ARKA Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 diuna_wro napisał(a):Tak, to jest wetka, która zęby zjadła na Ligocie, za zupełną darmochę No to jak 'zjadla zeby' na Ligocie to chyba wie co powinna zaproponowac??? Quote
ARKA Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 diuna_wro napisał(a):wykreslam, bo już uzyskałam odp NIE WIE, ze jest w ciazy!!! Quote
diuna_wro Posted September 10, 2008 Author Posted September 10, 2008 Czy ona po aborcji bedzie mogła dochodzić do siebie w warunkach jakie tam ma? Czyli pomieszczenie w baraku? Czy wystarczy mi jeden weekend by się nią po tym zaopiekować? Quote
ARKA Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 diuna_wro napisał(a):Cholera, to już nie wiem. Czytałam, pytałam i każdy twierdzi, że sunia będzie cierpieć, szczególnie jesli to jej pierwsze dzieci. Zwierzeta nie maja poczucia pierwsze czy ostatnie dzieci, kto Ci takich bredni naopowiadal???Natura jest brutalna, samica musi rodzic, duzo i czesto, do ostatnich dni swojego zycia, kosztem swojego organizmu. Dla natury liczą sie mlode, silne, nowe pokolenia a nie rodzicielka. Quote
emilia2280 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Diuna, wierzé ze podejmiesz wlasciwá decyzjé. Po dobermance ze chcá brac szczeniaki- nie dziwota skoro za kundla dostaje sie w niemczech po 250euro od sztuki, to pomysl ile za dobermana, nawet mieszanego (male, to nie widac, mozna opchnác psa z bagaznika). Nawet jesli tylko 1 przezyje transport (!!!) - i tak sié oplaca. Pomyslcie o warunkach przewozu takich piesków... Nie wszystkie dojadá, ale to nie to sié liczy... Quote
diuna_wro Posted September 10, 2008 Author Posted September 10, 2008 Czuję się kompletnie niekompetentna, proszę mi wybaczyć brak wiedzy. Niestety nie ma tu, czyli w tej spółdzielni, lepszej osoby do zajęcia się tym psem. Przemyślę to, nie jestem jednak fanatycznie nastawiona ani do jednego, ani drugiego rozwiązania.... Quote
agnieszkal2 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Ale one nie pojechalyby zadnym takim transportem! Np. Kikou wozi psy do Niemiec,wszystkie dojezdzaja cale i zdrowe... Quote
diuna_wro Posted September 10, 2008 Author Posted September 10, 2008 ARKA napisał(a):Natura jest brutalna, samica musi rodzic, duzo i czesto, do ostatnich dni swojego zycia, kosztem swojego organizmu. Dla natury liczą sie mlode, silne, nowe pokolenia a nie rodzicielka. Jakbym mojego TZ słyszała, takie medyczne podejście. On jest także za rozwiązaniem nastepującym: uspić wszystkie kundle, mieszańce w schroniskach, szczególnie te stare i chore, pozostawić tylko rasowe, lub mocno w typie, zakazać, wręcz z urzędu sterylizować/kastrować mieszańce. Podnieść do maximum ceny zwierząt z rodowodem. Quote
ARKA Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 diuna_wro napisał(a):Czy ona po aborcji bedzie mogła dochodzić do siebie w warunkach jakie tam ma? Czyli pomieszczenie w baraku? Czy wystarczy mi jeden weekend by się nią po tym zaopiekować? Wystarczy ci dwa dni, jak z kazda suką po zbiegu. Ostatnio bralasmy z Kręzla sunie z brzuchem jak balon. Widzialam ja nastepnego dnia, po zabiegu, normalnie zachowujaca sie juz sunia. Mozna bylo tylko jej kosci kregoslupa policzyc, tak wyniszczona miejscem i CIAŻA!!:shake: Quote
emilia2280 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 agnieszkal2 napisał(a):Ale one nie pojechalyby zadnym takim transportem! Np. Kikou wozi psy do Niemiec,wszystkie dojezdzaja cale i zdrowe... Aga, to temat rzeka na temat adopcji do niemiec, nie mam czasu przerabiac tego co bylo przerabiane na wátkach 15 razy juz od kilku lat... Po prostu tak jest, ze mamy za duzo psów na swiecie, w niemczech tez sá przepelnione schrony, wbrew temu co niektórzy mówiá, wiéc kosztem których psów chcesz tym dac dom? Bo jak te dostaná to nie inne. Cos za cos, tym dasz zycie, inne za to zginá- smierciá tragiczniejsza niz uspienie. Zastrzyk to przywilej godnej smierci, wiele ginie w o wiele tragiczniejszych okolicznosciach, odsylam do lektury wátków chocby... Quote
ARKA Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 [quote name='diuna_wro'] wręcz z urzędu sterylizować/kastrować Z tym sie z nim zgadzam, zgadzam sie z MĄDRYM podejsciem do zwierząt, z zagwarantowaniem i dobrostanu a nie uczlowieczniem zwierzat, ze puchate kuleczki i zycie poczete.. Quote
diuna_wro Posted September 10, 2008 Author Posted September 10, 2008 emilia2280 napisał(a): Cos za cos, tym dasz zycie, inne za to zginá- smierciá tragiczniejsza niz uspienie. Zastrzyk to przywilej godnej smierci, wiele ginie w o wiele tragiczniejszych okolicznosciach, odsylam do lektury wátków chocby... Też o tym myślałam, że często musi zginąć ktoś, by ktoś inny mógł żyć. To jak poświęcenie dla dobra ogółu. Kochani, głowa mnie rozbolała, dziękuję wszystkim, idę spać, od rana będę na dogo. Skoro decyzja należy do mnie - chyba już ją podjęłam, ale prześpię się z tym i rano dam znać. Tak czy siak - będę was potrzebować, na pewno się przy tym podzelimy na dwa obozy, ale wierzę, ze na oba ta sunia może liczyć. Quote
ARKA Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Mira ta co miala ostatnio abrocyjna sterylizacje, w piatek, a w niedziele byla adoptowana!! Quote
brazowa1 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Zrobilabym wszystko,zeby te szczenieta sie nie urodziły.To nie beda dobermany,ani nawet juz nie beda do niego podobne,to beda jakies wieksze kundle.Kto wezmie na siebie odpowiedzialnosc za ich przyszle zycie...po co.70 tysiecy zwierzat w Polsce co roku trafia do schronisk.1/3 w nich umiera.Nigdy nie bedzie inaczej,skoro ciagle rodza sie nowe. wysterylizuj suke...jeszcze jest czas.A fundacja niemiecka niech pomoze tym,ktore wlasnie zdychaja w schroniskach. Płakac mi sie chce.Zbieramy kase na sterylki,jak durna produkuje sie przed ludzmi,prosze ich o kase,klade dzieciom do glow przyczyny bezdomności zwierzat,a tu..na Dogo,ludzie swiadomi....Nigdy nie bedzie dobrze. Diuna,nie wiem,czy Ty jesteś odpowiedzialna za ta suke,czy ktos z społdzielni.Ale jezeli tak bardzo chce ten ktoś narodzin szczeniat,niech sie urodza,a jakze.I niech za kazdego szczeniaka podpisze umowe,ze w razie jakichkolwiek problemow z psem w przyszlości,pies moze wrocic do niego.Dlaczego potem schronisko ma sie bujac z kundlem,ktory nie urodzil sie z winy schroniska?Niech sie buja ten,co wzial odpowiedzialność.Wiec podpisuj ze wszystkimi umowe.Niech pieski maja zapewniona przyszlośc,za 3,4,10 lat.Zawsze beda mialy gdzie wrocic i ominie je schronisko-wroca do Ciebie. a na powaznie-zrob wszystko,zeby tych szczeniat nie bylo.Tak bedzie lepiej dla calego psiego świata.Szczenieta usypiaja pod wpływem narkozy,w brzuchu matki.Suka nie ma poczucia straty. Quote
brazowa1 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Diuna,dziewczyny -wolontariuszki ze schroniska wroclawskiego,jak moga ratuja psy przeznaczone do uśpienia.Pojedyncze sztuki rozsylaja po calej Polsce,reszta idzie do chłodni.Idz do schroniska Wroclaw i popatrz w oczy tym psom,ktore jutro maja dostac zastrzyk z morbitalu. Przyszle pokolenia od suczki tez zawedruja do schroniska.Mozesz juz teraz zmierzyc sie z przyszłościa. Bylas kiedys przy usypianiu zdrowego psa? ktorego jedyna "wina" jest PRZEPEŁNIENIE w schronisku?Powinnas to zobaczyc,chocby na filmie.Cos Ci poszukam do obejrzenia. Kiedy ludzie zrozumieja,ze problemem nie jest porzucanie psow,tylko ich rozmnazanie i dopuszczanie do narodzin? Quote
niufek Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 [quote name='brazowa1']Diuna,dziewczyny -wolontariuszki ze schroniska wroclawskiego,jak moga ratuja psy przeznaczone do uśpienia.Pojedyncze sztuki rozsylaja po calej Polsce,reszta idzie do chłodni.Idz do schroniska Wroclaw i popatrz w oczy tym psom,ktore jutro maja dostac zastrzyk z morbitalu. Przyszle pokolenia od suczki tez zawedruja do schroniska.Mozesz juz teraz zmierzyc sie z przyszłościa. Bylas kiedys przy usypianiu zdrowego psa? ktorego jedyna "wina" jest PRZEPEŁNIENIE w schronisku?Powinnas to zobaczyc,chocby na filmie.Cos Ci poszukam do obejrzenia. Kiedy ludzie zrozumieja,ze problemem nie jest porzucanie psow,tylko ich rozmnazanie i dopuszczanie do narodzin? Coz ,nic dodac ,nic ujac .Prawda jest jaka jest :-( Quote
pixie Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 diuna czy widzialas Mamcie? jak sie ma? niespokojna? nie udalo ci sie zmierzyc temperatury? Quote
majqa Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 GoskaGoska napisał(a):(...) Ja szczeniakom moge zrobic ogloszenia inrnsywnie(...). W 1 poście brak wstawki o Gosi i jej propozycji pomocy w ogłoszeniach. Quote
diuna_wro Posted September 11, 2008 Author Posted September 11, 2008 Był problem z bazą, nie udało mi się zalogować wcześniej, więc napisałam sobie to co mam do powiedzenia w .doc i teraz to wkleję: Nie muszę oglądać filmów, zdjęć, czy chodzić do schroniska. Nie jestem nowicjuszką w temacie bezdomności zwierząt! Jedynie po raz pierwszy mam bezpośrednio pod swoją opieką ciężarną sukę, to tyle na początek - gwoli wyjaśnień. Fakt, że wahałam się pomiędzy uśpieniem wszystkich, a zostawieniem - choć jednego. Jednak, jeśli to tylko możliwe nie chcę przyczyniać się do wzbogacenia tego bezdusznego kraju o 6-8 kolejnych psów, wiem co ich czeka i żadne, niczyje zapewnienia supermega domków nie dają mi gwarancji. Pies żyje kilkanaście lat i nie wierzę, że ktokolwiek kto wyadoptuje te szczeniaki będzie nad nimi czuwał kilkanaście lat. Jest to po prostu niemożliwe. Nie chcę usypiać ŻADNEGO, ale to jak tak jak nie chcę zanieczyszczać środowiska, ale i tak muszę wsiąść w samochodu. Powtarzam, nie chcę ich usypiać i wraz z nimi umrze na pewno znaczna część mojej wrażliwości. Na samym początku wątku wszyscy mówili mi, że aborcja nie jest możliwa, teraz gdy wiem, że jest i że ktoś pomoże mi znaleźć weta we Wro, który to zrobi - proszę o taką POMOC. Zaopiekuję się sunią po zabiegu, ona musi jak najszybciej znaleźć dom, jest delikatna, gładkowłosa, subtelna, a mieszka w lichej budzie przy placu budowy. Widzę ją prawie codziennie jak stoi błagalnie pod bramami na moim osiedlu i ryczę stojąc na balkonie, bo nie mogę jej przyjąć i nie mam dla niej domu. Może skupmy się na tym! Szanuję zwierzęta, nie zjadam ich, ale nie dlatego by ich nie zabijać, lecz by nie cierpiały w koszmarnych warunkach hodowli przemysłowych. Mój ojciec polował, będąc mała bywałam z nim na odstrzałach selekcyjnych, płakałam nad ciałami zabitych zwierząt, ale wiedziałam, że tak musi być, bo jesli zostaną przy życiu prędzej czy później będą ranne, chore, głodne, i one i pozostałe. Nie jestem przeciwnikiem śmierci, lecz zawsze walczyć będę z bólem, cierpieniem, samotnością zwierząt. Pewnie nie potrafiłabym uśpić tych małych, nie potrafiłabym wybrać który, i tego się najbardziej bałam, że zmięknę jak się urodzą, ale skoro jednak jest możliwość nie dopuszczenia do porodu - uważam, że jest to jedyne rozsądne wyjście. ARKA - jeśli możesz skontaktuj mnie ze schroniskowym wetem, który dokonałby sterylizacji aborcyjnej. Będę potrzebować informacji jak mam się zaopiekować suką po zabiegu, mogę poszperać w sieci, wybłagam bliskich bym mogła ją przyjąć do siebie na ten czas, to musi być koniecznie weekend, najlepiej ten, najdalej następny… zabieram ją na czas po zabiegu do siebie, a potem proszę – pomóżcie mi znaleźć jej dom! Jeśli wet powie mi, że istnieje jakiekolwiek podwyższone ryzyko - nie zrobię jej tej aborcji, a sunie chciałabym wysłać do Niemiec. W Polsce nic dobrego jej, ani jej dzieci nie czeka, nie wierzę w bajki. aisaK - ona ma rodzić pod koniec września/początek października. Jaka jest opcja przekazania jej fundacji? Quote
majqa Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Diuno, wierzę, że podejmiesz najwłaściwszę decyzję. Pamiętaj, że najsurowszy sędzia jest w Tobie samej. Z nim się licz przede wszystkim. Głowa do góry Dziewczyno! Jesteśmy tu po to by pomóc i suni i Tobie. Tak tak i Tobie, bo to Ty musisz się ze spokojnym sumieniem odnaleźć w tej niewątpliwie trudnej sytuacji. Cały czas podtrzymuję wolę pomocy w ogłaszaniu suni. Skorzystaj z oferty kontaktu telefonicznego z Aisą. To znacznie lepsze niż stukanie w klawiaturę. Być może rozwieją się Twoje watpliwości lub przeciwnie, po rozmowie zrezygnujesz z wysłania suni za granicę. Jedno jest pewne, nic nie zastąpi tej formy kontaktu. Quote
diuna_wro Posted September 11, 2008 Author Posted September 11, 2008 Przepraszam za tak długi post, ale chciałam się odnieść publicznie do tego, co piszecie tu, ale także na PW. Szanuję Was ogromnie i szanuję odmienność zdań, ale wyjście jest tylko jedno, zminimalizować ryzyko ewentualnego cierpienia - takie mam zdanie. Quote
majqa Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 diuna_wro napisał(a):Przepraszam za tak długi post (...) Nie przepraszaj. :shake: Miałaś pełne prawo przedstawić swoje stanowisko. Quote
diuna_wro Posted September 11, 2008 Author Posted September 11, 2008 Mamcia ma zapewniony u mnie min. 3 dniowy okres po zabiegu. Gwarantuję, już dogadałam to z moim domem. Pani ze spółdzielni do jutra da mi znać, uważam, że jej zdanie także się liczy, długo dziś rozmawiałyśmy... wydaje mi się, że się zgodzi. Quote
pixie Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 rozumiem ze tresc pierwszego postu ulega zmianie czyli zabieg dla Mamci...hmmm imie zostaje? i oferowana pomoc konkretnie szczenieca / nw moim przypadku to byla karma dla szczeniat / moze juz isc do innych potrzebujacych? aaa... doczytalam ze to jeszcze po konsultacji z wetem..przepraszam tyle sie tu dzialo czekam wiec na wiadomosc i karme trzymam na wszelki wypadek gdyby jednak okazala sie potrzebna Quote
diuna_wro Posted September 11, 2008 Author Posted September 11, 2008 Poczekam chwilę na odp ARKI, bo tylko ona zaproponowała zabieg w schronisku. Jak tylko dostane jakieś info, od razu skontaktuję się z wetem i zapytam o ryzyko. Jeśli coś będzie nie tak, fundacja jej nie zabierze - Mamcia zostanie tu i urodzi, pomoc będzie nadal potrzebna, choć obawiam się, że część osób może się wycofawać po zapoznaniu się z moją decyzją. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.