Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Suka moich rodziców tak się kładła/siadała i nie chciała iść dalej. Nie ma zmiłuj, trzeba iść, lekkie szarpnięcie, zawołanie i zero zwracania uwagi. Też właśnie smakołykami próbowali ją oduczyć ciągnięcia.
Ciekawe co zrobiła, jakbyś ją przypięła na długą linkę, zignorowała jak się położy i szła sobie dalej ;) Bo z tego co rozumiem, jak jej nie dajesz smakołyka, stoisz przy niej cały czas?

Posted

Iss napisał(a):
najlepiej odsunąć i odwrócić uwagę np zapropnować zabawkę, gryzak, rzucić aport.


Taaa, czyli pies gryzie to dostaje zabawkę? Genialne :shake:

Jak Cię gryzie to huknij na niego NIE!!! Jak to nie pomoże to lekkiego klapsa, albo nawet też go ugryź? Lekko oczywiście :p

U mojego psa jak złapie tunel i żadne FE i NIE nie skutkują dostaje po łbie i tyle. Wtedy wygląda jakby się nagle ocknął, a że to rasa o wysokim progu bólu to nie robi to na nim dużego wrażenia i zaraz znowu się cieszy i zaczyna się bawić, z tym że już normalnie :eviltong:

Posted

bonusowa ogranicz może takie dobre rady, dziewczyna ma psa kilka dni, niech go pozna, niekoniecznie "dostawanie po łbie" będzie dobre w jego przypadku.

Taaa, czyli pies gryzie to dostaje zabawkę? Genialne :shake:

Tak, uczy się, że gryzie się zabawkę. Ja szczeniaki odczepiałam od nogi z "nie" i zaczynałam bawić się z nimi zabawką.

Posted

an1a napisał(a):
bonusowa ogranicz może takie dobre rady, dziewczyna ma psa kilka dni, niech go pozna, niekoniecznie "dostawanie po łbie" będzie dobre w jego przypadku.



Słuchaj. Ja poradziłam krzyknąć na psa i EWENTUALNIE dać klapa w pupkę. Potem napisałam, co ja w takich sytuacjach robię, ale PODKRESLIŁAM, że mój pies jest RASY O WYSOKIM PROGU BÓLU, WIĘC NA NIM TO WRAŻENIA NIE ROBI. Naucz się koleżanko czytać ze zrozumieniem.


an1a napisał(a):
Tak, uczy się, że gryzie się zabawkę. Ja szczeniaki odczepiałam od nogi z "nie" i zaczynałam bawić się z nimi zabawką.



A dla mnie to jest bez sensu. Ponieważ jest to związek przyczynowo skutkowy pies najprawdopodobniej odczyta to jako: gryzłem, niby powiedziała jakieś NIE ale zaraz bawi się ze mną, więc gryzienie się opłaca :roll:

Posted

Słuchaj. Ja poradziłam krzyknąć na psa i EWENTUALNIE dać klapa w pupkę. Potem napisałam, co ja w takich sytuacjach robię, ale PODKRESLIŁAM, że mój pies jest RASY O WYSOKIM PROGU BÓLU, WIĘC NA NIM TO WRAŻENIA NIE ROBI. Naucz się koleżanko czytać ze zrozumieniem.

Doczytaj co już odniosło skutek.
A dla mnie to jest bez sensu. Ponieważ jest to związek przyczynowo skutkowy pies najprawdopodobniej odczyta to jako: gryzłem, niby powiedziała jakieś NIE ale zaraz bawi się ze mną, więc gryzienie się opłaca :roll:

Skarcenie za niepożądane zachowanie, a nagrodzenie za gryzienie zabawki i wspólna zabawa z właścicielem jest chyba wyraźnym sygnałem, czego oczekujemy, a czego nie.

Posted

an1a napisał(a):
Właśnie zależy czego chcemy nauczyć/oduczyć psa. Tak samo jak polecenia siad uczymy "pozytywnie" nagradzając, a nie tłuczemy za to, że nie usiadł. Przy większych problemach można mieć kłopot z samym pozytywnym szkoleniem psa, który na takie metody jest skutecznie odporny.


To nie ta sama sytuacja.
Nauka siad jest nauką ROBIENIA, a nie NIE ROBIENIA.
Prosta sprawa, zrobił siad - dostał nagrodę - jasne i przejrzyste.
Nauką NIE ROBIENIA jest np. nie gryzienie, a więc jak nie gryzie przez tydzień, to powinien CIĄGLE ;) być nagradzany :eviltong: ...
Pies POWSTRZYMUJĄCY się od czegoś nagradzany nie jest bo nikt nie wie, że się powstrzymał ;)
Tak więc może zacząć się rozkładać/gryźć/itd aby wywołać nagrodę, gdy pójdzie na miejsce/przestanie gryźć/itd - z jego punktu widzenia to logiczne :evil_lol:

Jak MAŁE dziecko z uporem maniaka mimo nagan i odwracania uwagi wbija ci co chwilę palec w oko, to klap w dupsko niewątpliwe najczytelniej i najszybciej uświadomi mu nieopłacalność działania niż dawanie ciasteczka lub nowej zabawki byle tylko nie wsadzało Ci palca w oko.
Nie rozpatruj psa jak dziecko co już pisze bo z takim masz komunikację werbalną i możesz oczekiwać rozumowego posługiwania się takim samym aparatem pojeciowym jak Ty...
A psu nie możesz przemówić do poczucia obowiazku, zmarnowania widoków na swą przyszłość itd :evil_lol:

2) Prawda - niektóre psy w niektórych sytuacjach są całkowicie odporne na pozytywne szkolenie, bo np. kupa jest bardziej smakowita niż smaczek ;) i m.in. o tym mówiłem wcześniej o dobieraniu metody indywidualnie do psa... :cool3:

UPDATE:
"Skarcenie za niepożądane zachowanie, a nagrodzenie za gryzienie zabawki i wspólna zabawa z właścicielem jest chyba wyraźnym sygnałem, czego oczekujemy, a czego nie."

Nie koniecznie. Kwestia jak zinterpretuje to pies i czy nie dojdzie do wniosku, że jak pani się z nim akurat nie ma czasu bawić, i przegania, to waśnie pogryzienie i przestanie jest kluczem do zabawki i nagrody!

Mój jak się nim długo nie zajmujemy i żadne inne metody nie skutkuja, to idzie, otwiera sobie łazienkę (umie), zabiera papier toaletowy, przynosi na środek pokoju i ostentacyjnie zaczyna masakrować ...
Oczywiście DOSKONALE WIE (dlatego to robi), że jest to czynność naganna, ale też wie, że zwróci na siebie naszą uwagę ... :evil_lol:

UPDATE2

Znając komendę "zostaw" mój sznaucer ma gradację hierarchii wartości.
- kapeć odda za dobre słowo i pogłaskanie
- brudne skarpetki zamieni na chrupkę suchej karmy
- znalezionej kości nie odda za nic, możes mu przysmak do nosa wsadzić, a i tak nie odda kości. Jedyny ratunek na spacerze to trauma rozstaniowa. Ja trzymam mocno kość trzymaną przez psa, a jego Pani odchodzi w siną dal. Po 50 metrach psu puszczają nerwy, puszcza kość i leci za Panią :evil_lol:
Natomiast komendy typu wróć, zostań itd wykonuje karnie i bez sprzeciwu...
To generalnie karny i posłuszny pies, ale z małymi wyjątkami, które nie wynikaja z nieznajomości tematu, ale z wiekszej wartości nieposłuszeństwa nad nagrodą za posłuszeństwo :cool3:

To jak z przepisami ruchu drogowego - wszyscy wiedzą co wolno, a czego nie, ale się nie stosują :D

Posted

Berek napisał(a):
Ale Puli, to naprawdę jasne dla każdego kto szkoli...

Noooo, nie jestem pewna... Dla szkoleniowca jasne ale dla takiego ktosia ktory próbuje nauczyć czegoś własnego burka juz niekoniecznie.
Ja swoje pikusie szkoliłam sama i całkiem ładnie nam szło. Ludzie idacy do szkoły z rozbestwionymi rocznymi psami patrzyli zazdrośnie jak moje sześciomiesieczne psiutki grzecznie i szybko wykonywały zakres PT a ja byłam dumna jak paw.
Do czasu. :evil_lol: Po dwóch latach wyszły popełnione błędy wiec poprosiłam p.Mrzewińska o podpowiedź co schrzaniłam i w jaki sposób postepowac żeby to odpracowac
.Zabrałam na spotkanie jedna suke i p.Zofia udowodniła mi w 5 minut jakim jestem skonczonym matołem.
Dałam psu nagrode za wykonanie komendy równoczesnie chwaląc i pogłaskałam go ręką w której moment wczesniej trzymałam smaczka. W dodatku pogłaskałam go tam gdzie nie powinnam.
1 błąd: niewłaściwa kolejnośc nagradzania
2 błąd: nagrodziłam dotykiem psa za to że zeżarł ciacho (!)
3 błąd: wykonałam gest wyciszający zamiast pobudzic do dalszej pracy.

Rutyna mnie zgubiła i przestałam myslec co robie.
Za to pies myslał i zapamietywał....
W efekcie miałam pare skopanych komend i spacerowe tempo wykonania.
I zapamietałam raz na zawsze że praca z psem polega na kontrolowaniu siebie i wyzbycia sie głupich zachowań i nawyków a to jest najtrudniejsze. Cała reszta to pikuś.
My jednak - zauważ - zakładamy że rozmawiamy o etapie w ktorym dziecię pisać umie, ale postanawia nie odrabiać lekcyj. Bo nie! Co mi mamuniu zrobisz? :evil_lol:
I dlatego z psami jest łatwiej bo sa racjonalne i nie ma "nie bo nie".
Tu jest raczej sytuacja odrobie ale nie za darmo :evil_lol:
an1a napisał(a):
Widocznie musi mieć jakiś poważny powód :eviltong:


Mnie sie nasuwa taki że nauczyciel jest do bani ;)

M@d napisał(a):
Kwestia jak zinterpretuje to pies i czy nie dojdzie do wniosku, że jak pani się z nim akurat nie ma czasu bawić, i przegania, to waśnie pogryzienie i przestanie jest kluczem do zabawki i nagrody!

Jeżeli przekierowanie psiej aktywności na odpowiedni przedmiot ma byc nagrodą za gryzienie to nauczyciel musi być naprawde do niczego...

Posted

bonusowa napisał(a):
Taaa, czyli pies gryzie to dostaje zabawkę? Genialne :shake:

Jak Cię gryzie to huknij na niego NIE!!! Jak to nie pomoże to lekkiego klapsa, albo nawet też go ugryź? Lekko oczywiście :p

U mojego psa jak złapie tunel i żadne FE i NIE nie skutkują dostaje po łbie i tyle. Wtedy wygląda jakby się nagle ocknął, a że to rasa o wysokim progu bólu to nie robi to na nim dużego wrażenia i zaraz znowu się cieszy i zaczyna się bawić, z tym że już normalnie :eviltong:


taaa jasne mam krzyczeć po szczeniaku i dawać mu klapsy? po co? skoro są lepsze metody. Ja za każdym razem odwracałam uwagę małej, bądź kończyłam zabawę i poskutkowało , nie gryzie po rękach, nogach ani nic z tych rzeczy. Klapsom mówię stanowczo nie- przez pół roku ani razu nie uderzyłam mojej suńki.

Posted

Nie koniecznie. Kwestia jak zinterpretuje to pies i czy nie dojdzie do wniosku, że jak pani się z nim akurat nie ma czasu bawić, i przegania, to waśnie pogryzienie i przestanie jest kluczem do zabawki i nagrody!

Nic właśnie o przegonieniu nie mówiłam, nie mam na myśli przerwania zabawy i olania psa, tylko skierowania go na zabawkę. Przy szczeniaku trzeba zdawać sobie sprawę, że jak nie śpi, to się bawi. Szczeniakowi kształtuje się charakter, skąd wiadomo, że wyciągnięta ręka, klaps nie odbije się później?
Z moim psem bawiły się dzieci, a że nieumiejętnie - lał pod siebie na ich widok jak był mały.
Szczeniak odpowiednio zsocjalizowany wyłapie piśnięcie, czy ostrzejszy ton głosu.
Sama pracując z psem metodami dla niektórych krzywdzącymi, nigdy nie używałam ręki do wymierzania kary, bo pies baardzo łatwo zapamiętuje podniesioną rękę (dużo takich przypadków na dogo jest). Praca bliska - kolczatka, na odległość - łańcuch (a jak pies po nim radośnie do mnie przybiega ;))

Posted

mój bullterier cholernie mocno gryzł wszystkich swymi mleczakami. Oduczyliśmy go w taki właśnie sposób, że pokazywaliśmy mu, że gryzienie zabawek jest dużo fajniejsze niż rąk czy nóg i teraz jak on chce się ze mną bawić to leci do mnie z zabawka w pysku a nie pochodzi i gryzie!!!!!!!!!!!

Uważam, ze teorie dominacji są głupie tak samo głupie jest bicie psa i wynika to z braku kompetencji, cierpliwości, wiedzy i pomysłowości -tak najłatwiej, co nie???
Można psa pozytywnymi metodami uczyć czego mu nie wolno!
Mój jakoś wie!

To tak jak bicie dzieci, super extra polskie metody wychowawcze wynikające z małej wiedzy i małego rozumku....

Fakt, że nikt nigdy nie przekona mnie do bicia psa nie wynika z mych zainteresowań tylko z mej wiedzy którą zdobyłam dzięki mądrzejszym ludziom, umiejętności czytania oraz obserwacji i własnej inteligencji...

Szkoleniowiec, który nie potrafi w pozytywny sposób wyegzekwować swych poleceń od psa jest do dupy.

Posted

A ja mówię o sytuacji, gdy nagradzasz za nie gryzienie, a KIEDYŚ później nie masz dla psa czasu i pies wyczerpawszy inne sposoby zwrócenia na siebie uwagi zaczyna kombinować i przypomina sobie, że za zaprzestanie gryzienia jest zabawa i smaczki ... :eviltong:

Posted

paputek00 napisał(a):
W jakim sensie "nieobserwowanie psa"? Idziemy razem, w pewnym momencie pies staje, potem sie kładzie i czeka co zrobię. Nie jestem w stanie tego przewidziec. Wtedy własnie wyciagam coś dobrego a ona łaskawie ruszala się z miejsca. Pare krokow dalej - to samo. To miałam na myśli mowiąc, że to błędne koło. Jak jestem uparta i nic jej nie daję tylko czekam az sama wstanie .... mija 10-15 min :eviltong:

A w takim, że po pierwszym razie, jak pies wymusił na Tobie smaka poprzez stawanie, powinna być zmieniona taktyka. Nie zawsze ten pierwszy raz jest zauważony. Po drugie: nie wabi się psa smakami, bo potem są takie efekty :eviltong:

M@d napisał(a):
To nie ta sama sytuacja.
Nauka siad jest nauką ROBIENIA, a nie NIE ROBIENIA.
Prosta sprawa, zrobił siad - dostał nagrodę - jasne i przejrzyste.
Nauką NIE ROBIENIA jest np. nie gryzienie, a więc jak nie gryzie przez tydzień, to powinien CIĄGLE ;) być nagradzany :eviltong: ...

Źle do tego podchodzisz. Zamiast oduczać psa skakania przy witaniu, uczę psa na miejsce i siad - w zależności od miejsca psa w momencie otwarcia drzwi. Jedno wyklucza drugie.
Psu nie należy pokazywać tylko co jest złe, ale jak ma się zachowywać w danych sytuacjach (oczywiście naszym zdaniem, bo psa zdanie na ogół jest inne).

M@d napisał(a):
Znając komendę "zostaw" mój sznaucer ma gradację hierarchii wartości.
- kapeć odda za dobre słowo i pogłaskanie
- brudne skarpetki zamieni na chrupkę suchej karmy
- znalezionej kości nie odda za nic, możes mu przysmak do nosa wsadzić, a i tak nie odda kości. Jedyny ratunek na spacerze to trauma rozstaniowa. Ja trzymam mocno kość trzymaną przez psa, a jego Pani odchodzi w siną dal. Po 50 metrach psu puszczają nerwy, puszcza kość i leci za Panią :evil_lol:
Natomiast komendy typu wróć, zostań itd wykonuje karnie i bez sprzeciwu...

Wytłumacz mi skąd Twój pies wie co dostanie w nagrodę za oddanie kapci, a co za skarpetki??
I kość też oddaje - za najważniejszą nagrodę - Panią :]


M@d napisał(a):
To jak z przepisami ruchu drogowego - wszyscy wiedzą co wolno, a czego nie, ale się nie stosują :D

Dlatego, że kara spotyka nas tak rzadko ;) Im częściej uda nam się uniknąć mandaciku, tym częściej łamiemy przepisy. Odnosząc do psów - jeśli nie uda Ci się w porę skarcić psa za niepożądane zachowanie, to ono się wzmacnia. Z kolei nie nagradzając pożądanego, tracimy tylko okazję.

Posted

an1a napisał(a):
Ciekawe co zrobiła, jakbyś ją przypięła na długą linkę, zignorowała jak się położy i szła sobie dalej ;) Bo z tego co rozumiem, jak jej nie dajesz smakołyka, stoisz przy niej cały czas?


Kiedys juz w desperacji, pod blokiem, pusciłam smycz i poszłam w kierunku drzwi. Kiedy mała usłyszała brzęk kluczy od razu pojawiła sie u moich stóp. Ona jest bardzo grzeczna kiedy "lata" sama. Już puszczam ją po placyku koło bloku i reaguje na moje zawołania. Ani razu nie uciekła ani nie była uparta. Kiedy wołam "chodz" od razu leci w moją stornę. Ale szczerze mowiac podejrzewam, że robi to dlatego zeby sie pobawic i dla tego, że ma ochote pobiegac a nie dlatego, że ją wołam :eviltong:

Kochani, co do metod pozytywnych czy nie. Ja pierwszy raz dałam Tarze w pupę bo nie wiedziałam jak inaczej zareagować. Myślę, że to ją trochę otrzeźwiło i pokazało, że pańcia jest nie tylko od tego żeby po niej skakać. Ale to był pierwszy i ostatni raz!! Teraz nie podniosłabym już na niej ręki. Tylko piszczę i to pomaga :) Nie będe z tego wyciagac jakichs wiekszych wnioskow bo sie na tym nie znam. Po prostu okazalo sie co u mnie zadzialalo w praktyce :p

Posted

M@d napisał(a):
A ja mówię o sytuacji, gdy nagradzasz za nie gryzienie, a KIEDYŚ później nie masz dla psa czasu i pies wyczerpawszy inne sposoby zwrócenia na siebie uwagi zaczyna kombinować i przypomina sobie, że za zaprzestanie gryzienia jest zabawa i smaczki ... :eviltong:

Pies podobnie jak każde inne stworzenie (włącznie z człowiekiem) robi to co mu sie opłaci i czego został nauczony.
Jeżeli szczeniak zostanie nauczony że rękę lepiej lizać niż gryźć (wystarczy kilka razy podsunąć mu smakołyk wystający z zamknietej dłoni lub dłoń wysmarowana pasztetem),to bedzie lizał a nie gryzł.
Jeżeli pies nauczony komendy "na miejsce" czy "leż" próbuje zwrócic na siebie uwage gryzieniem, lizaniem itp wystarczy odesłać go na legowisko albo kazać mu połozyć sie przy nas.
Pies nie jest człowiekiem i nie powinien sobie sam wymyslac zajęcia (zresztą niektórzy ludzie tez nie powinni :evil_lol:).
Jest zaprogramowany genetycznie na wspołprace i zamiast wymyslac sposoby na obrzydzenie niepożądanych czynności wystarczy czytelna informacja co ma robić zamiast tego co nam sie nie podoba. Tylko do tego trzeba nauczyc psa choć kilku komend...

Posted

Puli, na ucho - dzieci nie odrabiaja lekcji bo - na przykład - komputer i siedzenie w Necie jest fajniejsze.

Niekoniecznie nauczyciel do bani. Po prostu inne rzeczy SĄ zabawniejsze od nauki.

Z psami ekhm bywa - podobnie...

A kiedy mamy do czynienia z zachowaniem ktore psa nagradza - to mamy zagwozdkę. Dlatego z luboscią czytam na Dogo teksty typu - "macham mu przed nosem kiełbaską a on i tak leci do innych psów".

Niestety na ogół maly element przymusu jest calkiem niezłym sposobem na przelamanie impasu.
Ludziom merda się kolejność zdarzeń.

1. Mowię psu co ma robić
2. Wymagam respektowania tego, co mówię
3. Nagradzam jeśli respektuje; wdrażam go też w system ktory pokazuje mu że w razie kiedy nie respektuje, spotyka go cosik nieprzyjemnego.

A nie - jedynie proponuję żeby wykonał bo przecież mam nagrodę... :evil_lol:
To prędzej czy później niestety okazuje się nieskuteczne.

Psy zawsze wybierają to, co im się bardziej opłaca. Czasem "brak nagordy" nie jest na tyle dla nich ważny, żeby odciągnął je od wykonywania jakiejś rajcującej czynności. Kumulacja się najlepiej sprawdza: zrobisz co ci mówię - będzie fajnie, nie zrobisz - będzie niefajnie.

Posted

Z drugiej strony Berku, moze byc przeciez tak, ze podbiegniecie do psa [odbiegniecie od wlasciciela] jest bezpieczniejsze. Nikt nie bedzie krzyczal, bil itd.
Kwestia tego jak wlasciciel sie zachowal. Bodziec musi byc dostosowany juz do psa! [ po co sobie pracy wiecej robic?]
Albo tez szybeczka naszego psa nie kreci - szukamy innych wzmocnien.
Czasami trzeba jednak psu delikatnie zwrocic uwage na PRZEWODNIKA, nie na zasadzie wrzeszczymy i guzik robimy, kurcze bo to sie z celem mija. Pokazujemy mu , zwrociwszy uwage :evil_lol::evil_lol: , ze jestesmy najfajniejsi pod sloncem.

Mozna zadzialac brutalnie i odstawic miske - zarelko dostaje za prace z nami - nie chcesz pracowac? Nie jesz.
Tylko nie mozna doprowadzic do sytuacji, ze zwierzak jest stale glodny [Rambok przyzwyczajony byl do ogromnych porcji jedzenia, a teraz dostaje tyle co kot naplakal , przyzwyczai sie, ale dostaje wiecej warzyw,zeby czul ze jest syty. ] , bo wtedy zamiast radosnego mamy psa zfrustrowanego, a nie oto chodzi.

Puli, kocham Cie czytac.

Posted


"moze byc przeciez tak, ze podbiegniecie do psa [odbiegniecie od wlasciciela] jest bezpieczniejsze. Nikt nie bedzie krzyczal, bil itd. "


Cóz, kręcimy się w zaklętym kręgu ... know how. :evil_lol:
Udowodnienie że się nie jest wielbładem jest raczej niemożliwe, podobnie jak wyjaśnienie iż nie zawsze awersja oznacza krzyczenie i bicie.

Ba, czasem nie do wytlumaczenia jest fakt iż psy - na przyklad - bardzo źle znoszą psychiczną przemoc ktorej wiele osób uważających się za dobre i ciepłe zdecydowanie nadużywa (ale za to "nie biję, nie krzyczę").

Caly problem w tym, że nikt nie rodzi się z umiejętnością szkolenia - i wybór metody (o ile coś takiego w ogóle istnieje :cool3: ) nie ma wiele do rzeczy. Know how, to nas może uratować, li i jedynie.

Posted

Berek THX!
Wyraziłaś w idealny sposób to, co ja w mniej doskonały i być może mniej zrozumiały chciałem powiedzieć...
Czyli, że :
1) bywa, że nieposłuszeństwo jest cenniejsze od spodziewanej nagrody
2) "awersyjna" metoda wcale nie musi oznaczać sprania psa (a np. jak w opisywanym przypadku - spryskanie wodą...)
3) nie każdy rodzi się "szkoleniowcem", ale każdy chciałby znaleźć sposób aby mieć psa, który go słucha...

Posted

Berek napisał(a):
Puli, na ucho - dzieci nie odrabiaja lekcji bo - na przykład - komputer i siedzenie w Necie jest fajniejsze.

Niekoniecznie nauczyciel do bani. Po prostu inne rzeczy SĄ zabawniejsze od nauki.

Z psami ekhm bywa - podobnie...

Dla mojego dziecka wszystko było atrakcyjniejsze od odrabiania lekcji. Nawet mycie garów :evil_lol:
Ale chociaż przez 10 lat podczas lekcji chodził po klasie, to jednak byli tacy nauczyciele którzy potrafili przykuc jego uwage na dłuższa chwile i czegoś go nauczyć ;). Teraz to sie nazywa ADHD ale wtedy nazywało sie to ze jest nieznośnym przeszkadzajem

A kiedy mamy do czynienia z zachowaniem ktore psa nagradza - to mamy zagwozdkę.
Coś o tym wiem. Ale tu była mowa o podgryzaniu przez szczeniora rąk czy nóg a to przeciez zaden problem.
Dlatego z luboscią czytam na Dogo teksty typu - "macham mu przed nosem kiełbaską a on i tak leci do innych psów".
...i jeszcze czasami: "przybiega, porywa kiełbaske i znowu leci...." :evil_lol:

Niestety na ogół maly element przymusu jest calkiem niezłym sposobem na przelamanie impasu.
Ludziom merda się kolejność zdarzeń.

1. Mowię psu co ma robić
2. Wymagam respektowania tego, co mówię
3. Nagradzam jeśli respektuje; wdrażam go też w system ktory pokazuje mu że w razie kiedy nie respektuje, spotyka go cosik nieprzyjemnego.
Najpierw ludzie muszą wiedzieć że
-pies nie rozumie znaczenia słów
-wiec zanim mu powiem co ma robic musze go najpierw nauczyć komend

Na razie czytamy teksty: "co mam robic bo on skacze na mnie a jak mówie przestań to nie słucha i dalej skacze..." :evil_lol:


A nie - jedynie proponuję żeby wykonał bo przecież mam nagrodę... :evil_lol:
To prędzej czy później niestety okazuje się nieskuteczne.
To co opisujesz to jest proponowanie łapówki a nie nagradzanie. :evil_lol:
Psy zawsze wybierają to, co im się bardziej opłaca. Czasem "brak nagordy" nie jest na tyle dla nich ważny, żeby odciągnął je od wykonywania jakiejś rajcującej czynności. Kumulacja się najlepiej sprawdza: zrobisz co ci mówię - będzie fajnie, nie zrobisz - będzie niefajnie.
Przecież nie bede czekać z klikerkiem na pieska pozerającego namietnie znalezioną kość z kurczaka :mad:

Caly problem w tym, że nikt nie rodzi się z umiejętnością szkolenia - i wybór metody (o ile coś takiego w ogóle istnieje :cool3: ) nie ma wiele do rzeczy. Know how, to nas może uratować, li i jedynie.
Z umiejętnościa szkolenia nie, ale mozna sie urodzić z niedoborami wyobraźni, z nadmiarem dobrego mniemania o swojej wiedzy kynologicznej i z odpornościa na wiedze :evil_lol:

Posted

Berek napisał(a):
Puli, na ucho - dzieci nie odrabiaja lekcji bo - na przykład - komputer i siedzenie w Necie jest fajniejsze.

Niekoniecznie nauczyciel do bani. Po prostu inne rzeczy SĄ zabawniejsze od nauki.

Z psami ekhm bywa - podobnie...

A kiedy mamy do czynienia z zachowaniem ktore psa nagradza - to mamy zagwozdkę. Dlatego z luboscią czytam na Dogo teksty typu - "macham mu przed nosem kiełbaską a on i tak leci do innych psów".

Niestety na ogół maly element przymusu jest calkiem niezłym sposobem na przelamanie impasu.
Ludziom merda się kolejność zdarzeń.

1. Mowię psu co ma robić
2. Wymagam respektowania tego, co mówię
3. Nagradzam jeśli respektuje; wdrażam go też w system ktory pokazuje mu że w razie kiedy nie respektuje, spotyka go cosik nieprzyjemnego.

A nie - jedynie proponuję żeby wykonał bo przecież mam nagrodę... :evil_lol:
To prędzej czy później niestety okazuje się nieskuteczne.

Psy zawsze wybierają to, co im się bardziej opłaca. Czasem "brak nagordy" nie jest na tyle dla nich ważny, żeby odciągnął je od wykonywania jakiejś rajcującej czynności. Kumulacja się najlepiej sprawdza: zrobisz co ci mówię - będzie fajnie, nie zrobisz - będzie niefajnie.



:thumbs:


Przeczytalam wypowiedzi włascicielki, ale reszte dosyc pobierznie.
Wróce do poczatku.
Z tego co pisze włascicielka, to nie jest tylko takie "badanie" zabkami swiata, zwykłe gryzienie nogawki, bo to szczenior.
W moim przypadku namietne gryzienie nogawki w ruchu zakonczyło się po kilkunastu zbaiegach typu- łapie nogawke- ona sie zatrzymuje i nie ma zabawy. Pochwała głosowa (moim najmilszym głosem) za spokojny chód kiedy nogawka zaraz znajduje sie w ruchu.
Ale
W tym przypadku, kiedys szczeniak atakuje nogawkę- atakuje podkreslam, ze złością, atakuje reke zabierajaca paruweczki na sznurku, atakuje noge, zorbiłabym prosta rzeczy. Pies jest w przypadku chodzenia lub zabawy na luźnej smyczy. Każdy agresywny przypadek ataku na nogę (nie zwykłe szczenięce podgryzania) korygowałabym szarpnieciem. Tyle. Pies gryzie ze złością- mówie "fe" jendoczesnie krótko, ale stanowczo szarpiac smycz. Przemyslałabym jeszcze smakołyk, kiedy przestaje.
Czasem psu trzeba pokazac jasno, klarownie co nam sie nie podoba, a nie ignorowac dalej idąc lub odwracajac uwagę kiełbsą/pluszakiem. Niektórzy sa starsznie fanatycznie zapatrzeni na jedna metodę. I czesto źle z niej korzystają, lub p porstu nie wszystko zadziała na danego psa, na dane zachowania, ktore czesto jest bardzo mocno samonagradzalne.
Jezeli moj pies do mnie nie przychodzi, bo nade wszystko ceni sobie zabawe z innymi psami i zadna kiełbasa nie działa to a) zastanawiam sie jaki tak na prawde jest nasz kontakt, czy w okresie szczenicta jak i potem pokazałam mu, ze zabawa ze mną jest najfajniejsza, o wiele fajniejsza niz z psami b) czy to co ja oferuje psu nie jest przypadkiem "mniejszym popędem' w danym momencie niz zabawa z innym psem. Przy czym pracuje intensywnie nad kontaktem, kupuje długa linkę i działam.
Tyle ode mnie.

pozdrawiam:)

Posted

M@d napisał(a):
Pozytywne metody świetnie działają przy nauce "robienia", ale mam spore wątpliwości czy są optymalne przy nauce "nie robienia", bo zakładają to czego z drugiej strony się psom odmawia, czyli ogromną dozę "inteligencji" i "abstrakcyjnego myślenia" ;)

Z tym muszę się zgodzić... wg. mnie najlepszy jest szkolenie mieszane - jak się uczy pozytywne, a jak się oducza to... to już zależy od psa.. u mojej suki jak coś przeskrobie wystarczy że powiem do niej oburzonym tonem "Birma, jak mogłaś!" albo "Fe!" :cool3:... w ten sposób oduczyłam Birmę np. gryźć smycz mimo, że NIE biłam jej ani NIE nagradzałam smakami... po prostu nagrodą było nieczepianie się oburzonej pańci :evil_lol:

zerduszko napisał(a):
Baardzo :lol: Jeśli byłoby to takie jednoznaczne, to nie widywałabym tylu psów z problemem agresji smyczowej. Jak ja patrzę na ludzi, którzy uganiają sie za psem pół godziny, po czym karzą go za przyjście, to też w to nie wierzę.

Bo pies wtedy rozumuje w ten sposób - przyszedłem i oberwało mi się? To lepiej nie przychodzić... on po prostu nie kojarzy tego z tym, ze nie przychodził przez ostatnie pół godziny ;)

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Z tym muszę się zgodzić... wg. mnie najlepszy jest szkolenie mieszane - jak się uczy pozytywne, a jak się oducza to... to już zależy od psa.. u mojej suki jak coś przeskrobie wystarczy że powiem do niej oburzonym tonem "Birma, jak mogłaś!" albo "Fe!" :cool3:... w ten sposób oduczyłam Birmę np. gryźć smycz mimo, że NIE biłam jej ani NIE nagradzałam smakami... po prostu nagrodą było nieczepianie się oburzonej pańci :evil_lol:


Bo pies wtedy rozumuje w ten sposób - przyszedłem i oberwało mi się? To lepiej nie przychodzić... on po prostu nie kojarzy tego z tym, ze nie przychodził przez ostatnie pół godziny ;)




Ale krzyczenie na psa tez jest karą. Dla niektórych gorszą niż np klaps. Moja koleżanka nakrzyczala/nawrzeszczala na swoją 6cio misięczną ONkę jak wróciła do domu i zastała zniszczenia i ta w trakcie tego krzyku zlała się pod siebie... Nie komentuje tego, ale... na niektóre psy krzyk działa bardzo źle, gorzej niz klaps (a raczej szarpniecie).

Ja osobiście zamist wrzeszczec wolałabym wykonac jasna, krotka korektę. Ale tez zalezy od przypadku.

Posted

Berek napisał(a):
Cóz, kręcimy się w zaklętym kręgu ... know how. :evil_lol:
Udowodnienie że się nie jest wielbładem jest raczej niemożliwe, podobnie jak wyjaśnienie iż nie zawsze awersja oznacza krzyczenie i bicie.


Wiem, wiem. Taki skrot myslowy :oops: .

Posted

prittstick08 napisał(a):
Ale krzyczenie na psa tez jest karą. Dla niektórych gorszą niż np klaps. Moja koleżanka nakrzyczala/nawrzeszczala na swoją 6cio misięczną ONkę jak wróciła do domu i zastała zniszczenia i ta w trakcie tego krzyku zlała się pod siebie... Nie komentuje tego, ale... na niektóre psy krzyk działa bardzo źle, gorzej niz klaps (a raczej szarpniecie).

Ja osobiście zamist wrzeszczec wolałabym wykonac jasna, krotka korektę. Ale tez zalezy od przypadku.


A gdzie ja napisałam, że wrzeszczę na psa? Chyba słowa "powiem oburzonym tonem" nie oznaczą od razu darcia się po psie... no i ja już pisałam - coś takiego trzeba dobrać do konkretnego psa... np. dla mojego poprzedniego psa nie były to żadne krzyki czy klapsy tylko lekki pstryczek w ucho :lol:. Nie bolało go to, ale tego nie lubił :razz:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...