Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Bela ja też wariuję koncertowo, a do tego jeszcze mój TZ mnie nakręca i mama, bo dzwonią do mnie na zmianę :angryy:
Dzięki Kosu za słowa otuchy. Niema to jak przyjaciele z Dogo :razz:
Wiesz Bonsai ja się uspokoję jak Szansa będzie już w domu. Ty nie przeżywałaś sterylki Birmy? Aaa...racja. Skoro umiesz robić sekcję, to pewnie i ze sterylizacją nie masz problemu :evil_lol:

Ostatnio jak rozmawiałam z wetem (5 minut temu) to po słowach "czy pani myśli że to trwa pół godziny?:angryy:" dowiedziałam się że Szansa miała cystę na prawym jajniku co w przyszłości skończyłoby się pewnie ropomaciczem, poza tym jeden z kaszaków (a było ich 5) nie został wycięty bo krwawił (czy coś takiego) i wet zostanie z nią do 15. Potem przychodzi druga zmiana.
Obiecałam sobie już do niego nie dzwonić, a teraz mam już telefon w ręku. Może chociaż zapytam go która godzina?! :roll: :oops:

Posted

bela51 napisał(a):
Ale rozumiem,że juz jest po operacji???????? Teraz tylko czekacie az się wybudzi i dojdzie do siebie , tak?



No z tego co zrozumiałam to już kończył jak dzwoniłam :roll:

Posted

NIE MARTW SIĘ BĘDZIE DOBRZE! :) Zajmij się czymś bo zwariujesz!
Chociaż doskonale Cię rozumiem, ja Bza na operację oddawałam 3 razy, z czego za 3 razem (kastracja) poryczałam się jak dziecko wychodząc z lecznicy z samą smyczą... Ale to nic takiego!!! Trzymamy kciuki dalej!!!

Posted

Czekaj, czekaj... niech no ja sobie przypomnę sterylkę młodej... najpierw pod wpływem ogłupiaczy stała się bardzo nerwowa, więc zamiast się troszczyć czy wszystko w porządku to starałam się ją odciągać od wszystkich ludzi, psów, kotów, chomików muszek itp :evil_lol:... później schowała się pod krzesłami i w końcu padła. Niestety mimo wszystko szczerzyła zęby jak dotykał ją ktoś inny [bo jeszcze nie padła do końca] więc musiałam sama ja wyłuskać :mad:. Później, jak już oddałam młodą to kumpela przegoniła mnie po sklepach, co bym nie miała czasu się martwić. Na koniec jak przyszłam po Birmę to najpierw zaczeła skakać mi do twarzy [w sensie buziaczki dawać :loveu:], a później najspokojniej w świecie postanowiła powyciągać szwy :mad:. Kołnierz dostała jeszcze w gabinecie... powrót do domu też był ciekawy - ze wzgledu na bardzo dużą ranę [bo przy okazji usuwaliśmy przepuklinę] nie chciałam ubierać młodej pasów, więc całą drogę skakała mi nad siedzieniami [przypominam, że miałą kołnierz na łbie :diabloti:]. Przez dwa nastepne dni starałam sie upilnować Birmę, żeby chodziłą na smyczy [o szwy się bałam]. Trzeciego dnia zrezygnowałam, ponieważ Birma postawiła mi ultimatum - albo jej szwy albo moja ręka [caly czas próbowała mi ja wyrwać ze stawu :placz:]....

Tak więc jak widać na martwienie się o młodą nie miałam czasu :diabloti:...

Tylko ciiii, że pierwszą noc spałam z Birmą w kojcu na wszelki wypadek :evil_lol:

Posted

Wiem tyle że kiedy dzwoniłam koło 15 moja "kruszynka" właśnie się budziła. Mam po nią jechać koło 19, więc już niedługo. I nie martwić się gdyby zwymiotowała (raz!) i dostała drgawek. Jesssuuuu...dalej już nie słuchałam :shake:

Bzikowa ja tak się poryczałam jak sterylizowałam Corsika i dzisiaj też już niewiele mi brakowało, chociaż przeżyłam 3 kastracje i 3 sterylki (kocie).

Wiesz Bonsai? Nie chciałabym Twojej Birmy żeby mi nawet dopłacali :evil_lol: ale Wy dwie pasujecie do siebie. Zwariowane wariatki, bo jak to mówią - jaki pan taki pies.
Ja jak nie będę dzisiaj spała z Szansą, to zabiorę ją na górę do sypialni, bo przecież nie zostawię jej samej w garażu :roll:

Posted

Agmarek napisał(a):

Wiesz Bonsai? Nie chciałabym Twojej Birmy żeby mi nawet dopłacali :evil_lol: ale Wy dwie pasujecie do siebie. Zwariowane wariatki, bo jak to mówią - jaki pan taki pies.
Ja jak nie będę dzisiaj spała z Szansą, to zabiorę ją na górę do sypialni, bo przecież nie zostawię jej samej w garażu :roll:


Mówisz pasujemy do siebie :hmmmm:... a swoją drogą wiesz co ona mi zrobiła? Przez tą cholerę ja już nie umiem pracować z normalnymi psami :placz:. Dlatego moim kolejnym psiakiem będzie aussie :cooldevi:.

Ja tam spałam z każdym moim zwierzakiem po kastracji/sterylizacji... koty zabierałam do łóżka, ale Birma już się nie mieściła :evil_lol:

Posted

Czy ktos z Was słyszał o możliwych drgawkach, o których mówił wet Agmarek????????:crazyeye:
Ja gnałabym na złamanie karku do najblizszego lekarza, nawet ludzkiego, gdyby mój pies dostał drgawek. Może Agnieszka się przesłyszała?:crazyeye:

Posted

Bela jestem pewna, że Agmarek o wszystko dokładnie wypyta jak będzie u weta ;).. chociaż jakby młoda dostała drgawek to pewnie byłabym w stanie wyciągnąć mojego weta nawet z łóżka :diabloti:

Posted

Rozmawiałam właśnie krótko z Agmarkiem. Obie LALUNIE są w drodze do domu. Szansa wali totalnego FOCHA ale spokojnie siedzi jak to mawiam z "żyrandolem" na łepetynie.

P.S. O tych drgawkach to prawda ...

Posted

Ja też się cieszę, że NA RAZIE nie zwiariowała. Ale wiem po sobie ,trzy pierwsze doby były najgorsze. Oby u Agmarek i Szansy było lepiej niz u mnie.:thumbs:

Posted

Hmmm...Zacznę od tego o czym wspomniała już Kosu. Jak weszłam do weta i Szansa usłyszała mój głos podniosła się i zapiszczała. Wetka powiedziała że grzeczna jest i cały czas leży, no to ja do niej na pieszczoty, a lalunia głowę w drugą stronę i ani na mnie spojrzy :placz: Łzy mi się do oczu cisnęły, ale zniosłam jej focha bardzo dzielnie. Zapakowałam do samochodu przy pomocy wetki, pod domem otwieram drzwi, a laleczka ani drgnie :shake: Nasza walka trwała jakiś czas. Próbowałam wołać, wziąść na ręce, prosiłam i prawie że błagałam, aż w końcu podłożyłam jej materac z huśtawki i przy pomocy syna wyciągnęliśmy ją z samochodu. W tym czasie Corsik ugryzł moją Teściową w nogę, bo nie chciała go wypuścić z domu do pomocy :diabloti: Szansunia jak błyskawica śmignęła do garażu i obijając się o wszystko co możliwe (i nie możliwe) zaległa w swoim łożu. Na każde moje pochylenie, głask, czy słowo odwracała głowę.
Teraz wróciłyśmy z krótkiego spaceru. Jak tylko otworzyłam furtkę Szansa poleciała pod najbliższe drzewo na dłuuugie siusiu, potem korzystając z tego że odwróciłam się zawołać Corsika opiła się wody z kałuży (a miała wypić tylko łyżeczkę czystej wody). Nie mogłam jej odciągnąć i ze złości na siebie ździeliłam Corsika smyczą w tyłek, bo to w sumie on mnie tak rozproszył że spuściłam Szansę z oka :mad:
Potem było jeszcze z pięć razy siu i qupka, a po załatwieniu wszystkich swoich potrzeb panna położyła się na środku drogi i ani myślała iść dalej. Już miałam lecieć po TZ-a aż w końcu dała się uprosić i wstała.
Jak się czuje? Niewiem. Wydaje mi się że słaba jest, bo zarzuca ją jak chodzi, poza tym ten klosz jej przeszkadza niemiłosiernie. Ciekawe czy jutro go sobie nie zdejmie :razz: Tak czy siak nie jest z nią chyba tak źle skoro takie fochy wali.
O te drgawki drugi raz nie pytałam, ale jestem prawie na 100% pewna że wet o nich mówił. Jak przyjdzie w piątek dać jej antybiotyk to zapytam o co chodziło. Narazie to ja chyba pójdę spać, bo jestem emocjonalnie wykończona.
Niema mowy żebym spała z Szansą, bo ona (na fochu) nie chce wejść do domu, na górę nie może iść po schodach, poza tym ja nie zmieszczę się w jej łóżku, a w garażu spać nie będę. I to by było na tyle.

Posted

Myślę, że nie jest tak źle :lol:. Janka nic nie chciała pić. Nawet nie spojrzała na wodę . No i wymiotowała. Kup jej fartuszek. Ja z tym kloszem tez tylko 1 dzięń wytrzymałam. Bedzie dobrze. Trzymajcie się !

Posted

Agmarku

Tak czy siak - dzielna z Ciebie kobita. Jutro od rana masz zadanie bojowe - poszukiwanie aparatu. Wszyscy niecierpliwie czekamy na fotki Szansy z "żyrandolem" na Jej pięknej łepetynce

Posted

Ja od początku chciałam fartuszek, ale wetka przekonywała mnie że to będzie zły pomysł, bo może sobie lizać te rany po kaszakach. Tej na karku nie ruszy, ale na zadzie i łopatce jeszcze ma. Nie chciałabym żeby sobie to wylizywała, więc już nie dyskutowałam z wetką, tylko wzięłam to co dawała.
Chciałam jej zrobić zdjęcie, ale mój mały syn gdzieś posiał mój cudowny (:mad:) aparat.

Bela myślę że jakbym jej teraz michę pełną żarcia postawiła pod nosem to też by spałaszowała. Ona nigdy nie odmawia.

Posted

Kosu ja widziałam że Ty masz super aparacik, poza tym z tego co zauważyłam jesteś świetnym fotografem. Zapraszam więc do siebie na sesję, bo aparatu jak nie było tak niema :angryy:
Chyba będę musiała wyciągnąć odpowiednie konsekwencje :mad:
Noc minęła nam spokojnie. Poszłam spać już po północy, bo zaglądałam do naszej pannicy. Dzisiaj rano natomiast Szansa odmówiła wyjścia na dwór z moim mężem, a potem zsikała się na środku garażu. Mam teraz dylemat gdzie ja mam z nią wyjść, bo na podwórku nie chce się wysikać, a za bramą teraz dla odmiany kopią mi kanalizację (woda już jest). W związku z tym jeżdżą koparki, busy i kręcą się ludzie. Nie chciałabym żeby się położyła na środku drogi tak jak wczoraj :roll:
Wypiła miskę wody i pewnie by coś zjadła, ale powstrzymam się bo muszę wyjść do pracy i wrócę po południu. Wtedy cosik jej dam.
Generalnie chyba czuje się lepiej, bo już wyciągnęła moje łachy ze swojego łoża :evil_lol:
Na podłodze tu gdzie się zsiakała zauważyłam kilka kropli krwi, ale wet mówił że może się sączyć z tej rany, więc to chyba nic groźnego.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...