Agmarek Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Bzikowa żebyś wiedziała. Ta małpa ma nas pod pantoflem :shake: Bela u nas nic nowego oprócz tego że Szansunia (mimo że nie walentynki) znów dostała kosteczkę od pana, a ja prawie zawału :roll: Martwi mnie tylko to że suńka od jakiegoś czasu odmawia wyjścia na spacer. Trzeba pannę prosić, albo na smycz zapiąć żeby wyszła. Niewiem o co chodzi. Do tej pory zawsze chętna, a na dzień dzisiejszy chciałaby się tylko głaskać, wysikać i do domu :oops: Rano TZ z nią wychodzi, ona szybkie siusiu i jak on odpala samochód żeby się rozgrzał, to ona do domu i żadna siła jej nie wyciągnie.Nie ma mowy o dalszym spacerku :shake: Zawsze grzeczna i posłuszna teraz udaje że ogłuchła (jak mój pies :diabloti:) Znalazłam sposób na koty żeby nie atakowały psiaka. Ciągnę smycz po ziemi i one zamiast wyskakiwać na Szansę lecą za "zdobyczą". Suńka jest zdziwiona, ale przynajmniej robi swoje i do domu :razz: A co u Twojej Janki??? Nocne strzelanie na szczęście się skończyło :multi: Quote
bela51 Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 Takie fochy Szansuni mogą zwiastować ciążę urojoną.Ale wolałabym, aby w tej dziedzinie wypowiedział sie fachowiec. Niektóre suczki miewają ciąże urojone po cieczce. Ale czy bezpośrednio po, tego nie wiem. Moje poprzednie sunie jakoś nie miały nad wyraz rozwiniętego instynktu miacierzyńskiego.A Janka jest ze mną od sierpnia i jeszcze nie miała cieczki. Mój strachulec jeszcze ciągle potrafi oprotestować wychodzenie na spacer. Wygląda to mniej więcej tak, że ja ubieram się i biorę smycz, a Janka wtedy zwiewa do kąta lub na kanapę. Kiedyś jej odpuszczałam, a teraz ubieram ją w tym kącie w szelki, zapinam smycz i stanowczym tonem mówię, że IDZIEMY. Nie jest zachwycona, ale posłusznie idzie.:mad: Dalej radośc sprawiaja jej tylko spacery o świcie, lub w środku nocy. Jest wtedy pusto. Tobie radzę obserwować Szanse i za bardzo jej nie rozpieszczać w tym okresie, bo podobno to tylko pogłębia problem. Najlepiej gdyby miała dużo ruchu. Mam nadzieje, że temu zachowaniu Szansy nie towarzyszą jakieś inne niepokojące objawy? Quote
Agmarek Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 bela51 napisał(a):Takie fochy Szansuni mogą zwiastować ciążę urojoną.Ale wolałabym, aby w tej dziedzinie wypowiedział sie fachowiec. Niektóre suczki miewają ciąże urojone po cieczce. Ale czy bezpośrednio po, tego nie wiem. Moje poprzednie sunie jakoś nie miały nad wyraz rozwiniętego instynktu miacierzyńskiego.A Janka jest ze mną od sierpnia i jeszcze nie miała cieczki. Mój strachulec jeszcze ciągle potrafi oprotestować wychodzenie na spacer. Wygląda to mniej więcej tak, że ja ubieram się i biorę smycz, a Janka wtedy zwiewa do kąta lub na kanapę. Kiedyś jej odpuszczałam, a teraz ubieram ją w tym kącie w szelki, zapinam smycz i stanowczym tonem mówię, że IDZIEMY. Nie jest zachwycona, ale posłusznie idzie.:mad: Dalej radośc sprawiaja jej tylko spacery o świcie, lub w środku nocy. Jest wtedy pusto. Tobie radzę obserwować Szanse i za bardzo jej nie rozpieszczać w tym okresie, bo podobno to tylko pogłębia problem. Najlepiej gdyby miała dużo ruchu. Mam nadzieje, że temu zachowaniu Szansy nie towarzyszą jakieś inne niepokojące objawy? Co masz na myśli pisząc o niepokojących objawach? Oprócz tego że nie chce wychodzić przez jakieś 3 dni nie zjadała całej michy co jej się wcześniej nie zdarzało i nie wchodziła do domu. Myślę że to przez tą cieczkę, bo teraz kiedy prawie wogule jej nie leci już wystawia nos z garażu. Quote
bela51 Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 Agmarek, ja jestem panikara, jak już wczesniej Ci pisałam.:crazyeye: A że moja Lora po cieczce zachorowała na ropomacicze, stąd moja rada, zeby sunię obserwować. Lora piła bardzo dużo wody i była osowiała. Myślę, że z Szansą wszystko w porządku, nie martw się na zapas.:lol: Quote
Agmarek Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 No nie. Wody to ona dużo nie pije. Dzisiaj rano jak zmieniałam to było pół miski. Czyli przez dobę wypiła połowę. To chyba nie jest dużo :roll: Bela nie panikuj, bo i mnie się udziela :placz: Dzisiaj siedziałam sobie spokojnie, a Szansunia wyszła z łóżka i tak dreptała w koło aż nagle z wielkim hukiem przewróciła się na podłogę pod moimi nogami! Czułam jak włosy mi dęba stają na głowie (i nie tylko) ze strachu. Tyle się oczytałam o tych chorych stawach u owczarków. Ja się zerwałam i do niej "Szansunia, Szansunia co ci jest?!" a ona brzuszysko do góry i "miziać mnie!" :mad: Cholera jedna tak mnie straszyć jak ja słabe serce mam :oops: Oprócz tego tak dziś była na spacerze zajęta wąchaniem kotów że po dwóch godzinach zrobiła wielką koopę na podłodze w garażu. Niewiem czy dobrze zrobiłam, ale posprzątałam bez słowa. Nie krzyczałam, nie pytałam "co zrobiłaś" tylko poprostu posprzątałam. Została dziś na 3,5 godz sama i nic nie pogryzła, to chociaż kupsko musiała zwalić po złości :evil_lol: Kiedyś znowu nasikała do kratki spustowej w garażu i sprawa by się nie wydała gdyby nie to że uciekając zostawiła żółte ślady :razz: Quote
Agmarek Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 Zmęczone psy po spacerze. Koty by jeszcze pobiegały, ale niema za kim :evil_lol: Quote
bela51 Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 Jaki słodki obrazek.:loveu: Chyba sie lubią, prawda? Agmarek, wybacz, że Cie wpędzam w stresy. Po prostu staram się uchronić Cie przed błedami, które ja popełniłam w wobec mojej Lory. Ze stawami, to świeta prawda, trzeba uważać. Przede wszystkim dbać o linię Pięknej. Nadwaga powoduje kłopoty ze stawami. Potem bardzo trudno odchudzić psa, a utuczyć łakomczucha niezwykle łatwo. O qpe trudno miec pretensje do Szansy, skoro była sama w garazu, nie mogła Ci sygnalizowac potrzeby wyjścia. Zresztą może to ciąg dalszy fochów pocieczkowych ? Może to rzeczywiście ciąża urojona? Może jeszcze zabierze w tej sprawie ktoś bardziej doswiadczony.? Ja, jak juz pisałam nie mam w tej materii osobistych doświadczeń. Nie przejmuj się bardzo wszystkim co Ci piszę. W końcu każdy pies jest inny. Moja Lorka była niezwykle chorowita. Szansa jak na razie cieszy sie dobrym zdrowiem i z tego należy sie cieszyć. Trzymajcie się ciepło dziewczyny. Byle do wiosny ! Quote
Agmarek Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 Wiesz Bela odniosłam wrażenie że obwiniasz się o śmierć Lory, ale z tego co wiem to nie była Twoja wina i jeśli nawet się przyczyniłaś do tego w jakikolwiek sposób, to jesteś przecież tylko człowiekiem a każdy może się pomylić. Życie z poczuciem winy nie jest łatwe :oops: Ja na początku dawałam Szansie sporo jedzenia, a ona zjadała wszystko, więc myślałam że tak ma być. Z racji tego sporo przytyła (co widać) więc zmniejszyłam jej racje żywieniowe. Nigdy nie miałam tak dużego psa, a do tego Szansa nie przepada chyba za bieganiem. Woli spokojnie spacerować. Czasem tylko zaszaleje :roll: Jeśli zaś chodzi o jej kupsko, to owszem. Była sama w garażu, ale nie był on zamknięty, więc mogła do nas przyjść. Co do Corsika, to myślę że nie pała do niego wielkim uczuciem, ale na swój sposób napewno go lubi. Pozwala mu zaglądać do swojej miski i leżeć w swoim posłaniu, ale jak ma kość to :mad: i jak go głaszczę to tak doopką manewruje żeby go odepchnąć. Zazwyczaj jej się to udaje bo większa :diabloti: Jak znowu głaszczę ją, to mały potwór skacze mi na plecy i drapie po nogach żeby zwrócić na siebie uwagę. Skaranie Boskie z tymi piesami :evil_lol: Narazie panna cieszy się dobrym zdrowiem choć mnie straszyli że po dwóch, trzech miesiącach zaczną z niej wyłazić wszystkie choroby :roll: No cóż. Jak zacznie chorować to trudno. Decydując się na dorosłego psa i po przejściach liczyłam się z tym. Quote
bela51 Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 Poczucie winy chyba rzeczywiście mnie nie opuszcza. Chociaż bezpośrednio na pewno nie przyczyniłam sie do jej śmierci. Ale doprowadziłam do nadwagi ( potem ja odchudzałam ) w konsekwencji do kłopotów ze stawami i wątrobą. I wybrałam złego weta. Przez kilka dni była niewłasciwie leczona. Może to zaważyło, że przeprowadzona operacja już nie pomogła? Jance odmierzam racje żywniościowe i bez przerwy chodzi za mną głodna i sępi przy stole. I tak przytyła kilogram odkąd u mnie jest.:shake: Gdyby nie była takim strachulcem, pozwoliłabym sie jej wybiegać kilka razy dziennie. Ale ona nie chce:mad:.Musiałabym codziennie chodzić na spacery w środku nocy.Niestety, troche sie boję. Bo ta gapa mnie nie obroni tylko zwieje:evil_lol: Quote
bonsai_88 Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 Agmarek Szansa będzie zdrowa i żadne choroby nie zaczną z niej wychodzić... jasne :mad: ? Bela to nie twoja wina, że twoja sunia nie przeżyła operacji... to nie ty ją źle leczyłaś, ani nie ty ją operowałaś... to był błąd lekarzy, nie twój... I pamiętaj, że Janka na 100% by ciebie broniła, jakby coś ci się stało ;). Spróbuj kiedyś ją spuścić, a później nagle, z krzykiem usiąść... zakład, że od razu przyleci sprawdzić, czy nikt jej pani nie morduje :razz:? Quote
Agmarek Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 Bonsai no to ja dzisiaj pacnę dupą w śnieg. Ciekawe jak moje psiory zareagują :razz: Wiem że Szansa potrafi pokazać zęby bo w sobotę poszłam z nią na chwilę do koleżanki i jej szczeniak ją podgryzał za uszy, mordę i ciągnął za ogon. Nie chlasnęła go, ale pokazała zęby i warknęła. Myślę że jakby się szczylek nie uspokoił, to...:mad: Szansa nie jest zbyt wylewna ani do ludzi, ani do innych zwierząt. Ciekwaska, chętnie powącha i pomerda ogonem, ale to wszystko. Co innego Corsik. Ten to by od razu uchlał i sprowadził na ziemię nie tylko szczeniora, ale i jego panią :mad: Bela idąc do lekarza wierzymy że nam pomoże, bo w końcu to jego praca. Tak samo jest z wetem. Przecież jak pies choruje to nie idziemy z nim do elektryka, tylko do weta, bo to fachowiec w tej dziedzinie i oczekujemy od niego pomocy, a to że czasem taki weterynarz powinien zostać rzeźnikiem to już inna historia :angryy: Aż strach się przyznać, ale moja Szansa jest u mnie o wiele krócej niż Janka u Ciebie, ale napewno przytyła więcej jak kilogram :oops: Teraz wydaje mi się że wygląda normalnie. Nie jest już taka chuda jak na tych pierwszych zdjęciach jeszcze z Krężla. A to że też wiecznie chodzi głodna to inna sprawa. Też żebrak pierwszej klasy. I jakie miny przy tym robi...jakby z tydzień nie jadła :roll: Quote
bonsai_88 Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 Agmarek moje to od razu lecą i nie odejdą dopóki nie wstanę.... do tego jestem pewna, ze w takim wypadku [pani się nagle przewraca] Birma na mój 1 ruch skoczyłaby na dowolnego człowieka :roll:. No sami popatrzcie, jak się moja wariatka czujnie rozgląda :loveu: Quote
Agmarek Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 Ona to papranie w śniegu to chyba podpatrzyła u Ciebie :evil_lol: i teraz chce się pańci przypodobać :razz: Quote
Agmarek Posted February 24, 2009 Posted February 24, 2009 No nie dadzą się nawet ruszyć jak już swoje michy zobaczą :mad: Quote
Agmarek Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 No i nastała cisza...:roll: Szansa chyba czegoś się wcześniej przestraszyła (najprawdopodobniej napaści suki sąsiadów) i odmawiała wyjścia na dwór. Od wczoraj nie było już z tym problemów, a dzisiaj znowu :placz: Wyszłyśmy wieczorem na spacer. Błoto, kałuże...masakra. Mój wielki lodołamacz wystraszył się, bo lód zaczął pod nią pękać z wielkim "trzask", koty w popłochu uciekały na wszystkie strony, a Szansa pod furtkę i ani myślała iść dalej :shake: Wiem. Mogłaby się wysikać na podwórku, ale nie chce. Łazi, kręci się, ale sikać nie będzie. Na ulicę boi się wyjść, bo lód na kałużach pęka i znów koło się zamyka. Rano ugrzęzła w błocie i wystraszona piszczała, no a teraz jeszcze to :placz: Ciekawe jakiego podstępu użyje mój TZ żeby rano ją wyprowadzić :cool1: Quote
Agmarek Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 olgaj napisał(a):Tada, tada, tada:BIG: 100 strona watku SZANSY No dobra :roll: Jak balet, to balet :evil_lol::sweetCyb::laola::drink1::cunao::knajpa::beerchug::Dog_run: Quote
bela51 Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 Zyczę następnych setek stron Szansowego wątku.:laola: A Szansuni strachy na pewno miną. Na szczęście idzie WIOSNA ! Quote
Agmarek Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 Dzisiaj na dworzu panna Szansunia dała się namówić na wzięcie piłki w mordkę. Przebiegła z nią kawałek i wróciła :multi: Niestety nie zdążyłam wyjąć aparatu z kieszeni :placz: Quote
Agmarek Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 Mój prywatny masażysta :evil_lol: Oto ja na podwórku. Odmawiam wyjścia poza teren W końcu pani wyciągnęła mnie na spacer :mad: I tak wyglądam po. Ja i szczur :evil_lol: Nie, nie, nie Olga. Nie myśl sobie że Szansa jest upasiona. To tylko futro sprawia takie wrażenie :evil_lol: Quote
olgaj Posted March 3, 2009 Posted March 3, 2009 widze, ze narazie jeszcze sie mieszcza z Szansunia na jedym posłanku :evil_lol: Quote
Agmarek Posted March 3, 2009 Posted March 3, 2009 olgaj napisał(a):widze, ze narazie jeszcze sie mieszcza z Szansunia na jedym posłanku :evil_lol: No pewnie! I jeszcze dla mnie by się miejsce znalazło :evil_lol: Quote
Agmarek Posted March 4, 2009 Posted March 4, 2009 [quote name='ewatonieja']ehhh piękne widoki :loveu: O taak! Szczególnie ten masażysta jest atrakcyjny :razz: Ewatonieja nawet nie wiesz jak bym chciała żeby ta panna biegała beztrosko po podwórku. Niestety chyba będę musiała się przyzwyczaić do pewnego rodzaju dystansu z jej strony :-( Nic chyba nie jest w stanie jej przekonać że tu nie biją i krzywdy nie robią. Co prawda to tylko 3 miesiące, ale chyba nigdy nie zaufa nam tak do końca. Coś w niej siedzi czego ja pokonać nie mogę. A szkoda... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.