią wspólnej zabawy piłką, patykiem, wspólnym treningiem? Czymś, co skoncentruje uwagę psa na Tobie. Mam jeszcze pytanie odnośnie samych zabaw. Czy w ogóle bawisz się z psem, a jeśli tak to jak taka zabawa wygląda. Pierwsze moje "refleksje na temat problemu łapania za rękę" są takie, że pies po prostu chce zwrócić Twoją uwagę na swoje potrzeby. Z Twojego opisu odnoszę wrażenie, że bardzo dużo od niego wymagasz (posłuszeństwo) nie za bardzo dając mu coś w zamian- czyli odetchnąć, powariować w jego akicim stylu. Pamiętaj, akita to nie ON, to nie jest pies, który zawsze i wszędzie będzie posłuszny oraz dla którego praca z wbitym w człowieka wzrokiem jest sensem życia. Akita to pies pierwotny, z silnymi instynktami łowieckimi, niezależny i samodzielny w podejmowaniu decyzji. I taka jest jego genetyka, więc wymaganie od niego bezwzględnego posłuszeństwa jest nieporozumieniem. Zatem Twój pies łapiąc Cię za rękę niejako mówi do Ciebie, "hej, MargoK- chodź tam, bo tam jest fajnie, chciałbym iść w tamtym kierunku, pobawić się, powąchać". Nie ma to moim zdaniem nic wspólnego ani z agresją, ani próbą dominacji. Pies komunikuje się z Tobą sygnalizując potrzebę. Problem jedynie w tym, aby zmienić sposób sygnalizacji, czyli np. zamiast łapania za rękę, aby wykonał "siad". I tutaj niezwykle ważna jest jedna sprawa. Musisz dokładnie znać reakcje swojego psa, umieć go "czytać" oraz niejako "wyprzedzić", przewidzieć pierwsza kierunek, który go potencjalnie zainteresuje, który będzie dla niego ciekawy i będzie chciał tam iść. Chodzi o to, żebyś to Ty zapoczątkowała akcję udania się w pożądanym dla psa kierunku komendą np. "siad", zanim pies zasygnalizuje chęć po swojemu, czyli złapaniem za rękę. Jeśli wykona "siad"- nagroda słowna, wylewna, radosna i idziecie tam, gdzie jest ciekawie i interesująco dla psa. Taka kolejność spowoduje dwie rzeczy: - nauczysz psa, że dobrym (przynoszącym pożądany efekt, czyli opłacalnym z punktu widzenia psa) sposobem na zakomunikowanie Tobie swoich chęci jest "siad". Może to być coś innego, "siad" tutaj jest przykładem. Ważne, żeby to była czynność, którą pies już umie. - będąc "o krok" przed zamiarami psa powoli zbudujesz w nim przekonanie, że ma fajnego przewodnika, za którym warto podążać. No bo to w końcu będzie "wybrany przez Ciebie kierunek", a nie przez psa. Zbudujesz sobie autorytet, którego nie wyrobi żadna kolczatka, ani metody żywcem wzięte z książek Fishera. Tylko, aby tak się stało musisz popracować nad komunikacją z własnym psem. Przede wszystkim zrozumieć jego potrzeby oraz to, co do Ciebie "mówi". Wzmocnić pozytywne więzi, zweryfikować wymagania na korzyść rozwiązań kompromisowych. Stąd było moje pytanie o zabawę. Czy nauczyłaś swojego psa, że zabawa z Tobą jest fajna? A jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju metody siłowe i kolczatki. No cóż, zależy od tego jakiego chcesz mieć psa. Moim zdaniem nie da się zbudować ani prawdziwych więzi, ani zaufania w oparciu o strach i ból. Można jedynie "uzyskać" psa posłusznego z podkulonym ogonem i położonymi uszami. Ja osobiście wolę mieć przyjaciela otwartego i radosnego. Ps. MargoK- spróbuj zaprosić na wątek Panią Zofię Mrzewińską (nick z dogo- Mrzewinska). Myślę, że jeśli znajdzie chwilkę czasu podsunie nam kilka cennych rad. Quote
MargoK Posted September 15, 2008 Author Posted September 15, 2008 Ech zabawy.. zabawa dla mojego uparciucha to po prostu- rozszarpywanie zabawki- patyka lub pluszaka. Gumowych piszczących zabawek "nie chyta się". 2lub 3 razy rzucę patykiem, pies biegnie po niego, z trudem do mnie wraca po "do mnie", za 4 razem patyk rozszarpuje. KOlejne rzucanie innym patykiem nie ma sensu- bo pies po niego biegnie aby rozszarpać :) W lesie nie próbowałam go niczym absorbować, pozwalam mu poznawac zapachy, szukać rzeczki aby napic się wody. Spróbuje wydać mu komendę zanim zobaczy coś interesującego. Bo jak już cos zobaczy, lub kogoś, to ja sobie moge do niego mówić.... Quote
Kacedy Posted September 17, 2008 Posted September 17, 2008 "Ech zabawy..." no właśnie. Czyli generalnie Twój pies nie bawi się z Tobą, a z przedmiotem. A właściwie bawi się sam przedmiotem. A zabawa powinna Was (psa i Ciebie) wiązać, powinna budować pozytywne relacje, pozytywne skojarzenia. To Ty musisz stać się atrakcyjna dla swojego psa, aby stać się jego przewodnikiem. I Twoja w tym głowa jak to osiągnąć. Jasne, od czasu do czasu niech sobie Twój pies rozszarpie "po swojemu" jakiegoś patyka lub pluszaka. No bo niby dlaczego ma Ci przynosić po raz trzeci tego samego patyka- przecież to z punktu widzenia akity nudne i bez sensu. Raz wystarczy :). Dobrze by było, abyś go nauczyła, że współpraca się opłaca (nawet nie czuję jak rymuję). Myślę tu o włączeniu się do zabawy na zasadzie wymiany dóbr (przedmiotów). Czyli, gdy Twój pies bawi się piłką lub patykiem - proponujesz mu w zamian za oddanie inny ciekawy dla niego przedmiot. Podkreślam tutaj- ciekawy. Bo ciekawy to on ma być dla psa, niekoniecznie dla Ciebie. Np. dla mojego atrakcyjne jest wszystko co nowe, wszystko czego jeszcze nie zna. Nie powiem- pani ze sklepu ma na mnie niezły utarg, a ja pół chałupy w zabawkach. Ale za to mogę liczyć na to, że mój rudy przyniesie mi w zębach świeżutką kość, do której właśnie się ślini, żeby dostać w zamian nowego pluszaka. Jeśli inna zabawka początkowo okaże się nie dość atrakcyjna, aby oddał Ci przedmiot, który właśnie rozszarpuje- to może kawałek mięska? Warunek jest taki, że pies musi Ci niejako "podać- oddać" przedmiot, którym właśnie się bawił. Nie wystarczy, że tylko przerwie rozszarpywanie i za to otrzyma inny przedmiot, czy mięcho, bo zapewne po jego skonsumowaniu powróci do swojego wcześniejszego zajęcia. A nie na tym to ma polegać. Zabawa ma na celu nauczenie psa, że warto oddać, przynieść "swój zasób", bo jego pani ma dla niego zawsze coś lepszego niż to, czym aktualnie jest zajęty i co go teraz pochłania. Czyli, że warto zwracać uwagę na własną panią. Pośrednio pomoże Ci to również w pracy nad przywołaniem psa na spacerze. Ja osobiście zabawę "w wymianę" łączę dla urozmaicenia z zabawą w szukanie przedmiotów (chowam gdzieś przedmiot, pies znajduje, przynosi, oddaje i dostaje nagrodę). Mój pies uwielbia węszyć, szukać i dlatego wprowadziłam do naszych rytuałów taką zabawę. Być może Twój pies woli coś innego. Kwestia pomysłowości. Ważne, aby to było wspólne zajęcie i przede wszystkim ciekawe dla psa. Może być np. zabawa w ganianego :). Zaczęłabym od zabaw w domu przy małym rozproszeniu i powoli przenosiła je na spacery. Na pewno nie uzyskasz 100% skupienia w warunkach spacerowych, gdzie jest 1000 innych fajnych rzeczy, ale fakt, że pies zacznie postrzegać Cię jako "atrakcyjną" (sorry) zwiększy szanse na udany i dla Ciebie i dla niego spacer. Wracając jeszcze na chwilę do chwytania za rękę. Myślę, że jest to spowodowane tym, że pies jest na smyczy (krótkiej?). Jak myślisz- czy gdyby był luzem, byłoby to samo? Myślę, że nie. Po prostu bez pytania o zdanie poleciałby w obranym przez siebie kierunku. Zabawy, które tutaj proponuję mają na celu polepszenie komunikacji i więzi z psem, bo wydaje mi się, że to jest Wasz główny problem. Quote
MargoK Posted September 17, 2008 Author Posted September 17, 2008 Kacedy- wydaje mi się,ze chyba utrafiłaś w sedno. Bardzo dziękuje za pomoc :) jestem wdzieczna za każdą rade Quote
wani Posted September 17, 2008 Posted September 17, 2008 MargoK tylko sie solidnie zastosuj do rad i nie zapomnij zdac relacji po czasie... :) Quote
Akitka Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Moja Ambra ma łańcuszek... Ale nie krzyczcie. Temu łańcuszkowi brak elementu zaciskowego. Po prostu kawałek łańcuszka zakończonego z dwóch stron większymi kółkami, do których przypinam smycz. Tą obrożę używam dlatego, że raz Ambra nam się zerwała ze zwykłej taśmowej i taka jest bezpieczniejsza, gdy się przechodzi koło psów, których Ambra nie lubi. Swego czasu Ambra miała problem z chwytaniem zębami za rękę. Najczęściej jak się za bardzo nakręciła w zabawie lub gdy zaczepiała do zabawy. Moją metodą było wtedy kończenie zabawy, wydawanie komendy "nie" i ignorowanie Jej. Teraz Ambra się już tak nie bawi. Nie powiem... Przy przeciąganiu sznura czasami poczuję jej ząbki na ręce, ale zazwyczaj przez przypadek podczas szarpaniny. I wtedy też po prostu staram się ją wyciszyć. Quote
wani Posted November 27, 2008 Posted November 27, 2008 Akitka napisał(a): Swego czasu Ambra miała problem z chwytaniem zębami za rękę. Najczęściej jak się za bardzo nakręciła w zabawie lub gdy zaczepiała do zabawy. Moją metodą było wtedy kończenie zabawy, wydawanie komendy "nie" i ignorowanie Jej. Teraz Ambra się już tak nie bawi. Nie powiem... Przy przeciąganiu sznura czasami poczuję jej ząbki na ręce, ale zazwyczaj przez przypadek podczas szarpaniny. I wtedy też po prostu staram się ją wyciszyć. Skad ja to znam... :roll:;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.