goofy3 Posted August 8, 2004 Posted August 8, 2004 Witam! mam maly problem z beaglemgdyz ma jush 8 miesiecy a w zaden sposob nie moge go oduczyc sikania w domu!! jak mu sie zachce to prostu przukaca i to robi ( i jedno i drugie ). pomozcie.... Quote
DeDe Posted August 8, 2004 Posted August 8, 2004 A jak często z nim wychodzicie? O jakich niej wiecej porach (i jak wyglądają wasze spacery)? Czy uczyliscie go w jakiś sposób nie załatwiać się w domu? W jaki? Quote
sheltomaniak Posted August 8, 2004 Posted August 8, 2004 A rano o ktorej z nim wychodzicie??Bo jak jak sie zawsze rano budzilam to bylo juz siusiu na podlodze ,nie karcilam go ale dawalam go kolo tej kaluzy i mowilam głośno" feee"...i na smycz i wychodzilismy na spacer...owszem na dworze wogole nie sikal bo wolal w domu...ale powolutku powolutku zaczał juz np w moim pokoju nie sikac(bo ze mna spi w zakmnietym pokoju)i rano ok 6 ,czasem przed 6 zaczynal juz piszczec że chce wyjsc i tak u nas zakonczylo sie sikanie w domu:-) Oduczyl sie poprostu momentalnie sikac w domu:-) A taka ciekawostka...ze od mojego taty kolega kupil sobie gdzies 2 miesiace wczesniej yorka i moj jak juz przestal sikac w domu to york dalej zalatwial swoje potrzeby na podlogach i tak mu sie zdarza do dnia dzisiejszego :evil: Quote
goofy3 Posted August 8, 2004 Author Posted August 8, 2004 a wiec co do wychodzenia to tak: -wychodzimy zawsze rano ok 5-6 -w ciagu dnia jak sie obudzi (ok 5 razy dziennie) -wieczorem ok 23 - zawsze chodzimy po trawce przez ok 30min-1h, ale jest strasznie uparty i zawsze chce isc swoja droga a co uczenia to probowalismy go karcic lekkim klapsem i mowiac "nie ladnie" jak zrobil to w domu, a jak na dworze to glaskalismy i dawalismy ciasteczko i mowilismy "dobry piesek" a raz moja mama wlozyla mu pysk w siu siu i wziela go na dwor... ale to nic nie pomoglo i probujemy dalej "dobry-zly piesek" ale to niestety nie pomaga.... :(( Quote
Karka Posted August 8, 2004 Posted August 8, 2004 Możesz go skarcić w momencie gdy się załatwia i od razu wyprowadzić na dwór. Chociaż pewnie już i tak nie zrobi nic więcej na zewnątrz ale trzeba próbować może w końcu zaskoczy. Moja jedna sunia także dość długo załatwiała się w domu /ale tylko w nocy i tylko siusiu/ aż do 9 miesiąca . Także mnie to denerwowało i nie wiedziałam co zrobić by ją tego oduczyć. Pojechaliśmy za granicę na wystawę i tam musieliśmy nocować - co dziwne nie załatwiła się jak zwykle w nocy tylko grzecznie wytrzymała do rana.Niewiarygodne ale od tamtego czasu nigdy więcej nie zrobiła w domu . Do dzisiaj zastanawiam /a było to ładnych parę lay temu/się co było powodem takiej nagłej zmiany jej nawyku. Musisz znaleźć jakiś sposób czego ci życzę serdecznie Quote
DeDe Posted August 8, 2004 Posted August 8, 2004 goofy, spróbujcie tak: najpierw dokładnie oczyśćcie i pokropcie jakimis środkami zapachowymi (mogą być pachnące środki czyszczące) nie zawierającymi amoniaku (ważne!) miejsca, gdzie pies się załatwiał. Jeżeli jest to mozliwe, w ulubionym miejscu jego siusiania postawcie jego miski lub legowisko. Jezeli znajdziecie kałużę lub kupkę w domu, najlepiej w ogóle nie reagujcie (a juz na pewno żaden klaps czy wsadzanie nosa w siuśki!). Spróbuj obserwować psa - gdy tylko zauważysz, że podejrzanie kręci się - psiaka natychmiast na smycz i na spacer. Na spacerze - jak dotąd - pochwała i nagroda, od razu przy załatwianiu się (nie pare minut później). Dobrą metodą nauki jest też klatka - ale nie każdy ma możliwości i ochotę nauki w ten sposób. Dodatkowo przydałoby się badanie w kierunku chorób dróg moczowych - często przyczyną takiego sikania jest po prostu imfekcja. Quote
I-w-o-n-a Posted August 8, 2004 Posted August 8, 2004 http://kliker.pieski.eu.org/Praktyka/zalatwianie.html Quote
Flaire Posted August 9, 2004 Posted August 9, 2004 Bardzo, bardzo, BARDZO polecam metodę podaną w powyższym linku. Ja uczę właśnie tak, tylko i wyłącznie tak i nauczenie szczeniaka czystowści tą metodą to kwestia kilku tygodni. Ale kluczowy cytat z powyższego to: "Pilnuję malucha bez przerwy (ktoś zawsze pilnuje). Jeżeli nie mogę akurat pilnować, pies idzie do klatki czy kojca, żeby NIGDY nie mógł zrobić siusiu w domu (i wyrobić sobie nawyku, zdobyć tego doświadczenia). Jeżeli juz sobie wyrobił, to postepuję się tak samo żeby to zmienić, tylko ze trzeba troszkę więcej pracy włożyć." Im więcej razy zdarzy się nie wyłapany "wypadek" w domu, tym trudniej nauczyć psa czystości. Właśnie dlatego ja polecam wspomnianą w powyższym cytacie klatkę - bo nikt nie jest w stanie pilnować naprawdę bez przerwy, a to jest kluczowe. Quote
Abi Posted August 9, 2004 Posted August 9, 2004 A moja metoda byla dosc kontrowersyjna. Szczerze mowiac nigdy nie oduczalam psow zalatwiania sie w domu. Jesli zdarzyl sie "wypadek" to sprzatalam jego skutki bez karcenia psa. Wychodzilam z psem czesto, ale pies zostawal na dlugie godziny sam w domu, wiec mialo prawo mu sie zdarzac. Suczka nauczyla sie pozno, w wieku 9 msc, ale zdarzalo sie jej tylko pod moja nieobecnosc. Piesek w wieku 4 msc nie zalatwial sie w domu. :D Quote
goofy3 Posted August 9, 2004 Author Posted August 9, 2004 hmm... metoda z klatka jest... prawde mowiac nie moglbym go zamknac.. zal by mi go by bylo!! ale prawde mowiac to przerazacie mnie mowiac ze wasze pupile robily "to" az do 8-9 miesiaca :P moze Logan jakos sie nauczy - ponoc beagle sa inteligentne.... Quote
Abi Posted August 9, 2004 Posted August 9, 2004 Mojej suce ZDARZALO SIE to do 9 msc i tylko pod moja nieobecnosc (a zostawala w domu na 8 - 9 godzin). Quote
Flaire Posted August 9, 2004 Posted August 9, 2004 prawde mowiac nie moglbym go zamknac.. zal by mi go by bylo!! To może powinnaś poczytać sobie troszkę o klatkach? Albo mnie odwiedzić i zobaczyć, jak moja suka sama wybiera klatkę jako miejsce, gdzie chce przebywać? Bo to nie ma być dla psa karą - pies ma to lubić, więc niby dlaczego ma Ci być żal? Czy aby swoich własnych uczuć nie przekładasz na psa?ponoc beagle sa inteligentne....No ponoć tak. Z drugiej strony, znałam niegdyś jednego, który całe życie sikał w domu. Chociaż nie, tak prawdę mówiąc, to nie wiem, czy całe życie - wiem tylko, że jak miał bodaj 3 lata, kiedy go znałam, to ciągle sikał w domu.Ale większośc psów w końcu tak czy inaczej się uczy, więc Twój pewnie też się w końcu nauczy. A jak długo mu to zajmie zależy w znacznej mierze od Twojej tolerancji w stosunku do sikania w domu. U mnie takiej tolerancji brak, więc moje psy uczą się wcześnie. :wink: Quote
DeDe Posted August 9, 2004 Posted August 9, 2004 moja suka sama wybiera klatkę jako miejsce, gdzie chce przebywać? Bo to nie ma być dla psa karą - pies ma to lubić: Racja. Pies naprawdę CENI SOBIE takie miejsce odosobnienia - i czuje się duzo bezpieczniej niż na "normalnym" legowisku. Zwłaszcza, jeżeli klatkę od góry czyms przykryjesz. Sztuka polega jedynie na pokazaniu psu, że to fajne miejsce - jeżeli od szczenięcia tego nie znał. I jest jeszcze jeden plus - gdziekolwiek jedziesz (wczasy, wystawa) pies cały czas ma ten swój, znany, stały dom - co świetnie wpływa na jego psychikę. Co do sikania - moje psy szybko przestawały załatwiać się w domu. Jedynym wyjatkiem była suka, u której wyszły problemy z nerkami. Ona po prostu nie była w stanie wytrzymywać. Żałuję tylko, że wpadłam na to dopiero, kiedy suka miała kilka lat (i dalej sikała w domu). Smutnym zakończeniem tej historii jest to, że odeszła z tego świata właśnie z powodu nowotworu nerek z przerzutami - stąd moja fobia na tle badań. Quote
PALATINA Posted August 10, 2004 Posted August 10, 2004 A moja metoda byla dosc kontrowersyjna. Szczerze mowiac nigdy nie oduczalam psow zalatwiania sie w domu. Jesli zdarzyl sie "wypadek" to sprzatalam jego skutki bez karcenia psa. Wychodzilam z psem czesto, ale pies zostawal na dlugie godziny sam w domu, wiec mialo prawo mu sie zdarzac. Suczka nauczyla sie pozno, w wieku 9 msc, ale zdarzalo sie jej tylko pod moja nieobecnosc. Piesek w wieku 4 msc nie zalatwial sie w domu. :D Ja robię dokładnie to samo -czyli nie robie nic... Gdzieś kiedyś wyczytałam, że nieumiejetne uczenie szczeniaka tylko szkode mu przyniesie, a każdy pies kiedys sam przestaje sikać w domu. dlatego nawet gdy widzę, że szczenię sika, to nie reaguję, a potem tylko sprzątam. Pies ani ja się nie stresuję - tylko moi rodzice się wkurzają, gdy ich odwiedzam z psem. Metoda, a raczej jej brak -działa, choc na efekty trzeba dłużej poczekać. Jagna ma 6 miesięcy i nie załatwia sie już w domu -czasem tylko jej się zdarza wpadka, ale juz bardzo rzadko - no chyba, że się czymś zatruje i ma biegunkę (miała w zeszłym tygodniu). Z Czatą było dokładnie tak samo - ok 6 miesiecy i już wcale nie sikała w domciu. Mi to wystarcza. Nie wymagam więcej... Quote
Flaire Posted August 13, 2004 Posted August 13, 2004 Gdzieś kiedyś wyczytałam, że [...] każdy pies kiedys sam przestaje sikać w domu.To zdecydowanie nieprawda. Poza wspomnianym powyżej beaglem, znam jeszcze kilka dorosłych psów, które sikają w domu; ten "najbliżej" mnie (emocjonalnie, nie fizycznie, bo mieszka w USA) to Bichon Frisee mojej bratowej. Ma w tej chwili chyba 5 lat. Quote
aga1215 Posted August 13, 2004 Posted August 13, 2004 Gdzieś kiedyś wyczytałam, że [...] każdy pies kiedys sam przestaje sikać w domu.To zdecydowanie nieprawda. Poza wspomnianym powyżej beaglem, znam jeszcze kilka dorosłych psów, które sikają w domu; ten "najbliżej" mnie (emocjonalnie, nie fizycznie, bo mieszka w USA) to Bichon Frisee mojej bratowej. Ma w tej chwili chyba 5 lat.No, wpadki są nawet u 2-latka :evil: ale to chyba natura :niewiem: u nas zdarza się "przygoda" chyba ze wstydu :oops: - kiedy nocką kot Feluś przynosi nam żywą myszkę a Wekiemu nie uda się jej złapać, to na "trasie" myszki znajduję mokre psie ślady :( na szczęście Weki w łapaniu myszy jest świetny, więc wpadki są rzadkie :P pozdrawiam Quote
Flaire Posted August 13, 2004 Posted August 13, 2004 No, wpadki są nawet u 2-latka :evil: Mnie nie chodziło o "wpadki", tylko o regularne siusianie w domu. ale to chyba natura :niewiem: U moich psów, "wpadka" znaczyłaby, że coś jest nie w porządku (np. biegunka i nikogo w domu, żeby psa wyprowadzić). W książce o wychowaniu szczeniaków, którą darzę szczególnym uznaniem, jest napisane, że szczeniaka można uznać za "nauczonego czystości" dopiero wtedy, kiedy nie było "wpadki" przez co najmniej dwa miesiące. Quote
aga1215 Posted August 13, 2004 Posted August 13, 2004 Flaire, rozumiem. Mam jeszcze pytanie: czy dobrze oceniłam, że to "znaczenie" śladu myszy, której nie udało się złapać to u Wekiego natura psa myśliwskiego? Quote
PALATINA Posted August 13, 2004 Posted August 13, 2004 W takim razie Czata w wieku 9 miesiecy była już nauczona czystości metodą nieuczenia, bo jeśli w wieku 7 już nic nie robiła, tzn że dwa miechy później już była nauczona. Czy ja dobrze rozumuję? Jagnie jeszcze się zdarza (ma 6 miechów), ale tylko nad ranem, gdy otwarte są drzwi do łazienki -wtedy zasikuje mi chodniczek. Jak drzwi są zamkniete, to trzyma i nie sika. Siusianie zdarza jej sie też w mieszkaniu moich rodziców, ale tak samo było z Czatą. Najpierw przestała się załatwiać w naszym mieszkaniu, a dopiero potem w całej reszcie mieszkań! :wink: Teraz Czata zdziwaczała, bo od jakiegos czasu załatwia się na chodniku, na asfalcie... Nie cały czas, ale w każdym tygodniu jej się to zdarza, a wcześniej nigdy tak nie robiła!!! I nie chodzi tu o wąchanie i zasikanie jakiegoś ciekawego zapaszku, tylko idzie szybkim krokiem, aż nagle staje, sika i idzie dalej... Nie rozumiem tego! Może sobie wzięła do serca te tabliczki z zakazem wprowadzania psów na trawniki i z szanuj zielenią...? Może się biedaczka chce dostosowac do nowych standardów? :roll: Quote
Flaire Posted August 13, 2004 Posted August 13, 2004 W takim razie Czata w wieku 9 miesiecy była już nauczona czystości metodą nieuczenia, bo jeśli w wieku 7 już nic nie robiła, tzn że dwa miechy później już była nauczona. Czy ja dobrze rozumuję? Tak jest.Teraz Czata zdziwaczała, bo od jakiegos czasu załatwia się na chodniku, na asfalcie... Jak przyjechałyśmy do Polski, to Misia też tak robiła - no bo tak była nauczona - w końcu mocz niszczy trawę na trawnikach, a pierwszy deszcz spłucze ulicę. Ale potem jakiś starszy pan mnie zjechał, że przecież tu się "dzieci bawią" (na ulicy? :o :niewiem" A poza tym, mocz przecież jest sterylny... i na ulicy lepiej zauważalny, niż na trawniku...) W każdym razie potem już jej nie pozwalałam na ulicy i teraz siusia na trawie, jak normalny pies.A nauczona była, jak zresztą wszystkie moje psy, metodą absolutnego zapobiegania wypadków w domu i chwalenia na zewnątrz. Tym sposobem trwa to z reguły tylko kilka dni, tak że w wieku 3 miesięcy nikt już w domu nie sika. Quote
PALATINA Posted August 15, 2004 Posted August 15, 2004 W wieku 3 miesięcy to my jeszcze na kwaranntanie byłyśmy... :cry: Czyli w wieku 5 miesięcy masz psa nauczonego czystości :wink: Fajnie, ale ja leniwa jestem i wole z mopem biegać... jeśli wiem, że i tak pies niedługo się oduczy (a widzę z dnia na dzień, że coraz mniej siuśków w domu). Pozatym ja wychodze na kilka godzin z domu i psy są same -więc chcę, żeby się szczenię nie krępowało, gdy mu się w tym czasie zachce - To moja wina, że mnie nie ma, więc ja nie mam pretensji o siusiu... Tylko, że Jagna już od 4miesiąca życia nie załatwia się wcale, kiedy mnie nie ma -robi to w momencie, w którym postanawiam z nią wyjść (Widać przestaje trzymać, bo widzi bliski spacer), albo nad ranem, gdy się właśnie budzę... albo gdy zapomnę o spacerze (zagadam się z kimś, oglądam film...), albo gdy pada od kilku godzin -ona nie chce wychodzić, gdy pada... Ale jeśli ktoś ma czas i/lub warunki (klatka /ja mam 3 ze szczurami - taka psia już się nie zmieści/ lub ogródek) no to Twoja metoda, Flaire jest super. A co do asfaltu, to ja Czaty nigdy tego nie uczyłam - wręcz przeciwnie -uczyłam jej, żeby tam raczej nie sikała. Dziwi mnie bardzo to zachowanie, a pojawiło sie jakieś 3 miesiące temu. Może po cieczce jej tak zostało? Wtedy posikiwała w różne miejsca... :roll: Quote
Flaire Posted August 15, 2004 Posted August 15, 2004 W wieku 3 miesięcy to my jeszcze na kwaranntanie byłyśmy... :cry: Hmmm. No comment. O tym pisałam gdzie indziej... :( Czyli w wieku 5 miesięcy masz psa nauczonego czystości :wink: Nuu, tak się przynajmniej staramy :D . W tej chwili gości u nas na weekend córeczka Misi, Api, a ponieważ traktuję ją jak własną, to znaczy, że muszę z nią wychodzić o 5 rano, bo ona na razie (wiek: 11 tygodni) wytrzymuje tylko 5 godzin, od północy do 5. :( . Więc łatwo nie ma :( .ona nie chce wychodzić, gdy pada... Api też nie chce :lol: . Ale ona nie ma wyboru, bo ma okrutną opiekunkę (czyli mnie), która uważa, że pies nie jest z cukru, więc na deszczu się nie rozpuści :wink: A co do asfaltu, to ja Czaty nigdy tego nie uczyłam - wręcz przeciwnie -uczyłam jej, żeby tam raczej nie sikała.Dziwi mnie bardzo to zachowanie, a pojawiło sie jakieś 3 miesiące temu. No cóż, pies dorasta, wyrobiła sobie zacięcie ekologiczne i chroni trawkę :lol: :lol: :lol: PALATINKO, a co z serduszkiem u Czaty, bo dawno o nim nie pisałaś? Inny temat, który mnie interesuje to Twoje studia - czy zaczynasz znów w październiku? Quote
Jakaranda Posted August 15, 2004 Posted August 15, 2004 Moja (niecałe 3 miesiące) też nagle zaczęła nie na trawce tylko na kostce brukowej, która wyłożony jest chodniczek. Dotychczas robiła na trawce. Teraz idzie po trawce i nagle siup - już jest na chodniczku i przykuca. A od początku konsekwentnie wyprowadzana jest na trawkę. I co ją do tego skłania? Nie potrafię wymyślić. Quote
PALATINA Posted August 16, 2004 Posted August 16, 2004 Flaire, O serduszku Czaty nie pisałam, bo jest zupełnie bez zmian = Bierze leki, oddech lekko przyspieszony (jak zawsze), serducho wali tak, że się przerazić można -widać jak sierść drga na całej klatce piersiowej, ale poza tym wszystko super! :lol: Zadnego meczenia się, żadnych omdlewań, może tylko czas kapilarny zbyt długi (wypełnianie się naczynek krwionośnych po uciśnieciu dziąseł -jakby ktoś z czytających nie wiedział)... Czyli chyba jest świetnie! :lol: :lol: :lol: Jak na psa, który powinien juz nie żyć! :wink: A studia? Hmmm... Nic ciekawego - Jeszcze tylko do zapłaty 800zł za warunki i od października znów jestem na 3cim roku. Robiłam awanse w zeszłym semestrze, ale pod koniec je porzuciłam... Nie byłam w psychicznej formie do nauki, ale teraz jestem po kilku tygodniach zażywania sertraliny (lek antydepresyjny) i po przeczytaniu "Potęgi umysłu" J.Murphy'ego i cały swiat stoi przede mna otworem! (Już nie jem sertraliny - nie chcę zyć cudzym zyciem :roll: ) No to tyle, tak poza tematem... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.