Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Idziemy z nią niedługo na szkolenie, potem może na obedience - zobaczymy co powiedzą po 1h zajęć indywidualnych, trza lepiej poznać jej psyche.

Pocieszna jest. Jak zobaczyła, że za "siad" dostała smakołyk to teraz jak jemy obiad siedzi jak posąg, nieruchomo, tylko pręży się, wybałusza oczy i lekko drży jakby chciała całą sobą powiedzieć: no siedzę przecież - dajcie coś!

  • Replies 501
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jak to mówią: nie chwal dnia przed zachodem słońca.

Otóż wracam dziś do domu, a cały dom w rozerwanej poduszce:cool1: Mam nadzieję, że to nie jest początek długtrwałego, uciążliwego procesu demolki, bo jeśli tak - TZ mnie zabije:mad:

Posted

Jeśli sytuacja się powtórzy - będę zmuszona załadować małą w klatkę. Z TZ dopiero się wprowadziliśmy - meble jeszcze pachną nowością.

Na razie próbujemy róznych metod: poranny spacer trwa dłużej i połaczylismy go ze szkoleniem i zabawą, włączony tv i pochowane poduszki. Ale jak się zabierze za meble - ma przechlapane:mad:

Posted

Nic nie zniszczyła:p, tylko sobie moje ubrania i buty zatargała do posłania, biedactwo stęsknione:evil_lol:

Byłam z Klarcią na zupełnie dla niej nowym terenie, nad rzeką. Widać nikt jej nie nauczył obcowania z wodą, bo była mocno zaskoczona. Nie pozwoliłam jej wchodzić, ale i tak jej się bardzo podobało. Na koniec się wypachniła padliną znalezioną w lesie i było kąpanko w wannie. Tego też chyba jej nikt nie uczył i po kąpanku musiałam sprzątać całą łazienkę, łącznie z myciem ścian... Będziemy nad tym pracować.

Posted

Klara była bita. Przez stróża kopana (to wiem na pewno) i uderzana przedmiotami bo boi się starszych mężczyzn z czymś w dłoni (np. mojego taty z butelką napoju).

Wydaje mi się też, że w swoim pierwszym domu bito ją gdy leżała na posłaniu. Gdy podchodzę do niej jak leży, żeby przytulić, pomiziać i robię jakiś gwałtowniejszy ruch ręką ona w przerażeniu kuli się, truchleje, chowa łeb i ma nerwowe tiki.

Mam nadzieję, że niedługo zapomni o tym, bo strasznie mi jej żal, gdy tak każdy gest napawa ją strachem...

Posted

NaamahsChild napisał(a):
Jakto? Co robi Klarcia?:>


Klarcia nieustannie zmusza Felka do zabawy, uwielbia go, łazi za nim krok w krok i Felek biedaczysko musiał sobie wykombinować skrytki, np. pod biurkiem, pod łóżkiem, czyli takie w które niskopodwoziowiec wlezie, a długonoga może tylko pycho wcisnąć.

Feluś bawi się chętnie, ale tylko przez chwilę na początku, potem jest już chyba zbyt obity, obgryziony, podeptany i podrapany by kontynuować. Klarcia ma taki nawyk trącania łapą, a że łapę ma długą i pazury grube to nawet ja mam siniaki od zabaw z nią:p a co dopiero mały Bławatek, który jest tak delikatny, że jak mu się patyczek, listek doczepi do futerka na spacerze to siada i dalej ani rusz (nie daj Boże przy doopce!), trzeba wyjąć - Felcia pocieszyć - no i wtedy dalej gracko tupta. (a rzep to histeria:placz:)

Posted

Kurcze, Felek coraz smutniejszy i nerwowy. Wczoraj schował się w szafie:roll: Jest zmęczony jej zaczepkami, obolały i zazdrosny, bo ona zabiera mu wszystkie zabawki, patyki na spacerze, przegania z każdego posłania i ładuje się wszędzie tam gdzie i on, siadając przy tym na niego bez skrupułów. Nie da się go pogłaskać bo ta się wciska na siłę między nas, a zawsze głaszczę "na dwie ręce". Mam nadzieję, że Klarcia w końcu przestanie go męczyć i się dogadają... Nie chcę ich na razie izolować, bo ani jednemu ani drugiemu nie będzie miło siedzieć pół dnia w zamkniętym pokoju.

Posted

Hm.. widzę, że Klarcia nabiera charakterku..
diuna - wydaje mi się, że młoda ma syndrom bliźniaczo wręcz podobny do tego, który miał Judasz (kociak na dt) po przygarnięciu - moje koty nie spały ze mną w łóżku, nabrały dystansu, odkąd się pojawił - przecudny, przekochany, delikatny i sprytny zarazem. Cały czas szukał mnie wzrokiem, ładował mi się na kolana, mrucząc i machając łapką domagał się pieszczot. Niby spał z innymi, zgodnie i w komplecie, ale za wszelką cenę dążył do tego, bym go dotykała - jakby chciał się upewnić, że nie zniknę, że już go nie zostawię i nie stracę dla niego serca.
Wczoraj Judasz pojechał do swojego nowego domku, już na stałe, mojej koleżanki z roku, której oboje rodziców jest weterynarzami- to był smutny moment, do ostatniej chwili zastanawiałam się, czy jednak go nie zatrzymać. W końcu opuścił mój dom. Tego samego wieczora, jak gdyby nie było epizodu z Judaszem, mrucząc z zadowolenia Ikar z Hekate władowali mi się na szyjkę i zasypiając z błogim wyrazem pysiów.
Nie pozostaje Ci nic innego jak czekać.. i mieć nadzieję, że powoli bo powoli, ale nauczą się siebie nawzajem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...