Jump to content
Dogomania

Moj pies szuka nowego domu (Warszawa, fotki 2 strona) Bruno ma dom


Recommended Posts

  • Replies 334
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Marto, nie było moją intencją urazić Cię, czy sprawić przykrość. Jeśli tak się stało - z całego serca przepraszam. Oczywiście po powrocie możesz liczyć także i na mnie. Pozdrawiam Ciebie, Burka i kociska. Zofia

Posted

majqa napisał(a):
Niezależnie kto, co, dlaczego etc...gdybym miała pomóc jeszcze raz oczywiście zrobiłabym to z jednej, banalnie prostej ale najważniejszej przyczyny. Ten wątek jest wątkiem psa i to on jest w potrzebie. Jego życie ma się zmienić więc w tej zmianie należy dopomóc.
Nawet gdyby okazało się, że Marta ma 3 nogi, mieszka w willi, a obskakuje ją zastęp kamerdynerów to fakt byłby i tak faktem, że Buranio ma znaleźć innego Pana/ Panią. Inne sprawy, w moim oczywiście odczuciu, schodzą na plan dalszy.



I o to tylko chodzi .

Posted

[quote name='AlmaMater']A bezpośrednio po tym, jak psa zabrałaś z Palucha, pisałaś, że był przygotowany do adopcji i jeszcze chwaliłaś Paluch za profesjonalizm. Twój post na ten temat jest tu:

http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=6351156&postcount=100

To ja już nie rozumiem, wzięłaś psa zdychającego czy świetnie przygotowanego do adopcji? Nigdy nie byłam na Paluchu, czy tam przygotowanie psa do adopcji polega na doprowadzeniu go do stanu przedagonalnego? I dlaczego wtedy nie pisałaś, że pies jest w tak złym stanie? Napisałaś za to, że pies został przed wydaniem odrobaczony, zaszczepiony i odpchlony :crazyeye: I taki zdechlak przeżył te wszystkie zabiegi i to naraz? I jeszcze poszedł z Tobą na spacer?

Ja całkowicie zgadzam się z opinią dusje wyrażoną tutaj:

http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=10869837&postcount=160

Kręcisz lepiej niż niejedna karuzela :mad:
Chcesz oddać psa, trudno, ale nie nabieraj dogomaniaczek, które wyłażą ze skóry, żeby psom pomóc. Wzięłaś dziewczyny na litość, pisząc o swojej niepełnosprawności, ale skrupulatnie unikasz bezpośredniego kontaktu, co rodzi podejrzenie, że nie wszystko, co piszesz, jest prawdą.

Wiesz ,mnie nie dziwi co Ty tu piszesz .To nie pierwszy raz wlaczylas sie watek ni z gruszki ni z pietruszki i wywody robisz .Juz kiedys ,pewnie nie pamietasz nawet jak to przypomnialas adopcje Dafiego .Tez wysowalas wnioski i jak to sie martwilas o psa bo ludzie wredni ,kontakt urwali co??:cool3:
Dafi ,damatynczyk ,twym zdaniem adopcyjny pies , gluchy prawie jak pien , trudny charakter , dostawalas info o nim ,a twierdzilas ,ze nic o psiaku nie mozesz sie dowiedziec :diabloti:.Nawet kolezanka pisala ci na prywa gdzie on jest i co sie z nim dzieje ,ale waszmoscpani nie raczyla na prywa odpowiedziec ,bo lepiej sztuczna zadyme siac ,prawda???A my idiotki szukalysmy wiadomosci o psie i dla kogo?? Wiesz ,jeden wniosek sie nasowa , nie odpowiedzialas ,wiec pies ci kolo tylka latal i tyle .Byl po prostu srodkiem by osiagnac cel ,niczym wiecej .
A tak naprawde , o co tobie tu chodzi????????????
O Dusje?? O co ???
Ten watek jest dla psa w potrzebie , Marta nie prosi o pieniadze ,albo o cos innego , tylko o dobry dom dla swego psa , to jest odpowiedzialnosc .Ona nie chce go wypieprzyc jak inni do lasu na samopas , szuka mu domu .Czujesz sie urazona ,ze Marta cie nie zaprosila na kawe??????????Oooooooooo , zrob sobie kawe w domu ,w czym problem :diabloti:.

Posted

zofia&sasza napisał(a):
Marto, nie było moją intencją urazić Cię, czy sprawić przykrość. Jeśli tak się stało - z całego serca przepraszam. Oczywiście po powrocie możesz liczyć także i na mnie. Pozdrawiam Ciebie, Burka i kociska. Zofia


Zawsze mi milo czytac takie posty .Zadne z nas nie wie co go czeka :oops:.Szanujmy tych ,co nawet w trudnej sytuacji zyciowej dbaja o przyszlosc swego podopiecznego.

Posted

dogomania - jak zwykle emocjonalny misz masz gdzie ktoś się cieszy że dowalił a ktoś inny płacze bo dowalił ktoś - miłośników zwierząt i ludzi coraz tu mniej ...

Miałam przyjemność poznania Marty - chciała adoptować ślepą sunię z Orzechowców spory czas temu. Na dosłownie dwa dni zanim sunia pojechała do niej Marta złamała nogę. Adopcja nie doszła do skutku z wiadomych powodów. Powiem Wam tyle - Marta to nie jest typ motacza, kombinatora i nie przesadza wręcz przeciwnie. Ma tendencje do wielkiej siły i radzenia sobie z problemami - skoro prosi o pomoc to naprawdę jej potrzebuje. Uszanujcie ją Ci, którzy na tym wątku odnieśliście się bez szacunku bo obrażacie nie tylko ją, ale też tych, którym nie jest Marta obojętna. Mnie.

Martuś postaram się pomóc, dzisiaj obdzwonię kilka osób które są w Warszawie a nihdy nie zawiodły. Proszę uważaj na siebie, trzymaj się mocno i nie dawaj - silna babo jesteś jak mało kto! Uczyć się od Ciebie można.

Posted

Nie jestem w stanie odpowiedziec na zarzuty. Zalogowalam sie po 2 dniach i jestem troche oszolomiona..Broniac 'palucha' nie wiedzialam ze kiedys obroci sie to przeciwko mnie. Zreszta niewazne.
Moja przyjaciolka, z ktora wlasnie przeczytalam posty 'atakujace mnie' radzila abym dala sobie spokoj z tym forum i watkiem. Ze wzgledu jednak na szacunek dla wiekszosci wypowiadajacych sie tu Osob - z Nimi sie chociaz pozegnam.
Moj pies pozostanie na wsi (Dobieszyn), gdyby ktos chcial sprawdzic warunki - zapraszam, adres na PW (nie chce podawac adresu na publicznym forum). Od razu uprzedzam zarzut - tak, Dobieszyn jest blizej Radomia, niz Warszawy, a pisalam ze wyjezdzam pod Warszawe; nie wiedzialam wczesniej gdzie jest ta mijscowosc - bije sie w piersi, moja wina. Pisze to, gdyz widze, ze moje posty zostaly gruntownie przebadane na okolicznosc klamstwa. Mialam tez pomysl aby zrobic zdjecia mojej nogi i wstawic na watek; ale w sumie to ponizej jakiegos poziomu mojej godnosci. Osoby watpiace zapraszam po 20.09 - beda mialy okazje obejrzec mnie na zywo; i wg mnie nie jest to fajny widok. Mam tez wczesniejsze zdjecia z dokumentacji medycznej - jak wygladala rana z martwica, jak wyglada kikut - szczegolnie wesole zdjecie jest ze zmiany opatrunku (zdjecia robilismy, gdyz myslelismy wtedy o procesie o odszkodowanie). Zaraz po powrocie pozwole sobie na wyslanie ich na PW osobie, ktora zarzucila mi 'branie na litosc' (nie wiem czy PW ma taka opcje - poki watek nie jest zamkniety, osoby wątpiące, lub po prostu ciekawe - prosze o podanie adresow mailowych).
i jeszcze zwracajac sie do grona 'watpiacych' - pies nie zostal uspiony, bedzie w dobrych rekach moich przyjaciol, nie zostal tez przywiazany w lesie, ani porzucony na drodze. Zdjecia rowniez na maila - gdyz chcialabym zamknac ten wątek.

A teraz do moich wirtualnych Przyjaciol - przepraszam Was za zrobienie zamieszania. Osoby, ktore poniosly koszty zw. z ogloszeniami - prosze o podanie konta na PW (bede sie jeszcze w tym tygodniu logowac). Naturalnie, gdyby Ktos z Was chcial mnie poznac blizej - zapraszam na kawe:). Tak jak to ktos okreslil - za pieknie to sie wszystko uklada - no ale tak wlasnie jest. Moim bledem bylo to ze nie szukalam wczesniej bardziej aktywnie pomocy u znajomych - uznalam, ze to nie ma sensu, gdyz akurat oni maja juz psa - suczke ON, w ktorej Burek naturalnie sie zakochal. Okazalo sie, ze nie jest to problem - sa zadowoleni ze Lenka na towarzystwo (Lenka jest po sterylizacji, kastracje Burka - zalatwimy w najblizszym czasie, ale w Wawie). Zdjecia zrobie jak maz przyjaciolki przywiezie mi aparat z mojego domu - choc wiem ze nie bedzie to latwe, bo caly czas biegaja..., ale tez spią razem, i jest to tak slodkie, ze az chcialabym sie z Wami tym podzielic.

Burek wiec nie szuka juz domu. Ustalilismy, ze bedzie on 'psem rodzinnym', czyli podczas kazdego pobytu w Wawie (a z racji pracy bywaja prawie co tydzien) nie beda ztrzymywac sie w hotelu, ale razem z psami u mnie. Mam nadzieje, ze Burek od tego nie 'zglupieje' a bedzie traktowal ich jako swoich panstwa, a mnie - jako kolezanke z przeszlosci.
Nie wiem Kto, albo Co sprawilo, ze wszystko uklada sie tak dobrze; ale wierze ze zla passa zostala pokonana, i od tej pory wszystko bedzie coraz lepiej. Musze tylko myslec pozytywnie, a nie np. o kolejnym zlamaniu przy kazdym samodzielnym wyjsciu na zewnatrz;)

Tak naprawde to bardzo mojego psa kocham; i wiem ze lepszego rozwiazania nie znajde. Wiem tez ze paradoksalnie - to dzieki Wam - mialam taki 'power', sile, przekonanie, ze nie jestm sama - ze do nich zadzwonilam.
Jeszcze raz przepraszam za zrobienie zamieszania - choc wiem ze pojawia sie glosy, ze zamykam watek, bo przestraszylam sie ze ktos odkryje 'ze mam 3 nogi i mieszkam z kamerdynerem';) (wiem, ze to byl zart); ale prawde mowiac - mam to w... gdzies.

Tym optymistycznym akcentem - żegnam Wszystkich. Osoby, ktore napracowaly sie przy ogloszeniach - PRZEPRASZAM, ze nie sa juz potrzebne; a rownoczesnie DZIEKUJE, za tak duzy i mily odzew, i ze daliscie mi SIŁE do dzialania.
Mam nadzieje - DO WIDZENIA!
ps. jesli Albiemu sie zgodzi - moze te ogloszenia podmienic na poszukiwanie domu dla suni bez oczu, o ktorej nie zapomnialam - ale egoistycznie zajeta moim bolem nie potrzfilam sie zając. Wiem ze z Wasza pomoca znalazlaby dom - nie ma łatwego zycia w schronisku..

Posted

marta, świetnie się ułozyło - pies w znanym ci domu, z którym masz kontakt, no i ma koleżankę- a może i dziewczynę :cool3:?
było troche kwasów na watku i wątpliwości, nie dziwię się, że jesteś zniesmaczona. jak mówiłam, paranoja na dogo nie jest spowodowana widzimisiami, tylko ponurą rzeczywistością, którą znasz. niestety także na drobnych nieścisłościach niejeden drań był przyłapany, stąd to ciagnięcie za słowa. mimo, że jak widze, rozumiesz, dlaczego, to wcale nie znaczy, że nie jest ci przykro. nie dość, że nagle i niedawno stałas sie niepełnosprawna, musisz sie pozbyć ukochanego psa, rodzina nie rozumie cię i działa przeciwko - dużo nieszczęść - to jeszcze tutaj akcje-kombinacje.
ale, tak jak kiedys pisałam: patrz, jak wszystko sie układa, jak wielu ludzi jest życzliwych. sama zauważyłaś - nie ma sie co krępować, bać wszystkiego, świat i ludzie okazują się dobrzy. niełatwo mieć pewnie świadomośc zależności od innych, ale z kolei ciepło sie robi na sercu, że ma sie tyle bliskich ludzi, pomagających, tak po prostu, bo to zwykła ludzka rzecz i nie ma o czym gadać.
berni się przyzwyczai - bez dwóch zdań. dlaczego miałby sie nie przyzywczaić?
dla ciebie jest zawsze możliwośc posiadania psa - staruszka. jest kilka takich, które znam, mnóstwo takich, których nie znam. kilkunatsolatki, nie wymagające biegania, 3 kilogramowe drobinki, które mogą sobie ciągnąć ile wlezie, za małe są i za stare, żey to cokolwiek ci zagrażało... potrzebują zapewnienia miości i spokojnej starości. mało mają szans na adopcje. a można powiedzieć, że masz specjalizację dla takich malutkich staruszków :evil_lol:.
chetnie zobaczymy zdjęcia burka z koleżanką :cool3:

Posted

marta925 napisał(a):
(...) Mialam tez pomysl aby zrobic zdjecia mojej nogi i wstawic na watek(...) Zdjecia rowniez na maila - gdyz chcialabym zamknac ten zenujacy wątek.(...)Osoby, ktore poniosly koszty zw. z ogloszeniami - prosze o podanie konta na PW (bede sie jeszcze w tym tygodniu logowac). (...)Tak naprawde to bardzo mojego psa kocham (...) ps. jesli Albiemu sie zgodzi - moze te ogloszenia podmienic na poszukiwanie domu dla suni bez oczu (...)..

Nie oczekuję wstawki ani wysyłki wspomnianych fotek. Taki lub drastyczniejszy widok mam niemal codziennie.
Nie uważam, że wątek jest/ był żenujący. Jak mało który przyciągnął on Marto wiele życzliwych i Tobie i pieskowi osób. Nie wszystkie wpisy były po Twojej myśli ale tak nigdy nie będzie, ktokolwiek nie pojawi się z drugiej strony ekranu. To ma do siebie forum, słownie każde forum.
Nie oczekuję zwrotu kosztów za alegratkę.
Nie wątpię, że kochasz swojego psa i cieszę się, że sprawa się rozwiązała pozytywnie.
Twój pies i sunia bez oczu, mogę się domyśleć jedynie, to dwie różne historie. Podmiana ogłoszeń nie wchodzi w grę. To by było tworzenie sztucznej historii. Niestety nie znajdę czasu na przeróbki. Jeśli Albiemu zechce skorzystać z tekstu na wątku, pokombinować z nim, nie widzę najmniejszego problemu, byle posłużył słusznej sprawie.
Dziś jeszcze zdejmuję ogłoszenia.

Posted

[quote name='marta925']ps. jesli Albiemu sie zgodzi - moze te ogloszenia podmienic na poszukiwanie domu dla suni bez oczu, o ktorej nie zapomnialam - ale egoistycznie zajeta moim bolem nie potrzfilam sie zając. Wiem ze z Wasza pomoca znalazlaby dom - nie ma łatwego zycia w schronisku..


Marta - Śnieżka (ślepka) znalazła wirtualną opiekunkę, narazie dostanie od niej budę potem zobaczymy co dalej. Ma się narazie dobrze, lśni swoim białym futrem i jak jesteśmy zawsze któraś z nas u niej jest.



ukocham ją od Ciebie - słowo!

Posted

Majqa - absolutnie nie zwracalam sie do Ciebie!!!!
Pojawily sie na watku osoby, ktore watpily w moja 'historie' i to do nich kierowalam te slowa. Rozumiem ,ze nie chcesz zwrotu kosztow - ale za e pieniadze moglabys wyroznic ogloszenie innego, bardziej potrzebujacego psa. Nie miej mi za zle gorzkich slow - nie byly do Ciebie, ani do osob ktore mi pomogly skierowane. Moze jestem przewrazliwiona, ale zabolalo mnie to co przeczytalam, o braniu na litosc.
Wiem, ze Twoje slowa o 3 nogach i kamerdynerze, byly tylko zobrazowaniem tego co myslisz o sednie sprawy - szukaniu domu dla psa, i przytoczylam je w formie zartu raczej..
Pisalas do mnie na PW bardzo cieplei dodajace otuchy slowa i za to Tobie dziekuje.., no i za te ogloszenia - niewykorzystane..
rzeczywiscie - powinanm byla napisac o zenujacych wpisach, nie watku, co wlasnie poprawilam.
I w pelni zgadzam sie, ze zgromadzil Wspanialych Ludzi!!

Albiemu - bardzo sie ciesze, ze sunia nie jest sama:) i ma sie lepiej
ukochaj, ukochaj - rozumiem ze juz na to pozwala:)

Posted

Marta, skoro zapraszasz na kawe to ja chetnie wpadne :kaffee_2:
bardzo dobrze ze tak dosadnie wypowiedzialas sie na temat nawiedzonych osob, szukajacych wszedzie spisku ...ja nikogo obrazac nie zamierzam bo juz nie raz probowano mnie sprowokowac na tym forum ale jeszcze nikomu sie to nie udalo:diabloti: bo zalozeniem tego forum jest pomaganie zwierzetom a nie wyrzucanie swych frustracji publicznie...
bardzo sie ciesze ze znalazlas najlepsze rozwiazanie z mozliwych!:klacz: tymczasem wypoczywaj sobie i daj znac po powrocie

Posted

no, hmmm... ja tez miałam wątpliwości, ale czekałam.. i o ile pamiętam, niektórzy tutaj też mieli watpliwości (pomijając nawiedzonych, którzy od razu wypowiadali je w ostry sposób). prawo do nich mamy zawsze... i obowiązek wyważenia sądów, oraz normalnego rozmawiania na temat swoich wątpliwości.
a dowcip z kamerdynerem był oczywisty...:p.

Posted

sleepingbyday napisał(a):
no, hmmm... ja tez miałam wątpliwości, ale czekałam.. i o ile pamiętam, niektórzy tutaj też mieli watpliwości (pomijając nawiedzonych, którzy od razu wypowiadali je w ostry sposób). prawo do nich mamy zawsze... i obowiązek wyważenia sądów, oraz normalnego rozmawiania na temat swoich wątpliwości.
a dowcip z kamerdynerem był oczywisty...:p.

wiem, wiem
tak jak pisalam - przewrazliwiona jestem chyba, no i zabolalo mnie to co przeczytalam..
a poza tym - Dziewczyny, musimy tak ustalic termin tej kawy u mnie abyscie moglu poznac sprawce calego zamieszania i jego nowa kolezanke!! (beda i mnie mniej wiecej raz w tygodniu)

Posted

marta925 napisał(a):
wiem, wiem
tak jak pisalam - przewrazliwiona jestem chyba, no i zabolalo mnie to co przeczytalam..
a poza tym - Dziewczyny, musimy tak ustalic termin tej kawy u mnie abyscie moglu poznac sprawce calego zamieszania i jego nowa kolezanke!! (beda i mnie mniej wiecej raz w tygodniu)



wcale się nie dziwię twojej reakcji. zresztą, każdy może sie mylić, rzecz ludzka, ale trzeba też umiec uzywać słowa "przepraszam" :razz:.

ja tej kawy wam zazdroszczę, byc może kiedys bym sie wcisnęła na krzywy ryj? a może w okolicy jest jakis park dla psów? puściłoby sie sforę....

Posted

ej, a dlaczego nie czujesz sie zaproszona???
ja naprawde baaaardzo chetnie poznam Was wszystkich:) jestesmy w kontakcie/ a i Wy pewnie chetnie spotkacie sie 'w realu' - bo nie wiem ,czy znacie sie nawzajem
jestem pewna ze bedziecie zachwycone Burkiem, a on zakocha sie po raz kolejny..
popoludniami bedzie pewnie tez Nowa Wlascicielka Burka - i bedziecie mogly przekonac sie ze naprawde jest kochana..
(podglada mi przez ramie co pisze, dlatego jestem taka mila;P)

Posted

[quote name='niufek']Wiesz ,mnie nie dziwi co Ty tu piszesz .To nie pierwszy raz wlaczylas sie watek ni z gruszki ni z pietruszki i wywody robisz .Juz kiedys ,pewnie nie pamietasz nawet jak to przypomnialas adopcje Dafiego .Tez wysowalas wnioski i jak to sie martwilas o psa bo ludzie wredni ,kontakt urwali co??:cool3:
Dafi ,damatynczyk ,twym zdaniem adopcyjny pies , gluchy prawie jak pien , trudny charakter , dostawalas info o nim ,a twierdzilas ,ze nic o psiaku nie mozesz sie dowiedziec :diabloti:.Nawet kolezanka pisala ci na prywa gdzie on jest i co sie z nim dzieje ,ale waszmoscpani nie raczyla na prywa odpowiedziec ,bo lepiej sztuczna zadyme siac ,prawda???A my idiotki szukalysmy wiadomosci o psie i dla kogo?? Wiesz ,jeden wniosek sie nasowa , nie odpowiedzialas ,wiec pies ci kolo tylka latal i tyle .Byl po prostu srodkiem by osiagnac cel ,niczym wiecej .

O Dafim nigdy nie zapomnę, bo to był pierwszy pies u mnie na tymczasie.
Tak się składa, że to ja osobiście wydałam Dafiego do Niemiec do adopcji. Dafi był podopiecznym lubelskiego stowarzyszenia i mnie stowarzyszenie powierzyło los tego psa. Utrzymywałam go i leczyłam na własny koszt.
Kto więc Twoim zdaniem miał większe prawo pytać o jego dalszy los?

Ja nie wymyśliłam, że pies był głuchy i agresywny, ja miałam go w domu kilka tygodni i dobrze wiedziałam, jaki jest.
Dafi miał kilku właścicieli. Do mnie trafił po nieudanej adopcji, gdzie rzucał się na dzieci. Z powodu głuchoty i problemów z agresją nikt go nie chciał.
Co do agresji, to miałam nadzieję, że jest spowodowana strachem i że w stałym domu w dobrych warunkach ustąpi. Martwiłam się o psa, bo w swoim życiu parę osób ugryzł (mnie zresztą też), bałam się też o ludzi, którzy mieli go adoptować, choć uprzedzałam, jakie z psem są kłopoty.

Podważasz moje informacje o psie, którego nawet nie widziałaś.

Dafiego osobiście zawiozłam do W-wy, gdzie przyjechała po niego Aga - Polka z Niemiec. Aga zgłosiła się na dogo. Przed adopcją kilkakrotnie przeprowadziłam z nią długie (ok. godziny) rozmowy telefoniczne.
Kontakt z Agą urwał się prawie zaraz po adopcji psa - dzwoniła do mnie z Niemiec chyba raz, ale akurat byłam w pracy, wiec przekazała tylko parę informacji mojemu mężowi. Wkrótce potem kontakt urwał się całkowicie - przestała pokazywać się na dogo, nie odpowiadała na maile, wiedziałam tylko tyle, że przeprowadziła się do innego miasta, więc jej domowy adres, który miałam, był nieaktualny. Aga zniknęła przed przekazaniem nam informacji, dokąd Dafi trafił.
W tym samym czasie zaczęły się na dogo pojawiać wpisy o tym, że psy z Polski są wywożone do Niemiec i sprzedawane firmom kosmetycznym jako zwierzęta laboratoryjne i że na dogo pojawiają się osoby zajmujące się tym procederem. Nie wiem, czy to prawda i absolutnie nie sugeruję, że Aga miała coś z tym wspólnego. Ale te informacje (plotki?) zaniepokoiły mnie. Dafi był moim pierwszy psem na tymczasie i gdyby nie kategoryczny sprzeciw rodziny oraz obawa o prawie niewidomego i chorego na serce męża, który w razie zaatakowania przez psa nie umiałby sobie z nim poradzić, nigdy bym Dafiego nie oddała). Czułam się podle - nie miałam doświadczenia w adopcjach i oddałam psa, nie mając żadnych możliwości śledzenia jego dalszego losu.
Miałam nadzieję, że odezwie się Aga, ale tak się nie stało. Jak wygląda sprawa z adopcjami do Niemiec, do dzisiaj nie wiem i nie będę więcej zabierać głosu w tej sprawie.
Dostałam w końcu informację, że Dafi jest w rodzinie i ma się dobrze. Jeżeli komuś nie odpisałam, to przepraszam. Z reguły odpisuję, ale może miałam jakieś kłopoty i zapomniałam.
Cała historia Dafiego była na bieżąco relacjonowana na Dogo, ale to było na początku 2005 roku i nie potrafię znaleźć tego wątku, może już został przez administratora skasowany. Jeżeli kogoś interesują szczegóły, to co pamiętam, mogę opisać na priv.

Przepraszam, że to wszystko tu opisuję, ale zostałam tu przedstawiona przez niufka, jako rozrabiara, która ni z gruszki ni z pietruszki czepiła się adopcji Dafiego, żeby siać ferment na dogo.

Droga niufek, schowaj do kieszeni swoje prywatne uprzedzenia, bo najważniejsze są psy. Ja nie podważam Twoich działań dla polepszenia ich losu i nie zniesławiam Cię na dogo, nie przypisuję Ci wrogich intencji, więc Ty też się łaskawie ode mnie odczep, bo ja też pomagam psom (nie tylko na dogo zresztą), a kreując mnie tu na jakąś idiotkę, nie szkodzisz mi, bo moje życie w żaden sposób od dogo nie zależy, możesz zaszkodzić jedynie akcjom, w których biorę udział i psom, do których ratowania się przyczyniam.
A co do tego wątku: gdybym to ja tak opisywała sprawę swojego psa, nie podawała żadnych konkretów, to byłabyś pierwsza, która by mnie tu zlinczowała. Nie jestem jedyną osobą, która ma w tej sprawie wątpliwości. Przykre, że zamiast niejasności wyjaśniać, wątpliwości rozwiewać, atakuje się tych, co stawiają pytania.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...