bonsai_88 Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 Psa jak psa, ale ja musiałam utrzymać bez skakania BIRMĘ... bo nie wiem czy wiesz, ale Birma służy znajomym do męczenia haszczaków, borderów, aussieków, malamutów i innych takich :mad:. Najlepiej po parę na dzień :evil_lol:... już przy odbieraniu od weterynarza skakała na mnie, a jak wracałyśmy to przeskakiwała z przodu samochodu do tyłu i z powrotem :roll: Quote
Agmarek Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 bonsai_88 napisał(a):Psa jak psa, ale ja musiałam utrzymać bez skakania BIRMĘ... bo nie wiem czy wiesz, ale Birma służy znajomym do męczenia haszczaków, borderów, aussieków, malamutów i innych takich :mad:. Najlepiej po parę na dzień :evil_lol:... już przy odbieraniu od weterynarza skakała na mnie, a jak wracałyśmy to przeskakiwała z przodu samochodu do tyłu i z powrotem :roll: No ja 3 kotki musiałam w ryzach utrzymać przez conajmniej tydzień :mad: Efekt był taki że przez 3 dni trzymałam je w transporterze, a potem wypuściłam na dwór, bo nie dało się z nimi wytrzymać. Miały do dyspozycji garaż, to skakały po stole, szafkach, łaziły po piecu i urządzały sobie polowania na mojego męża. Jak on wchodził do garażu, to hopsa mu na plecy :mad: No i oczywiście zawody w miauczeniu. Która głośniej :evil_lol: Daj mi może jakiś link do stronki, to chętnie sobie na Twoją męczycielkę popatrzę :diabloti: Quote
bonsai_88 Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 No faktycznie - z kotami to jest trudniej :evil_lol: Jak klikniesz w te kolorowe obrazki pod moimi wiadomościami to w magiczny sposób znajdziesz się w tematach "moich" dziewczynek :diabloti: Quote
Agmarek Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 A tu zostawili mnie samą na podwórku. Poczekam. Jak ktoś wyjrzy, to się przemknę do domu :mad: Quote
mru Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 eh jejku ależ ona miała szczęście w ostatniej chwili normalnie uratowana a teraz taka piękna i kochana :( aaaaah! Quote
kosu32 Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 Agmarek napisał(a): A tu zostawili mnie samą na podwórku. Poczekam. Jak ktoś wyjrzy, to się przemknę do domu :mad: Piękna ta Twoja sunia. Nawet nie wie jak ogromne szczęście ją spotkało. Fajnie że na drodze mogła spotkać takiego ANIOŁA jak TY :loveu: Mam nadzieję że i inne bidy będą miały taką szansę. W schonisku w Celestynowie jest niestety w czym wybierać :placz: popatrz na to: http://www.dogomania.pl/forum/f28/celestynow-super-psiaki-szukaja-ds-119415/index28.html Quote
Agmarek Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 mru napisał(a):eh jejku ależ ona miała szczęście w ostatniej chwili normalnie uratowana a teraz taka piękna i kochana :( aaaaah! Oj tak. Bardzo kochana :-( Kiedy tak leży i patrzy w przestrzeń zastanawiam się o czym myśli. Może wspomina swój dom? Może za kimś tęskni? :-( A wracając do tematu, to jakbyś Mru miała jakieś buty na zbyciu, to chętnie przyjmę. Każdą ilość :cool3: Quote
orpha Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 piekna sucz i tyle :loveu: kurde Agmarek a ja w zeszłym miesiacu powywalalam na smietnik taki schodzone buciory :eviltong: Quote
Agmarek Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 Widziałam Kosu32. Widziałam :-( Codziennie tam zaglądam :-( Orpha no wiesz? Jak mogłaś zrobić zimowe porządki? Nie mogłaś poczekać do wiosny??? :lmaa: Och Ty to tak zawsze wszystko odwrotnie? Wszyscy robią wiosenne porządki, a Ty jedna musiałąś zrobić zimowe :mdleje: Następnym razem proszę Cię wstrzymaj się :mad: ;) Quote
ARKA Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 Agmarek napisał(a): Potem było podobnie. Ściągały sobie wzajemnie te czapki ochronne, lizały szwy, a raz jedna kotka tak się w tym kapeluszu zaplątała że mąż mi musiał pomagać w rozcinaniu :angryy: Łapę tam wariatka wsadziła. TYLNĄ! :shake: Jak sobie pomyślę że znów mam przez to przechodzić :placz: No i właśnie . Z tym skakaniem. Nie było mowy żeby wysterylizowane towarzystwo utrzymać na miejscu :mad: Wiesz, to wsystko zalezy jaka "technika" wet robi zabieg jesli robi tzw. "haczykowa' to zwierzak nic nie musi nosic ochronnego ani szwow nie lize. Moje samice tak sa zawsze robione, ciecie malutenkie, szwy rozpuszczalne i maja caly zabieg "gdzies", rane po cieciu. Gorzej mialm z psami, duzo gorzej z Kajtkiem:shake: on w typie owczarka niemieckiego a nogi jamnika:evil_lol: Kolnierz nie wchodzil w gre bo wogole by nie chodzi-duzy- ze wzgledu na wielkosc glowy:roll: a nogi krotkie:roll: Zakladac majtki jak, podkoszulki jak?:roll:Ladnie mial ciecie zrobione, tez szwy rozpuszczalne, no kreseczka doslownie i wet mnie zapewnial ze nie bedzie lizal no ale ja..na gorące dmucham..dwa dni prawie nie spalam pilnujac psa..trzeci dzien jak przysnelam z psem.:roll:..to jak sie zbudzilam..Kajek wlasnie sobie smacznie lizal....ale nie szew,obok w pachwine..bo mu siersc wygolona zaczela odrastac i to go draznilo i pewnie swedzialo........rana jak nie wiem:-( No ale szybko przypomnialam sobie o linomagu, grubo mu smarowalam i sie ladnie po kilku dniach wygoilo. Takze zdecydowanie preferuje opieke suk i kotek po kastracji niz samcow psow! Moja kotka miala ciecie 1 cm a suki gora trzy cm. Wszystko zalezy tez od weta jak zabieg robi.. A opieka nad suką po zabiegu to juz wogole "pikus":evil_lol: Quote
Agmarek Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 Błagam Cię Arka przestań mnie już straszyć! :modla: Ja już i tak jestem tym wszystkim na maxa zestresowana i codziennie sie modlę żeby cieczki nie dostała, bo chyba oszaleję. Nie chodzę już z psami nawet tam gdzie sąsiedzi chodzą z suką żeby nie wyczuła czegoś co przyspieszy...(wiesz co) :razz: W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć Ci jakie szwy miały kotki, bo już zarosły, ale wtedy wydawało mi się że rozkrojone są w całości. Od ogona po szyję :roll: Lepiej wspomonam kastrację. Mój pies to kanapowiec, więc nie było z nim problemu, a kot po przebudzeniu z narkozy zesr... się na dywan i wlazł na szafę :evil_lol: Stres to dla mnie był okropny, bo przecież miałam go pilnować żeby nie łaził po wyżkach :roll: Teraz to taki leń jest że pająki po nim łażą jak śpi i mu nie przeszkadza, ale wtedy? Kiedyś wylazł oknem dachowym, ale nie wiedział jak wrócić. Darł gębę z tego dachu, to poszłam na taras i kicici, a on dalej się drze, no ale w końcu podszedł do krawędzi, to go za łapę złapałam i pociągnęłam. Odrapał mi wtedy równo facjate, ale i ja nie pozostałam mu dłużna. Ogon przetrzepałam równo :mad: No co ja na to poradzę że taka panikara jestem??? Może wtedy by sam zlazł z tego dachu, ale ja się bałam że spadnie :niewiem: Quote
orpha Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 hehehe a moj kocur zemscił sie za odjajczenie :P na drugi dzien przylazł do mnie na łózko , zmierzyl mnie złym wzrokiem od góry do dołu i patrzac mi sie wyzywajaco w oczy zeszczal sie mi na poduszke tuz przed moja twarzą, po czym dostojnie sie oddalił nawet sie nie obejrzawszy mimo , ze sie do niego produkowałam na temat niestosownosci tego co zrobił :roll:. Zrobił to tylko ten jeden jedyny raz w swoim zyciu , widac stwierdzil ze zemsta sie dokonała Quote
Agmarek Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 Orpha proszę Cię! Chcesz żeby mnie w kaftan zapakowali? :roflt: Aż moje stworzaki głowy popodnosiły zobaczyć co mnie tak śmieszy. To widzę że mój kot był bardziej kulturalny, za to mści się cały czas. Niedawno zresztą pisałam że walił mi w kwiatki :mad: Poza tym kiedy schodzę z góry często nie wiadomo skąd znajduje się pod nogami i owija je ogonem. Gryzie mnie w nocy po stopach i rozsypuje żwirek w kuwecie dla samego rozsypywania :mad: To już chyba wolałabym żeby ten jeden raz naszczał mi na poduszkę :evil_lol: Quote
orpha Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 heheh wieczny mściwój :diabloti: hmm a moze on tylko dba o to zebys Ty sie nie nudziła , wiesz zapewnia Ci rozrywke :evil_lol: Quote
ARKA Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 Agmarek napisał(a): Gryzie mnie w nocy po stopach i rozsypuje żwirek w kuwecie dla samego rozsypywania :mad: To już chyba wolałabym żeby ten jeden raz naszczał mi na poduszkę :evil_lol: taiaa sik kota na poduszke? mozna i tak;) A ze zwirek rozsypują, to NORMALNE, koty mają duzy "rozrzut" jak ja to mowie:evil_lol: Dlatego u mnie kuwety stoja na dywanikach i nie roznosi sie dalej ten rozkopywany piasek;) Quote
Agmarek Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 Ja mam i tak wiele rozrywek i bez jego pomocy :mad: Najbardziej mnie wkurza jak mnie straszy. Siada sobie gdzieś na szafce (bo na schodach to już nie działa) i nie wiadomo skąd i gdzie skacze. Ja wtedy też skacze. Teraz to mam horror w domu, bo wogule diabeł nie wychodzi na dwór i na każdym kroku muszę się oglądać za siebie :roll: Otwieram drzwi do spiżarni-jest. Zapalam światło w łazience-jest-i to jeszcze zbulwersowany że przerwałam mu drzemkę. W nocy śpię i słyszę-coś chrobocze. Myślę że to Szansa, więc schodzę na dół. Onka śpi, kota niema. Idę na górę, kładę się-znowu coś chrobocze. I tak pięć razy zanim znajdę sprawcę, a kiedy go opierniczam-tnie głupa że to nie on. Przecież sobie smacznie spał :evil_lol: a klocki to pewnie same z pudełka powyskakiwały :mad: I jak ja mam nie ważyć 50 kilo? :angryy: Quote
orpha Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 u mnie jest kryta kuweta z klapka , wiec moga sobie rozrzucac do woli , heheh po scianach kuwety :diabloti: Quote
Agmarek Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Wiesz Arka? Ja myślę że to rozrzucanie piachu jest jednak złośliwe, bo nie robi siu, ani koopy, a piach rozwala :mad: Dzisiaj np. wystawiłam kuwetę za drzwi żeby żwirek wysypać jak będę z psami szła na spacer, no i słyszę że kot chce wyjść bo na klamkę skacze. No to go wypuściłam. Myślę sobie: nic mu nie będzie jak sobie tyłek przewietrzy. A on za drzwi, zesrał się do kuwety i dobija się już do domu. To szczyt bezczelności z jego strony :angryy: Jak już wyszedł, to mógł iść gdzieś dalej, a on tak na oczach innych kotów które akurat jadły śniadanie :shake: Nie pomyślałam nawet o krytej kuwecie, bo jak pisałam wcześniej ten pan kot latem jest gościem w domu. Przychodzi tylko na jedzenie, więc jak zaczął mi walić w kwiatki, to nie wiedziałam o co chodzi. Dopiero dziewczyny poradziły mi żeby mu piaskownicę do domu przynieść i problemy się skończyły. Wiesz ile się naszukaliśmy tej kuwety?? Nie korzystał z niej przez prawie dwa lata, a jak mrozy przyszły to sobie o niej przypomniał. I jeszcze to ja dla niego jak najlepiej, a on mnie straszy i gryzie złośliwy typ, ale jak głodny, to do rany przyłóż, bo tak jak ktoś chce go pogłaskać, to już łapami wymachuje. No...chyba że to mój TZ. Do niego się łasi jak kanapowiec :razz: Quote
bonsai_88 Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Agamarek bo on chce, żebyś ty zaczęła dużo jeść z nerwów :evil_lol:... więc kuciak tak tylko dla twojego dobra, żebyś przytyła :diabloti: Quote
Agmarek Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 bonsai_88 napisał(a):Agamarek bo on chce, żebyś ty zaczęła dużo jeść z nerwów :evil_lol:... więc kuciak tak tylko dla twojego dobra, żebyś przytyła :diabloti: To po co każe mi latać w środku nocy po schodach?? :mad: On wie że ja nerwus, a jak mam nerwa, to nie jem. Quote
bonsai_88 Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 No i już wiadomo o co chodzi - on wie, że ty nerwus jesteś, a ktoś mu musiał powiedzieć, że człowieki z nerwów jedzą :evil_lol: Quote
olgaj Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 A co u niuńki? Tak mi brakuje spacerów z ta panna, kiedy wszytko mialam pod kontrola, kiedy zawolalam- była. Teraz mi sie towarzystwo rozlazi na wszystkie strony, nikt mnie nie słucha :-( musze sie ciagle wydzierac, bo gluche jakby sie towarzystwo zrobilo, sasiedzi juz na mnie podejrzanie patrza, taka niby milosniczka, a jak nie wrzasnie to moze sobie wolac. Kazde robi co chce, zupelnie stracilam kontrole nad tymi stworami. :roll: Koszmar po tym rozmarznietym sniegu i lodzie pod woda, polapac "to" i do domu zagnac :mad: Quote
Agmarek Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Olga a dobrze Ci tak :mad: Nawet nie wiesz jakiego skarba oddałaś :loveu: Nie przejmuj się. Ja też wrzeszczę na Corsa jak chcę żeby przyszedł, bo inaczej nie rozumie. Szansa to grzeczniutka jest. Słucha się w przeciwieństwie do tego małego potwora (i innych domowników). Lubi spać w garażu, ale najlepiej żebym i ja tam była z nią. Coraz częściej wchodzi do nas i już tak nie rozrabia jak zostaje sama. Żarłoczna, przeurocza i coraz bardziej odważna. Aż nie mogę się przyzwyczaić do tego jej podniesionego ogona. Kiedyś zwieszony, teraz jak przebiega koło mnie smaga nim po nogach aż boli. Ciągle liże mojego syna i próbuje bawić się z Corsikiem. Łapą go :mad: Jak się cofniesz, to zobaczysz. Zdjęcia wstawiłam. Później jak będę miała chwilę to wstawię dzisiejsze. Quote
bela51 Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Dziewczyny, wiem że właże z innym tematem, ale może któras z Was pomoże temu psiemu nieszczęściu?:-( Torbę kupujesz - życie ratujesz !!! (535096780) - Aukcje internetowe Allegro Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.