Fela Posted September 6, 2008 Posted September 6, 2008 W sprawie rozliczeń tego psa oraz w innych sprawach, o których powinnam wiedzieć - proszę o kontaktakt telefoniczny. Nie jestem w stanie i nie będę śledzić wątków na dogo. Quote
jayo Posted September 6, 2008 Posted September 6, 2008 Fela napisał(a):W sprawie rozliczeń tego psa oraz w innych sprawach, o których powinnam wiedzieć - proszę o kontaktakt telefoniczny. Nie jestem w stanie i nie będę śledzić wątków na dogo. Dzwonilam do Ciebie przed operacja - poinformowalas mnie, ze sprawa rozliczenia w lecznicy i ustalen co do formy i terminow zajmiesz sie sama :-o A sa jakies inne, poza operacja, rozliczenia, ktore Stowarzyszenie moze pokryc ? Piszesz, ze nie ma kasy.. Zadzwonie jutro do Ciebie potwierdzic czy pies opuszcza lecznice - pewnie zostanie podliczony calkowity rachunek - ale zapewne bedziesz o tym wiedziec lepiej ode mnie. Nie wiem, jakie jeszcze sa sprawy, o ktorych "powinnas wiedziec" - jesli znajdzie sie wlasciciel i bedzie chcial pokryc koszty leczenia psa - bedziesz o tym poinformowana niezwlocznie. Plotki, domysly i gdybania zajmuja tylko czas i obciazaja rachunek telefoniczny, nie wnosza nic do sprawy. Quote
Fela Posted September 7, 2008 Posted September 7, 2008 Zanim zadzwonię do lecznicy w sprawie rachunku, muszę wiedzieć dokładnie, kiedy pies opuszcza szpital. Quote
jayo Posted September 7, 2008 Posted September 7, 2008 Fela napisał(a):Zanim zadzwonię do lecznicy w sprawie rachunku, muszę wiedzieć dokładnie, kiedy pies opuszcza szpital. WYSLALAM SMSA do Feli - POTWIERDZAM JESZCZE TU NA WATKU. DZIS ZABIERAMY PRZYPADKA Z LECZNICY. Pojedzie do hoteliku, bo nie znalazla sie dla niego zadna inna opcja na teraz.. Bedziemy negocjowac jeszcze koszt jego utrzymania, bede wiedziec dzis. Stawka wyjsciowa 30pln jest nie do zaakceptowania :( a musimy go miec blisko - czyli w okolicach Warszawy i pod dobra opieka - psiaka trzeba bedzie skontrolowac co najmniej pare razy - w tym RTG za miesiac. Wlasciciel, o ile nim jest, dalej nie dzwoni. Quote
maciaszek Posted September 7, 2008 Posted September 7, 2008 jayo napisał(a):Wlasciciel, o ile nim jest, dalej nie dzwoni.Pewnie się boi, że go obciążycie kosztami operacji :mad:. Quote
jayo Posted September 7, 2008 Posted September 7, 2008 maciaszek napisał(a):Pewnie się boi, że go obciążycie kosztami operacji :mad:. Jest to mozliwe - ale nawet o to nie zapytal na razie...:shake: Jednak tak przywyklismy do medium, jakim jest internet - ze nie wiemy jak szukac ogloszen inaczej... ;( Quote
gemsi Posted September 7, 2008 Posted September 7, 2008 Dzisiejsze foty... jak na moje oko pies jest w bardzo dobrej kondycji, ciagnie jak parowoz, co akurat nie jest dobre w przypadku Przypadku, tzn dobre o tyle ze widac ze go nie boli, ale strasznie pilnowac trzeba, jeszcze tylko dwa tygdnie trzeba wytrzymac i bedzie ok, najwazniejsze ze pies juz nie cierpi, a teraz foty Quote
Kora Posted September 8, 2008 Posted September 8, 2008 Zrobilam wczoraj zdjecie ogloszenia wiszacego o tym psie w Schronisku, facet przywiozl je w sobote, wczesniej chodzil po wszystkich pawilonach i go szukal, byl raczej zdesperowany sadze ze naprawde nie ma swojego telefonu (jayo ma wszystkie ktore byly dopisane i jeden wdrukowany w ogloszenie) to na milion procent ten pies i jeszcze na koncu na czerwono dopiska NAGRODA, wiec moze niewlasciwe osoby odbieraly telefon to dowod Quote
idusiek Posted September 8, 2008 Posted September 8, 2008 ja nie rozumiem : rozwiesza ogłoszenia ,daje nagrodę i nie podaje nr telefonu? Przeciez to własnie jest Przypadek! Czy z tym facetem w ogole nie mozna się skontaktować???? Nie wiecie w jakiej okolicy mieszka? Moze poszukac, popytac sasiadów jego? Quote
Kora Posted September 8, 2008 Posted September 8, 2008 Telefon maja dziewczyny jeden jest pewnie do pracy:roll:, reszta do rodziny:angryy:. Trzeba czekac. Quote
idusiek Posted September 8, 2008 Posted September 8, 2008 dobrze by było, zeby chociaż on odnalazł wlaściciela...:roll: Quote
jayo Posted September 8, 2008 Posted September 8, 2008 Kora napisał(a):Telefon maja dziewczyny jeden jest pewnie do pracy:roll:, reszta do rodziny:angryy:. Trzeba czekac. Dzwonil dzis wlasciciel. Rozmawial krotko - bo kupiona karta do automatu mu sie skonczyla... ja glupieje juz w oczekiwaniu na kolejny telefon..:angryy: Nie zdazylismy sie umowic w zaden sposob, nie podal zadnego telefonu, na ktory moge oddzwonic - powiedzial tylko, ze porozwieszal wszedzie ogloszenia i ze go szuka. Ma ksiazeczke ze szczepieniami. Psa do niego ktos przywiozl 3 miesiace temu spod Minska Mazowieckiego. Powiedzialam mu o polamaniach i operacji, powiedzialam, w ktorej lecznicy. O kosztach nawet nie zdazylam - bo to nie bylo najwazniejsze. Podpytalam, co on robil na dzialkach.. pies tam mieszkal przywiazywany na sznurku (to byla resztka tego czegos, co bylo przywiazane do "ciasniejszej" obrozy, bo jak czlowiek stwierdzil - z wiekszej sie uwalnial). Pan go dobrze karmil i zostawial na tych działkach.. Ponoc mial byc dobrze znany na stacji BP - bo "bawil sie z pracownikami". Co prawda pytalam na stacji czyj to pies - ale nikt go nie znal - moze obsluga byla inna niz zwykle. No i nie wiem co mam z tym fantem zrobic. Bede ponownie dzwonic do rodziny tak czy inaczej. Nie wspomne nawet o tym, ze nie wyobrazam sobie dla tego psa opieki i leczenia w tym stanie, jezeli ma wrocic na sznurek :oops: Quote
jayo Posted September 9, 2008 Posted September 9, 2008 telefon milczy.... a Przypadek potrzebuje czlowieka i niestety kasy .. Quote
elainfo Posted September 9, 2008 Posted September 9, 2008 Jayo... marne szanse ,że by ten człowiek zapłacił za jego leczenie... echh... noi co dalej..napewno fajnie by było w takiej sytuacji znależć jakiś odpowiedzialny kochajacy dom.. bo szkoda psa... tylko co zrobic w takiej sytuacji, ja bym juz niechciała oddac tego psa ,żeby go znów uwiązali na sznurku na działce.. ,żeby im pies ogródkowego dobytku pilnował.. kiedys dzwonił do mni facet w sprawie adopcji wilczycy.., mówił ,że zdechła mu sunia.. ,która trzymał na posesji na łancuchu.. ( pustej posesji) i co trzy dni przyjeżdzał dawać jej jesć..i twierdził że bardzo był do niej przywiązany i ona miała tam bardzo dobrze..:angryy: Quote
jayo Posted September 9, 2008 Posted September 9, 2008 elainfo napisał(a):Jayo... marne szanse ,że by ten człowiek zapłacił za jego leczenie... echh... noi co dalej..napewno fajnie by było w takiej sytuacji znależć jakiś odpowiedzialny kochajacy dom.. bo szkoda psa... tylko co zrobic w takiej sytuacji, ja bym juz niechciała oddac tego psa ,żeby go znów uwiązali na sznurku na działce.. ,żeby im pies ogródkowego dobytku pilnował.. kiedys dzwonił do mni facet w sprawie adopcji wilczycy.., mówił ,że zdechła mu sunia.. ,która trzymał na posesji na łancuchu.. ( pustej posesji) i co trzy dni przyjeżdzał dawać jej jesć..i twierdził że bardzo był do niej przywiązany i ona miała tam bardzo dobrze..:angryy: niestety, ten gosc brzmi podobnie, ale nie moge zabrac komus psa, bo mi sie nie podoba, ze trzyma go na sznurku... Jesli rzeczywiscie wlascicielowi na nim zalezy - to moze namowimy go na kojec, ale mam watpliwosci czy da sobie rade sam z opieka nad nim i leczeniem dalszym. nic wiecej nie wymysle - dopoki nie porozmawiam z nim ponownie.. Qrna..:angryy: Quote
scarlet Posted September 9, 2008 Posted September 9, 2008 na sznurku co on zgłupiał?? :angryy: ja nigdy nie oddałabym mu psa Quote
jayo Posted September 9, 2008 Posted September 9, 2008 dalej nic nie wiadomo... cokolwiek bedzie sie dzialo dalej w kwestii powrotu do wlasciciela - nie sadze, zeby zaplacil za hotelik.. Quote
elainfo Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 jayo napisał(a):dalej nic nie wiadomo... cokolwiek bedzie sie dzialo dalej w kwestii powrotu do wlasciciela - nie sadze, zeby zaplacil za hotelik.. Poki co tez bym na to nieliczyła.. tez miałam taka sytuacje nawet 2 razy- jeden własciciel wkoncu zapłacił.. ale poczatkowo awanturował sie , był oburzony i stwierzdił że kota w takim wypadku zostawia na naszej głowie,, ale niczego sie nie nauczył,niezbezpieczył okna przed kolejnym upadkiem kota.. cały czas widze je rozwarte na maxa .. w centrum wawy..:angryy: a drugi -dostał psa spowrotem i obiecał ,że zapłaci - ale niezapłacił.. psa mu z lecznicy bezmyslnie wydali niepobierając opłaty- bo przeciez Fundacja ma nadmiar pieniedzy i ureguluje rachunek...:angryy: Quote
jayo Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Niezaleznie od jego dalszego losu, prosimy o dalsze wsparcie.... Kojec kosztuje nas krocie, i to nie koniec leczenia :placz: Quote
Fela Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 jayo napisał(a):Niezaleznie od jego dalszego losu, prosimy o dalsze wsparcie.... Kojec kosztuje nas krocie, i to nie koniec leczenia :placz: Za 30 zł za dobę kojec? :crazyeye: Opss.... A on w tym stanie może być w kojcu? Ten właściciel, co trzymał psa na sznurku, zadał sobie trud, by wywiesić ogłoszenia, że go szuka, w lecznicy na Gagarina. Ciekawostka. Quote
jayo Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Fela napisał(a):Za 30 zł za dobę kojec? :crazyeye: Opss.... A on w tym stanie może być w kojcu? Ten właściciel, co trzymał psa na sznurku, zadał sobie trud, by wywiesić ogłoszenia, że go szuka, w lecznicy na Gagarina. Ciekawostka. Siedzi w klatce... w kojcu.. przez dwa tygodnie od operacji nie ma mozliwosci trzymac go inaczej ze wzgledu na ograniczony ruch :-(:-( Moze mnie wyreczysz w probie skutecznego kontaktu z wlascicielem ? Ogloszenie wywiesil tez w miejscu, gdzie pies zostal znaleziony - i z niego mialysmy numery telefonow - w tym jeden do restauracji pizzahut, gdzie nikt o niczym nie wie.. w jego miejscu pracy sa juz zirytowani moimi telefonami ... Quote
Fela Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Och, nie chcę Cię wyręczać (gdzież bym śmiała :oops:), tak tylko cichutko napisałam, że ogłoszenia w różnych miejscach wiszą, nawet tam, gdzie pies był leczony. I tylko z ciekawości zapytam, dlaczego Przypadek nie trafił do Otrębusów? Byłoby sporo taniej, a opieka, jhak sama mówiłaś, bardzo dobra... Quote
jayo Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Fela napisał(a):Och, nie chcę Cię wyręczać (gdzież bym śmiała :oops:), tak tylko cichutko napisałam, że ogłoszenia w różnych miejscach wiszą, nawet tam, gdzie pies był leczony. I tylko z ciekawości zapytam, dlaczego Przypadek nie trafił do Otrębusów? Byłoby sporo taniej, a opieka, jhak sama mówiłaś, bardzo dobra... A ja tylko mowie, ze wiem, ze wisza. Wlasciciel rowniez wymienil miejsca, gdzie je powiesil.. Na Ksiazeca nie dotarl, ale widac z tego, ze na Gagarina nawet nie kojarza psow, ktore przyjmuja do lecznicy :-o Smialo mozesz mnie wyreczyc - bo masz dobre wyczucie do ludzi - moze Tobie uda sie wydobyc jakies precyzyjniejsze informacje, w jaki sposob mozna sie spotkac z wlascicielem. W Otrebusach nie bylo miejsca - to pewnie tez wiesz, skoro wiesz, co mowilam do pani Grazyny o jej dobrej opiece:lol:, a pies nie powinien byl juz siedziec w lecznicy.. i tak przeciagnelismy o jedna dobe, zeby byc moze oddac go juz beposrednio w rece "wlasciciela". Ile mialabym placic w Otrebusach, wiesz moze? Rozmowy o stawce nie rozpoczelam nawet, biorac pod uwage fakt braku miejsca. Quote
Fela Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Z tego co wiem, miałaś zadzownić do Otrębusów tego samego dnia wieczorem, Grażyna stanęła na głowie i znalazła miejsce dla Przypadka, ale Ty się więcej nie odezwałaś. Ale nic to, pewnie pies w dobrym miejscu i nie zmarnuje się praca Janickiego. Stowarzyszenie płaci w Otrębusach 20 zł za dobę. Quote
jayo Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Fela napisał(a):Z tego co wiem, miałaś zadzownić do Otrębusów tego samego dnia wieczorem, Grażyna stanęła na głowie i znalazła miejsce dla Przypadka, ale Ty się więcej nie odezwałaś. Ale nic to, pewnie pies w dobrym miejscu i nie zmarnuje się praca Janickiego. Stowarzyszenie płaci w Otrębusach 20 zł za dobę. Chyba masz dzis nastroj do sporow ;) Szkoda, ze nie dala znac Tobie albo mnie - wtedy podejmowanie decyzji nawet z psem w samochodzie, kiedy bylismy w drodze do miejsca awaryjnie znalezionego, byloby jeszcze mozliwe. Byloby u niej na pewno lepiej - a jeszcze jesli potraktowalaby mnie tak jak Stowarzyszenie, placililbysmy mniej.. Jestem pelna nadziei, ze nie zmarnuje sie praca Janickiego, takze dlatego, ze sam mial watpliwosci, czy scalenie kosci sie uda :(( bedziemy wiedziec za 3 tygodnie, za tydzien wyjmowanie szwow. TRZYMAC KCIUKI :cool1: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.