Agmarek Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Luna123 w moim domu już tyle razy wył alarm że zaczęłam się przyzwyczajać :evil_lol: zazwyczaj to kot został gdzieś w domu, albo ściągnął pilota anty-napadowego bo mu fajne czerwone światełko mrugało i zapraszało do zabawy :roll: Bonsai nie będę ukrywać że wolałabym spotkać tego lisa jadąc samochodem, a nie idąc piechotą...po ciemku...sama...(bo kundle uciekły) :angryy: Potem już po fakcie zastanawiałam się nad tym lisem. Nigdy nie byłam tak blisko i rzeczywiście był piękny. Taki jak z bajki. Rudy i puchaty :loveu: Istne cudo niewściekłe na szczęście. Kiedyś wracając od mamy (było już ciemno) prosto przed samochód wylazł mi chyba jeleń. Ledwo zdążyłam wyhamować. Myślałam że to sarna, ale miał rogi. Zaznaczam że to nie diabeł, bo byłam trzeźwa :evil_lol: Stał tak i patrzył na mnie, a ja na niego. Był przecudny i taaaaki wielki... Zgasiłam światła samochodu, a on sobie po prostu poszedł. Teraz jak mieszkam na wsi, to jelenie i sarny prawie że plączą mi się pod nogami, ale lisów to ja tu raczej nie widuję :roll: Quote
bonsai_88 Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 Jelenie, sarny i lisy mi nie przeszkadzają [pojawiają się tutaj, gdzie teraz mieszkam], ale cieszę się, że w tej okolicy Gliwic jest mniej dzików niż koło moich rodziców - boję się ich panicznie, zwłaszcza, że Birma próbuje zawsze na nie polować... Quote
lilk_a Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 a ja mieszkam jeszcze w mieście , choć można powiedzieć że już na obrzeżach ale też widuję lisy , sarny , kuny czy coś w tym rodzaju .... takie kunowate coś było ostatnio w naszym ogrodzie i Fiśka perfidnie zaczęła na to polować .... siwy dym normalnie , dobrze że dzicz w ogrodzie krzaczory i haszcze to nie widać spustoszeń :) polowanie się nie udało kunowaty był mądrzejszy od mojej suki ....ale jaka była szczęśliwa :) Quote
Agmarek Posted September 14, 2010 Posted September 14, 2010 A ja znów miałam okazję spotkać lisa. Piękny, puchaty, błyszczący...normalnie jak pers !!! Wyglądał jakby go ktoś codziennie czesał :p Miałam okazję przyjrzeć mu się bliżej, bo tym razem jechałam samochodem :razz: No i...pochwalone-przechwalone :angryy: Od soboty Szansunia dziwnie się zachowuje. Kiedy siedzi na tarasie i wołam ją na spacer leci z nosem przy ziemi jakby się mnie bała, a dzisiaj odkryłam dlaczego :mad: !!! Moje piękne klapki :mad: które stały na tarasie :mad: już nie są takie piękne :mad: Jak pannie podstawiłam je pod nos, to odwróciła głowę z miną "to nie ja" AKURAT :angryy: Małpa jedna! No i zastanawiałam się czemu przedwczoraj nie zjadła groszków i dzisiaj też nic nie tknęła. Myślałam już że się rozchorowała, albo co, ale dziwiło mnie że koopki robi normalne, a przecież jakby nic nie jadła to by nie miała czym. Prawda? Po bliższych oględzinach garażu znalazłam cielęce kostki wiszące na haku :angryy: Aha !!! Niech no tylko TZ wróci z pracy to będzie wisiał zamiast tych kostek :angryy: Mówiłam: N I E D O K A R M I A Ć :mad: Quote
bonsai_88 Posted September 14, 2010 Posted September 14, 2010 Agmarek zrob zdjęcie wiszącego TZa... mój też mnie dzisiaj wkurza, a nie mam na czym go powiesić, więc przynajmniej na twojego sobie popatrzę... humor poprawię... Quote
Agmarek Posted September 15, 2010 Posted September 15, 2010 bonsai_88 napisał(a):Agmarek zrob zdjęcie wiszącego TZa... mój też mnie dzisiaj wkurza, a nie mam na czym go powiesić, więc przynajmniej na twojego sobie popatrzę... humor poprawię... Nie powiesiłam, ale jak wróciłam do domu, to TZ siedział w garażu, a Szansa michę miała podsuniętą pod sam nos i wcinała smakołyki :crazyeye: a mój biedny mały piesek wziął sobie jednego jak ja się pojawiłam, bo TZ powiedział że wcześniej Szansa na niego warczała jak zaglądał do michy :mad: Byłam tak zaskoczona że szczęka mi opadła, a jeszcze kiedy pochyliłam się do michy i zapytałam Szansunię co tam ma, to najpierw wsadziła mordę i próbowała "zaciągnąć" miskę do łóżka, a potem wystawiła głowę zasłaniając zawartość miski. Rozbroiła mnie tym :roll: No i oczywiście dziś od rana miska stoi pełna suchej karmy :mad: nietknięta :mad: a ich znajomość kwitnie, bo rano pan i jego suczydło poszli sobie na grzybki i wracali w podskokach (mam tu na myśli Szansę) :evil_lol: Och jak go obskakiwała, ogonkiem merdała i nastawiała się na głaski. Normalnie jak nie ten sam pies. I pomyśleć że za chwilę wszystko wróci do starego rytmu i Szansa znów sie będzie go bała. Ech...szkoda...:-( Quote
bonsai_88 Posted September 15, 2010 Posted September 15, 2010 A czemu wszystko ma wrócić do starego rytmu? Szansunia ma fajnego pana, pewnie go w końcu polubiła :). A jak tam mały w przedszkolu? Ja już muszę Smoka łapać w locie, żeby chociaż buziaka dostać :D. Quote
Agmarek Posted September 16, 2010 Posted September 16, 2010 Wiesz co Bonsai? Szansa ma takie "zrywy" że raz łazi za mną i patrzy z uwielbieniem, a za chwilę się mnie boi i kiedy TZ daje jej smakołyki to wtedy wredna łazi za nim :mad: ale potem wszystko wraca do normy :-( Idzie zima, mniej czasu na spacery i zabawy... Od dwóch dni wstają o 6 rano i latają na grzyby (TZ z Szansą oczywiście) ale jak dzisiaj pytałam małpę gdzie znaleźli takie piękne prawusy, to wiesz gdzie mnie zaprowadziła??? Na maślaki !!! :angryy: Oj czekaj Ty ruda gadzino jak jutro rano jeść dostaniesz :mad: A mały? W poniedziałek cyrk odstawił i do przedszkola nie poszedł, a teraz mamy "grafik" przedszkolny i jak na razie idzie nam dość dobrze, tzn. bez porannych wrzasków :multi: Quote
Agmarek Posted September 28, 2010 Posted September 28, 2010 Chciałabym Was poinformować że w moim domu dzieje się coś...dziwnego :roll: a mianowicie... A propos dokarmiania (mówiłam żeby NIE dokarmiać) nikt mnie nie słucha !!! W sobotę rano wstałam na luzaczku, zeszłam na dół i co zobaczyłam? TZ-a karmiącego Szansę kościami :mad: na moim tarasie :mad: na moich oczach :mad: Zapukałam do drzwi tarasowych, TZ zerwał się do domu, a Szansunia udawała że nic tam nie ma i w ogóle to nie ona :evil_lol: Oczywiście micha groszków stała nietknięta :mad: a w niedzielę schodzę na dół i własnym oczom nie wierzę :crazyeye: TZ leży na podłodze, ogląda tv, a panna moja liże jego wyciągniętą dłoń!:crazyeye: No nie !!! Tego jeszcze nie było! Męska dłoń kojarzyła jej się do tej pory chyba z laniem, bo zawsze uciekała, a tu takie zjawisko niecodzienne :p Małpa ruda zdradziła mnie w pewnym sensie, ale kocham ją za to :lol: bo widzę że TZ jest za nią całym sercem :multi: Quote
bonsai_88 Posted September 28, 2010 Posted September 28, 2010 Agmarek dobrze, że Szansunia powoli co raz bardziej się do twojego TZa przekonuje :). Ja kolejny rok tłumaczę Birmie, że nie trzeba zagryzać każdej osoby podchodzącej do Smoka... Quote
Agmarek Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 bonsai_88 napisał(a):Agmarek dobrze, że Szansunia powoli co raz bardziej się do twojego TZa przekonuje :). Ja kolejny rok tłumaczę Birmie, że nie trzeba zagryzać każdej osoby podchodzącej do Smoka... To ja tak mam z tym małym psiakiem, tylko że jemu trzeba tłumaczyć to nawet gdy ktoś podejdzie do furtki :roll: Z jednej strony to nawet się cieszę że jest taki opiekuńczy do dzieci. Wie że one są najważniejsze i mogą z nim robić co chcą, a on jako "kierownik imprezy" musi je chronić za wszelką cenę eliminując przede wszystkim TZ-a :evil_lol: No ten to niedługo nie będzie miał wstępu do domu ;) Quote
Agmarek Posted October 6, 2010 Posted October 6, 2010 A ja dzisiaj miałam w domu pana :razz: od prania dywanów :razz: Nareszcie :multi: miałam przez chwilę śliczny, czyściuteńki dywanik. Przez chwilę tylko bo Pan sobie poszedł, a ja usłyszałam podejrzane stękanie dochodzące z salonu. Wpadam, a tam :-o Corso i Szansa tarzają się w moim czyściutenkim dywaniku :mad: więc jak nie wrzasne !!! :angryy: aż się sama przestraszyłam :evil_lol: Chciałam się pierwsza w nim wytarzać, a nie zdążył nawet wyschnąć do końca :roll: Quote
bonsai_88 Posted October 6, 2010 Posted October 6, 2010 Agmarek właśnie wyobraziłam sobie ciebie tarzającą się po dywanach :lol:. Quote
lilk_a Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 [quote name='bonsai_88']Agmarek właśnie wyobraziłam sobie ciebie tarzającą się po dywanach :lol:.[/QUOTE] ja też to widzę:evil_lol::evil_lol: Quote
bonsai_88 Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Lilik nie wiem jak ty, ale ja chcę zdjęcia jak Agmarek tarza się po dywanie :D. Quote
Agmarek Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Małpy :mad: jutro już pewnie nie zdążę, ale po weekendzie poproszę syna żeby mi fotkę cyknął :eviltong: Dzisiaj moja psiarnia obrażona, bo pies miał zakraplane kropelki douszne, a Szansa została pozbawiona reklamówki kudłaków :roll: ja nie wiem...czy ten pies bez przerwy linieje? Bo ja już nawet nie zauważam przerw pomiędzy tym zjawiskiem :roll: pewnie jakbym posiedziała nad nią dłużej to bym wyczesała drugą reklamówkę, ale TZ wtargnął do akcji i powiedział -zostaw już tego psa. Niema to jak oparcie w rodzinie :angryy: Ja wiem że to takie głupie, ale moja Szansa szczeka :multi: Cieszy mnie to bardzo bo już teraz szczeka za każdym razem kiedy wjeżdżam na podwórko, a kiedyś szczekała okazjonalnie :lol: Widzę jak mojego TZ-a rozpiera duma kiedy w garażu dochodzi jazgot, no może nie jazgot, bo mały szczeka "łałałała..." a Szansa "hał hał hał" :evil_lol: Przynajmniej wiadomo że mamy psa :evil_lol: grrroźnego :razz: przydaje nam się to bo za płotem mamy robotników którzy nagle znikają kiedy idę z Szansunią na spacer :roll: Wiecie co? Pamiętam jak się bałam kiedy po nią jechaliśmy...czy nas zaakceptuje, polubi, czy my będziemy w stanie przyjąć ją taką jaka jest... Niedługo minie dwa lata (dopiero!!!) jak Szansa z nami jest, a ja mam wrażenie że znam ją z tysiąc lat i nie wyobrażam sobie życia bez niej. To moje wielkie rude szczęście przewróciło nam życie do góry nogami (chałupę też :evil_lol:) ale ja nie pamiętam już czasów kiedy jej nie było. Czasami złoszczę się, bo nie chce mi się iść na wieczorny spacer, albo jak byłam chora i TZ próbował mnie wyręczyć - nie pozwoliłam :mad: poszłam sama. Kocham ten kłębek rudego futra który patrzy na mnie tymi wiernymi oczami jak na boginie :diabloti: Quote
bonsai_88 Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Wiem o czym piszesz - mogłabym napisać to samo o Birmie gdzyby nie fakt... że pisałabym o czarnym futrze, a nie rudym i że cieszyło mnie zamknięcie psiej japy, a nie jej rozdarcie ;). Quote
Agmarek Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 No ja też się bardzo cieszyłam kiedy moje czarne futro wreszcie zamknęło japsko :lol: bo nie wiem czy się Wam chwaliłam, ale na jednym z bazarków zakupiłam obrożę antyszczekową :razz: i działa :multi: Co dziwne wszyscy którzy nas od tamtej pory odwiedzają pytają gdzie jest Corso, a na odpowiedź że w domu pada następne pytanie. -Dlaczego nie szczeka? Chory?? I kiedy mówię im o tym cudzie techniki rodzaj męski pyta czy dla ludzi też jest coś takiego :mad: oczywiście pierwszy zapytał mnie o to TZ :mad: mój własny TZ :angryy: Quote
Emigrantka Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 O i ja trafilam.. ciesz sie ze obroza dziala, na Zare nic nie dziala....NIC... lubi morde pruc i koniec :( A szansa przesliczna..... :) Quote
bonsai_88 Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Agmarek u nas na szczęście się bez obroży obyło ;). A TZci to są takie podłe świnie czasami... cóż, trzeba kochać i wybaczać [powiedziała ta, co ze swoim od tygodnia nie gada]... Quote
Agmarek Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 [quote name='bonsai_88'] [powiedziała ta, co ze swoim od tygodnia nie gada]... Noo...to rzeczywiście dobry przykład dajesz :evil_lol: U nas w domu kilka lat temu stała się straszna tragedia która nauczyła nas że na kłótnie szkoda życia, chociaż ja z racji swojego wybuchowego charakteru nie zawsze o tym pamiętam :oops: 1. Żona ma zawsze rację !!! 2. A jak nie ma racji, to i tak ma rację!!! I tego proszę mi się tu trzymać, a słowo żona można zamieniać w zależności od sytuacji na kobieta/siostra/dziewczyna...Oby było w formie żeńskiej :evil_lol: Quote
bonsai_88 Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Agmarek bo to KOBIETA ma zawsze rację ;)... Quote
Emigrantka Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 To nie bylo tak, to bylo tak - w zyciu 2 punkty: 1) Kobieta ma zawsze racje. 2) Jaknie ma racji to patrz punkt 1) I dodatkowo [SIZE=2] Żona krzyczy na męża: „Wyjdź spod stołu!”. „Nie wyjdę!”. „Wyjdź spod stołu!”. „Nie wyjdę! Facet musi mieć swoje zdanie!” Quote
Agmarek Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Dobre :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Szkoda tylko że do tego męskiego gatunku nie dociera to że my ZAWSZE mamy rację :mad: Quote
bonsai_88 Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 To ja jeszcze dodam od siebie Modlitwa żony: Panie Boże daj mi mądrość żebym mogła zrozumieć mojego męża cierpliwość żeby z nim wytrzymać wytrzymałość żeby go nie opuścić tylko o silę Cię nie proszę bo bym go k... zabiła Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.