Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przyłączam sie do tych wspaniałych życzen dla wszystkich miłosników zwierząt i ich podopiecznych.Sama również wypowiedziałam kilka życzeń z nadzieją ich spełnienia.:kiss_2:
Ciekawi mnie, czy Szansa boi sie strzelających petard? Ja przeżyłam pierwszego sylwestra z moją sunią - strachulcem i musze przyznać, że był to horror. Przedtem nie miałam strachliwych psów, mimo, że moja poprzednia ONka też była schroniskowcem. Nawet nie wyobrażałam sobie, że psy tak panicznie mogą bać się nawet bardzo odległych wybuchów.
Najważniejsze, że po upływie 30 godz.,!! o 6.00 rano udało nam się wyjśc na spacer.Ale dzisiejszy dzień, też nie rysuje się różowo. :shake: Myślę, że jutro już będzie spokój.

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

No wiesz Olga? Nie daję Szansie szampana, bo dla nas mogłoby nie starczyć :eviltong: Poza tym ona ma nakręcone w głowie już od samych oparów :megagrin:
Bela51 jak w dzień byłyśmy na spacerze i ktoś-tam, gdzieś-tam coś odpalił, to tylko ja podkakiwałam.
Niestety wczoraj miałam z Szansą niezłą akcję. Jak wyszliśmy o północy odpalić swoje petardy, to zamknęłam Szansę w domu. Niestety ktoś się wrócił i ona "przemknęła" prawie że z drzwiami na dwór. Ktoś z gości nadepnął jej na łapę :mad: i nagle zaczęli strzelać. Suńka motała się po podwórku i nie mogła mnie znaleźć. Wyskoczyła za bramę, ja za nią, wołam, a ona nic. Dalej biegnie! W końcu już ostatkiem sił ryknęłam "SZANSA WARUJ!" no i poskutkowało. Tak jak biegła, tak przyległa do ziemi. Podeszłam, złapałam ją za obroże i zaprowadziłam do domu.
Dzisiaj też strzelali. Nie bała się. Myślę że wystraszyła się że tyle osób na raz, każdy coś krzyczał, dzieciaki biegały, a ona biedna w szoku była bo mnie nie mogła znaleźć. Za rok na smyczy ją wezmę na podwórko. Niewiem nawet co za baran tą bramę otworzył i kto ją wypuścił. Nikt nie chciał się przyznać :mad:
Było, minęło. Kiedyś mieliśmy takiego psa co się strzałów bał, to tata dawał mu w Sylwestra krople uspakajające, a jeszcze inny jak był szczeniakiem zaaportował petardę. Tata w ostatniej chwili wyrwał mu ją z pyska i rzucił. Wybuchła już w powietrzu.
Bela51 może nie doczytałaś, ale Szansa jak do nas przyszła bała się wszystkiego. Łyżki do butów, kotów, dzieci, a na wyciągnięcie ręki reagowała jakby spodziewała się uderzenia. Olga mówiła że jeszcze wcześniej bała się własnego cienia.
Teraz jest już śmielsza, pewniejsza siebie (wyjada mojemu kotu z miski, bo on robi to samo) i myślę że w końcu zrozumie że nikt nie będzie jej tu lał, ani katował. Zresztą. Ona ma takie oczy że jak patrzy, to roztapia największy lód w sercu (nie dotyczy mojej teściowej :eviltong:)

Posted

Agmarek pod Twoja opieką Szansa pieknieje w oczach :loveu:
Nie przejmuj sie tak bardzo ta brama , kazdy popelnia błedy grunt to to zeby wyciagac z nich wnioski i sie na nich uczyc :lol:.Najwazniejsze , ze dobrze sie skonczyło

Posted

Agus, nie proponuje Ci zabrac w przyszłym roku Szansy z Wami na dwor, nawet na smyczy.
I mowie to z własnego doswiadczenia, ja tez ktoregos roku tak zrobilam, kubka na smycz i na dół.
Do tamtej pory moj pies nie reagowal na petardy.
A od tamtej pory...
Poprostu tak strasznie przestarszyl sie, ze o mało mu serduszko nie wysiadlo, a ja glupia nie moglam sobie darowac, ze jestem taka bezmyslna.
To co dla mnie stanowiło przyjemnosc, dla niego bylo koszmarem, dobrze ze w pore zauwazylam, ze z nim cos nie tak i pozwolilam sie zawlec od klatki schodowej. JEszcze nigdy tak szybko nie wial do domu, przerazony.
I od tej pory mamy problem, jak tylko gdzies nawet w dali słyszy wybuchy spina sie i do domu, nie ma mowy o zadnym sikaniu.

Dlatego odradzam, gdyby nie moja bezmyslnosc, nie mielibysmy problemu, bo Kuba nie ragowal na strzały.

Posted

Dzięki Orpha za komplement. Twojemu zwierzyńcowi też nic nie brakuje :razz:
Tak jak pisałam wcześniej niewiem kto otworzył bramę, ale za rok będę ostrożniejsza. Dzisiaj jeszcze jakiś osioł strzelał, ale nie robiło to już na nikim wrażenia. Nawet na mnie.
Bilans dnia jest taki że Szansa znów ma rozwolnienie, nasikała mi na dywan i próbowała zjeść odchody. Czy ja za mało ją karmię??? Olga?
Wczoraj przyłapałam ją na tym że chciała rąbnąć Przemkowi buta.
Wogule dzisiaj mam kiepski dzień. Dziewczyny straszą mnie że koty na dworzu zimy nie przeżyją (zeszłą przeżyły), a do tego jestem chora i czuję że głowa mi pęka. Niewiem czy od tego że się martwię o kociarnię, czy od zaziębienia. :shake:
Tak więc Szansy wyskoki nie robią na mnie wrażenia. Niewiem tylko jak mam reagować jak niesie g... w zębach. Ochyda. Pokrzyczałam że nie wolno i kopnęłam w krzaki. Na szczęście było zamarznięte :evil_lol:

Posted

Agus u mnie tez kiedys w nocy zdarzylo jej sie nabrudzic, obudzilo mnie wlasnie jej sprzatanie, probowala zjesc wszystko co nabrudzila, a ze bylo to rozwolnienie, to mozesz sobie wyobrazic... :roll:
Ja ją przeglodzilam prze 24 h, nie dostala nic oprocz wody.
Po jednym dniu przeszlo.
Nie dawaj jej nic do jedzenie, lepiej jak sie przeglodzi, nic jej nie bedzie.

A i jeszcze cos, Szansa nie moze jesc karmy dla mlodych psów, nie wiem moze zmienilas jej jedzenie?
Ja zauwazylam, ze jak dostala pare razy chrupki dla mlodzików, tak na pochrupanie, rozwolnienie bylo jak ta lala.

Posted

Matko jedyna! Jaka ona wrażliwa! No i właśnie o to chodzi że nie zmieniłam jej nic w diecie (dzisiaj trochę ryżu dosypałam do makaronu, bo miałam malo), ale puszka ta sama.
Wiesz? Jak wtedy nabrudziła w garażu co Mariusz sprzątał, to też mi mówił że chyba próbowała to zjeść, bo porozmazywała na podłodze.
Niedobrze mi.
To co ja mam zrobić jak będzie próbowała znów to zrobić? Dzisiaj chętnie oddała mi swoją "zdobycz", a jutro?
I dlaczego ona to robi???

Posted

Wiesz,nie chcę sie tu wymądrząc, ale ONki maja wrazliwy zoładek, wiem po mojej poprzedniej suni.Nie mogła jeśc zadnych puszek.Skoro Szansa nie może ze względu na problemy w uzębieniu jeśc porządnej suchej karmy, to spróbuj to co radziła Aga i Eto Köber's - Karma dla psa Supermix GJ.
A jeśli chodzi o zjadanie odchodów to podobno zapobiega temu podawanie jako przegryzki żwaczy wołowych- takich suszonych smierdzieli, są w sklepach zoologicznych. Ja przez parę lat zmagałam sie z problemami żołądkowymi mojej poprzedniej ONki.Każda najmniejsza nawet zmiana pokarmu powodowała biegunki. Coś " wysępione" ze stołu - też. Podawanie przez cały czas jednej karmy , oczywiście sprawdzonej, że jest odpowiednia, eliminowało wszelkie "wpadki" nocne .. Spróbuj. Bedzie to z wygodą dla Ciebie i z korzyścia dla Szansy.

Posted

agmarek - ja ci powiem, pochwały są całkowicie zasłużone :diabloti:, też się dołączam do "dziekujemy"

wiesz, myślę że co do relacji szansy z pozostałymi domownikami poza tobą, to trochę czasu (kilka z krężelskich psów miało wyraźny uraz do mężczyzn, więc to nie takie siup), zresztą przyjdzie wiosna, ciepełko i czas zabaw na dworze i też trochę się zmieni pewnie

i jeszcze prośba
:diabloti: jak widzę pisać lubisz :diabloti:, chciałoby ci się opisać czas od kiedy szansa jest u was, jak się zmieniła - do wrzucenia na stronkę?

Posted

Bela51 od kiedy Szansa jest u nas biegunkę miała 2 razy. Czy to za dużo?? Ona zjada karmę z puszki która najwyraźniej jej pasuje, ale jak czytałaś wcześniej mam też dwójkę dzieci i nie zawsze jestem w stanie ich dopilnować :mad: Czasem zamiast do dzioba jedzenie trafia pod stół, a tam już dwa sępy czekają :razz:
Próbowałam dawać jej takie suszone świństwa, ale w rachubę wchodzą tylko suszone płucka. Nic innego do dzioba nie weźmie :shake:
No i oczywiście smakuje jej kradzione. Najlepiej jakieś ciacho ze stołu, albo kocia karma. Wet mi powiedział że kot może jeść psie, ale odwrotnie raczej nie. Może to jest powodem tej biegunki?
Osho no niestety lubię pisać i cały czas opisywałam na bierząco zmiany jakie zachodziły w Szansie.
Często zastanawiam się czemu ją ktoś wyrzucił, bo przecież nie dlatego że kradła łachy?!
Z tym można sobie poradzić (na szczęście). Teraz pilnuję żeby przed wyjściem schować wszystko co jest w zasięgu jej pyska :diabloti:
Szansa to bardzo strachliwy pies. Boi się podniesionego głosu, dziecięcych wrzasków, a wczoraj rzucaliśmy się śnieżkami i musieliśmy wpuścić ją do domu skąd obserwowała całe zajście, bo mało zawału nie dostała.
Nie umie się jeszcze w pełni cieszyć z życia i myślę że to jeszcze trochę potrwa, ale masz rację. Jak przyjdzie wiosna, to mam nadzieję że coś się zmieni (na lepsze).
Czasami dostaje takiego zrywu że bawić się chce, ale to tylko jak wychodzimy w dzień. Wieczorem pilnuje czy aby za daleko nie odeszła w przeciwieństwie do mojego drugiego psa który w jednym momencie jest w trzech miejscach na raz :roll: Czasami jak się zapędzi i zaczynam go łobuza wołać, to ona od razu podbiega do mnie i kładzie się plackiem na ziemi, a jak daję jemu reprymendę, to ona kładzie się na plecach i wywala brzuszysko w geście poddania.
Za każdym razem kiedy coś zbroi i muszę ją opierniczyć, to patrzy na mnie takim wzrokiem jakby miała za chwilę oberwać. Zaznaczam że w moim domu nigdy nie dostała nawet ścierą przez d... Mój drugi pies to uwielbia. Chowa tyłek, po czym ucieka, znów podbiega, nastawia się i tak w koło :evil_lol:
Z nią niestety jest inaczej. Nie możemy sobie pozwolić na takie zabawy jak jak rzucanie patyka, bo Szansa zaraz leży. Dobrze że zaakceptowała zabawę klepanki. Polega ona na tym że klepię Corsika, potem uciekam, a on mnie goni i odwrotnie. Widzę że Szansa też się już nastawia na klepanie i ucieka. Fajnie że chociaż tak możemy się pobawić.
Poza tym ładnie chodzi przy nodze, reaguje na komendy, lubi jak się ją czochra po brzuchu, uwielbia lizać mojego syna i chodzić na spacery, ale najlepiej tam gdzie niema innych psów.
Wydaje się być spokojniejsza, bo już nie kuli uszu jak ktoś wchodzi do garażu. Potrafi nawet głowy nie podnieść.
Myślę że ktoś kto ją odtrącił odwalił kawał dobrej roboty. Zarówno tej dobrej jak i złej. Prawdopodobnie była tresowana, bo nie myli "siad" z "waruj". No ale niestety...ta zła robota też daje nam się we znaki. Brak zębów mi akurat nie przeszkadza, ale to że bała się łyżki do butów, czy wyciągniętej ręki dawał nam się we znaki. Teraz na szczęście jest lepiej. Chętnie wita obcych, jak widzi tych co często u nas bywają to już nawet merda ogonem na powitanie i liże po rękach.
Brak agresji z jej strony być może był przyczyną rozstania z poprzednimi właścicielami. Dla mnie to jest akurat zaleta. Mam dzieci, koty i wolałabym żeby nikomu nie stała się krzywda. Nie potrzebny mi był pies któremu żarcie podaje się na kiju. Chciałam przyjaciela dla siebie i rodziny :p
Jeszcze jakieś pytania?
Osho sprowokowałaś mnie, to teraz czytaj :diabloti:

Posted

Agmarek a zobacz jaki ja stres przezywam , ja wiem u hasiorow to norma i to co sie akurat dzieje na dworzu to dla niej rozgrzewka jedynie , ale ja meczarnie psychiczne wlasnie przechodze jak na nia patrze

Posted

Osho przepraszam że pomyliłam Cię z kobietą, ale Twoje zdania są tak poukładane... :razz:
Orpha szczerze Ci współczuję. Ja też pewnie bym przeżywała męczarnie psychiczne na taki widok :shake:
Śnieg pada, mróz jak diabli,a nam się wydaje że biedna psina tam zamarznie. Niewiem jak Ty to znosisz psychicznie. Ja do tej pory czasami psy wypuszczałam na dwór w południe i siedziały na tarasie jak w miarę ciepło było, ale dziś nie miałam sumienia. Teraz jak byłam na dworzu, to mi się śniegu do butów nasypało, a moje biedne koty w budzie śpią i marzną.
I jak ja mam tu spać spokojnie? :-(

Posted

[quote name='osho']z przyjemnością :diabloti: ...i już dodane

chyba powinienem prowokować częściej, możesz też sama się prowokować :diabloti:


Osho! Na stronkę? Na jaką stronkę??? :crazyeye:
O co tu chodzi???

Posted

O MATKO! Osho! Już znalazłam tą stronkę!:crazyeye:
Czemu mi nie powiedziałeś że moja wypowiedź jest do publicznej wiadomości??? Bardziej bym się przyłożyła, a tak moje słowa brzmią jak częściowo niezrównoważonej kretynki :shake:
Poza tym bardziej bym się skupiła na zaletach Szansy, a nie na tym czego się boi, a czego nie.
Wkręciłeś mnie. Zapłacisz mi za to :lmaa: :razz:

Posted

haha :diabloti: bo nie uważałaś - wklejałem tu link do tego arta o szansie wcześniej, myślałem, że wiesz o co mi chodzi - ale na życzenie poprawię co sobie zażyczysz

a co do wzięcia za kobietę - nawet nie zauważyłem :diabloti: chyba już tak się do tego na dogo przyzwyczaiłem, zresztą o co miałbym się pogniewać?

Posted

Bonsai_88 i jak znam Orphe to pewnie przegrała z Jagą :diabloti:

Osho weź chociaż przepraw ten tekst o złodziejstwie łachów na jakieś kulturalne ubrania. Ech... ze mnie to chodząca kultura :shake:
Myślałam że to ma być opowieść dla Twojej prywatnej wiadomości.
No. Albo ten tekst "ścierą przez d..." Żenua...
W przyszłym tyg jak trochę ozdrowieje, to napiszę Ci drugi i zamienisz go na tamten. Ok? :modla:
W tym tekście wyszło na to że Szansa trafiła do domu wariatów :evilbat:
No jasne. To jak zwykle ja nie doczytałam :evil_lol:

Posted

Osho jak chcesz, to możesz skorzystać ze zdjęć które wstawiłam wcześniej, tylko też proszę wybierać rozsądnie :mad: Nie to w czapce Mikołaja! :angryy: Niektóre z tych fotek wyglądają lepiej niż to co napisałam :razz:

Posted

jak dla mnie to z tego tekstu wygląda, że szansa trafiła rewelacyjnie :diabloti:

hmmm, to proponuję - wybierz sama fotkę/i, będziesz zadowolona, i na co proponujesz zamienić "kontrowersyjne wyrażenia"? w końcu to cytat, nie mogę tak samodzielnie :diabloti:

Posted

Osho możesz tak samodzielnie, byleby kulturalniej :mad:
Fotki wszystkie Szansy wszystkie są fajne (szczególnie te ostatnie) na których niema mnie, bo psuję cały jej wizerunek :razz:

Orpha sądząc po wyglądzie Jagi ja też nie próbowałabym z nią dyskutować. Jak miejsce zrobiłaby w nogach, to położyłabym się bez szemrania będąc wdzięczna za okazaną łaskę :diabloti:
Bela51 przeczytałaś już zapewne tyle moich tekstów że moje wypowiedzi mogą być naprawdę zabawne, ale ktoś kto mnie nie zna może pomyśleć że jestem pokręcona i to nieźle :razz:
Na dogo piszę do Was. Prywatne teksty które są przeznaczone dla Was, a nie dla ludzi którzy mnie nie znają. Uważam że jesteście przyjaciółmi Szansy i moimi dlatego też pozwalam sobie na takie komentarze.
Publicznie bym się na to nigdy nie ośmieliła :cool3:
Ale może faktycznie przesadzam :oops:

Posted

Agamarek tylko u mnie Jaga nie zaproszona nawet nie śmiała wejść na łóżko :diabloti:... tak samo z psami - ja ją bez problemu od psów odwoływałam, Orphie to już nie wychodzi :mad:. Tak na poważnie myślę że to przez różnice miedzy Birmą i Niyją - Birma nie wejdzie do łóżka i przychodzi od innych psów, a Niya na łóżko wejdzie, a od psa nie koniecznie przyjdzie :diabloti:... A że Jaga to taka mała małpka i musi kopiować wszystko co robi "ta ważniejsza" :evil_lol:....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...