Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='bela51']Mój strachulec to nawet nie wie , co zrobic z kością? Co prawda ode mnie dostaje tylko takie nieco sztuczne , ze sklepow zoologicznych, ale boje sie, ze inna sie moze udlawic.
Jak odwaze sie dac jej prawdziwa, to pewnie tez zglupieje.:crazyeye:[/quote]


To widzę Bela że jesteśmy podobne. Ja w życiu nie dałabym jej takiej kości, bo słyszałam że próbowała połknąć taką kość zoologiczną.
Żebyś Ty widziała to szczęście w jej oczach :roll:
Oczywiście byłam przeciwna dawaniu jej takich rzeczy, ale mąż rozmawiał z kolegą i tamten mówił że kupuje swoim psiakom i daje surowe duże kości. Ja chciałam ugotować. TZ nie pozwolił :diabloti:
Zaglądałam do niej co chwilę, bo wyobraźnia podsuwała mi takie rzeczy że wolę o nich nie pisać :cool1:
Potem tylko zabierałam jej takie odłamane części. Opędziła "kosteczkę" jednego dnia, a dzisiaj dostała drugą. Siedziała przez pół dnia sama i nic nie zmalowała (chwali jej się), a jak wróciliśmy trzymała ukochanego gnatka w ramionach. Mój pies oczywiście został przez nią skarcony za próbę powąchania zdobyczy i więcej się nie odważył. Czasem tylko zyrknie tęsknie w tamtą stronę, ale zaraz Szansa hamuje jego zapędy pokazując mu to co jeszcze zostało jej w uzębieniu.
Ja-próbowałam zabrać-oddaje, więc nie jestem widocznie potencjalnym złodziejem kości.
No i dzisiaj zrobiłyśmy mały postęp. Szansa na spacerze wzięła patyk z mojej ręki :multi: Przypominam że do tej pory patyk w ręku kojarzył się chyba z laniem, bo albo wiała, albo kładła się na ziemi. Próbowałam pokazać jej o co chodzi rzucając przed jej nosem, ale zanim ona się obejrzała gdzie patyk leci Corsik już miał go w mordzie. Chwaliłam że chociaż spojrzała w tamtą stronę i raz nawet odwróciła się żeby iść po niego, no ale cóż...szczur był pierwszy i przerobił go na wióry zanim jeszcze zabawa się zaczęła :roll: Jutro spróbujemy pójść same na spacer, to może panna będzie miała ochotę na zabawę :p

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Brawo Szansunia !! Ona chyba szybciej pozbedzie sie swoich strachów niz Janka. Nie bez znaczenia jest fakt, że ma obok drugiego psa, który nie jest strachulcem. Ale ja niestety nie mogę zaadoptować towarzysza dla Janki, choć pewnie by się ucieszyła.:angryy: zazdrośnica jedna.
A co do kości, to ktoś niegłupi wymyślił powiedzenie "kośc niezgody". Moja znajoma kiedyś o mało nie straciła palca, częstując kością tylko jedną sukę. Obie były zaprzyjaźnione, obie sznaucerki, w tym jedna moja. Żadne pióro nie opisze co się wtedy działo:angryy::evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Bela napewno Jance przydałoby się towarzystwo. A nie masz może gdzieś niedaleko jakiejś sąsiadki co mogłybyście razem z psami na spacery chodzić? Może wtedy byłoby łatwiej?
Szansa napewno widzi że Corsik lata jak szalony za patykami i to sprawia mi radość. Może suńka chciała pokazać że też tak umie? Bo w końcu skoro szczur biega za patykiem, przynosi i pani go głaszcze, a nie bije, to może i mnie głaśnie jak wezmę patyk? Niewiem. Może tak myśli?
Widzę że na spacerach obserwuje go i stara się robić to samo. Jak coś niucha to ona zaraz robi to samo. Kiedyś chodziła tylko blisko mnie, a on latał po całej okolicy. Teraz lata razem z nim, ale i tak co chwilę się ogląda czy jestem. Na szczęście dobre nawyki zachowała. Wraca jak ją wołam (w przeciwieństwie do Corsa :mad:) i nie szczeka na wszystko w koło.
Martwi mnie to że tak jak jest ładna pogoda i idziemy wszyscy na podwórko, to ona jednak woli zostać w garażu. Jak zamknięty, to idzie z nami, ale jak otwarty, to niema siły. Włazi do łóżka i ani myśli wychodzić.
Co do kości, to sznaucerki są bardzo zaborcze. Nie da się pogłaskać innego psa czy kota jak w pobliżu jest Corsik, a tą kość w efekcie musieliśmy mu zabrać, bo nie dało się wejść do kuchni. Cały czas jej pilnował i warczał nawet na mnie.

Posted

Agmarku

Dziękuję Ci za dzisiejsze podarunki dla celestynowiaków:loveu: .
Jestem przekonana że gdybym jeszcze chwilę porozmawiała z Tobą na spokojnie-dałabyś radę wejść ze mną do naszej "brygady" :evil_lol:
"Nie taki diabeł straszny jak go malują" ... :diabloti:

Posted

Orpha ja wogule niewiem co się z Tobą ostatnio dzieje :mad:

Kosu ja chyba nie byłam poprostu na to przygotowana psychicznie żeby tam wejść :shake: No i jak te psiaki zaczęły mnie wąchać przypomniało mi się że Szansa ma cieczkę. Ostatnio tak właśnie jestem ukochana przez zwierzęta. Nawet na ulicy się za mną oglądają :evil_lol: Szkoda że tylko psy :diabloti:
Psiak znajomych tak mnie ukochał że jak jestem u nich to siedzi mi na kolanach i ślini mi spodnie :roll:

Posted

Kosu ja chyba nie byłam poprostu na to przygotowana psychicznie żeby tam wejść :shake: No i jak te psiaki zaczęły mnie wąchać przypomniało mi się że Szansa ma cieczkę. Ostatnio tak właśnie jestem ukochana przez zwierzęta. Nawet na ulicy się za mną oglądają :evil_lol: Szkoda że tylko psy :diabloti:
Psiak znajomych tak mnie ukochał że jak jestem u nich to siedzi mi na kolanach i ślini mi spodnie :roll:

A ja wiem że właśnie dziś dałabyś radę... :crazyeye:
Fajny ten tekst o oglądaniu się na ulicy... nieźle mnie rozbawił :lol:

Posted

Za Agmarek,to psy się tylko oglądają,a ja miałam kieeedyś sunię osobistą i 15 sztuk róznej płci i wielkości pod blokiem.Jak moja sucz miała cieczkę,a my na miasto-to 15 sztuk za nami,do sklepu-15 sztuk czeka pod sklepem,mama do pracy,15 sztuk ją odprowadzało...więc ciesz sie Agmarek,że za Tobą to psy sie tylko oglądają:razz:

Posted

Wiesz Agmarek, umarła wczoraj wieluńska Astra, ta ONka, która mam w podpisie. Ryczę od rana, tak jakbym straciła własnego psa.Tak bardzo jej kibicowałam.:placz::placz::placz: Jestem dzisiaj do niczego:shake:

Posted

Renata5 wiesz...dobrze że ja nie mieszkam w bloku, a psy w mieście (na szczęście) tylko się oglądają, bo na smyczy chodzą :mad:

Bela co się stało z Astrą? Czytałam że ma mieć operację i nawet domek się znalazł. Wszystko szło dobrze i coś się posypało? :-(
Przykro mi :-( Wiem że szczególny sentyment masz do owczarków i wiem jak jest Ci przykro. Wydaje się że wszystko pójdzie dobrze i nagle bach. Jak domek z kart :shake:

Posted

Chyba przyszedł "ten chętny dzień", bo Szansa wczoraj chciała się bliżej zapoznać z bernasiem sąsiadów :razz:
Niestety sąsiad ma chyba odmienne zainteresowania, bo obwąchał i obszczekał :evil_lol: Jak dla mnie git chłopak :diabloti: Panna Szansunia odeszła obrażona z głową uniesioną ku górze i latającym ogonem "nie podobam się to spadaj"...
Ciągle się z mężem awanturuję że chodzi z nią bez smyczy. Argumentuję tym że zwieje (pies nie mąż), ale on mówi że się go słucha. No cóż...jak tu wymagać konsekwencji jak sama robię to samo? :roll: I zostałam dziś przyłapana, bo na spacerku byliśmy i akurat TZ z pracy przyjechał. Pyta: no? gdzie smycz? A ja na to: tutaj. w ręku...:lol: czasem na szyi jak nie chce mi się jej dźwigać :evil_lol:

Posted

No wiesz Bela...jak chodzę po polu i mam ją cały czas na oku, to nie ucieka, bo i niema gdzie, ale zapewne masz rację z tą smyczą :oops:
Jak wieczorem chodzimy na spacery (oczywiście z całą bandą kotów) i Szansa zawsze mnie wtedy złości, bo zimno, ciemno, a ona zamiast sikać i do domu, to kotki sobie obwąchuje, a ja stoję jak baran i co chwilę ją nawołuje. Wczoraj śnieg padał, zimno było, a ja byłam zła i chciałam do domu, to postanowiłam ją trochę nastraszyć. Odeszłam parę kroków, stanęłam przy krzakach i zgasiłam latarkę. Kiedy suńka zorientowała się że mnie niema i stoi sama na otwartej przestrzeni usiadła, zaczęła się rozglądać i piszczeć, a kiedy w końcu ją zawołałam nie odchodziła odemnie ani na krok i nie w głowie były jej już koty. Wiem że jestem wredna i złośliwa. Za wczorajszy dzień mam wyrzuty sumienia, a jeszcze dzisiaj dolałam oliwy do ognia, bo zabrałam jej łóżko do prania. Miałam poczekać do końca cieczki, ale już śmierdziało niemiłosiernie i całe we krwi :shake:
Prałam jej co drugi dzień koc, ale co z tego jak ona potrafiła go zmemłać i położyć na nim tylko głowę. Przybiję go chyba gwoździami do podłogi :evil_lol:
Szansa leży teraz obrażona na ręczniku i tylko zerka w moją stronę z wyrzutem "oddaj mi łóżko! :mad:"

Posted

A na koniec to tak przetargałam towarzystwo że nawet psy miały dosyć :diabloti:
Wiem, wiem Olga. Już zmniejszyłam Szansie racje żywieniowe :roll:




A tu moje trzy bałwany i sucz :evil_lol:

Posted

Wolałabym żeby ta zima się już skończyła :roll:
Mam dość brodzenia po błocie i śniegu oraz ścierania podłogi po spacerze. Psy utytłane, ja też, a teraz jak śnieg spadł, to nie widać gdzie się lezie. Dzisiaj wyszłam w południe z piesami w dobrej intencji. Że TZ w domu, to pójdziemy na dłuższy spacer. Skończyło się kiedy wlazłam w błotnisty dół, bo pod śniegiem nie było widać że tam jest woda :angryy:
Wróciłam do domu wściekła z nogą mokrą do kolana. Makabra :shake:

Szansa na Walentynki dostała od pana duuuużą kosteczkę. Ja kwiaty i wieeelkiego szampana :evil_lol:

Posted

kosu32 napisał(a):
Agmarku-miałas mi podesłać foteczki... Czyżbyś zapomniała?


Nie :shake: nie zapomniałam, ale dzieci mam chore i brak mi teraz czasu na cokolwiek :-(

Posted

Nareszcie kończy nam się cieczka :multi:
Tak mi się przynajmniej wydaje. Na podłodze rano jeszcze były brązowe plamy, a teraz już spokój. Czy to tak ma wyglądać? Bo ja niewiem.
Poza tym Szansa już chętniej wychodzi z garażu, a na spacerze próbuje się z nami bawić. Dzisiaj wieczorem np. zaczepiała kotkę trącając ją nosem. Koteczka się w końcu zdenerwowała i odwracając się chciała zdzielić Szansę łapą po nosie. Szansa się uchuliła i...dostał Corsik. Chyba łapka była z pazurkami, bo piecho zapiszczał. Z początku nie wiedziałam co się stało ale Kocia chyba się zorientowała że nie trafiła tej mordy w którą celowała i w ramach przeprosin zaczęła się przymilać do Corsika. Ten natomiast obrażony warknął i poszedł w drugą stronę.
Dobrze że chociaż na spacerze mam trochę spokoju, bo w domu dzieci chore leją się o zabawki :roll:
Aha. I Szansa odmówiła dziś wieczornego spaceru z panem. On ma wychodzić z nią tylko rano i koniec :mad: Wieczorem chodzi pani. Chciałam odpocząć przy książce, ale co miałam robić? Zarzuciłam kurtkę i poszłam, bo małpa nawet za drzwi nie chciała nosa wystawić :evil_lol:
Teraz wywala mi się tu pod nogami do góry brzuszyskiem i pomrukiwaniem zachęca do miziania :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...