Agmarek Posted February 2, 2009 Posted February 2, 2009 Bela51 zdaje mi się że bym musiała się tam zalogować żeby cosik napisać, ale po tym co przeczytałam, a było tego niewiele to możemy sobie podać ręce. Widocznie Onki mają już z natury takiego stracha w d...:diabloti: [quote name='orpha']buaaahahah bylo piwiedziec ze bedziesz stala klientka :evil_lol: Orpha do kogo ta mowa??! Do mnie?! :mad: Quote
bela51 Posted February 2, 2009 Posted February 2, 2009 Myślę,że tylko ONki po przejściach. Moja poprzednia ONka Lora naprawdę nie bała się nikogo i niczego. Chyba nigdy nie przestanę jej opłakiwac.:-( Quote
Agmarek Posted February 2, 2009 Posted February 2, 2009 [quote name='bela51']Myślę,że tylko ONki po przejściach. Moja poprzednia ONka Lora naprawdę nie bała się nikogo i niczego. Chyba nigdy nie przestanę jej opłakiwac.:-([/quote] Nie chcę Cię martwić, ale mój poprzedni piecho nie żyje już 5 lat, a ja wciąż kiedy o nim myślę mam łzy w oczach :-( Tyle mieliśmy jeszcze razem zrobić...tyle spacerów...i wszystko posypało się w ciągu trzech dni. Długo Lara nie żyje? Mój Corsik to zwierz agresor. Jakby mógł to by szczekał i pogryzł chyba samego siebie głupol, a Szansa to dla mnie dziwny pies. Kochany-nie powiem-ale czasem jakoś tak dziwnie okazuje swoją miłość. Jeszcze nie widziałam tak uległego psa. Zaszczekała przez te 2 m-ce może ze trzy razy, ale mnie to nie przeszkadza. Mogłaby być tylko trochę mniej stachliwa i bardziej ufna wobec nas. Myślisz że to się zmieni? Bo ja zaczynam w to wątpić... Quote
bela51 Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Lorę zabiło ropomacicze zamknięte. Może dlatego jestem taka panikara? Wiesz Agmarek, Lora była niemal kopią Twojej Szansy.Równie piękna, długowłosa ONka.Wzięłam ją ze schroniska gdy miała ok. pól roku. Była młodziutka, dośc szybko zapomniała o stresach schroniskowych i była naprawdę odważnym psem. Może czasami nawet zbyt agresywnym. Ale kochałam ją nad życie. I oczywiści wlazła mi na głowe, jak wszystkie moje psy. Na starośc miała kłopoty z wątrobą i powtarzające się stany zapalne zwiodły czujnośc mojego weta.Przez kilka dni podawał jej antybiotyk. Dopiero gdy stan psa zaczął sie pogarszać zawiozłam ją do innej kliniki, gdzie błyskawicznie zrobiono jej wszystkie badania i przeprowadzono operację. Niby wszystko poszło dobrze, ale dobę po operacji - umarła.:-( Quote
bela51 Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Jeszcze trochę rozważan o strachliwości. Myślę, że Twoja Szansa przezyła znacznie wiekszą traumę w Krężlu niż Janka w ciągu swego 5-;etniego życia. Chociaz o jej pierwszym włascicielu niewiele wiadomo, mógł ja lać i straszyć, zeby wzbudzić w niej agresję.Osiągnął efekt wręcz odwrotny. Od 3 lat, bo tyle trwa opisany wątek Dajany, wszyscy podkreślaja jej strachliwość. Nie wiem, czy doczytałaś się jaki horror przeżywałam w sylwestra.Myśle. że u Janki, to proces nieodwracalny, chyba zawsze zostanie psem strachliwym. Jesli chodzi o Szansę, to mialabym nadzieję. Nie boi się petard, burzy, to już coś. Nie ufa ludziom bo ja skrzywdzili. Ale jest u Ciebie niedługo, to wszystko może się zmienic, oczywiście na korzyść.Daj jej czas.;) Quote
Agmarek Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Bela51 Lora nie była sterylizowana? No widzisz. Rutyna wetów czasem zabija. Przykre to,ale prawdziwe. To samo niestety dotyczy lekarzy. Cosik o tym wiem, bo sama mało nie straciłam życia przez ich rutynę. Mój wet i zarazem sąsiad wie że jakby któremukolwiek z moich zwierzaków coś się stało z jego winy, to...:mad: Moja koteczka zakuła się czymś w tyłek, wylazła jej tam sierśc i zrobiła się dziura z ropną wydzieliną na środku. Kazał smarować przez 10 dni, a wczoraj dzwonił czy wszystko jest ok. Czasami chodzi na spacer koło mojego domu żeby zobaczyć czy z moim zwierzyńcem wszysko w porządku (sama go na tym przyłapałam), więc nie mam narazie powodów żeby mu nie ufać. Kiedy Szansa do nas trafiła stwierdził parę złamań które nieprawidłowo się zrosły, ale mówił żeby tego nie ruszać, bo i po co. Łamać, składać...a jej to widocznie nie przeszkadza i nie sprawia jakichkolwiek kłopotów. Namawiał mnie tylko na tą sterylkę bardzo usilnie, bo to suka w sile wieku i może dojść do ropomacicza. Jak zadzwoniłam i powiedziałam że krew jej leci, to przyleciał jeszcze tego samego dnia żeby stwierdzić że to cieczka. To chyba dobry wet. Mnie się nie wydaje że Szansa była bita. Ona była lana i to chyba za najmniejsze nawet przewinienia, bo jej strach jest ogromnie wielki. Teraz jest już napewno spokojniejsza niż na początku, ale jeśli czytałaś całą historię od początku, to napewno wiesz że bała się jak dzieci krzyczały, mały churgotał samochodzikiem, ja brałam do ręki łyżkę do butów czy gazetę. Nie ulega wątpliwości że to bardzo mądra suka i posłuszna. Na początku puściła się za jednym z moich kotów, ale szybciutko ją poskromiłam, bo wiedziałam jak. Kopanie dołów ustało (narazie) i zjadanie odchodów również. Jestem wdzięczna dziewczynom za pomoc, a szczególnie jednej takiej co ma twardą rękę i przełożyła mi wszystko z psiego na nasze. Tylko te klapki mnie nurtują i nie mogę sobie z nimi dać rady. Myślę że reszta jest do opracowania. Czytałam że Janka boi się petard i współczuję Ci. Ona pod tym względem chyba bardziej wystrachana jak moja Szansa. Bardzo mądrą radę jaką otrzymałam w tym temacie było umówienie się z kimś kto ma "dominującą" sukę na spacer. Niestety na tym zadupiu gdzie mieszkam niema takiej możliwości. Tutaj psy są albo na łańcuchu, albo biegają luzem po podwórku. Jak nie dają mleka i nie znoszą jajek, to są bezurzyteczne. Tak więc jestem tu ufoludkiem, ale mam to gdzieś. Ja z tej rady nie skorzystam, chyba że wiosną albo latem wybiorę się do Orphy coby nam łopatologicznie wszystko przełożyła, ale może Ty masz taką możliwość? Może Janka nabrałaby pewności siebie? I znów się rozpisałam jak walnięta. Przepraszam, ale ja nie umiem w dwóch zdaniach odpowiedzieć na pytanie :oops: Quote
orpha Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 ło matko nie nadążam , wpadłam tylko na moment nie mam czasu czytac :oops: Quote
Agmarek Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 [quote name='orpha']ło matko nie nadążam , wpadłam tylko na moment nie mam czasu czytac :oops:[/quote] To nie czytaj :evil_lol: bo i tak nie odpowiadasz. Zadałam Ci pytanie w pierwszym poście na tej stronie i do dziś niemam odpowiedzi :mad: Quote
ElzaMilicz Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Wy się tu nie rozgadujcie :diabloti: tylko śmigusiem szukajcie domku dla Astry z Wielunia. Bela51 nosi ją w podpisie. ;) Wszak Szansa już szczęśliwa jest. :p Quote
bela51 Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Elza ma rację.Astra to przecudna, kochana sunia. Teraz przeszła bardzo poważną operację i jak wydobrzeje to koniecznie musi znależc dom. Taki dobry jak Twoj, Agmarek ! Och, gdybym ja mogła ja wziąć...:shake: Quote
bonsai_88 Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Agamarek to ja ci może Birmę pożyczę :diabloti:... Jeśli tylko się z Szansą polubią to Birma by się rewelacyjnie sprawdziła jako pies-przewodnik [wypróbowane przy Jadze -która na początku była bardzo wystraszona - i przy Biance ;)] Quote
Agmarek Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 [quote name='bonsai_88']Agamarek to ja ci może Birmę pożyczę :diabloti:... Jeśli tylko się z Szansą polubią to Birma by się rewelacyjnie sprawdziła jako pies-przewodnik [wypróbowane przy Jadze -która na początku była bardzo wystraszona - i przy Biance ;)][/quote] Ja Ci Bonsai dziękuję bardzo. Mój TZ już i tak siwieje :razz: Ewentualnie mogę Szansę podrzucić do Ciebie na szkolenie, bo sama perspektywa czyszczenia Birmowych łap mnie przeraża :diabloti: U mnie teraz wodę kopią, to miałaby pole do popisu. Tyle błotka...mmm... Mówisz że Jaga taka wystraszona była? No popatrz...a u Orphy normalnie jak :diabloti: wcielony podobno :evil_lol: Quote
bonsai_88 Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Bo Jagula szybciutko wyszła na prostą :loveu:... Ona wcześniej miała normalny dom [podobno], ale jakiś czas mieszkała w kojcu i się później trochę bała ludzi, nowych miejsc.... Chociaż nie wiem jak teraz się zachowuje w tłumie... bo u mnie na koniec w tłumie była lekko wystraszona, ale już rozumiała, że ja idę obok i że nie trzeba się aż tak bać, bo ja ją obronię :diabloti: Quote
Agmarek Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Bonsai to rozumiem że Ty masz psa aby go bronić? :evil_lol: To u Orphy chyba niema takich wygód :diabloti: Bela dotarłam do 20 str Janki od momentu kiedy zamieszkała z Tobą. Widziałam Twoją poprzednią sunię ze zwisającymi łapkami z łóżka. To Lora? Piękna sunia :-( Wracając do Janki, to bardzo podoba mi się to imię, a jeszcze bardziej chcałam zobaczyć zdjęcia jej niechcianego pontonu, ale nie chciały mi się otworzyć :shake: Ślicznotka z tej Twojej suni. Widać że jest zadbana i kochana, a ten jej pieprzyk na pyszczku jest prześliczny :loveu: No i faktycznie lęki ma duże. Przynajmniej do tej strony 20, ale widziałam że z nią pracujesz. Czy ona poprzednio była od małego u tych ludzi którzy musieli ją oddać? Bo nie doczytałam. I przepraszam za moje niektóre komentarze w stosunku do Ciebie są mało delikatne. Gdybym wiedziała że masz więcej niż 35 lat nie pozwoliłabym sobie na taką śmiałość :roll: Będę się bardziej pilnować, ale wybacz-piszesz tak przyjazne posty że człowiek się zapomina i odpowiada jak rówieśniczce :p Ja sama mimo że w dowodzie po trzydziestce zatrzymałam się chyba na etapie dwudziestopięciolatki i chyba nie chcę tego zmieniać, bo kiedy mój TZ taki poważny, to ja jeżdżę z dziećmi na karuzeli, tarzam się w śniegu i ganiam ich po podwórku. No...ktoś w tym domu musi być normalny i trzymać to wszystko w ryzach, bo inaczej towarzystwo się rozłazi :razz: Quote
kosu32 Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 [quote name='Agmarek']Ja Ci Bonsai dziękuję bardzo. Mój TZ już i tak siwieje :razz: Ewentualnie mogę Szansę podrzucić do Ciebie na szkolenie, bo sama perspektywa czyszczenia Birmowych łap mnie przeraża :diabloti: U mnie teraz wodę kopią, to miałaby pole do popisu. Tyle błotka...mmm... Mówisz że Jaga taka wystraszona była? No popatrz...a u Orphy normalnie jak :diabloti: wcielony podobno :evil_lol: Agmarku kochany W ramach ucieczki od dnia codziennego proponuję Ci wspólne spotkanie uu bram schroniska w Celestynowie. Wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują na to iż pojawię się tam właśnie w towarzytwie Tatinki w najbliższą niedzielę o 12.00. A jak zbiórka rzeczowa?. Udało się ogołocić rodzinkę z jakiś kocy i innych rzeczy dla psiaków ze schroniska? Może podpowiedz Im że idzie wiosna i czas porządków-z pewnością coś znajdą na strychu lub w piwnicy co dla Nich jest zbędnę a psiakom potrzebne. Quote
bela51 Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Agmarek, wszyscy dogo i zwierzomaniacy( czyli z wieluńskiego zwierza) są na TY.Dlatego , bron Boże niczego nie zmianiajmy i nie wypominaj mi tu wieku :mad::evil_lol:Wierz mi, mimo nieubłaganego kalendarza, tez potrafie byc nieźle zakręcona.:razz: A wracając do Janki, to jej poprzedni własciciele zaadoptowali ja z wieluńskiego schroniska.Stąd moja aktywna obecność na wieluńskim forum.Nie chcę roztrząsać tutaj ich rzeczywistych motywów.Ja swojego psa nie oddałabym NIGDY.Moja przyjaciołka, mimo alergii na kocią sierść, od 18 lat ma swoją ukochaną kocicę.Chyba po prostu przerosła ich opieka nad dzieckiem i psem. Jankę do schroniska oddał "pan", gdy sie oszczeniła. Zostawił sobie po niej szczeniaka, a mamusia była juz bezużyteczna. Podejrzewam, że młodośc suni upłynęla na łańcuchu.:shake: Quote
Agmarek Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Kosu dzisiaj wpadnę do mamy trochę pobuszować. Napewno coś z szafy wytargam :razz: a i u siebie zrobię porządek. Odezwę się do Ciebie. Bela nie chodzi mi o to że miałabym mówić do Ciebie per Pani, tylko o to jakie czasem teksty do Ciebie piszę. Gdyby moja mama to zobaczyła...:mad: No ja powiem Ci że kiedy urodził się mój pierwszy syn też tak chorował. Lekarz kazał nam się pozbyć z domu psa (13 lat). Po długich przemyśleniach postanowiliśmy...zmienić lekarza :roll: Pies odszedł pół roku później, a syn dalej chorował. Ma astmę. Teraz w domu mam dwóch synów, dwa psy i kota. Dzieci dalej chorują jak to astmatycy, ale starszy już z tego wyrasta. Niema duszności przy infekcji. Co do psa, to nie chcę tu podważać decyzji właścicieli Janki, ale skoro dzidzia uczulona na psa, to faktycznie-po co zostawili sobie szczeniaka? No ale niema tego złego co by na dobre nie wyszło. Janka ma teraz wspaniały dom i cudowną właścicielkę. Widzę że spotkałaś na swej drodze ElzeMilicz. Zazdroszczę Ci. To wspaniała osoba która wiele dla nas zrobiła. Oddałabym wiele żeby móc przegadać z nią dzień cały :lol: Quote
kosu32 Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 [quote name='Agmarek']Kosu dzisiaj wpadnę do mamy trochę pobuszować. Napewno coś z szafy wytargam :razz: a i u siebie zrobię porządek. Odezwę się do Ciebie. Bela nie chodzi mi o to że miałabym mówić do Ciebie per Pani, tylko o to jakie czasem teksty do Ciebie piszę. Gdyby moja mama to zobaczyła...:mad: No ja powiem Ci że kiedy urodził się mój pierwszy syn też tak chorował. Lekarz kazał nam się pozbyć z domu psa (13 lat). Po długich przemyśleniach postanowiliśmy...zmienić lekarza :roll: Pies odszedł pół roku później, a syn dalej chorował. Ma astmę. Teraz w domu mam dwóch synów, dwa psy i kota. Dzieci dalej chorują jak to astmatycy, ale starszy już z tego wyrasta. Niema duszności przy infekcji. Co do psa, to nie chcę tu podważać decyzji właścicieli Janki, ale skoro dzidzia uczulona na psa, to faktycznie-po co zostawili sobie szczeniaka? No ale niema tego złego co by na dobre nie wyszło. Janka ma teraz wspaniały dom i cudowną właścicielkę. Widzę że spotkałaś na swej drodze ElzeMilicz. Zazdroszczę Ci. To wspaniała osoba która wiele dla nas zrobiła. Oddałabym wiele żeby móc przegadać z nią dzień cały :lol: Ela to Elza - prawdziwa Czarodziejka z niej. Ja miałam to szczęście poznać ją osobiście (zawoziliśmy pod jej opiekę psa na tymczas). Fajna babka pełna werwy i nieocenione źródło informacji-po prostu "psia encyklopedia"...:evil_lol: Quote
bonsai_88 Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Potwierdzam - ElzaMilicz to cudowna osoba :loveu:... Dzięki jej pomocy mam Birmę w domu [pomagała w dowiezieniu wariatki], do tego to baaardzo sympatyczna pani ;). Pomijam już komplementy jakimi mnie nieśmiałą zasypała później na wątku [łącznie z tym komplementem, że jestem chyba piratem drogowym :evil_lol:]. Wiekiem innych to ty się tutaj nie przejmuj... od tego jestem JA, chyba najmłodsza na tym wątku :oops:. Ty się przejmujesz jak się odzywałaś do kogoś o 5 lat starszego to co ja mam powiedzieć o tobie... orphie... tengusi czy innych ludziach z forum, których lubię :evil_lol: Quote
Agmarek Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Kosu dlaczego nie wzięłaś mnie ze sobą jak jechałaś do Elzy? :placz: Psem poszczuje jak przyjedziesz do mnie :mad: Bonsai. Ty nieśmiała?! :turn-l: Myślałby kto! Hahaha... No i sama niewiem jak można dać psa pod opiekę takiemu piratowi drogowemu jak Ty :roll: Mi Ela pomogła ułożyć Szansę. W pewnym sensie oczywiście, bo z kapciami walczymy do dziś. Zawsze mogę zadzwonić i zapytać o radę. Moje pytania nigdy nie pozostają bez odpowiedzi. Jak trzeba to :mad:, a jak trzeba to :glaszcze: no i zawsze pocieszy. Tak wczoraj mnie pocieszyła. Powiedziała że Szansa będzie gryzła te kapcie, bo od początku zareagowałam nie tak jak powinnam. Super perspektywa :roll: ale przynajmniej podtrzymuje mnie na duchu. Nikt tak nie rozumie psów i ludzi jak Ela. Bonsai grunt to dogadać się z osobą niezależnie od wieku. Tak trzymać! Quote
Agmarek Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Aha. No i jeszcze mam pytanie do właścicieli Onek niesterylizowanych. Moja Szansa od kiedy ma cieczkę taka trochę dziwna się zrobiła. Śpi całymi dniami w swoim posłaniu i nie chce się bawić ze mną na spacerze. Mam nadzieję że to efekt cieczki i nie wejdzie jej to w nawyk, bo tęskno mi już za tym bieganiem. Swoją drogą że u nas kopią wodę i zablokowali mnie z dwóch stron. Ludzie łażą, koparki jeżdżą i niema spokoju. Idziemy na szybkie siku i do domu. Ona taka wyciszona jest i spokojna :niewiem: Czy to tak się dzieje przez cieczkę, czy poprostu przestała mnie lubić? Dzisiaj spróbuję zapakować ją w majtki, bo jak chodzi po garażu, to wszędzie krew. Mop nie stygnie. Quote
bonsai_88 Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Tak, wbrew pozorom jestem nieśmiała... ktoś zaprzeczy :diabloti:? Quote
Agmarek Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 [quote name='bonsai_88']Tak, wbrew pozorom jestem nieśmiała... ktoś zaprzeczy :diabloti:? JA! :diabloti: Quote
orpha Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 e wiesz co tak mi sie zdaje , ze to pewnie wpływ cieczki - inny stan - inne zachowanie :cool1: Quote
kosu32 Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Kosu dlaczego nie wzięłaś mnie ze sobą jak jechałaś do Elzy? :placz: Psem poszczuje jak przyjedziesz do mnie :mad: No wiesz ???... Jesteś POTWOREM !!! :eek2: Do Elzy nie wziełam Cię z prostej przyczyny-nie miałam pojęcia o Twoim istnieniu na tym świecie (a Elzę odwiedziłam 2-go października). Obiecałam sobie wtedy jedną rzecz-no i dotrzymałam słowa...:painting: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.