Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

W sprawie rozliczeń tego psa oraz w innych sprawach, o których powinnam wiedzieć - proszę o kontaktakt telefoniczny. Nie jestem w stanie i nie będę śledzić wątków na dogo.

  • Replies 213
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Fela napisał(a):
W sprawie rozliczeń tego psa oraz w innych sprawach, o których powinnam wiedzieć - proszę o kontaktakt telefoniczny. Nie jestem w stanie i nie będę śledzić wątków na dogo.


Dzwonilam do Ciebie przed operacja - poinformowalas mnie, ze sprawa rozliczenia w lecznicy i ustalen co do formy i terminow zajmiesz sie sama :-o
A sa jakies inne, poza operacja, rozliczenia, ktore Stowarzyszenie moze pokryc ? Piszesz, ze nie ma kasy..
Zadzwonie jutro do Ciebie potwierdzic czy pies opuszcza lecznice - pewnie zostanie podliczony calkowity rachunek - ale zapewne bedziesz o tym wiedziec lepiej ode mnie.
Nie wiem, jakie jeszcze sa sprawy, o ktorych "powinnas wiedziec" - jesli znajdzie sie wlasciciel i bedzie chcial pokryc koszty leczenia psa - bedziesz o tym poinformowana niezwlocznie. Plotki, domysly i gdybania zajmuja tylko czas i obciazaja rachunek telefoniczny, nie wnosza nic do sprawy.

Posted

Fela napisał(a):
Zanim zadzwonię do lecznicy w sprawie rachunku, muszę wiedzieć dokładnie, kiedy pies opuszcza szpital.


WYSLALAM SMSA do Feli - POTWIERDZAM JESZCZE TU NA WATKU.
DZIS ZABIERAMY PRZYPADKA Z LECZNICY.

Pojedzie do hoteliku, bo nie znalazla sie dla niego zadna inna opcja na teraz..
Bedziemy negocjowac jeszcze koszt jego utrzymania, bede wiedziec dzis.
Stawka wyjsciowa 30pln jest nie do zaakceptowania :( a musimy go miec blisko - czyli w okolicach Warszawy i pod dobra opieka - psiaka trzeba bedzie skontrolowac co najmniej pare razy - w tym RTG za miesiac.

Wlasciciel, o ile nim jest, dalej nie dzwoni.

Posted

maciaszek napisał(a):
Pewnie się boi, że go obciążycie kosztami operacji :mad:.


Jest to mozliwe - ale nawet o to nie zapytal na razie...:shake:

Jednak tak przywyklismy do medium, jakim jest internet - ze nie wiemy jak szukac ogloszen inaczej... ;(

Posted

Dzisiejsze foty... jak na moje oko pies jest w bardzo dobrej kondycji, ciagnie jak parowoz, co akurat nie jest dobre w przypadku Przypadku, tzn dobre o tyle ze widac ze go nie boli, ale strasznie pilnowac trzeba, jeszcze tylko dwa tygdnie trzeba wytrzymac i bedzie ok, najwazniejsze ze pies juz nie cierpi,
a teraz foty













Posted

Zrobilam wczoraj zdjecie ogloszenia wiszacego o tym psie w Schronisku, facet przywiozl je w sobote, wczesniej chodzil po wszystkich pawilonach i go szukal, byl raczej zdesperowany sadze ze naprawde nie ma swojego telefonu (jayo ma wszystkie ktore byly dopisane i jeden wdrukowany w ogloszenie) to na milion procent ten pies i jeszcze na koncu na czerwono dopiska NAGRODA, wiec moze niewlasciwe osoby odbieraly telefon
to dowod

Posted

ja nie rozumiem : rozwiesza ogłoszenia ,daje nagrodę i nie podaje nr telefonu?

Przeciez to własnie jest Przypadek!

Czy z tym facetem w ogole nie mozna się skontaktować???? Nie wiecie w jakiej okolicy mieszka? Moze poszukac, popytac sasiadów jego?

Posted

Kora napisał(a):
Telefon maja dziewczyny jeden jest pewnie do pracy:roll:, reszta do rodziny:angryy:. Trzeba czekac.


Dzwonil dzis wlasciciel. Rozmawial krotko - bo kupiona karta do automatu mu sie skonczyla... ja glupieje juz w oczekiwaniu na kolejny telefon..:angryy:

Nie zdazylismy sie umowic w zaden sposob, nie podal zadnego telefonu, na ktory moge oddzwonic - powiedzial tylko, ze porozwieszal wszedzie ogloszenia i ze go szuka. Ma ksiazeczke ze szczepieniami. Psa do niego ktos przywiozl 3 miesiace temu spod Minska Mazowieckiego. Powiedzialam mu o polamaniach i operacji, powiedzialam, w ktorej lecznicy. O kosztach nawet nie zdazylam - bo to nie bylo najwazniejsze.

Podpytalam, co on robil na dzialkach.. pies tam mieszkal przywiazywany na sznurku (to byla resztka tego czegos, co bylo przywiazane do "ciasniejszej" obrozy, bo jak czlowiek stwierdzil - z wiekszej sie uwalnial). Pan go dobrze karmil i zostawial na tych działkach.. Ponoc mial byc dobrze znany na stacji BP - bo "bawil sie z pracownikami". Co prawda pytalam na stacji czyj to pies - ale nikt go nie znal - moze obsluga byla inna niz zwykle.

No i nie wiem co mam z tym fantem zrobic. Bede ponownie dzwonic do rodziny tak czy inaczej.
Nie wspomne nawet o tym, ze nie wyobrazam sobie dla tego psa opieki i leczenia w tym stanie, jezeli ma wrocic na sznurek :oops:

Posted

Jayo... marne szanse ,że by ten człowiek zapłacił za jego leczenie...
echh... noi co dalej..napewno fajnie by było w takiej sytuacji znależć jakiś odpowiedzialny kochajacy dom.. bo szkoda psa... tylko co zrobic w takiej sytuacji, ja bym juz niechciała oddac tego psa ,żeby go znów uwiązali na sznurku na działce.. ,żeby im pies ogródkowego dobytku pilnował..
kiedys dzwonił do mni facet w sprawie adopcji wilczycy.., mówił ,że zdechła mu sunia.. ,która trzymał na posesji na łancuchu.. ( pustej posesji) i co trzy dni przyjeżdzał dawać jej jesć..i twierdził że bardzo był do niej przywiązany i ona miała tam bardzo dobrze..:angryy:

Posted

elainfo napisał(a):
Jayo... marne szanse ,że by ten człowiek zapłacił za jego leczenie...
echh... noi co dalej..napewno fajnie by było w takiej sytuacji znależć jakiś odpowiedzialny kochajacy dom.. bo szkoda psa... tylko co zrobic w takiej sytuacji, ja bym juz niechciała oddac tego psa ,żeby go znów uwiązali na sznurku na działce.. ,żeby im pies ogródkowego dobytku pilnował..
kiedys dzwonił do mni facet w sprawie adopcji wilczycy.., mówił ,że zdechła mu sunia.. ,która trzymał na posesji na łancuchu.. ( pustej posesji) i co trzy dni przyjeżdzał dawać jej jesć..i twierdził że bardzo był do niej przywiązany i ona miała tam bardzo dobrze..:angryy:


niestety, ten gosc brzmi podobnie, ale nie moge zabrac komus psa, bo mi sie nie podoba, ze trzyma go na sznurku... Jesli rzeczywiscie wlascicielowi na nim zalezy - to moze namowimy go na kojec, ale mam watpliwosci czy da sobie rade sam z opieka nad nim i leczeniem dalszym.
nic wiecej nie wymysle - dopoki nie porozmawiam z nim ponownie..
Qrna..:angryy:

Posted

jayo napisał(a):
dalej nic nie wiadomo...

cokolwiek bedzie sie dzialo dalej w kwestii powrotu do wlasciciela - nie sadze, zeby zaplacil za hotelik..


Poki co tez bym na to nieliczyła..
tez miałam taka sytuacje nawet 2 razy- jeden własciciel wkoncu zapłacił.. ale poczatkowo awanturował sie , był oburzony i stwierzdił że kota w takim wypadku zostawia na naszej głowie,, ale niczego sie nie nauczył,niezbezpieczył okna przed kolejnym upadkiem kota.. cały czas widze je rozwarte na maxa .. w centrum wawy..:angryy: a drugi -dostał psa spowrotem i obiecał ,że zapłaci - ale niezapłacił.. psa mu z lecznicy bezmyslnie wydali niepobierając opłaty- bo przeciez Fundacja ma nadmiar pieniedzy i ureguluje rachunek...:angryy:

Posted

jayo napisał(a):
Niezaleznie od jego dalszego losu, prosimy o dalsze wsparcie....

Kojec kosztuje nas krocie, i to nie koniec leczenia :placz:


Za 30 zł za dobę kojec? :crazyeye: Opss.... A on w tym stanie może być w kojcu?

Ten właściciel, co trzymał psa na sznurku, zadał sobie trud, by wywiesić ogłoszenia, że go szuka, w lecznicy na Gagarina. Ciekawostka.

Posted

Fela napisał(a):
Za 30 zł za dobę kojec? :crazyeye: Opss.... A on w tym stanie może być w kojcu?

Ten właściciel, co trzymał psa na sznurku, zadał sobie trud, by wywiesić ogłoszenia, że go szuka, w lecznicy na Gagarina. Ciekawostka.


Siedzi w klatce... w kojcu.. przez dwa tygodnie od operacji nie ma mozliwosci trzymac go inaczej ze wzgledu na ograniczony ruch :-(:-(

Moze mnie wyreczysz w probie skutecznego kontaktu z wlascicielem ?
Ogloszenie wywiesil tez w miejscu, gdzie pies zostal znaleziony - i z niego mialysmy numery telefonow - w tym jeden do restauracji pizzahut, gdzie nikt o niczym nie wie.. w jego miejscu pracy sa juz zirytowani moimi telefonami ...

Posted

Och, nie chcę Cię wyręczać (gdzież bym śmiała :oops:), tak tylko cichutko napisałam, że ogłoszenia w różnych miejscach wiszą, nawet tam, gdzie pies był leczony.
I tylko z ciekawości zapytam, dlaczego Przypadek nie trafił do Otrębusów? Byłoby sporo taniej, a opieka, jhak sama mówiłaś, bardzo dobra...

Posted

Fela napisał(a):
Och, nie chcę Cię wyręczać (gdzież bym śmiała :oops:), tak tylko cichutko napisałam, że ogłoszenia w różnych miejscach wiszą, nawet tam, gdzie pies był leczony.
I tylko z ciekawości zapytam, dlaczego Przypadek nie trafił do Otrębusów? Byłoby sporo taniej, a opieka, jhak sama mówiłaś, bardzo dobra...


A ja tylko mowie, ze wiem, ze wisza. Wlasciciel rowniez wymienil miejsca, gdzie je powiesil.. Na Ksiazeca nie dotarl, ale widac z tego, ze na Gagarina nawet nie kojarza psow, ktore przyjmuja do lecznicy :-o
Smialo mozesz mnie wyreczyc - bo masz dobre wyczucie do ludzi - moze Tobie uda sie wydobyc jakies precyzyjniejsze informacje, w jaki sposob mozna sie spotkac z wlascicielem.
W Otrebusach nie bylo miejsca - to pewnie tez wiesz, skoro wiesz, co mowilam do pani Grazyny o jej dobrej opiece:lol:, a pies nie powinien byl juz siedziec w lecznicy.. i tak przeciagnelismy o jedna dobe, zeby byc moze oddac go juz beposrednio w rece "wlasciciela".
Ile mialabym placic w Otrebusach, wiesz moze? Rozmowy o stawce nie rozpoczelam nawet, biorac pod uwage fakt braku miejsca.

Posted

Z tego co wiem, miałaś zadzownić do Otrębusów tego samego dnia wieczorem, Grażyna stanęła na głowie i znalazła miejsce dla Przypadka, ale Ty się więcej nie odezwałaś.
Ale nic to, pewnie pies w dobrym miejscu i nie zmarnuje się praca Janickiego.
Stowarzyszenie płaci w Otrębusach 20 zł za dobę.

Posted

Fela napisał(a):
Z tego co wiem, miałaś zadzownić do Otrębusów tego samego dnia wieczorem, Grażyna stanęła na głowie i znalazła miejsce dla Przypadka, ale Ty się więcej nie odezwałaś.
Ale nic to, pewnie pies w dobrym miejscu i nie zmarnuje się praca Janickiego.
Stowarzyszenie płaci w Otrębusach 20 zł za dobę.


Chyba masz dzis nastroj do sporow ;)

Szkoda, ze nie dala znac Tobie albo mnie - wtedy podejmowanie decyzji nawet z psem w samochodzie, kiedy bylismy w drodze do miejsca awaryjnie znalezionego, byloby jeszcze mozliwe.
Byloby u niej na pewno lepiej - a jeszcze jesli potraktowalaby mnie tak jak Stowarzyszenie, placililbysmy mniej..

Jestem pelna nadziei, ze nie zmarnuje sie praca Janickiego, takze dlatego, ze sam mial watpliwosci, czy scalenie kosci sie uda :(( bedziemy wiedziec za 3 tygodnie, za tydzien wyjmowanie szwow.
TRZYMAC KCIUKI :cool1:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...